![]() |
| W piekle Treblinki II morderstwo nie kończyło się na komorze gazowej. W ramach akcji Sonderaktion 1005 wyrywano ziemi ciała, by palić je na szynach kolejowych, a prochy mieszano z gruntem. |
Natura jako wspólnik zacierania zbrodni – od Lipawy* i Treblinki po Sztokholm
Gdy Szwedzkie Muzeum Holokaustu (Sveriges Museum om Förintelsen) decyduje się opowiadać o masowych mordach fotografią kojącego, szumiącego lasu, dopuszcza się aktu moralnej kapitulacji. Czyniąc naturę pośmiertnym wspólnikiem katów, muzeum nie tylko ucieka w estetykę – ono nieświadomie kontynuuje dzieło nazistowskich oprawców, którzy do perfekcji opanowali sztukę zacierania śladów własnego bestialstwa.W piekle Treblinki II morderstwo nie kończyło się na komorze gazowej. Zacieranie śladów było częścią Sonderaktion 1005. Od marca do lipca 1943 roku więźniowie Sonderkommando, pod lufami karabinów, wydzierali ciała z ziemi, by palić je na ogromnych rusztach z szyn kolejowych. Jednak ogień to było za mało. Aby całkowicie unicestwić szczątki i uniemożliwić identyfikację ofiar, naziści sprowadzili Knochenmühle – specjalne młyny do mielenia kości.
Pozyskaną w ten sposób „mączkę kostną” mieszano z piaskiem i popiołem, a następnie zakopywano w głębokich dołach lub rozsypywano po terenie obozu. Na grobach, w których jeszcze niedawno stygła krew, wzniesiono sielankowe gospodarstwo rolne i posadzono łubin. Budynki wyburzono, a teren zaorano, zmuszając naturę do noszenia maski – miała zamienić technologię zagłady w niewinną, letnią łąkę. Większość więźniów obsługujących młyny zamordowano, by usunąć ostatnich świadków.
To jednak nie koniec tragicznej historii tej ziemi. Po likwidacji obozu i przejściu frontu w 1944 roku „maskująca” funkcja natury ustąpiła miejsca mrocznej stronie natury ludzkiej. Teren Treblinki stał się miejscem nielegalnego procederu, który przeszedł do historii jako „Złote żniwa”.
Setki ludzi, zwabionych legendami o „żydowskim złocie”, przekopywały ziemię nasyconą ludzkimi prochami. Używając łopat i sit, przeszukiwali popioły w poszukiwaniu kosztowności – biżuterii czy złotych zębów, które mogły przetrwać proces mielenia. Powojenny krajobraz obozu przypominał „krajobraz księżycowy”, pełen głębokich dołów i rozrzuconych kości.
Dziś, gdy muzea uciekają w obrazy pięknej przyrody, warto pamiętać: las w miejscach zagłady nie jest tylko tłem. To zasłona, którą naziści sami zaprojektowali, byśmy zapomnieli o tym, co kryje się w ziemi.
* Morderstwa w Lipawie (Liepāja) na Łotwie w grudniu 1941 roku to jedna z najbardziej udokumentowanych zbrodni Holocaustu, znana głównie dzięki zachowanym fotografiom wykonanym przez samych oprawców. Masowe egzekucje miały miejsce między 15 a 17 grudnia 1941 roku w nadmorskich wydmach Bałtyku w miejscowości Šķēde, na północ od Lipawy. W ciągu tych trzech dni zamordowano około 2731 Żydów, w większości kobiety i dzieci. Stanowiło to niemal połowę żydowskiej populacji miasta. Ofiary zmuszano do rozebrania się na mrozie, a następnie ustawiano w grupach nad wykopanymi rowami i rozstrzeliwano. Zbrodnia w Šķēde jest wstrząsająca ze względu na serię zdjęć wykonanych przez esesmana Carla-Emila Stroota (SS-Scharführer Carl Emil Strott). To jego fotografie pokazują przerażone kobiety i dzieci na chwilę przed śmiercią. Po wojnie stały się one kluczowymi dowodami w procesach zbrodniarzy wojennych.
Po wojnie Carl Emil Strott uniknął natychmiastowej kary. Przeniósł się do Wiesbaden w Niemczech Zachodnich, gdzie przez wiele lat pracował w branży hotelarskiej. Ostatecznie został dyrektorem hotelu, żyjąc jako szanowany obywatel, podczas gdy zdjęcia, które zrobił w Šķēde, były już dawno znane historykom i śledczym. Dopiero w 1969 roku stanął przed sądem w Hanowerze wraz z innymi członkami SD i policji z Lipawy. Proces ten był jednym z najdłuższych i najdroższych w historii niemieckiego sądownictwa dotyczącego zbrodni nazistowskich. 14 października 1971 roku Carl Emil Strott został uznany za winnego pomocnictwa w morderstwie zbiorowym w siedmiu przypadkach i skazany na 7 lat więzienia. Sąd potwierdził, że nie tylko fotografował ofiary, ale również aktywnie uczestniczył w akcji, m.in. używając bicza do zapędzania kobiet i dzieci do rowów egzekucyjnych. Podczas procesu zdjęcia wykonane przez Strotta stanowiły niepodważalny dowód. Na jednym z nich widać ofiary zmuszane do pozowania przed kamerą – historycy ustalili, że Strott kazał im patrzeć w obiektyw, aby „uwiecznić” ich przerażenie, co czyni te fotografie jeszcze bardziej okrutnym świadectwem zbrodni. Strott nie odbył całej kary w pełnym wymiarze. Ze względu na zły stan zdrowia został zwolniony z więzienia w 1977 roku. Zmarł w czerwcu 1989 roku w Wiesbaden w wieku 86 lat. W większości zdjęć oprawcy to Łotysze. Wykonywali oni również 2/3 egzekucji.
Fritz Dietrich (SS-Obersturmbannführer, szef policji w Rydze i Lipawie)
To on wydał bezpośredni rozkaz do masakry w Šķēde w grudniu 1941 roku.SS-Obersturmbannführer, szef policji w Rydze i Lipawie. Został po wojnie schwytany przez Amerykanów. Co ciekawe, nie sądzono go bezpośrednio o zbrodnie w Lipawie, lecz o udział w zabójstwach siedmiu alianckich lotników (tzw. "Flieger-Morde"). Skazany na śmierć przez amerykański trybunał wojskowy w Dachau. Został powieszony w więzieniu Landsberg 22 października 1948 roku.
Wolfgang Kügler (SS-Untersturmführer, dowódca oddziału Einsatzkommando 2 w Lipawie)
Bezpośredni przełożony Carla Emila Strotta. Nadzorował egzekucje i osobiście dobijał ofiary.Rola: .
Powojenne losy: Przez wiele lat po wojnie żył spokojnie w Niemczech Zachodnich. Pracował jako sprzedawca. Był sądzony w tym samym procesie co Strott w Hanowerze i skazany na 10 lat więzienia za pomocnictwo w morderstwie. Zmarł w 1988 roku.
Pēteris Galiņš (Łotewski kolaborant - Porucznik łotewskiej policji pomocniczej (Schutzmannschaften)
Dowódca łotewskiego plutonu egzekucyjnego, który widać na zdjęciach Strotta. Zginął na froncie wschodnim w 1943 roku.
#Treblinka #Holocaust #Aktion1005 #Historia #Pamięć #Sonderkommando #ZłoteŻniwa #SverigesMuseumOmFörintelsen #PolskaHistoria #HumanRights #ZacieranieŚladów

