Oto tłumaczenie części wstrząsającego artykułu EXTERMINATION (EKSTERMINACJA) z brytyjskiego tygodnika „Time and Tide” z 19 grudnia 1942 roku, oparte na pełnym tekście raportów z tamtego okresu, na które powołuje się brytyjski korespondent, a dotyczących deportacji z Getta Warszawskiego, transportów wagonami śmierci do obozów zagłady. W artykule jest wspomniana postawa Janusza Korczaka i Adama Czerniakowa.
EKSTERMINACJA
OD KORESPONDENTA
Przemawiając w Lipsku 25 lutego 1942 roku, Hitler ogłosił, że „Żyd zostanie eksterminowany”. „Cokolwiek przyniesie ta walka i jakkolwiek długo by nie trwała, taki będzie jej ostateczny rezultat”. I ponownie w Sportpalast, 30 września: „Był czas, kiedy Żydzi w Niemczech śmiali się z moich proroctw. Nie wiem, czy śmieją się jeszcze dzisiaj, czy też oduczyli się już śmiać. Mogę tylko powiedzieć, że przestaną się śmiać wszędzie, i po raz kolejny moje proroctwa okażą się słuszne”. Jakże wielu Anglików, słysząc lub czytając te słowa, wyczuło ich diaboliczne konsekwencje! Naziści, a w szczególności ich młodzież, zostali wyszkoleni do traktowania każdego słowa tego ociemniałego maniaka-mordercy jako prawo i rozkaz wymagający natychmiastowego działania; i tej samej nocy, 30 września, w gettach w Polsce rozpętały się dzikie pogromy, nakładając się na zorganizowany koszmar, który trwał już w pełni.
Himmler, podczas swojej wizyty w Warszawie w lipcu 1942 roku, powtórzył hasło Hitlera: „Żydzi mają umierać w torturach” – i rozkaz ten jest wykonywany z całym zorganizowanym, systematycznym wyrafinowaniem, do jakiego zdolni są Niemcy. Raz po raz zadawano pytanie, czy jakikolwiek Niemiec w Polsce – żołnierz, cywil, esesman czy gestapowiec – odwrócił się z przerażeniem od wyznaczonych mu zadań, bądź od tego, co działo się na jego oczach. Nie jest znany ani jeden taki przypadek; w Warszawie, podczas pogromu, mały oddział łotewskich faszystów, po udziale w rzezi i otrzymaniu kilku godzin odpoczynku, odmówił powrotu do pracy; naziści – nigdy. Infiltracja ich umysłów sprawiła, że mocno zakorzeniła się w nich myśl, iż Żydzi to trujące robactwo, które należy wytępić.
Członkowie Hitlerjugend w Polsce (głównie synowie niemieckich mieszkańców) od 15 roku życia wzwyż zostali uzbrojeni w rewolwery, rzekomo dlatego, że grozi im niebezpieczeństwo ze strony „polskich bandytów”; regularną rozrywką tych wyrostków stało się chodzenie do warszawskiego getta (zapewne do innych też, ale to z Warszawy docierają do mnie informacje), gdzie urządzają polowania na Żydów i ćwiczą się w strzelaniu do nich. Jest w Warszawie agent Gestapo, dla którego mordowanie Żydów stało się zabawą, sportem i profesją; kiedy zabija człowieka, zaznacza na zwłokach numer seryjny; po zgładzeniu całej rodziny, wypisuje go kredą na drzwiach domu. W czasie, gdy sporządzano raport, z którego cytuję, osiągnął on liczbę 1006: tysiąc sześć morderstw popełnionych na bezbronnych mężczyznach, kobietach i dzieciach przez ciężko uzbrojonego gestapowca – co wywołało jedynie rozbawione, pobłażliwe uśmiechy ze strony jego przełożonych i kolegów!
Historia zaledwie ułamka tych okropności została opowiedziana w prasie; a jednak trudno o incydent czy praktykę, które, opisane w pełni przez wiarygodnych naocznych świadków, nie urastałyby jeszcze bardziej w swoim nieludzkim złu.
Historia zaledwie ułamka tych okropności została opowiedziana w prasie; a jednak trudno o incydent czy praktykę, które, opisane w pełni przez wiarygodnych naocznych świadków, nie urastałyby jeszcze bardziej w swoim nieludzkim złu.
Nie będę więc pisał więcej o nowych przypadkach, a jedynie przypomnę kilka już odnotowanych w raporcie polskiego Ministerstwa Informacji lub w polskiej nocie dyplomatycznej opublikowanej w zeszłym tygodniu*. Wiadomo, że 23 lipca 1942 roku niemieccy urzędnicy policyjni zażądali od pana Czerniakowa, przewodniczącego Rady Żydowskiej w Warszawie, dostarczenia na następny dzień 10 000 Żydów do „deportacji”, to znaczy do eksterminacji, oraz że pan Czerniakow, człowiek znany ze swojego charakteru i prawości, przeszedł do sąsiedniego pokoju i zażył truciznę.
Z tego, co jawi się teraz, wynika, że Niemcy żądali od niego w pierwszej kolejności wydania dzieci z żydowskich sierocińców komunalnych oraz pensjonariuszy domów starców; a w razie odmowy poniżenia się poprzez wydanie tych najbardziej bezbronnych istot pozostających pod jego opieką, grozili mu zgładzeniem jego rodziny.
Dzieci, starcy i chorzy zostali wskazani przez Niemców jako pierwsze ofiary na rzeź! Opowieść o Januszu Korczaku, lekarzu i wybitnym pedagogu, który poświęcił swoje życie prowadzeniu żydowskiego sierocińca w Warszawie (dobrze znanego jeszcze przed ostatnią wojną), została już opowiedziana: pragnąc go upokorzyć moralnie, Niemcy dali mu możliwość uratowania życia, ale on naturalnie odmówił opuszczenia dzieci. Teraz dociera do nas relacja o jego ostatnim marszu – o którym z czcią mówią zarówno Polacy, jak i Żydzi – a dotarła do mnie od osoby niebędącej Żydem. Korczak poprowadził pochód z sierocińca na stację, gdzie czekał na nich pociąg śmierci: szedł spokojny i skupiony, zachowując godną postawę, z dzieckiem na każdym ramieniu; pozostałe dzieci szły za nim. Kto widział ich przechodzących, nigdy nie zapomni tej sceny. „Kiedyś”, pisze pewien Polak, „wzniesiemy Korczakowi pomnik”. Co stało się później, gdzie zginęli i jak, jakie tortury zadano im pod rządami Hitlera – nikt nie wie i być może nikt nigdy się nie dowie.
Historia pociągów towarowych stłoczonych ludnością żydowską, które odjeżdżają w nieznane, odsłania bezwzględną machinę niemieckiej logistyki śmierci. Transporty te są organizowane pod przymusem przez lokalną policję żydowską, na którą Niemcy nakładają precyzyjne limity kontyngentów, grożąc natychmiastowym rozstrzelaniem w przypadku jakiegokolwiek opóźnienia lub niedoboru. Ofiary – wycieńczone, przerażone, spędzone z likwidowanych gett – zmuszane są do oczekiwania na bocznicach kolejowych lub w punktach zbornych przez wiele dni, często od 5 do nawet 14 dni, bez żadnego dachu nad głową, bez wody i podstawowego zaopatrzenia.
Sam proces załadunku do wagonów towarowych i bydlęcych odbywa się w atmosferze dzikiej paniki, brutalności i przy ciągłym użyciu broni palnej przez niemieckich strażników. Ludzie są upychani ponad wszelką ludzką miarę – do jednego składu składającego się z kilkudziesięciu wagonów wtłacza się łącznie nawet 6000 osób, przez co wiele z nich odnosi ciężkie obrażenia i rany, jeszcze zanim pociąg w ogóle ruszy z miejsca.
Wagonu te są następnie ryglowane i plombowane. Aby uniemożliwić jakąkolwiek ucieczkę i zmaksymalizować śmiertelność, podłogi wagonów są obficie zasypywane niegaszonym wapnem. Pod wpływem wilgoci i potu stłoczonych ciał wapno zaczyna wchodzić w gwałtowną reakcję chemiczną, wydzielając potworne ilości ciepła oraz duszący, toksyczny chlor. Zamknięci wewnątrz ludzie, pozbawieni dopływu świeżego powietrza, wody i jakiejkolwiek możliwości ruchu, umierają masowo w potwornych męczarniach z powodu uduszenia, poparzeń chemicznych dróg oddechowych oraz skrajnego pragnienia.
Wiele z tych pociągów śmierci kierowanych jest do obozu w Bełżcu, który stał się jednym z głównych ośrodków tej zorganizowanej rzezi. Istnieją tam również inne, równie potworne metody masowej eksterminacji, w tym uśmiercanie prądem elektrycznym na specjalnych platformach, masowe rozstrzeliwania nad otwartymi mogiłami oraz komory gazowe. Naoczni świadkowie – polscy chłopi mieszkający w pobliżu tras kolejowych i stacji węzłowych – relacjonują, że z zamkniętych, stojących dniami na bocznicach wagonów dobiegają rozdzierające serce, nieludzkie krzyki i błagania o kroplę wody, które nie milkną przez całe doby. W ten bezwzględny sposób, we wrześniu 1942 roku, zlikwidowano i doszczętnie wycięto w pień między innymi całą społeczność żydowską w podwarszawskim Otwocku oraz wielu innych miasteczkach.
Analiza krytyczno-historyczna dokumentu
Ten unikalny wycinek prasowy stanowi bezcenny kamień milowy w dziejach światowej dokumentacji Holokaustu i narodzin legendy Janusza Korczaka:
- Przełom informacyjny w Londynie (Grudzień 1942 r.): Artykuł został opublikowany zaledwie kilka dni po oficjalnym ogłoszeniu słynnej noty dyplomatycznej rządu RP na uchodźstwie (noty Raczyńskiego* z 10 grudnia 1942 r.) i wspólnej deklaracji Narodów Zjednoczonych potępiającej eksterminację Żydów. Pokazuje, jak precyzyjne dane o Wielkiej Akcji likwidacyjnej w Warszawie (lipiec-wrzesień 1942) przenikały na Zachód.
- Śmierć Adama Czerniakowa: Trzeci akapit podaje wstrząsające kulisy samobójstwa przewodniczącego warszawskiego Judenratu. Brytyjski korespondent bezbłędnie identyfikuje daty i bezpośrednią przyczynę – żądanie wydania na śmierć dzieci z sierocińców, co stało się bezpośrednią zapowiedzią losu placówki Korczaka.
- Kronika o Januszu Korczaku to jeden z pierwszych momentów na świecie, kiedy zachodnia opinia publiczna usłyszała o jego heroizmie. Co kluczowe, informacja ta dotarła do Londynu za pośrednictwem polskiego (nieżydowskiego) świadka podziemia, co potwierdza, że niezłomny marsz Doktora na stację kolejową z dwojgiem dzieci na rękach wstrząsnął całą okupowaną Warszawą, stając się uniwersalnym symbolem ludzkiej godności w obliczu absolutnego zła.
- Akcja „Reinhardt”: Ten wstrząsający dokument z grudnia 1942 roku pokazuje, jak szczegółowa wiedza na temat horroru akcji „Reinhardt” (zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie) docierała do Londynu zaledwie kilka miesięcy po tych wydarzeniach.
* Nota Raczyńskiego z 10 grudnia 1942 roku to oficjalna nota dyplomatyczna Rządu RP na uchodźstwie. Był to pierwszy na świecie dokument w historii ostrzegający zachodnią opinię publiczną o trwającym Holokauście. Została ona sporządzona przez ówczesnego ministra spraw zagranicznych, Edwarda Raczyńskiego, i wysłana do 26 rządów. Bezpośrednim impulsem do sformułowania noty były materiały i mikrofilmy przywiezione do Londynu przez kuriera Polskiego Państwa Podziemnego, Jana Karskiego, które zawierały wstrząsające raporty o eksterminacji. Dokument szczegółowo opisywał niemieckie zbrodnie, w tym funkcjonowanie obozów zagłady i metody masowego mordu w okupowanej Polsce. Zwracał uwagę, że eksterminacja dotyka nie tylko obywateli polskich, ale wszystkich europejskich Żydów. Nota doprowadziła do ogłoszenia 17 grudnia 1942 r. oficjalnej Wspólnej Deklaracji Członków Narodów Zjednoczonych, w której potępiono niemieckie zbrodnie i zapowiedziano ukaranie sprawców. Treść noty została wydana przez polski rząd w postaci anglojęzycznej broszury pt. „The Mass Extermination of Jews in German Occupied Poland”.