Wednesday, March 25, 2026

Od "HACEFIRA" w pierwszym numerze Małego Przeglądu z października 1926 roku do Deklaracji Niepodległości Izraela w maju 1948 roku.

Od "HACEFIRA" w pierwszym numerze Małego Przeglądu z października 1926 roku do Deklaracji Niepodległości Izraela w maju 1948 roku.

"HACEFIRA" z października 1926 roku 

Deklaracja Niepodległości Izraela w maju 1948 roku została odczytana w tym budynku w Tel-Avivie.

Zdjęcie wykonane 14 maja 1948 roku w Tel Awiwie, tuż przed ceremonią ogłoszenia niepodległości Izraela. Grünbaum (po lewej stronie z charakterystyczną bródką) to Icchak Grünbaum. Był jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości i pierwszym ministrem spraw wewnętrznych nowo powstałego państwa.

Oglądając 
pierwszy numer Małego Przeglądu z października 1926 r., zawsze wracałem do informacji na pierwszej stronie o dziwnym tytule "Hacefira".
 Kilka razy sprawdzałem, co to była ta Hacefira, mimo że wyjaśnienie było już zamieszczone w samej notatce.
 W Wikipedii znalazłem, że Hacefira może być przetłumaczona jako "Przedświt".

H A C E F I R A.
NAJSTARSZA GAZETA HEBRAJSKA „HACEFIRA” ZACZĘŁA OD DNIA 29 WRZEŚNIA ZNOWU WYCHODZIĆ. JEST TO SZEŚĆDZIESIĄTY PIĄTY ROK JEJ WYDAWNICTWA.
HEBRAJSKIE GAZETY PRAWIE ZAWSZE PAMIĘTAŁY O MŁODZIEŻY I DZIECIACH. „HACEFIRA” PRZEZ DŁUGI CZAS WYDAWAŁA DODATEK „DLA MAŁYCH”. JAK NAM DONIESIONO Z REDAKCJI „HACEFIRY”, MAJĄ ZAMIAR WKRÓTCE WZNOWIĆ DODATEK DLA MŁODZIEŻY.
Pewnego rodzaju olśnienie nastąpiło, czytając przedmowę do książki Janusza Korczaka, "Mośki, Joski i Srule", przetłumaczonej na jiddisch: משהלעך, יאָסעלעך, ישראליקלעך – Moshelekh, Yoselekh, Yisroliklekh. W tym pierwszym kompletnym wydaniu po jiddisch przedmowę napisał Icchak Grünbaum, a ilustracje książki Sary Lipszyc pochodzą z wydania pierwszego po polsku i po hebrajsku. Ilustracje to chyba wspólne dzieło Sary Lipszyc i Korczaka. Większość ilustracji ma dwie części. Górna ilustracja jest zazwyczaj "biologiczna”, a dolna w większości związana z życiem dzieci na koloniach w Michałówce. Tu widać wyraźnie wpływ Korczaka, dla którego zapoznanie dzieci z przyrodą było bardzo ważne.

Wydanie po jiddisz (jez. żydowski), tłumaczone z polskiego, ukazało się w Argentynie w 1950 roku. Sam tytuł został transkrybowany jako Moiszelech, Joselech, Isruliklech.
hardcover, 189 pp, 1st Yiddish edition, translated from Polish, published in Argentina, 1950. Sara Lipszycowa.


MOISZELECH, JOSELECH, ISRULIKLECH


Wspomnienia o Januszu Korczaku
autorstwa Icchaka Grünbauma
(Notatka pod tytułem wskazuje, że tekst pochodzi z publikacji Biura Historii Żydowskiej)
Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Henryk Goldszmit, syn zamożnej, asymilowanej rodziny z Warszawy. Kultura polska – w jej najszlachetniejszym znaczeniu – była naturalnym środowiskiem tej rodziny. Pod tym nazwiskiem, którym później stał się znany szerokim rzeszom polskiego społeczeństwa, Goldszmit wszedł w żydowskie środowisko i do jego instytucji dziecięcych. Pracując wśród dzieci i wraz z nimi, odnalazł drogę powrotną do swojego cierpiącego i walczącego narodu, którego świętym i bohaterom oddał później miejsce w swoim sercu.
Henryka Goldszmita spotkałem po raz pierwszy, gdy obaj byliśmy młodymi studentami rosyjskiego uniwersytetu w Warszawie. Spotkanie nastąpiło przypadkiem w jednym z małych pokoi redakcji czasopisma „Hacefira”, która mieściła się wówczas przy ulicy Nowolipie. Siedzieliśmy wciśnięci w kąt i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim, poznając się nawzajem, a ja poczułem, że mam przed sobą człowieka o niezwykłej wrażliwości, który patrzy na świat oczami pełnymi melancholii, ale i głębokiego zrozumienia dla ludzkiej niedoli. Już wtedy, w tych wczesnych latach, Goldszmit przejawiał tę szczególną miłość do dziecka, którą później uczynił treścią całego swojego życia.
W naszej rozmowie przewijał się wątek tragizmu żydowskiego losu w diasporze, choć on sam dopiero wówczas zaczął świadomie dryfować w stronę żydostwa, wychodząc z bezpiecznej przystani polskiej asymilacji. Pamiętam, jak z wielką pasją mówił o potrzebie reformy wychowania, o tym, że dziecko nie jest jedynie „człowiekiem w przyszłości”, ale pełnowartościową istotą ludzką „tu i teraz”.
Przez kolejne lata nasze drogi krzyżowały się wielokrotnie na gruncie działalności społecznej w Warszawie. Widziałem, jak z Henryka Goldszmita – błyskotliwego lekarza i literata – stawał się Starym Doktorem, Januszem Korczakiem, który w Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej stworzył małą republikę dziecięcą, rządzoną zasadami sprawiedliwości i miłości.
Nawet gdy los rzucił mnie do Palestyny, a nad Europą zaczęły gromadzić się czarne chmury, wieści o jego niezłomnej postawie docierały do nas, budząc najwyższy podziw. Jego powrót do korzeni, do narodu żydowskiego, nie był ucieczką przed polskością, lecz dopełnieniem jego humanistycznej misji – stanął u boku tych najbardziej prześladowanych, idąc z nimi aż do samego końca.
W Polsce przyjęła się nazwa organizacji pochodząca z nazwy w języku hebrajskim Ha-Sochnut ha-Jehudit le-Erez Izrael. W Polsce, na dwa miesiące przed Kongresem Syjonistycznym w Zurichu, powstał komitet, którego zadaniem było zorganizowanie Sochnutu w Polsce. W skład tego komitetu wszedł Janusz Korczak. Nie był jednak przedstawicielem na Kongresie Syjonistycznym w Zurichu.
Tytuł książki Janusza Korczaka „Mośki, Joski i Srule” w tłumaczeniu na język hebrajski to zazwyczaj: מוש'לה, יוס'לה ושרול'ה - czyli Moszele, Josele we-Srulele (GFH)
Hebrajski tytuł wykorzystuje zdrobnienia imion (z końcówką „-le” typową dla jiddisz, która przeszła do potocznego hebrajskiego), odpowiadające polskim imionom: Mojżesz (Mośka), Józef (Joska) i Izrael (Srul).
Fragmenty książki „Mośki, Joski i Srule” w tłumaczeniu na język hebrajski pojawiały się w hebrajskiej prasie dziecięcej już w okresie międzywojennym. Jednym z tłumaczy był Amacja Barlas, który opublikował fragmenty pt. Ba-Moszawa („W kolonii”) w tygodniku „Iton Katan” w 1929 roku.
Warto zauważyć, że tytuł widoczny na zdjęciu wydania w Polsce po hebrajsku to משהלעך, יאָסעלעך, ישראליקלעך (Moszelekh, Yoselekh, Yisroliklekh), jest jidyszowy i w liczbie mnogiej i znaczy własciwie „Mali Mojżesze, mali Józefowie i mali Izraelkowie”


"In dorf Michajlowka" (pol. „W wiosce Michałówka”) to skrócona wersja książki Korczaka "Mośki, Joski i Srule” (około 30 stron), ukazała się w języku jidysz, po żydowsku, w 1921 roku.

Mośki, Joski i Srule. Tutaj po polsku i hebrajsku, książka wydana w Warszawie w 1922 roku.
Rysunki chłopców trochę się różnią! Czym?
Iton Katan - shavuon metsuyar le - yeladim u - le - no'ar " Mała Gazeta była cotygodniową ilustrowaną gazetą dla dzieci i młodzieży wydawaną w Warszawie pod redakcją Jerachmiela Weingartena, w latach 1928-1929. W wydaniu Iton Katan nr 29 (57), 10 maja 1929, strony 6-9, jest fragment książki Korczaka „Moski, Joski, i Srule”: „Ba – Moszawa” (Na kolonii letniej), przekład na hebrajski przez Amacie Barlasa. Na okładce jest zdjęcie Korczaka z jego dzieciństwa, 11 lat.
Wydanie z 1922 roku "Mośki, Joski i Srule" której tytuł w języku hebrajskim jest:
Moyshelekh, Yoselekh, Yisrolikelekh. Wydawnictwo "Di Cajt" (Czas) ulica Dzielna 13 Warszawa.
Ciekawe stemple: polskie, niemieckie i po żydowsku.



"

Korczak - List do Lichtenbauma.




Józef Lichtenbaum (1895–1968) był wybitnym poetą i tłumaczem, który odegrał kluczową rolę w przybliżaniu literatury polskiej czytelnikom hebrajskojęzycznym. Jego praca nad tekstami Janusza Korczaka oraz innych wielkich polskich twórców obejmowała tłumaczenie najważniejszych dzieł Janusza Korczaka, w tym m.in. "Króla Maciusia Pierwszego" (Hamelech Matja Ha-riszon) oraz "Bankructwo małego Dżeka".

Oprócz Korczaka, Lichtenbaum tłumaczył na hebrajski dzieła Adama Mickiewicza (np. Sonety krymskie), Bolesława Prusa, Henryka Sienkiewicza, Władysława Reymonta oraz Elizy Orzeszkowej.

Przed II wojną światową Lichtenbaum mieszkał w Warszawie i był związany z wydawnictwem Abrahama Josefa Sztybla, które masowo wydawało klasykę literatury światowej (w tym polskiej) w języku hebrajskim.
Józef Lichtenbaum był jednym z pierwszych i najważniejszych tłumaczy Korczaka na hebrajski. Do jego najsłynniejszych dokonań należą: 
Król Maciuś Pierwszy: הַמֶּלֶךְ מַתְיָא הָרִאשׁוֹן (Ha-melech Matja Ha-riszon), wydane m.in. przez oficynę Stybel (Warszawa/Tel Awiw).
Król Maciuś na wyspie bezludnejTytuł hebrajski: הַמֶּלֶךְ מַתְיָא בָּאִי הַבּוֹדֵד (Ha-melech Matja Be-i Ha-boded).
Bankructwo małego Dżeka: פְּשִׁיטַת הָרֶגֶל שֶׁל גֶּ'ק הַקָּטָן (Pszitat Ha-regel szel Dżek Ha-katan).

Niektóre dzieła Korczaka wydane po hebrajsku miały różne tytuły w zależności od wydania i tłumacza.
Kajtuś Czarodziej: Wczesne tłumaczenia (m.in. Lichtenbauma) funkcjonowały pod tytułem: יוֹתָם הַקּוֹסֵם (Jotam Ha-kosem) – gdzie imię "Kajtuś" zastąpiono hebrajskim "Jotam".
Późniejsze wydania używały tytułu fonetycznego: קַיְטוּשׁ הַמְּכַשֵּׁף (Kajtusz Ha-mechaszejf).

Prawo dziecka do szacunku: Tytuł hebrajski: זְכוּת הַיֶּלֶד לְכָבוֹד (Zchut Ha-jeled Le-chavod).

Jak kochać dziecko: Tytuł hebrajski: כֵּיצַד לֶאֱהֹב יְלָדִים (Kejcad Le-ehov Jeladim).
 
Lichtenbaum, pracując dla wydawnictwa Abrahama Josefa Sztybla, nadał tym przekładom literacki sznyt, który sprawił, że Korczak stał się w Izraelu autorem niemal "rodzimym" jeszcze przed powstaniem państwa.
W większości tego okresu wydawnictwo ulokowane było w Warszawie. 107 Z literatury polskiej w wydawnictwie Sztybla ukazały się: Ogniem i mieczem (Ba- -esz u-wa-cherew) Henryka Sienkiewicza (tłum. Azri’el (Edward) Natan Frenk, Warszawa 1919–1921); Irydion (Iridion) Zygmunta Krasińskiego (tłum. Chaim Szalom Ben-Awram (Abramson), Warszawa 1920); Pan Tadeusz (Pan Tadeusz) Adama Mickiewicza (tłum. Josef Lichtenbaum, Warszawa 1921); Koniec Mesjasza (Szabtaj Cwi) Jerzego Żuławskiego (tłum. Mosze Blajsztift, Warszawa 1924); Chłopi (Ikarim) Władysława S. Reymonta (tłum. Chaim Sz. Ben-Awram, Tel Awiw 1928); Anhelli (Anheli) Juliusza Słowackiego (tłum. M. Seter (Daniel Leibel), Tel Awiw 1929); Quo Vadis (Kwo Wadis) (tłum. Chaim Sz. Ben-Awram, Tel Awiw 1929) i Potop (Ha-Mabul) Henryka Sienkiewicza (tłum. Azri’el N. Frenk, Awraham Lewinson, Tel Awiw 1930; Berlin–Tel Awiw 1931); Król Maciuś Pierwszy (Ha-melech Matja ha-riszon) Janusza Korczaka (tłum. Josef Lichtenbaum, Tel Awiw 1933); Zemsta rodu Kabunauri (Nekamato szel ha-kabunauri) Heleny Bobińskiej (tłum. Josef Lichtenbaum, Tel Awiw 1935); Wesele (Ha-chatuna) Stanisława Wyspiańskiego (tłum. Ber Pomeranc, Warszawa 1938). Przekłady poezji polskiej (Mickiewicza, Słowackiego, Konopnickiej) ukazywały się także w kwartalniku „Ha-Tekufa”




Janusz Korczak o karze cielesnej - „Kto uderza dziecko, jest oprawcą”.


Janusz Korczak był radykalnym przeciwnikiem kar cielesnych i jednym z pierwszych pedagogów, którzy głośno domagali się ochrony nietykalności fizycznej dziecka. Jego poglądy w tej kwestii opierały się na głębokim przekonaniu, że dziecko jest pełnoprawnym człowiekiem, a nie „człowiekiem przyszłości”.

Korczak uważał, że stosowanie przemocy uczy dziecko jedynie strachu i szacunku do siły, a nie do zasad moralnych. Twierdził, że bicie słabszego (dziecka) przez silniejszego (dorosłego) jest aktem upokarzającym dla obu stron i daje fatalny przykład społeczny.

Korczak w swoim dziele Prawo dziecka do szacunku pytał retorycznie: „W jakichże nadzwyczajnych okolicznościach odważono by się pchnąć, szarpnąć, uderzyć dorosłego?”. Podkreślał, że to, co u dorosłego uznalibyśmy za napaść, u dziecka błędnie nazywa się „środkiem wychowawczym”.

Korczak uważał, że najgorszą rzeczą na świecie jest sytuacja, w której dziecko boi się własnego rodzica lub nauczyciela.

W prowadzonych przez niego domach sierot (np. Domu Sierot w Warszawie) obowiązywał kodeks, który surowo zabraniał kar cielesnych. Jeśli wychowawca stracił panowanie nad sobą i uderzył dziecko, musiał to publicznie zapisać i mógł zostać wezwany przed sąd koleżeński, w którym zasiadały dzieci.
Korczak definiował osobę bijącą dziecko wprost: „Kto uderza dziecko, jest oprawcą”. Jego idee stały się fundamentem dla współczesnej Konwencji o prawach dziecka.

Korczak w swoim dziele Prawo dziecka do szacunku pytał retorycznie: „W jakichże nadzwyczajnych okolicznościach odważono by się pchnąć, szarpnąć, uderzyć dorosłego?”.


 

Tuesday, March 24, 2026

Korczak i Szomrowcy - "Oddychający tym samym powietrzem i tą samą myślą".

O szomrowcach i ich pracy pisał Korczak już od pierwszego numeru Małego Przeglądu w październiku 1926 roku.

W ostatnim numerze pisma Mały Przegląd, który ukazał się 1 września 1939 roku w dniu wybuchu wojny, nie ma słowa o wojnie. Jest natomiast artykuł o obozie szomrowskim i o koloniach letnich.


Przywitanie Korczaka od redakcji szomrowskiego miesięcznika Młody Czyn.
Te trzy litery hebrajskie to skrót od Hazak v'Emac! - חזק ואמץ - Siła i Odwaga!
"Oddychający tym samym powietrzem i tą samą myślą"

Dziewczęta i chłopcy z Domu Sierot  Janusza Korczaka na wycieczce z okazji Lag Baomer organizowanej corocznie przez Haszomer Hacair (1933) (Młociny?). Wychowawca - Pan Bolek (Drukier).

Dla młodych szomrowców Korczak był postacią pomnikową – uosobieniem moralności i nowoczesnego podejścia do dziecka. Ruch Hashomer Hatzair w dużej mierze zaadaptował korczakowskie idee podmiotowości dziecka i samorządności do swoich struktur organizacyjnych.
Przywitanie Korczaka od redakcji szomrowskiego miesięcznika Młody Czyn: "Oddychający tym samym powietrzem i tą samą myślą"

Stosunek Janusza Korczaka do szomrowców (członków lewicowo-syjonistycznego ruchu Hashomer Hatzair) był zawsze pozytywny. Nie było jak wielu to opisuje pewnego początkowego dystansu, który przekształcił się w głęboką fascynację i ideowe pokrewieństwo, albowiem Korczak zawsze był pozytywny, jeżeli chodzi o szomrowców.

O szomrowcach i ich pracy pisał Korczak już od pierwszego numeru Małego Przeglądu w październiku 1926 roku. W ostatnim numerze pisma Mały Przegląd, który ukazał się 1 września 1939 roku w dniu wybuchu wojny, nie ma słowa o wojnie. Jest natomiast artykuł o obozie szomrowskim i o koloniach letnich.
 
Korczaka przyciągały do Szomrowców ich etos pracy, kolektywizm oraz dążenie do budowy sprawiedliwego społeczeństwa opartego na równości, co było zbieżne z jego własnymi metodami wychowawczymi stosowanymi w Domu Sierot. Wielu znanych wychowawców w Domu Sierot było aktywnych w Hashomer Hatzair. Dzieci z Domu Sierot brały udział w święcie Lag Baomer organizowanym przez szomrowców.Podczas podróży do Erec Israel, Korczak odwiedził m.in. kibuc Ein Harod, bastion Hashomer Hatzair. To doświadczenie utwierdziło go w przekonaniu, że syjonizm szomrowców łączy w sobie nowoczesną pedagogikę z odrodzeniem narodowym.Już po pierwszym powrocie z Izraela Korczak stał się gorącym zwolennikiem emigracji Żydów, wierząc, że tylko tam (w strukturach takich jak kibuce) możliwe jest pełne wychowanie "nowego człowieka" wolnego od uprzedzeń diaspory.

Mały Przegląd: pismo dzieci i młodzieży : tygodniowy dodatek bezpłatny do nr 277 "Naszego Przeglądu" R.1, nr 1 (9 października 1926) strona 2.