Thursday, April 30, 2026

Sista Vita bussar kom till Sverige i slutet av april 1945 - Heinrich Ahrens arkiv.

Sista Vita bussar kom till Sverige i slutet av april 1945 - Heinrich Ahrens arkiv.

Dokumentation om Vita bussarnas transporter av flyende tysksvenskar (Nur für Deutsche) finns i den tyske fotografen Heinrich Ahrens arkiv. Han var en tysk fotograf och medhjälpare till Röda Korset i Lübeck. På bilden tysksvenskar med väskor på väg till Sverige.


Mycken vetskap om Vita bussarnas transporter av flyende tysksvenskar och även koncentrationslägerfångar, finns i den tyske fotografen Heinrich Ahrens arkiv. Han var en tysk fotograf och medhjälpare till Röda Korset i Lübeck.

Intyget är utställt av dr. Arnoldson är min stora hjälte. Det var han som styrde hela UNRRA-aktionen Vita Båtar. Till sista dagen av aktionen hade han reserverat en särskild båt för barntransport. Med den båten kom bl.a. barn från koncentrationslägret Bergen-Belsen.

Wednesday, April 29, 2026

Janusz Korczak last train travel - Treblinka Death Camp - The Mathematics of Torture – 21.3 m² and the Sediment of Death.


Luftwaffe aerial photo. Trains, usually with 60 wagons, from the Warsaw Ghetto went first east to the Malkinia Górna railway station (A). Thereafter, they changed direction and went south, directly to the Trablinka railway station (B) (enlarged at the bottom of the photo), where they were divided into three portions with 20 wagons each. A special locomotive took 20 wagons at a time into the death camp ramp.

The technical specifications of the Type G wagon, visible in the German markings, when compared with survivor testimonies, reveal the inhuman mechanism of transport.

The Mathematics of Torture – 21.3 m² and the Sediment of Death

The technical specifications of the Type G wagon, visible in the German markings, when compared with survivor testimonies, reveal the inhuman mechanism of transport:
  • Bodenfl 21.3 m²: Within this microscopic space, 100 to 150 people were crowded. In practice, this meant only 0.15 m² per person – the area of a single sheet of A4 paper.
  • The Mire of Excrement: As Halina Birenbaum recalls, the overcrowding was so extreme that parents held their children in their arms until they fainted. This was not only due to a lack of space. The wagon floor, covered in caustic lime, quickly turned into a corrosive mire of urine and excrement. In the sweltering heat and lack of ventilation, the waste mixed with chlorine to create toxic fumes.
  • Time Without Exit: While the transport from Warsaw took a few hours, trains from Częstochowa or Piotrków traveled much longer, often standing for hours on sidings in the blazing sun. The wagon doors remained bolted from the moment of departure until they were opened on the ramp at Treblinka. Throughout this time, victims were forced to stand in this caustic sediment, and holding children was the only desperate attempt to protect them from contact with the sludge.

Wahadłowe pociągi Zagłady: Warszawa – Częstochowa – Piotrków Trybunalski.

Fahrplananordnung nr. 594. Zestawienie potwierdza ogromną skalę deportacji z Getta w Częstochowie – pociąg nr 9278 kursował w sześciu cyklach, co odpowiada głównej fazie likwidacji "Dużego Getta". Przyjmuje się, że w każdym takim transporcie stłoczono około 6 000–7 000 osób, co łącznie daje liczbę ok. 40 000 wywiezionych do Treblinki.

Fahrplananordnung nr 548 – Warszawskie tętno śmierci. Podczas „Wielkiej Akcji” w Warszawie machina zagłady pracowała z najwyższą wydajnością. Odległość do Treblinki pozwalała na to, by pociąg z 6–7 tysiącami ofiar wrócił „pusty” do Warszawy w ciągu zaledwie 24 godzin. W ciągu pierwszych dni (22 lipca – 5 sierpnia) z warszawskiego getta do Treblinki wyjechało piętnaście pociągów. W tym krótkim czasie naziści zamordowali 97 281 osób.
Wahadłowe pociągi Zagłady: Warszawa – Częstochowa – Piotrków Trybunalski
To nie były zwykłe składy kolejowe. W dokumentacji Dyrekcji Kolei Wschodniej (Gedob) figurowały jako pociągi specjalne, ale w rzeczywistości stanowiły stały inwentarz techniczny obozu w Treblince – były ruchomą częścią komór gazowych. Te same 60 wagonów bydlęcych, które 5 sierpnia 1942 roku mijały mojego ojca na warszawskiej Pradze, wioząc Janusza Korczaka i jego dzieci, zaledwie kilka tygodni później obsługiwało likwidację getta w Częstochowie i Piotrkowie.
Mordercza statystyka i rytm wahadła:
  1. Warszawskie tętno śmierci: Podczas „Wielkiej Akcji” w Warszawie machina pracowała z najwyższą wydajnością. Odległość do Treblinki pozwalała na to, by pociąg z 6–7 tysiącami ofiar wrócił „pusty” do Warszawy w ciągu zaledwie 24 godzin. Każdego dnia nowy transport, każda doba to kolejna wyrwa w sercu miasta.
  2. Częstochowska doba „ekstra”: Dokument nr 594 ujawnia zmianę rytmu. Częstochowę od Treblinki dzieli ponad 300 km. Tutaj „wahadło” potrzebowało więcej czasu – Niemcy wyznaczyli transporty co drugi dzień (np. 22/23, 25/26 września). Ta dodatkowa doba na powrót pustego składu była niezbędna, by te same wagony, pośpiesznie uprzątnięte z ciał i wysypane chlorem, mogły wrócić na rampę po kolejne 6–7 tysięcy ludzi. W ciągu sześciu takich cykli z Częstochowy wywieziono 40 000 osób.
  3. Odór jako stały pasażer: To, co ojciec zapamiętał jako duszący zapach chloru rozchodzący się wokół Umschlagplatzu, było „serwisem” tych wagonów. Ponieważ składy te „obsługiwały Treblinkę” w sposób ciągły, biel wapna i żrący pył chloru stały się ich stałym wyposażeniem. Miały zabijać zapach zmarłych poprzedników, a stawały się narzędziem tortur dla następnych.
Logistyka masy: Brutto, Tara, Netto
W niemieckich tabelach kolejowych te pociągi były opisywane z przerażającą, biurokratyczną precyzją:
  • Masa brutto: Skład jadący do Treblinki ważył około 600 ton.
  • Tara: Masa samych pustych wagonów.
  • Masa netto: Najbardziej nieludzki parametr. W dokumentach kolejowych „ładunek netto” stanowili stłoczeni Żydzi wraz z ich bagażem podręcznym (maksymalnie 15 kg na osobę). Ludzkie życie przeliczono na tony towaru, który należało dostarczyć do „fabryki” i jak najszybciej powrócić po kolejny kontyngent.
Każdy transport posiadał swoje Fahrplananordnung – niemieckie zarządzenie określające parametry składu. Pociąg składał się zazwyczaj z 58 wagonów towarowych typu 1G oraz dwóch wagonów typu 1C z budkami hamulcowymi dla eskorty SS. Instrukcja „Leerzug zurück” (powrót na pusto) czyniła z tych składów stałe wyposażenie obozu w Treblince.
Klamra logistyki:
Mój ojciec, pracując w koszarach przy ul. 11 Listopada, stał na samej arterii tego obiegu. Widział pociągi jadące na wschód – pełne, i te wracające na zachód – puste. Ta nieludzka różnica jednego dnia w rozkładzie jazdy między Warszawą a Częstochową to dowód na to, że Zagłada była precyzyjnie zaplanowanym procesem przemysłowym. Ten sam „pociąg-pracownik” zakończył misję w Warszawie, by natychmiast podjąć ją w Dystrykcie Radom. Nie zatrzymał się, dopóki nie spalił całej żydowskiej Polski.
Mechanizm był nieludzko powtarzalny:
  1. Pętla Treblinki: Po rozładowaniu ofiar na rampie w Obozie Zagłady, wagony nie znikały. Charakter ich przewozów się nie zmieniał. Pociąg stawał się tylko pociągiem „próżnym” (Leerrückzugspersonenzug). Te 60 wagonów bydlęcych wracało „pod prąd” – przez Warszawę, te same mosty i te same tory – z powrotem do punktów koncentracji w Dystrykcie Radom. Wracały po kolejnych w nowych miejscowościach.
  2. Odór i osad: Każdy wagon niosł w sobie ślady poprzedniego transportu. Niemcy obsesyjnie bali się tyfusu i zapachu rozkładu, dlatego podłogi sypano palonym wapnem i chlorem. Kiedy nowe ofiary w Częstochowie czy Piotrkowie wchodziły do środka, dusiły się nie tylko brakiem powietrza, ale i żrącym pyłem, który był ostatnim śladem po tych, którzy zginęli w drodze z Warszawy. Biel wapna na deskach podłogi była jedynym testamentem poprzedników.
  3. Czyszczenie wagonów: W Treblince, zanim puste składy ruszyły w drogę powrotną do Częstochowy (zgodnie z instrukcją z dokumentu nr 594), żydowskie komandy robocze musiały w pośpiechu usunąć z nich zwłoki i resztki ubrań. Jednak „zapach Treblinki” – mieszanka potu, strachu, chloru i śmierci – wgryzał się w drewno tak głęboko, że nie dało się go usunąć. Pociągi te cuchnęły na kilometr, stając się ruchomym ostrzeżeniem dla każdego, kto mieszkał przy linii kolejowej.
Klamra losów:
Dla mojego ojca, pracującego w koszarach przy 11 Listopada, te pociągi były rytmem dnia. Widział je pełne, jadące na wschód, i widział je puste, wracające na zachód i południe. Ta sama stalowa maszyna, która zabrała Doktora*, stała się później narzędziem likwidacji gett, które ojciec opisywał w swoich dokumentach. To jedno i to samo „wahadło”, które nie zatrzymało się, dopóki nie spaliło całej żydowskiej Polski.
  • Wapno i chlor: Podkreślają one „sterylność” niemieckiej zbrodni – próbowano chemicznie zabić zapach morderstwa, co tylko potęgowało cierpienie ofiar.
  • Cykliczność: Zagłada nie była serią przypadkowych zdarzeń, ale precyzyjnie zaplanowanym obiegiem taboru kolejowego.
* Doktora — chodzi oczywiście o Janusza Korczaka.

English Summary
"Shuttle trains of death" operated by the Gedob (Eastern Railway, part of DB) functioned as a permanent, mobile extension of the Treblinka extermination camp, transporting victims from a.o. Warsaw, Częstochowa, and Piotrków in a continuous, industrial cycle. These trains, often consisting of 60 cattle cars, had a gross weight of approximately 600 tons, with the "net weight" calculated as the human cargo of Jews and their belongings, and the "tare" representing the empty wagons. To maintain this deadly efficiency, the trains were hastily cleaned with lime and chlorine at Treblinka before returning as empty "shuttle" trains to collect more victims, creating a relentlessly repetitive,, documented mechanism of murder.

Tuesday, April 28, 2026

Lwów podczas- i po pogromie w 1941 roku - Sąsiedzi.



Wśród sprawców i osób znęcających się nad Żydami na ulicach Lwowa znajdowali się zarówno ukraińscy, jak i polscy cywile. Część ludności (w tym Polacy) uległa niemieckiej propagandzie, która oskarżała Żydów o kolaborację z NKWD i współodpowiedzialność za masowe mordy więźniów odkryte w lwowskich więzieniach po ucieczce Sowietów.

Lwów 1941. Zmuszanie Żydów do czyszczenia ulic było jednym z elementów poniżania ludności żydowskiej podczas i bezpośrednio po Nocy Kryształowej (9–10 listopada 1938 r.) w nazistowskich Niemczech. Lwowscy "sąsiedzi" (Polacy i Ukraincy) zmuszaja Zydów w identyczny sposób do szorowania ulicy.


Barbarossa - Dzien 8-my
8 dni po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej, 22 czerwca 1941 r. wojska niemieckie zajęły Lwów (stało się to konkretnie 30 czerwca). Dzień później, 1 lipca w mieście rozpoczęły się pogromy Żydów, trwające z przerwami do 27 lipca. Sprawcami byli żołnierze niemieccy i ukraińscy oraz członkowie ukraińskiej milicji i przedstawiciele miejscowej ludności.

Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej 22 czerwca 1941 r. Żydzi zamieszkujący przedwojenne polskie Kresy znaleźli się w krytycznej sytuacji: „musieli stawić czoła nie tylko dyskryminacyjnym zarządzeniom nowych władz, lecz także czynnej agresji ze strony miejscowej ludności”. Pretekstem do fali przemocy stało się odkrycie w lwowskich więzieniach tysięcy zwłok więźniów politycznych, zamordowanych przez wycofujące się NKWD. 

Oczywiście propaganda niemiecka, a przedewszystkim, ukraińscy nacjonaliści zrzucili winę za te zbrodnie na społeczność żydowską, co doprowadziło do krwawych zajść, znanych jako pogromy lwowskie oraz „Dni Petlury”.

Warszawa-Lwów, 1939.
Przez pierwsze tygodnie wojny, we wrześniu i październiku 1939 roku istniała możliwość nielegalnego (pojedynczego) przedostania się przez zieloną granice do Rosji. To była jedna z niewielu możliwości przeżycia do lipca 1941 roku. Odległość między Warszawa a Lwowem · 393 km. 

Barbarossa-Pogromy i Egzekucje, 1941.
Operacja „Barbarossa” jest uważana za największą operację wojskową w historii działań wojennych. Do trzech grup wojsk, złożonych z ponad trzech milionów niemieckich żołnierzy, wkrótce dołączyło ponad pół miliona sił zbrojnych sojuszników Niemiec (Finlandia, Rumunia, Węgry, Włochy, Słowacja i Chorwacja). Siły te zaatakowały Związek Radziecki szerokim frontem, rozciągającym się od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Po lipcu 1941 roku sytuacja dla tych którzy zostali w Rosji na dawnych terenach "polskich do 1939 roku" i nie pojechali dalej na wschód zmieniła się diametralnie gdyż akcja wojsk niemieckich "Barbarossa" to również pierwsza zaplanowana akcja zagłady Żydów (Holocaust by bullets).
Gdy 30 czerwca 1941 r. wojska niemieckie zajęły Lwów a 1 lipca w mieście rozpoczęły się pogromy Żydów, trwające z przerwami do 27 lipca. Podobnie, na kilka dni po zajęciu przez Niemców Kijowa we wrześniu 1941 roku rozpoczęto tam akcję deportacyjną z miasta do rawiny Babi Jar gdzie przez dwa dni rozstrzelono 33 771 Żydów. Akcja Babij Jar przeprowadzona przy aktywnym udziale Ukraińców mówi za siebie. Nie tylko że na sąsiadów nie można liczyć a raczej trzeba się strzec od nich.

Lwów-Warszawskie Getto, 1941.
Nowe linje frontu niemiecko-rosyjskiego, od 30 września – 13 listopada 1941, to przedpola Moskwy.  Już w pierwszych dni po wkroczeniu Niemców do Lwowa (30 czerwca 1941) zaczęli Ukraińcy stosować krwawe represje w stosunku do Żydów - pogromy. W wyniku Pogromu Lwowskiego, zginęło 5 000-10 000 Żydów, głównie z rąk Ukraińców.
Po zajęciu Lwowa i innych terenów przez Niemców i po pogromach ukraińskich, Żydzi z terenów poprzednio okupowanych przez Rosje wracają do gett w Polsce gdzie czesto są ich rodziny pozostałe w Polsce. Wiekszosć wraca do Lodzi, Krakowa i Warszawy. To taki niby paradoks którego nie rozumiałem przez wiele lat ale w gettach Żydzi nie tylko czuli się bezpieczniej aż do 1942 roku i faktycznie byli bardziej bezpieczni niż poza granicami. Moja mama z ojcem wracają ze Lwowa jako jedni z pierwszych. Po nich i do nich, do Getta Warszawskiego, przyjeżdża  "Ciocia Kazia".
Już w pierwszych dniach po wkroczeniu Niemców do Lwowa (30 czerwca 1941) zaczęli Ukraińcy stosować krwawe represje w stosunku do Żydów - pogromy. W wyniku Pogromu Lwowskiego, zgineło 5 000-10 000 Żydów, głównie z rąk Ukraińców. Fotografia: Ukraińcy witają wojska niemieckie (po lewej), Ukraińcy mordują Żydów (po prawej).

Monday, April 27, 2026

"With Korczak Through Life" - Whose book is this? - Michal Wroblewski - "Pan Misza".





Whose book is this?

With Korczak through Life 
by 
Michal Wroblewski-Pan Misza

Certainly, it is my father’s—Pan Misza’s—but in a way, it is also mine. My father’s dozens of densely written sheets have been transformed into this hundred-page volume.
Through photographs and archival documents at the end of each chapter, I bring to light information that was previously unknown or silenced. I describe the major crises of the Korczak Committee: from the Stalinist period of the 1950s, when Korczak's books were slated for pulping, to the late 1960s, when the committee's headquarters on Jasna Street in Warsaw were physically shut down, and many members were forced to leave Poland.
This book functions as a parallel narrative. The history of the Orphanage, Janusz Korczak, and the educator Pan Misza unfold sequentially, followed by my own document-illustrated commentary. In this way, the two stories overlap and illuminate one another.
Many of these documents were discovered only recently in archives across three continents. The truth about the fate of Korczak’s papers and glasses, saved by my father on August 5, 1942—the day of deportation to the Treblinka Death Camp—will be published in another book later this year.

Roman Wasserman Wróblewski

Na Zachodzie bez zmian - Moja odpowiedź z 2023 roku na innym forum na temat "Gorzkie żonkilki dla Narcyzów".


Moja odpowiedź z 2023 roku na innym forum na temat "Gorzkie żonkilki dla Narcyzów".

Piszesz, że "większość poszła na te oficjalne" i że były jednocześnie organizowane "niezależne obchody". O ile te obchody, o których czytałem w prasie i na licznych stronach FB, nie były niezależne. 
Grupa, która zebrała się w ciemnej uliczce przy kamieniu Zygielbojma w odległości 15 metrów od Kopca Anielewicza, pokazuje wyraźnie, jak "niezależne" były te niezależne obchody. Dlatego większość poszła na te oficjalne pod pomnik z bohaterem i komendantem powstania Mordechajem Anielewiczem. 
Awersja pewnych "niezależnych" do bojowników syjonistów jest bardzo specjalna, dla mnie, jak wiesz, śmierdzi nietolerancją. Grupa ta również aktywnie fałszuje historie! W piwnicach domu na Miłej 18, pod Kopcem Anielewicza, jest pochowanych co najmniej 8% bojowników Bundu.

Powstanie w Getcie Warszawskim. Eliezer Geller - Prawdziwy dowódca dziewięciu grup bojowych na terenie szopów Toebbensa i Schultza.


To zdjęcie przedstawia niezwykle rzadki i poruszający dokument historyczny – list Eliezera Gellera (podpisany pseudonimem "Eugeniusz"), wysłany z Warszawy 7 lipca 1943 roku. Poniżej wierna transkrypcja treści listu oraz analiza zawartych w nim kodów, które rzucają światło na losy żydowskiego ruchu oporu tuż po upadku powstania w getcie.

Powstanie w Getcie Warszawskim. Eliezer Geller – prawdziwy dowódca dziewięciu grup bojowych na terenie szopów Toebbensa i Schultza.

Absolwent Wyższej Szkoły Handlowej w Łodzi, aktywny działacz Gordonii. W kampanii wrześniowej brał udział w bitwie pod Kutnem. W drugiej połowie 40., podobnie jak wszyscy polscy żołnierze-Żydzi, został zwolniony z obozu i przeniesiony do getta warszawskiego. Był inicjatorem i redaktorem gazety Gordonii "Słowo Młodych", która docierała również do innych gett. W 1941–42 jako Jan Kowalski jeździł do gett na Śląsku i organizował tam grupy oporu. Utrzymywał kontakt z biurem Histadrutu w Genewie. Uczestniczył w akcji zbrojnej w getcie w styczniu 1943. W powstaniu w Getcie Warszawskim dowodził dziewięcioma grupami bojowymi na terenie szopów Toebbensa i Schultza. Getto opuścił kanałami 29 kwietnia 43 i razem z innymi bojowcami ukrywał się na strychu fabryki błon fotograficznych przy ul. 11 Listopada. Kiedy 24 maja wybuchł tam pożar, Eliezer, poparzony i ranny, zdołał jednak uciec. W 1943 r. został wysłany razem z innymi Żydami, posiadaczami zagranicznych paszportów, do obozu w Bergen-Belsen. Stamtąd z grupą 1800 Żydów przewieziony do obozu w Bergau koło Drezna, następnie 21 X do Auschwitz. W jakiś czas później został tam zamordowany.


To zdjęcie przedstawia niezwykle rzadki i poruszający dokument historyczny – list Eliezera Gellera (podpisany pseudonimem "Eugeniusz"), wysłany z Warszawy 7 lipca 1943 roku. Ponizej wierna transkrypcja treści listu oraz analiza zawartych w nim kodów, które rzucają światło na losy żydowskiego ruchu oporu tuż po upadku powstania w getcie:
Warszawa, 7.VII.43
Mój Kochany,
Spieszę Ci donieść o zmianie mego adresu; mieszkam obecnie na Olwerta 14 m 12. Proszę Cię, byś mi nadal posyłał małe, jak i większe paczki żywnościowe. Szczególnie – rzecz jasna – zależy mi na otrzymaniu dużej paczki i to, w miarę możności, jak najszybciej; ufam, że mej prośbie zadość uczynisz.
U mnie zaszły pewne małe zmiany w życiu. Chorowałem i znów miałem krwotok. Jak to będzie z moim zdrowiem dalej, to nie wiem. Celina mieszka ze mną razem, a Tosia niedawno temu zmarła. Pozdrowienia od Hagańskiej otrzymałeś zapewne. Mną się opiekuje Toczkowski.
Bardzo Cię proszę byś serdecznie pozdrowił Zahirskiego. Wiem, że jesteś zajęty i że nie masz czasu na pisanie. Pisz mi więc króciutkie listy; wystarczy mi po prostu kilka słów – ale pisz. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Moładecką
Twój
Eugeniusz.

Analiza historyczna i kryptonimy
  • Ten dokument to klasyczny przykład listu konspiracyjnego. Eliezer Geller, jeden z liderów ŻOB, pisze go już z "aryjskiej strony", ukrywając się po wyjściu z getta.Adres (Olwerta 14 m 12): To prawdopodobnie adres kontaktowy lub skrytka. Ulica Olwerta (obecnie Olbrachta na Woli) była miejscem wielu kryjówek.
  • „Duże paczki”: W języku konspiracji prośba o „duże paczki” (szczególnie wysyłana do Eretz Israel lub przez neutralne kraje jak Szwajcaria) często nie oznaczała jedzenia, lecz fundusze lub wsparcie logistyczne dla dalszej walki.
  • Celina: To Cywia Lubetkin. Potwierdzenie, że ocalała i są razem, było kluczową informacją dla ruchu syjonistycznego w Palestynie.
  • Tosia: To tragiczne potwierdzenie śmierci Tosi Altman. Geller pisze "zmarła", choć wiemy, że zmarła w wyniku potwornych oparzeń po wydaniu jej Gestapo. Użycie słowa "zmarła" mogło być próbą oszczędzenia bólu adresatowi lub ominięcia cenzury.
  • Hagańska: Tak jak przypuszczałeś, to bezpośrednie nawiązanie do Hagany. Informacja o "pozdrowieniach od Hagańskiej" to zakodowany komunikat o utrzymywaniu łączności z organizacją bojową w Palestynie.
  • Toczkowski: To prawdopodobnie nazwisko polskiego opiekuna lub łącznika z ramienia Żegoty lub innej organizacji pomocowej.
  • Ten list, pisany drżącą ręką (Geller wspomina o krwotoku, prawdopodobnie nawrocie gruźlicy lub skutkach walk), jest jednym z ostatnich świadectw tej grupy przed ich tragicznym końcem. Geller zginął później w Auschwitz, po deportacji z Hotelu Polskiego.