![]() |
Oto dokładna, słowo w słowo transkrypcja tekstu z załączonego maszynopisu, dokumentującego dramatyczne wydarzenia z 22 lipca 1942 roku – dnia rozpoczęcia Wielkiej Akcji likwidacyjnej w getcie warszawskim:
Liczne aresztowania, przeprowadzane nietylko wśród szarych mas, ale nawet wśród członków rady żydowskiej, przeprowadzane w sposób szczególnie brutalny, były niewątpliwymi zwiastunami nadchodzącej burzy.
Dnia 22 lipca, ok. godziny 9-ej przed gmach rady żydowskiej zajechał
szereg aut osobowych i 2 samochody ciężarowe, z żołnierzami ukraińskimi. Gmach Rady został natychmiast otoczony i wszystkie wejścia zamknięte. Z aut wysiadło kilkunastu SS-owców. Udali się na 1-sze piętro, do części gmachu, w której urzędował prezes gminy, Czerniaków.
szereg aut osobowych i 2 samochody ciężarowe, z żołnierzami ukraińskimi. Gmach Rady został natychmiast otoczony i wszystkie wejścia zamknięte. Z aut wysiadło kilkunastu SS-owców. Udali się na 1-sze piętro, do części gmachu, w której urzędował prezes gminy, Czerniaków.
W całym budynku zapanowała śmiertelna cisza. Urzędnicy naogół przypuszczali, iż jest to dalszy ciąg aresztowań członków Rady, z których większość zaaresztowano poprzedniego dnia o tej samej porze.
Wkrótce zjawił się w pokoju, gdzie urzędowałem, adiutant prezesa, wzywając członków Rady do stawienia się w gabinecie prezesa. Nieco później zawiadomił, że również wszyscy kierownicy wydziałów mają się stawić.
Przypuszczaliśmy, że zabrakło członków rady na zakładników. Po chwili
przyszedł do mnie. Byłem przekonany, że nam powiększą grono zakładników. Z przyzwyczajenia, jako stały korespondent, wziąłem blok i ołówek ze sobą. W części prezydialnej gmachu panował gorączkowy ruch. Urzędnicy byli w brutalny sposób usuwani przez SS-owców z tej części gmachu, milicjanci w zdenerwowaniu przenosili krzesła do sali konferencyjnej.
Przypuszczaliśmy, że zabrakło członków rady na zakładników. Po chwili
przyszedł do mnie. Byłem przekonany, że nam powiększą grono zakładników. Z przyzwyczajenia, jako stały korespondent, wziąłem blok i ołówek ze sobą. W części prezydialnej gmachu panował gorączkowy ruch. Urzędnicy byli w brutalny sposób usuwani przez SS-owców z tej części gmachu, milicjanci w zdenerwowaniu przenosili krzesła do sali konferencyjnej.
– 3 –
gminy pracownicy Żyd. Opieki Społ. są również zwolnieni z wysiedlenia?" Hoeffle odpowiedział twierdząco. Było to jedyne pytanie postawione ze strony Rady żydowskiej. Wkrótce potem SS-owcy opuścili gmach gminy.
W jednej chwili naprężenie prysło i śmiertelna cisza zmieniła się
w hałaśliwy gwar setek urzędników gminy, pierwszych nieszczęsnych, którzy dowiedzieli się o tragicznej wieści. W 2 godz. później część podyktowanego przez Hoefflego dokumentu została zgodnie z jego rozkazem podana do wiadomości ogółu w postaci plakatów ulicznych. Gdy przedłożyłem tekst plakatu w tłumaczeniu na język polski Czerniakowowi, zmienił on, po raz pierwszy w czasie swego urzędowania, figurujący zazwyczaj na afiszach gminy podpis: "Przewodniczący Rady Żydowskiej" na: "Rada Żydowska w War-
szawie".
W jednej chwili naprężenie prysło i śmiertelna cisza zmieniła się
w hałaśliwy gwar setek urzędników gminy, pierwszych nieszczęsnych, którzy dowiedzieli się o tragicznej wieści. W 2 godz. później część podyktowanego przez Hoefflego dokumentu została zgodnie z jego rozkazem podana do wiadomości ogółu w postaci plakatów ulicznych. Gdy przedłożyłem tekst plakatu w tłumaczeniu na język polski Czerniakowowi, zmienił on, po raz pierwszy w czasie swego urzędowania, figurujący zazwyczaj na afiszach gminy podpis: "Przewodniczący Rady Żydowskiej" na: "Rada Żydowska w War-
szawie".

