Opowiedz, Esterko, bajkę.
Dziś się bajek nie opowiada, dziś jest Chanuka.
Dobrze – więc ułóżmy razem bajkę – jakąś taką z głowy. Będziemy tak sobie pomagali, jak przed chwilą opowiadaliście historię Makabeuszów.
DZIEWCZYNKA II
Nie, tego nie potrzeba.
ESTERKA
Nie potrzeba. Niech będzie tak, że te dzieci się nie kłóciły. To były dobre i pilne dzieci.
CHŁOPIEC
Ale nie mogły się dobrze uczyć, bo były biedne.
ESTERKA
Nie miały dobrego pióra, nie miały oprawionych książek, nie miały tyle kajetów, ile było potrzeba.
DZIEWCZYNKA II
Często wychodziły do szkoły bez śniadania.
ESTERKA
Często wychodziły bez śniadania. Te dzieci miały bardzo starego dziadka, który mieszkał na wsi.
CHŁOPIEC
Mieszkał u cioci, bardzo biednej, a sam był niewidomy.
ESTERKA
Był niewidomy. A doktorzy mówili, że można zrobić operację, żeby znów widział. Ale to musiało bardzo drogo kosztować. Ten biedny dziaduś bardzo chciał przyjechać do swoich wnucząt, ale wiedział, że nic im pomóc nie może, więc siedział na wsi.
Cisza.
CHŁOPIEC
Dziaduś był bardzo uczony, nabożny.
DZIEWCZYNKA II
A ten wuj, który mieszkał daleko, ani się modlił, ani świeczek w dzień Chanuki nie zapalał.
ESTERKA
Razu pewnego kupił ten wuj bardzo drogą, całą srebrną lampkę chanukową. Tak on [!] przyszło mu do głowy, żeby kupić. Ciągle chodził do teatru i do iluzjonu (?), więc mu się już znudziło. Więc pomyślał sobie: będę w tym roku palił świeczki chanukowe, przypomnę sobie młode lata – i będzie mi przyjemnie.
DZIEWCZYNKA II
Ludzie bogaci ciągle tylko myślą o tym, żeby im było przyjemnie.
ESTERKA
Pewnego razu ten stary dziaduś zachorował. Ciocia, chociaż biedna, wezwała doktora. Doktor zaczął rozmawiać z dziadkiem, tak mówić o tym i owym, widzi, że starzec rozumny i nabożny, więc się zapytał: „Czy panu bardzo przeszkadza, że pan nie widzi, że pan jest niewidomy?”.
A dziaduś odpowiedział: „Tak Bóg chce”. A doktor się pyta: „No, a co pan chciałby jeszcze zobaczyć?”.
A dziaduś odpowiada: „Chciałbym jeszcze przed śmiercią zobaczyć...”. Zgadnijcie, co?
DZIEWCZYNKA II
Swoich wnuczków.
ESTERKA
A ty co powiesz?
CHŁOPIEC
To samo – a może ciocię – bo on mieszka u cioci?
ESTERKA
A ty co powiesz?
DZIEWCZYNKA I
Może jakieś ładne obrazki.
ESTERKA
Nie, dziadzio powiedział: „Chciałbym jeszcze raz jeden zobaczyć – świeczki chanukowe; takie ładne”.
A teraz zaczyna się bajka.
DZIEWCZYNKA I
Ale żeby to była cudowna bajka.
ESTERKA
Więc ten bogaty wuj, który mieszkał daleko, przypomniał sobie modlitwę, którą się zmawia przed zapaleniem świeczek chanukowych. Zebrała się cała rodzina i goście – różni panowie i panie.
DZIEWCZYNKA I
Pięknie ubrani.
ESTERKA
I czekają, co będzie. A on zapala – zapala, ale nie może zapalić świeczki chanukowej.
CHŁOPIEC
Wszyscy się dziwią.
DZIEWCZYNKA II
A on się pewnie zawstydził, że taki niezgrabny.
ESTERKA
Nie zawstydził się, a bardzo się przestraszył, bo co on chce zapalić, to świeczka mu się wykręca.
On w prawo, świeczka w lewo, on w lewo, świeczka w prawo.
CHŁOPIEC
Taki się cud stał.
ESTERKA
I kara Boża. Dziaduś chce widzieć świeczki, ale nie może, chociaż świeczki chcą, żeby na nie patrzał. A tu świeczki nie chcą, żeby wuj na nie patrzał, bo chociaż oczy jego widzą, ale serce – ślepe.
Pauza.
No i wuj przypomniał sobie wszystko, o czym był zapomniał. Przypomniał sobie, że kiedy on pięknie się ubiera, smacznie je i dobrze się bawi – tam rodzina jego męczy się bez pomocy. Łzy napłynęły mu do oczu – zaczął płakać i pochylił się.
I jedna łza spłynęła na świeczkę.
I rzecz dziwna, świeczka, która nie chciała się zapalić od ognia, zapaliła się nagle sama – od tej jednej łzy.
CHŁOPIEC
No i co było dalej?
Ktoś stuka do drzwi.
ESTERKA
Ktoś stuka – pewnie pomyłka – kto tam?
GŁOS
Proszę otworzyć – listonosz.
ESTERKA
List! – list od wuja. (Czyta cicho). A widzicie, dzieci, że miałam słuszność: każda bajka jest trochę prawdziwa. A nasza bajka jest nawet bardzo prawdziwa.
CHŁOPIEC
Powiedz, Esterko, co wuj pisze?
ESTERKA
Wuj pisze, że jego serce niewidome uleczyła świeczka chanukowa. Wuj pisze, że dziaduś będzie mógł oczy swoje uleczyć. A wy będziecie już teraz mieli książki i kajety, i co dzień rano śniadanie.
No, jaki dać tytuł naszej bajce?
CHŁOPIEC
Niech będzie:
DZIEWCZYNKI
Niech będzie:
Cud świeczki chanukowej!
MP nr 6, 12 XI 1926, s. 6.