O konfliktach między dziećmi.
U nas tego nie było. I nie było tego na Bielanach. Bo istniała konstytucja i stanowiła nie tylko zbiór pięknie brzmiących sformułowań. Dzieci załatwiały konflikty jawnie i prawnie, bo prawo znaczyło prawo. I obejmowało wszystkich bez wyjątku.
W tej osobliwej r e p u b l i c e d z i e c i ę c e j uczyliśmy się wszyscy obywatelskiego nie zaś niewolniczego stosunku do rzeczywistości, do otoczenia bliższego i dalszego. Poczucie własnej godności, poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Poczucie bezpieczeństwa, lojalność i sprawiedliwość. Tolerancja nieprzekształcająca się w niefrasobliwość. Daleko posunięta wolność, ale nie anarchia!
Korczak mawiał:
/cytuje Pan Misza/ "Tu nie ma miejsca dla żelaznej dyscypliny,
kamiennej powagi,
twardego musu,
żelaznego przekonania."
kamiennej powagi,
twardego musu,
żelaznego przekonania."
Szacunek dla ich ciężkiej pracy wzrostu, dla ich indywidualności, dla ich łez, dla ich marzeń i dla z zapałem zebranych kasztanów.