Tuesday, October 11, 2022

Używanie dra. Janusza Korczaka w dyplomacji polskiej (i nie tylko) po 1967 roku - Co to jest paserstwo?

W Przygotowaniu


Poprzednio gdy polski Komitet Korczakowski został zlikwidowany przez władze polskie w 1968 roku i jego lokal na ulicy Jasnej w Warszawie zaplombowany! Realnie, wtedy przestało istnie równiez międzynarodowe stowarzyszenie korczakowskie.

W 1969 roku większość działaczy Komitetu korczakowskiego wyemigrowała z Polski.

7 grudnia 1970 roku w Warszawie kanclerz Willy Brandt ukląkł przed pomnikiem upamiętniającym ofiary warszawskiego getta - gest, który przeszedł do historii.

Przyznanie Korczakowi w 1972 roku prestiżowej nagrody niemieckich wydawców książek wpisuje się w kontekst niemiecko-polskiego pojednania i nosi podobnie jak uklęknięcie kanclerza Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie– charakter symboliczny. Nieprzypadkowa okazała się sama data – trzydziesta rocznica śmierci Korczaka (5 sierpnia 1942 r). Rząd Polski nie chciał pozostawać w tyle.


Spotkanie w UNESCO w Paryzu


Te ostatnie, międzynarodowe, powstało na nowo w 1979 toku i zostało 21 lat pózniej, w 2001 roku zarejestrowane w Warszawie jako Międzynarodowe Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka.





O co chodzi w nowym konflikcie ? - Majątki żydowskie w w Polsce ukradzione za komunizmu mają być nieoddane ich prawowitym właścicielom! Bardzo specjalny precedens.

Co to jest Paserstwo wg. Wikipedii.
Paserstwo – zachowanie polegające na nabyciu rzeczy uzyskanej za pomocą czynu zabronionego (najczęściej kradzieży), lub udzieleniu innej osobie pomocy do jej zbycia, albo na przyjęciu tej rzeczy lub pomocy w jej ukryciu.

Paserstwo można popełnić umyślnie jak i nieumyślnie, zależnie od tego, czy paser wie o przestępnym pochodzeniu przedmiotu (paserstwo umyślne), czy też w konkretnym przypadku powinien i mógł takie pochodzenie rzeczy stwierdzić na podstawie towarzyszących okoliczności, np. podejrzanie niskiej ceny, sprzedaży bez dokumentów lub w niekompletnym stanie itp.

Odpowiedzialności karnej za paserstwo podlega każda osoba po ukończeniu lat 17 (ogólna zasada odpowiedzialności karnej), której można przypisać winę w czasie popełnienia tego czynu (osoba poczytalna).

Odpowiedzialności karnej za paserstwo nie podlega sprawca, który sprzedaje rzecz uzyskaną za pomocą wcześniejszego własnego przestępstwa. Takie zachowanie traktuje się jako "wykorzystanie owoców" pierwszego czynu zabronionego. Podobnie pomocnikiem do kradzieży, a nie paserem jest osoba, która przed dokonaniem przestępstwa obiecuje sprawcy nabycie skradzionych rzeczy.

Paserstwo rzeczy pochodzącej z przestępstwa innego typu np. z rozboju lub wymuszenia rozbójniczego stanowi przestępstwo niezależnie od jej wartości.

Forma kwalifikowana paserstwa jest cięższą odmianą gatunkową tego przestępstwa, zagrożoną surowszą sankcją karną. Przewidziana w wypadkach, gdy przedmiotem czynu pasera jest mienie znacznej wartości lub dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury (art. 294 kk).

Typ uprzywilejowany paserstwa to wypadek mniejszej wagi, który podlega łagodniejszej karze.



„W reakcji na ostatnie nieuzasadnione działania Państwa Izrael, w tym bezpodstawną decyzję ws. obniżenia poziomu relacji dyplomatycznych z Rzecząpospolitą Polską, a także nieakceptowalne wypowiedzi izraelskiego Ministra Spraw Zagranicznych i innych członków tamtejszego rządu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że Ambasador RP w Izraelu do odwołania pozostanie w kraju" - czytamy w oświadczeniu MSZ.

„Polskie ministerstwo spraw zagranicznych negatywnie ocenia postępowanie MSZ Izraela i bezpodstawną decyzję o obniżeniu rangi dyplomatycznej reprezentacji w Warszawie. Kroki podjęte przez Izrael bardzo poważnie szkodzą naszym relacjom"- napisano w oświadczeniu polskiego MSZ-tu.

Polski resort spraw zagranicznych zapowiada „podjęcie odpowiednich działań politycznych i dyplomatycznych, mając na uwadze zasadę symetrii obowiązującą w stosunkach dwustronnych" (...).

Bezpieczny transport.
Premier Mateusz Morawiecki poinformował w niedzielę, że podjął decyzję o bezpiecznym transporcie do Polski dzieci ambasadora RP w Izraelu.
Marek Magierowski w poniedziałek przekazał z kolei, że jego rodzina przyleci do Polski samolotem rejsowym. „Szanowni Państwo, zorganizowanie „bezpiecznego transportu" nie musi oznaczać wysyłania do Izraela rządowego samolotu. Moja rodzina przylatuje do Polski w najbliższym czasie samolotem rejsowym. Ogromne podziękowania za wsparcie @MorawieckiM (premierowi Mateuszowi Morawieckiemu - PAP) i @MSZ_RP (Ministerstwu Spraw Zagranicznych - red.)" - napisał dyplomata na Twitterze.
Izrael wycisza ? polskie konflikty?




https://jimbaotoday.blogspot.com/2016/12/niezy-temat-na-prace-naukowa-uzywanie.html



Monday, October 10, 2022

Przeciw rozpuście - Janusz Korczak - "Głos" 3 czerwca 1905 roku - Przy ulicy Kruczej 46, na parterze od frontu, na prawo z bramy, znajdował się magazyn kapeluszy damskich. W owym magazynie dziesięcio-, dwunastoletnie dziewczęta używane były do zbrodniczych praktyk.

Rozpusta - William Hogarth



Wiele wskazuje na to, że rozruchy były od samego początku inspirowane przez carskie władze i wcale nie miały na celu zlikwidowania prostytucji. Pomysł, na jaki wpadła władza zaborcza, był bardzo prosty. W obliczu rewolucyjnych niepokojów społecznych, gniew i frustrację należało skierować przeciwko innemu celowi. Nie miała nim być ani władza, ani wojsko. W rojącej się od prostytutek Warszawie cel wydawał się dość łatwy. Jak zwykle bywa w takich wypadkach, tłum nie znał litości. Na bruk leciały fortepiany, obrazy i wytworne meble z ekskluzywnych domów publicznych. Marszałkowska, Nowy Świat, Krucza i Szpitalna były zasłane zniszczonym dobytkiem panien lekkich obyczajów.

Przed czterema laty w domu 46 przy ulicy Kruczej, na parterze od frontu, na prawo z bramy, znajdował się magazyn kapeluszy damskich. Szyld był tylko osłoną. W owym magazynie dziesięcio-, dwunastoletnie dziewczęta używane były do zbrodniczych praktyk.

Opowiedział mi o tym adwokat przysięgły J. S. w następującymi słowach:

– Kolega mój, lekarz prowincjonalny, zachęcony został do udania się tam, jeśli „pragnie ujrzeć coś ciekawego”. Na zapytanie jego, „czy kapelusik już gotów”, wprowadzony został do sąsiedniego pokoju i tu znalazł dwie dziewczynki, które uczyniły mu propozycję. – „Ja wam pokażę” – zawołał oburzony. – Wówczas otworzyły się drzwi sąsiedniego pokoju, i ukazał się w nich drab jakiś o groźnej postawie. „Co nam pokażesz” – zapytał. Lekarz wyjął rewolwer i tyłem wycofał się z pułapki.

Zapytałem adwokata przysięgłego, który zna prawa, co myśli ze swą informacją uczynić.

– Mówiłem o tym z Gr… Powiedział, że to do niego nie należy, że są to rzeczy znane, że trudno tu coś poradzić. –Trzeba by to jakoś sprawdzić.

Udaliśmy się więc tam nazajutrz. Wizyta nasza zrazu silnie zaniepokoiła właścicielkę magazynu, ale po chwili uspokoiła się i kazała przyjść nieco później. Po wypiciu kawy w cukierni powróciliśmy. Tym razem otrzymaliśmy pewne informacje:

Panowie są nieostrożni: zajeżdżają w nocy, czasem pijani, robią awantury. Mieszkanie parterowe od frontu jest niewygodne. Prostytutki uliczne, zatrwożone konkurencją, denuncjują ją. Ma wiele kłopotu z policją. Wreszcie ktoś doniósł matkom tych dzieci. Ostatecznie wyprowadza się, więc za dni kilka da nam nowy adres i tam nas zaprasza „po kapelusik”.

Po tygodniu udałem się sam. Trafiłem akurat na przeprowadzkę. Stróż nie chciał mi udzielić nowego adresu i odmówił wszelkich informacji…

Zwróciłem się w tej kwestii do redaktora L. S. Nie udało mi się silniej go zainteresować tą sprawą. Przyznał natomiast, że jest to bardzo „niełatwa do wyświetlenia sprawa”…

Był moment, kiedy chciałem raz jeszcze tam się udać, zastrzelić handlarkę dzieci. Był to czas, kiedy wierzyłem gorąco w wartość „protestów moralnych”. Zwierzyłem się temu i owemu – odradzono. Fakt ten silnie wpłynął na mój światopogląd: przejrzałem…

A potem już z pobłażaniem patrzałem na działalność Wysłouchów, towarzystw ochrony kobiet itd., itp.

Fakt ten uważałem za jedną z tajemnic kształtowania się mego ducha i dlatego nigdzie nie wspominałem o nim przez lat cztery. Dziś, zdaje mi się, nie wolno mi o nim przemilczeć. A wreszcie nic spóźnionego: bohaterowie niniejszego faktu (resp. panowie S. i S.) żyją i mogą go potwierdzić.

Zaznaczam raz jeszcze: ani adwokat przysięgły, ani redaktor dziennika nie potrafili zareagować na ohydną i jawną zbrodnię. Stosunki cenzuralne tak się wówczas układały, że stójkowy z ową damą, znaczyło to narazić się na porażkę i – zemstę ze strony alfonsów.

Nasza prasa nigdy nie konstatuje faktów, jeno radzi i… stawia stopnie ze sprawowania, wydaje świadectwa – ulicy. Nic to, że ulica jej nie czyta, a na stopniach się nie zna. Jeśli Rabski czy Bartoszewicz napiszą swojej kucharce czy lokajowi, że sprawowali się źle, będzie to miało w rzeczy samej pewien skutek; ale oni nie poprzestaną za nic w świecie na tak skromnej roli: od czegóż są publicystami, publicznymi dziennikarzami? Publicznych dziennikarzy mamy dziś więcej niż dawniej, mnożą się…

Walka z upadkiem, z rozpustą jest świętą sprawą, „splamiono ją, zbezczeszczono krwią ludzką” – pisze pan Straszewicz w „Kurierze Polskim”. „Od krwi ludzkiej zła rdza osiada na zawsze na duszy zabójcy. Zabójstwo znieprawia zabójcę”.

Przyznaję, że są to ładne zdania – powinien był jednak ich autor pamiętać, że wszystkie święte sprawy są w ten sposób zbezczeszczone. – „Sprawcy rozruchów obniżyli poziom obyczajowy i moralny ludności całej, robiąc ją świadkiem gwałtu i mordu”. I to ładne; niestety jednak świadkami gwałtu i mordu są całe pokolenia od wieków, chronicznego.

„Niech sądy najsurowiej karzą wyrzutków społecznych, niech będą obmyślone i zastosowane jak najsurowsze środki zapobiegawcze” – krzyczy „Goniec”. Mądrzejsi są już ci, którzy wołają o szkoły: wówczas liczba wyrzutków społecznych spadłaby do poziomu zagranicy, i sądy mniejszą ich liczbę musiałyby surowo karać.

„Słowo” pragnie otoczyć Żydów opiekuńczym skrzydłem swych rozumowań.

Odpowiada mu słusznie „Kurier Codzienny”:

Co ruch antysemicki może mieć wspólnego z ruchem antyprostytucyjnym? Możemy zapewnić „Słowo”, że samorodnie nie wynikną one, zbyt bowiem blisko poznał się tłum chrześcijański z proletariatem żydowskim.

Niepotrzebnie jednak pragnie „Kurier Codzienny” się dowiedzieć, gdzie się owe nieszczęśliwe dziewczęta podziały, kto je nakarmił, kto im dal pomieszczenie? Od ciekawości podobnej jeden krok tylko do rady, na wzór „Kuriera Warszawskiego”, by je umieścić w przytułkach – towarzystw ochrony kobiet wyznań obu.

***

„Kurier Warszawski” jak zwykle – po błazeńsku.
„Walka z rozpustą i lincz. Śpiew anioła i ryk rozjuszonego tygrysa”.
Któż po tym „tygrysie” i „aniele” nie poznałby pióra operetkowego sprawozdawcy?
A przecież sprawa zbyt poważna chyba, by się po niej
ślizgał dziennikarski totalizatorowicz.

***

„Warszawski Dniewnik” jako bezpośredni powód rozruchów podaje fakt następujący:
Na weselu żydowskim zebrano dla nowożeńców kilkadziesiąt rubli. Nagle wszedł na salę alfons czy nożowiec, zabrał pieniądze i poszedł. Wydaje się to nieprawdopodobne: jakim prawem wszedł, jakim prawem wziął pieniądze, czy mógł sądzić na chwilę bodaj, że mu to ujdzie bezkarnie?
Odpowiadam: mógł sądzić, że mu to ujdzie bezkarnie.

***

Tęgie łby mieszczańskiej inteligencji zrazu zaczęły rozważać, czy zabicie dwóch prostytutek spośród kilkunastu tysięcy i zranienie dziesięciu zbirów spośród drugich kilkunastu tysięcy – usunie prostytucję czy też nie.
I rzekły, że nie usunie. I zaczęły pouczać ulicę, że ta się trudzi daremnie. Ależ ulica wie o tym, wie…
A potem spadając na łapy, jak kot, nieszkodliwie, z wyżyn tragicznego faktu – orzekły łby twarde, że w Piasecznie jest jeszcze pięć wolnych miejsc dla pięciu kobiet upadłych, które zechcą już teraz… być moralnymi.
O tym wiele… wiele jeszcze można by powiedzieć. Tylko że rana jeszcze krwawi; niech zastygnie.

Janusz Korczak


Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w warszawskim postępowo-radykalnym piśmie „Głos” 3 czerwca 1905 roku. Artykuł ukazał się po głośnym „pogromie lupanarów”, w ramach którego głównie żydowscy, ale także polscy robotnicy o poglądach socjalistycznych dokonali rozbicia „zagłębia” domów publicznych w Warszawie przy ulicach Marszałkowskiej, Krochmalnej, Leszno i innych. Przy ulicy Kruczej handlowano głównie kapeluszami i parasolkami. 

Wiele wskazuje na to, że rozruchy były od samego początku inspirowane przez carskie władze i wcale nie miały na celu zlikwidowania prostytucji. Pomysł, na jaki wpadła władza zaborcza, był bardzo prosty. W obliczu rewolucyjnych niepokojów społecznych, gniew i frustrację należało skierować przeciwko innemu celowi. Nie miała nim być ani władza, ani wojsko. W rojącej się od prostytutek Warszawie cel wydawał się dość łatwy. Jak zwykle bywa w takich wypadkach, tłum nie znał litości. Na bruk leciały fortepiany, obrazy i wytworne meble z ekskluzywnych domów publicznych. Marszałkowska, Nowy Świat, Krucza i Szpitalna były zasłane zniszczonym dobytkiem panien lekkich obyczajów. Po mieście krążyły kobiety w zniszczonych garderobach. Paradoksalnie, części rabunków dokonali sutenerzy pochodzący z innych dzielnic, którzy w ten sposób próbowali pozbyć się konkurencji.

Wiadomo również, że jeden ze znanych domów publicznych - nazywany w gwarze taksówkarzy Siedzącym bajzlem - ulokowany był na Kruczej (numer nie znany), a rządziła nim sławna "Ciocia Grzybowska". Kamienica Krucza 46, którą opisuje Korczak w Głosie przetrwała wojnę, ale rozebrano ją w 1960 w trakcie poszerzania ulicy.


Czytaj więcej o prostytucji w Warszawie: https://histmag.org/Prostytucja-w-Warszawie-od-krola-Stasia-do-1914-9700


Censorship that affected Henryk Goldszmit - Janusz Korczak.


Between the Nazi occupation and the anti-communist revolution of 1956, Poland underwent twelve years of Stalinist rule. The censorship office in Poland — the Central Office for the Control of Press, Publications, and Events (GUKPPiW) — was set up in January 1945. The highest activity of GUKPPiW was during the so-called Stalinist period, lasting from 1948 to 1956 when Bolesław Bierut was the First Secretary of the Polish United Workers’ Party. The next First Secretary of the Polish United Workers’ Party was Władysław Gomółka, who started the antisemitic campaign during the mid-60-ties that caused the emigration of the Jews, many of them Holocaust survivors. At that time Polish Komitet Korczakowski closed and dissolved (1968-1969).  

Censor REVIEW of one of the books by Korczak, dated April 3, 1954: The book should be withdrawn from school libraries for the following reasons: 1. From a scientific point of view, it has no value. Its content is banal, and the style is terrible. 


Censorship that affected Janusz Korczak actually already during the Russian Tsar-time. Dziecko salonu was published weekly in a Polish magazine - Glos - Voice. 

Censorship that affected Janusz Korczak actually started during the Tsar's time. Korczak's novel, Dziecko salonu, was published weekly in a Polish magazine - Glos - Voice that was a case for the Tsar's censorship.. Thereafter, the next censorship that affected Korczak started actually before WWII, during a wave of anti-Semitism in Poland in the 30-ties. Korczak was dismissed from the Polskie Radio (Polish Radio) after several years as the popular "Stary Doktor" - “Old Doctor” – answering questions from young listeners. The next censorship that affected Korczak was, of course, WWII itself in the German-occupied territories.

Between the Nazi occupation and the anti-communist revolution of 1956, Poland underwent twelve years of Stalinist rule. The censorship office in Poland — the Central Office for the Control of Press, Publications, and Events (Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk - GUKPPiW) — was set up in January 1945. The highest activity of GUKPPiW was during the so-called Stalinist period, lasting from 1948 to 1956, when Bolesław Bierut was the First Secretary of the Polish United Workers’ Party. All aspects of life were controlled, and Poland was supposed to copy the Soviet system. 

The next First Secretary of the Polish United Workers’ Party was Władysław Gomółka, who started the antisemitic campaign during the mid-60-ties that caused the emigration of the Jews, many of them Holocaust survivors. At that time Polish Komitet Korczakowski at Jasna Street was closed and dissolved.

I do not have statistics about Korczak's works released in Poland after 1967 when I left Poland. It is, however, most likely that after this antisemitic campaign, new institutions were "responsible for Korczak". An agency of a different nature and tasks was the Polish Interpress Agency. It was established in 1967 by the merger of several previously existing press and publishing institutions and companies. Interpress became an efficient tool of propaganda, addressed also abroad.
The managerial positions in Interpress were covered by the strict party people, especially when the staffing of foreign posts was of interest to the secret services. So since 1967, Korczak was "used" for different Polish purposes, political among others. Marek Jaworski published a book about Korczak in 1973.

Contacts with the West and with Israel after 1967.

Censors controlled the party press, radio, plays, films, leaflets, and books. The control also covered printing companies selling matrices, bookstores, antique shops, libraries, and culture clubs. The censorship apparatus was an important tool of the PZPR’s (Polish Communist Party), securing the interests of the party and also its individuals.

Censor REVIEW - April 3, 1954 (Full text)
The book should be withdrawn from school libraries for the following reasons: 1. From a scientific point of view, it has no value. Its content is banal, and the style is terrible. The author speaks the colloquial language of boys, uses almost tabloid expressions taken from the suburbs of Warsaw, and introduces them to the style in a bright form. This kind of approach reduces the educational value of the book to almost zero. 2. The author, by telling various events or writing a boy's diary, distorts the problem of summer camps and presents the summer camps falsely. According to the author, the content of the book has a bad effect on young people, as it is easy to learn nicknames and bad behavior, and may even become a source of hooliganism. 3. The book has no literary value. It is devoid of literary beauty; it arouses rather disgust in the reader, while for young people it can be a wake-up call for hooligan antics. 4. The ideological and educational assumptions of the curricula are not completely reflected in the content of the book. In 25 chapters of various sizes, the author tells about many events and antics of young people. Chapters are not interconnected with each other. The whole content creates a cluster of various facts. Summing up the whole thing, it should be said that the book has no value; it can rather be a cause of evil, so it should not be in libraries. Rather, it is suitable for waste paper. 
3.IV.54. St. Gajowniczek

After the harmful and pseudoscientific experiment of Aleksander Lewin (a work of socialist realism in form and content, published by the PZWS publishing house in 1953), nothing is really surprising. Lewin also performed a breakneck trick (a rabbit out of a hat) with the disappearing Korczak, whom he transformed into a Soviet pedagogical theorist, Makarenko. The arrangement of Lewin's views corresponded to the Stalinist political arrangement.  Korczak was sentenced to death, almost.

Much to my father's regret, who protected Lewin in 1937 as a Bursa student to Korczak (both of them came from Pinsk), Lewin never directly apologized for the shameful "killing of Korczak in the 1950s. A (very small) trace of Lewin's self-criticism can, however, be found in the "Introduction" to the first edition of "Pisma Selected" by Janusz Korczak. Lewin writes, -in the past times, "I can refer to my own reasons, which I professed" (see "Problems of Collective Education", PZWS, 1953). 

Joanna Olczak-Ronniker in her book Korczak. An Attempted Biography ”expresses irritation at Lewin's attitude towards the documents that my father, Pan Misza (Misza Wasserman Wróblewski), collected from Korczak's room on the evening of August 5, 1942, and transferred to the Big Ghetto. The documents found their way to the Aryan side, to Bielany, and there, in the building of the orphanage Nasz Dom, Our house, they disappeared. After Ronniker-Olczak, here I quote again Lewin: 
It is not worth delving too much into this kind of detective deliberation.

Sunday, October 9, 2022

Korczaks ideér i Gatans Barn (Dzieci Ulicy) - Anteckningsböcker - journaler i Dom Sierot




Korczaks "Dzieci Ulicy" (Gatans Barn) utkom i tidskriften "Czytelnia dla wszystkich" i december 1900.

Det som beskrivs i citatet är egentligen de framtida Anteckningsböckerna som bursastudenter i Dom Sierot förde och där de beskrev enskilda barn och problem med de. Janusz Korczak och Pani Stefa läste regelbundet Anteckningsböckerna och skrev hur de uppfattade bursastudenternas slutsatser gällande enskilda barn. 

I Korczaks "Dzieci Ulicy" (Gatans Barn) i anteckningsboken "Manka" som gäller ett av barnen, flickan, först skriver ner sitt omdöme "Hrabina". Hennes anteckning läses därefter av Korczak gm. "Hrabia" som har en helt annorlunda åsikt. Efter att ha läst vad hans syster nedtecknad, skriver han "att genom kärlek och arbete kan barnen "på nytt föddas". Således grunden till Korczaks pedagogik. Så uppfattar jag det.

Róźka Sternkac (Sternkacówna) beskrev problem med olika barn i em anteckningsbok-  Stefa Wilczynska gjorde kommentarer med en röd penna. czerwonym ołówkiem

Saturday, October 8, 2022

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll.

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll - Bonifraterska heter gatan och spårvagnen hade verkligen nummer 17.

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll - Bonifraterska heter gatan och spårvagnen hade verkligen nummer 17. På murens ovansida finns fast cementerade glassbitar.





Först allt vad de judar ägde, därefter de själva och till sist järn, metaller och tegel från deras hus! Man ser Bonifraterska gatan sett från Sapieżyńska. På höger sida sjukhuset nämnd efter Jana Bożego. 1944.



Det var en solig dag april-maj 1966. Skolungdomar i Warszawa dirigerades till en plats som vi skulle hjälpa till och iordningställa (Bonifraterska/Dluga). Efter kriget. Vi fick spadar och krattor. Mittemot var Kinesiska ambassaden i Warszawa. Drömmen var en verklig händelse. Snart kom det en annan bild, en spårvagn nr. 17, en bild i mon dröm vilket jag förstod var inhämtad från ett foto jag tittade på igår. Jag tänkte att muren, byggnaderna till vänster om spårvagnen var Warszawa Gettos området. I bakgrunden till höger av fotot syntes ett högt hus, ett av de husen som man ser på bilderna från 1943 då det pågick uppror i Gettot och tyskarna besköt med artilleri getto-området. Sista bilden i den snabba drömmen som kanske varade minuter eller sekunder var gungor från en Lunapark som utnyttjades flitigt av den polska befolkningen medan upproret i getto kvästes av nazisterna och röken från de brända husen och människorna spred sig bland gungorna och karusellerna. Då tvingade jag mig upp ur sängen. Jag var förbannad på det oskyldiga fotot av spårvagnen nummer 17.

Friday, October 7, 2022

110 lat temu - 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.



Dnia 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.


Dnia 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.

Zbiórkę funduszy na budowę Domu Sierot na Krochmalnej 92 przeprowadziło Towarzystwo “Pomoc dla Sierot”, a projekt gmachu przygotował architekt Henryk Stifelman wraz z Korczakiem. Komisję budowlaną powołał Izaak Eliasberg.

14 czerwca 1911 roku położono kamień węgielny. Dom miał być przeznaczony dla ponad setki dzieci. Oficjalne otwarcie placówki, dopiero rok po otwarciu, 27 lutego 1913, rozpoczęło się w Sali Rekreacyjnej w Domu Sierot, nabożeństwem i przemową kaznodziei Wielkiej Synagogi dr Samuela Abrahama. To była synagoga Józefa Goldszmita i jego syna Henryka - Janusza Korczaka.

Dom Sierot składał się z czterech kondygnacji. W suterenach znajdowały się pomieszczenia kuchni, pralni, kotłowni, szatni dla dzieci, rozbieralni i pokoju kąpielowego. Na parterze zorganizowano salę rekreacyjną z funkcją jadalni. Dzieci mogły tu także odrabiać lekcję.



Sale of "Orphans of Janusz Korczak orphanage preparing food at the courtyard in Krochmalna Street In Warsaw, Poland".

 

It is known who copied and possibly also took this photograph in 1940 in Warsaw.


Alamy: Orphans of Janusz Korczak orphanage preparing food at the courtyard in Krochmalna Street In Warsaw, Poland (ca. 1930's). Captions are provided by our contributors.

So, there are for example people who take others' photographs and "contribute" with them to Alamy.

"Others' photographs" mean pictures taken by other photographers.

What is special, is that many museums and editorial offices do buy these photos or licences from Alamy and other distributors that do not have the rights - copyright!

So, numerous people sell actually the copyright that does not belong to them or photos without the copyright.

When you sell your images through a stock photo site, you retain the copyright. However, you are offering the images with a royalty-free license, meaning the person who buys it has certain rights to use it. They might use it for marketing materials, such as on their website or on a brochure. However, they cannot resell your photo.


https://wp-modula.com/become-alamy-contributor/