Wednesday, September 6, 2017

Korczaka Noworoczne i Nowowiekowe Orędzie - ostatni zapis w 1899 roku




Dzieci.
Dzieci nie będą dopiero, ale są już ludźmi, tak, ludźmi są, a nie lalkami; można przemówić do ich rozumu, odpowiedzą
nam, przemówmy do serca, odczują nas.


Dzieci są ludźmi,w duszy ich są zarodki tych wszystkich myśli i uczuć, które my posiadamy. 
Więc rozwijać te zarodki, delikatnie kierować ich wzrostem należy.

Nazwiska Pestalozziego, Froebla i Spencera nie mniejszą lśnią jasnością od nazwisk największych wynalazców XIX wieku. Oni odkryli więcej, niż nieznane siły natury, oni odkryli nieznaną połowę ludzkości: dzieci.

Nie bez poprzedników ukazali się oni, gdyż żadna ideja nie rodzi się odrazu, samorodnie. Ale to, co inni przepowiadali, przeczuwali, ci trzej ukazali ździwionym oczom naszym.


I dziś nie dziwią nas te towarzystwa dobroczynne, których członkami są dzieci.


Zakończenie.
Jesteśmy bogaci, szeregi się nasze potroiły, stoimy dziś z kobietami i dziećmi, by wspólnie dążyć do rozwju.....

Tuesday, September 5, 2017

Experiencing Déja vu with Janusz Korczak


I felt as I've been experiencing Déja vu

When at J-Arteck camp in Germany, I joined one day the art group there. The leader asked me to help one of the boys making sculpture of the (Korczak) hand with a little bird. Like at attic of 92 Krochmalna.
The boy had problems as material was soft and fingers were bending. I explained to him that he, the sculpture, need a skeleton. We made a drawing out of his hand to start with and I explained for him and draw appearances of hand and finger joints as seen on X-ray. Thereafter, we did together the skeleton, finger bones and wrist using metal wire.
.
When drawing X-ray picture of the boys hand I thought about Janusz Korczak that examines a live x-ray of a child's beating heart while teaching a course on medical ethic.
It is likely that the boy at the J-Artec finished the sculpture of "the hand with bird" as I saw the him on the video from the camp.

Sunday, September 3, 2017

Polski slogan "Podróż śladami Pestalozziego" - Jaka jest prawda o Januszu Korczaku, Johann Heinrich Pestalozzi i o Theodor Herzl w Szwajcarii

Fotografia to prawdziwa ilustracja podróży śladami Big Foot - Wielka Stopa lub w języku Indian "Sasquatch".



Jaka jest prawda o Januszu Korczaku, Johann Heinrich Pestalozzi i o Theodorze Herzlu w Szwajcarii i co to właściwie znaczy ten nowy slogan "podróż śladami Pestalozziego"....

"Latem 1899 roku udał się Korczak w podróż śladami Pestalozziego".

Wszyscy piszą, wklejają to samo o Korczaku, często pomijając że także był wtedy uczestnikiem Kongresu! Bo Kongres to Kongres Syjonistyczny.

Jaka jest jednak prawda o Januszu Korczaku, Johann Heinrich Pestalozzi i o Theodorze Herzlu w Szwajcarii i co to właściwie znaczy ten slogan znaczy "podróż śladami Pestalozziego"....

Inny slogan wprowadzili niemieckojęzyczni naukowcy nazywaj
ąc Korczaka - Der polnische Pestalozzi.

Oczywiście nie mógł "Janusz" pisać w Czytelnia dla Wszystkich - Tygodniku Literacko-Powieściowym dla Rodzin Polskich o swoim światopoglądzie, dyskutować tak wtedy aktualna "Sprawę Dreyfusa" we Francji lub Kongres Syjonistyczny w Bazyleji.



W numerze 38 Czytelnia dla Wszystkich z 9 września 1899 roku zaczyna się i tu się kończy się ten sławny, szeroko opisywany "ślad" poświęcony imieniu wielkiego Pestalozzego (Pestalozziego).
W starym domu nad samą rzeką mieści się wystawa wychowawcza, gdzie poznajemy wszystkie pomocnicze środki przy nauczaniu szkolnem, więc olbrzymie atlasy i mapy, rysunki ścienne zwierząt i roślin, zbiory mineralogiczne, botaniczne i zoologiczne, wyroby woskowe, modele ras ludzkich, kwiatów i ptaków, modele rysunkowe, globusy it.d., it.d. Jest tu i czytelnia, można poznać podręczniki szkolne i wszystkie, wychodzące w Szwajcaryi pisma wychowawcze i dla młodzieży a jest ich liczba nie mała. Jest tu pokój, poświęcony imieniu wielkiego Pestalozzego, o którym pomówimy obszerniej.
Jest w Zurichu 7 czytelni pism bezpłatnych imienia tegoż Pestalozzego. Prócz tego w każdej piwiarni, a jest ich moc taka, że sądząc z pozoru, połowa ludności składa się z właścicieli piwiarni, są pisma, i to po kilka. Trudno wyliczyć w pobieżnem sprawozdaniu wszystkie zakłady i instytucje, których celem jest rozwijać ludność. A ludność tu bardzo przeciętna. Co uderza w niej, to niezwykła czystość i akuratność. Czysto jest wszędzie, na ulicy krępujesz się rzuceniem zapałki, a w zwykłej piwiarni nie ośmielisz się popiołu papierosa strząsnąć na podłogę; nigdzie niema tłoku, ani przy kasie kolei, ani na poczcie, ani w banku, gdyż gmachy są obszerne, a urzędników liczba dostateczna; nikt dwóch urzędów naraz nie spełnia. Zdaje się, że i złodziei znają tu tylko ze słyszenia, a że...
Janusz.



Aktualny Theodor Herzl, ur. 2 maja 1860 w Peszcie czy przyprószony kurzem Johann Heinrich Pestalozzi, ur. 12 stycznia 1746 w Zurychu ciekawił Korczaka w 1899 roku?

To chyba aktualny Theodor Herzl i jego idee które zaciekawiły Korczaka w 1899 roku.


Po powrocie z Pierwszego Kongresu Syjonistycznego w Bazyleii, wiedeński dziennikarz Teodor Herzl napisał w swoim diariuszu: „W Bazylei założyłem państwo żydowskie. Gdybym dziś powiedział to na głos, zostałbym wyśmiany. Być może za pięć, a już z pewnością za pięćdziesiąt lat wszyscy przyznaliby mi rację”.


Dlaczego o tym piszę, dyskutuję? Bo to historia, historia Korczaka znana i nieznana bo często szukano (i opisywano) jak ten mały chłopczyk, pod latarnią. Dla przypomnienia to ten chłopczyk zgubił monetę w innym miejscu a zapytany dlaczego szuka tu, pod latarnią, odpowiedział rezolutnie - "bo tu jasno"!

Korczak rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim w 1898 r.
Po pierwszym roku studiów, w czasie wakacji jedzie do Szwajcarii. Zatrzymuje się m.in. w Zurychu. i Bazyleii. Zwiedzając Zurich interesuje się wg. co poniektórych szczególnie szkołami, szpitalami dla dzieci, a także bezpłatnymi czytelniami pism dla dzieci i młodzieży.  
O pobycie Korczaka w Zurichu pisze, ale dopiero po wielu latach sędziwy prof. Witold Gądzikiewicz nagle wspomina rok 1899:
„Po raz pierwszy spotkałem Henryka Goldszmita w Zurychu, dokąd jako student Uniwersytetu Warszawskiego pojechał na wakacje letnie; ja wówczas też studiowałem na Uniwersytecie Zuryskim. (...) Uderzyło mnie żywe zainteresowanie kolegi Henryka dziećmi szwajcarskimi, szkołami i szpitalami dla najmłodszych oraz instytucjami Pestalozziego. Wyznać muszę, że dopiero od niego, ja i koledzy moi, dowiedzieliśmy się czegoś więcej o tym znakomitym szwajcarskim pedagogu i przyjacielu dzieci. (...) Podczas spacerów i wycieczek chętnie rozprawiał o tym, jak dobrze jest dzieciom w Szwajcarii, i ze smutkiem porównywał ich warunki z sytuacją, jaką mają dzieci w Warszawie.
Janusz Korczak był na III Kongresie w Bazyleii, 15-19 sierpnia 1899. 

W Polsce wyjazd Korczaka do Szwajcarii jest teraz wyłącznie komentowany "podróż śladami Pestalozziego" jako że Korczak zamierzał bliżej poznać działalność i twórczość Pestalozziego, którym wiadomo Korczak był zafascynowany od wczesnej młodości. Od kiedy? 
Nie wiadomo jednak czy w roku 1899 przed zbliżającym się Kongresem Syjonistycznym wyjazd i zainteresowania Korczaka były skupione wokół Pestalozziego.

"Równolegle z Pestalozzim" powsta
ł w Niemczech i Austrii ruch Haskala. Promując asymilację, Haskala wzmocniła także świecką tożsamość żydowską (jak w rodzinie Goldszmitów). Bezpośrednim skutkiem Haskali było angażowanie się Żydów w życie kulturalne krajów, które zamieszkiwali, a także powstanie żydowskich ruchów politycznych, z syjonizmem na czele. Może to również syjonizm i Haskala ciągnęły Korczaka do Niemiec, Austrii i Szwajcarii? Może sam Teodor Herzl, prawnik i podobnie jak Korczak literata od najmłodszych lat? Może to antysemicka Sprawa Dreyfusa która opisywał w prasie Herzl?

Wiadomo że antysemicka sprawa Dreyfusa wywołała wstrząs u Herzla.  Alfred Dreyfus, francuski oficer artylerii pochodzenia żydowskiego, został w 1894 roku na podstawie spreparowanych dowodów oskarżony o zdradę na rzecz Niemiec. Herzl który już wcześniej doświadczył na własnej skórze oznaki antysemityzmu dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nigdy nie będzie możliwa pełna asymilacja Żydów w innych narodowych kulturach. Ten nowy rodzaj francuskiego "państwowego antysemityzmu" jakim była Sprawa Dreyfusa skłoniła go do wniosku, że asymilacja i emancypacja Żydów poniosła fiasko. Herzl doszedł do wniosku, że Żydzi również powinni pójść inną drogą i zaproponował ideę utworzenia żydowskiego państwa narodowego!

Korczaka "depresja" chyba tez polegałna zrozumieniu polskich rzeczywistości lat 30-tych (po śmierci Piłsudskiego) że nigdy nie będzie możliwa tam pełna asymilacja a właściwie akceptacja Żydów.


Światowe Kongresy Syjonistyczne. periodyczne (początkowo doroczne) zgromadzenia przedstawicieli krajowych organizacji syjonistycznych, ustalające zasady ruchu syjonistycznego, jego strategie i taktykę.
I Kongres był w Bazylei, 29-31 sierpnia 1897. Uchwalono program (tzw. bazylejski) oraz utworzono Światową Organizację Syjonistyczną. Językiem obrad był niemiecki (niektórzy delegaci mówili w jidysz) i w tym języku opublikowano protokół obrad. Siedzibą Komitetu Wykonawczego był Wiedeń, gdzie mieszkał przewodniczący - T. Herzl. W pierwszym Kongresie wzięło udział 33 delegatów z ziem trzech zaborów (w tym z Warszawy 8, ze Lwowa 4, po 3 z Wilna i Tarnowa, po 2 z Brześcia, Białegostoku, Kołomyi, Krakowa, i Pińska, po l z Buczacza, Grodna, Katowic, Mariampola i Monasterzysk. Janusz Korczak był na III Kongresie w Bazylei, 15-18 sierpnia 1899 i na XIV Kongresie w Wiedniu, 2-9 września 1925. 




Casio w Lucernie i opis atmosfery opublikowany przez Korczaka w 1899 roku.


Casino w Lucernie otworzone zostało w 1882 roku. Korczak porzucił wyraznie "ślad Pestalozziego" i trafił z Zurichu do Lucerny. Z Lucerny pojechał dalej, na III Kongres Syjonistyczny do Bazylei. Bibliografowie Korczaka raczej o tym nie wspominają. Nawet Roniker w "Próbie bibliografi" zapomina.




Dwa artykuły z sześciu opublikowanych w "Czytelni dla Wszystkich" to "ślad hazardu" - wnikliwe obserwacje grających. Pestalozziego jednak brak.

.Nad jeziorem. 
Rozgorączkowany wyszedłem z domu gry, czując ból głowy. Potrzeba mi było tej nocy cichej i chłodnego powietrza. Usiadłem na ławce nad brzegiem jeziora. Gwiazdy zdawały się oddychać na niebie. Wpatrywałem się w nie i przetrawiałem wrażenia. Są myśli, które błyskawicą rozjaśniają nam duszę. Jedna taka myśl właśnie strzeliła żmijową taśmą w mej duszy, i uczułem się jakby uderzony pod jej wpływem. Przed chwilą ocierałem się o ludzi, „szukających wrażeń", obserwowałem ich i zauważyłem w ich twarzach coś takiego, czego ani opisać, ani odmalować nie można. Zauważyłem coś takiego, co miedzą kładzie się między bólem bezgranicznym i obłędem. Oni są bardzo nieszczęśliwi i bardzo litości godni. Czytałem wiele książek, opisujących życie i cierpienia tych, dla których użycie jest Celem istnienia, ale żadna z książek nie opisywała tego, com ja zauważył w ich oczach podczas „tańca w ogniu" baletnicy, podczas koncertu orkiestry i gry hazardownej w ruletę. Siedziałem na ławce nad jeziorem mglistem i obmyślałem to niejasne przeczucie ich bólów. Jedno było dla mnie pewnem: że oni są bardzo nieszczęśliwi. Czepiają się swego majątku, jak tonący deski, wiedzą, że istnienie ich zależy od tych złotych kółek, że są niezdolni do pracy, połączonej z walką i troską o dzień jutrzejszy, że nie umieją tyle,....
Janusz






Budynek Opery w Wiedniu, gdzie odbył się XIV Kongres Syjonistyczny z udziałem Janusza Korczaka. 2-9 września 1925.



Syjonizm pragnął zjednoczyć wszystkich Żydów i dążył do ich zjednoczenia na terytorium Palestyny. Niezależnie więc od tego, jak bardzo świecka i niechętna religii była część spośród delegatów na kongresy syjonistyczne zgadzali się jednak z wyborem Palestyny oraz programem obejmującym wszystkich Żydów.

Korczaka  w opublikowanej w 1925 rozmowie z przyjacielem  i pisarzem wielu książek i podręczników jak również współwydawcą Małego Przeglądu Jerachmilem Wajngarten:
"... Od tego czasu (Kongresu w Bazylei w 1899 roku) jestem zainteresowany wszystkim, co dzieje się u syjonistów.
W tej samej rozmowie potem Korczak dzieli też swoje wrażenia z XIV Kongresu (Wiedeń 1925): ”Kongres mnie interesował, chociaż prawie nic w nim z entuzjazmu, jaki panował podczas II Kongresu ale myślę, że nie jest to ruina lecz tylko przejście od etapu utopii do praktyki.... Poezja i entuzjazm zostały zapomniane. Teraz, proza ​​- okres pracy".

Friday, September 1, 2017

Ferma Korczaka w Gocławku i kibuc na Grochowie - Dzieci z Domu Sierot odwiedzaja chalucy w sierpniu 1933 roku.

Ferma/kolonie Korczaka na Gocławku w 1940 r.
O Fermie Korczaka w latach 1924-25 w Sprawozdaniu (na 25-lecie) Towarzystwa "Pomoc dla Sierot".

Kibuc na Grochowie. Chaluce w drodze do pracy, 1937/1938.  Foto Mosze Worobejczyn

Dostałem zapytanie w związku z porównywaniem fermy/kolonii Korczaka na Gocławku z kibucami podwarszawskimi. W Polsce w latach trzydziestych kibuce różniły się od tych, które występowały w Izraelu. Kibuce to były ośrodki przygotowawcze gdzie grupy młodzieży miejskiej, o poglądach syjonistycznych, tworzyły tzw. "gniazda” (ken – hebr.), w których niektórzy przebywali na stałe a inni młodzi byli tam w okresie wakacji. 

KOLONJE CHALUCÓW GROCHOWIE - opis z gazety Janusza Korczaka Mały Przegląd, 23 marca 1928 roku. Z gazety Janusza Korczaka Mały Przegląd. Ważna jest data, 1928 rok. 


Z gazety Janusza Korczaka Mały Przegląd.


Z gazety Janusza Korczaka Mały Przegląd, 25 sierpnia 1933 roku.
W‎ ‎poniedziałek‎ ‎poszliśmy‎ ‎do‎ ‎szkoły.
(ZANOTOWANE‎ ‎OPOWIADANIA‎ ‎DN.‎ ‎21/VIII).  

ABRAMEK.‎ ‎—‎ ‎W‎ ‎zeszłym‎ ‎tygodniu‎ ‎wróciliśmy‎ ‎z‎ ‎kolonji.‎ ‎ ‎Tam‎ ‎było‎ ‎wesoło,‎ tylko z początku‎ ‎nudno. ‎Pierwsza‎ ‎wyciecz‎ka‎ ‎do‎ ‎lasu‎ ‎nie‎ ‎udała‎ ‎się,‎ ‎bo‎ ‎zaczepiały‎ ‎nas‎ ‎łobuzy,‎ ‎lunął‎ ‎deszcz.‎
Potem‎ ‎częściej‎ ‎chodziliśmy‎ do lasu,‎ ‎do‎ ‎dużego‎ ‎mrowiska,‎ i obywały‎ ‎się‎ ‎dalekie‎ ‎wycieczki‎ ‎—‎
do‎ ‎Falenicy,‎ ‎do‎ ‎Rembertbwa, Michalina,‎ ‎Wawra,‎ ‎do‎ ‎huty‎ szklanej‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎fermę‎ ‎chaluców‎ ‎w Grochowie.
U‎ ‎chaluców‎ ‎widzieliśmy‎ ‎piec, podobny‎ ‎do‎ ‎biurka‎ ‎z‎ ‎szufladami. W‎ ‎tym‎ ‎piecu‎ ‎z‎ ‎‎wylęgają się‎ ‎kurczęta.‎ Widzieliśmy psa "Hitlera", maszyny co same koszą i roboty. Chalucowie‎ ‎robią‎ ‎koszyki,‎ ‎buty,‎ ‎ubrania‎ ‎i‎ ‎różne‎ ‎inne‎ ‎rzeczy,‎ ‎które‎ ‎sprzedają w‎ ‎mieście,‎ ‎żeby‎ ‎mieć‎ ‎pieniądze ‎na‎ ‎utrzymanie‎ ‎fermy.

Z gazety Janusza Korczaka Mały Przegląd, 25 sierpnia 1933 roku: "W‎ ‎poniedziałek‎ ‎poszliśmy‎ ‎do‎ ‎szkoły".

W 1939 roku gdy wybuchła wojna Chaluce opuścili kibuc Grochów. Wrócili jednak po dłuższej przerwie. Korczak nie mógł im jednak wybaczyć tego "chwilowego opuszczenia ziemi". Pisze o tym obszernie Antek Cukierman, późniejszy zastępca komendanta Powstania w Getcie Warszawskim, Mordechaja Anielewicza:
Mieliśmy bezpośredni kontakt z Korczakiem. Inicjatorką była Cywia, która pewnego dnia udała się do niego z prośbą o narzędzia dla naszej odbudowanej farmy na Grochowie (miał narzędzia ze swojej farmy we Gocławku). Ale Korczak odmówił. Powiedział nam wówczas: „Rolnik, który opuszcza ziemię, nie zasługuje na pomoc". Miał na myśli fakt, że z wybuchem wojny nasi towarzysze opuścili Grochów.
Oczywiście Stefa Wilczyńska pomogła nam w tej sprawie. Potem zaprosiliśmy Korczaka na odczyt na naszym pierwszym seminarium. Pamiętam go w mundurze polskiego oficera, na który narzucił letni cywilny płaszcz. Mundur zobaczyłem dopiero, gdy zdjął płaszcz. Ostatnie nasze spotkanie z Korczakiem i ze Stefą miało miejsce, jeśli się nie mylę, 20 lipca 1942 roku, w sobotę. Jedno jest pewne, była to ostatnia sobota przed deportacją. Mamy jeszcze zaproszenie od Korczaka dla mnie i dla Cywii. Jego treść: „Zapraszamy Was niniejszym na przedstawienie dzieci..." Poszliśmy na przedstawienie. Była to niezwykła sobota — ostatnia przed śmiercią.

Kibuc na Grochowie istniał w czasie wojny nawet podczas istnienia Getta Warszawskiego. Młodzież przedostawała się z getta, by uprawiać pola. Kibuc grochowski stanowił wtedy ważne źródło żywności dla głodujących Żydów warszawskich. Dawał też możliwość oderwania się od zamknięcia, chorób i śmierci. Na Grochowie kwitła również działalność konspiracyjna. Kibucowi działacze jak Mordechaj Anielewicz, Cywia Lubetkin czy Icchak Cukierman (przyjaciele Korczaka) odegrali później ważną rolę w organizacji konspiracyjnej i powstania w getcie.  

Chalucowie z fermy na Grochowie przynieśli mi w darze pierwsze zbiory (rabarbar i szparagi) zapisał w swoim Dzienniku Adam Czerniakow, 8. maja 1940.

W 1941 r. zarządcą gospodarstwa został volksdeutsch z Wielkopolski i w 1942 r. nakazał przenieść się wszystkim pracownikom do getta.

Po zduszeniu walk w getcie niektórzy ocaleni z powstania szukali kryjówek na grochowskich polach. Icchak Cukierman ukrył w gruzach budynku mieszkalnego archiwum organizacji Dror. Niestety nie udało się tego odnaleźć.

Po wojnie, po 1945 r. pojawił się plan odbudowy kibucu. Młodzi syjoniści przenieśli się jednak na Dolny Śląsk, a założony tam kibuc nazwano właśnie "Grochów”. Wyjechali potem do Izraela.

Kibuc na Grochowie był opisywany w wielu gazetach. Tutaj w tygodniku EWA.
Kibuc na Grochowie był opisywany w wielu gazetach. Tutaj w tygodniku EWA.

Thursday, August 31, 2017

Ostatnie mieszkanie Korczaka przed wojną - ulica Złota 8, m 4.

Złota 8 - to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej. Tutaj pierwszy po prawej stronie (narożny budynek to nr. 10). Teraz tam, tzn gdzie była Złota 8 przechodzi w Pasaż Wiecheckiego "Wiecha”.

Złota 8 - to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej.


Złota 8 - to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej. Tutaj po prawej stronie a po lewej stronie zaznaczone wejście do PEKINu od strony pl. Defilad. Teraz tam, tzn gdzie była Złota 8 przechodzi w Pasaż Wiecheckiego "Wiecha”. Teraz, stojąc na środku ulicy Złotej, "przed domem Korczaka" widać w oddali trybunę honorową na Placu Defilad (2017). 

Złota 8 - to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej. Tutaj po prawej stronie powyżej uszu konia.

Stałe miejsce zamieszkania: Złota 8 m 4
Miejsce pracy: Krochmalna 92

Ostatnie mieszkanie Korczaka przed wojną. 


Zachowały się właściwie dwa opisy mieszkania Korczaka w tym czasie. Obydwa z tego samego okresu, Zerubawela Gileada, emisariusza z Eretz Israel i Jana Piotrowskiego, redaktora tygodnika radiowego Antena.

Zerubawel Gilead pisze: 
"Do małego domku na ulicy Złotej 8 wchodzi się po drewnianych schodach. Drzwi otwiera, jak zwykle, siostra Doktora (...). W pokoju Korczaka proste biurko, stara sofka z drzewa i szafa pełna książek. Jeden jedyny obraz na ścianie - obraz matki".

Gilead wspomina, że, gdy przyszedł do Korczaka na Złotą 8, pogratulować mu książki, usłyszał: 
Upartego chłopca” napisałem właśnie teraz - w czasach, kiedy okrucieństwo i niewola duchowa nadwątlają nas, w chwili, kiedy szał hitlerowski szerzy się wokoło. Pisałem po to, żeby dzieci teraz dorastające wiedziały, że są także na świecie inni ludzie, którzy poświęcili i poświęcają swoje życie nie na to, by unicestwić człowieka, lecz, by wyzwolić go, żeby wzbogacić i uszlachetnić istotę ludzką". 
Opowieść Korczaka o Pasteurze "Uparty chłopiec" została wydana w 1937 roku. Można zastanawiać się, co skłoniło Korczaka do napisania tego rodzaju tekstu – historii o ciężkiej pracy i spełnionych marzeniach. 

Jan Piotrowski wspomina w książce "Ojciec cudzych dzieci" (1946):
"Kiedy po upływie paru tygodni objawiłem chęć odwiedzenia go w jego „tusculum”, celem przeprowadzenia wywiadu dla „Anteny”, nastroszył się zrazu dość nieufnie. Że niby poco, dlaczego, że to przecież dla nikogo nie ciekawe. Z trudem dał się ubłagać — i oto pewnego dnia znalazłem się w niewielkim pokoiku przy ul. Złotej, który zajmował jako sublokator. Skromny to był, a nawet, prawdę powiedzawszy, zupełnie ubogi pokoik. Jakaś wysłużona szafa, proste żelazne łóżko pod ścianą, nakryty arkuszami szarego papieru stolik, parę starych „wiedeńskich” krzesełek, ściany nagie, bez obrazów, upstrzone szablonowymi desenikami. Pokoik ten przypominał typową „stancję” uczniowską z przed lat kilkudziesięciu. W żadnym zaś wypadku nie mógł być „siedzibą”, w której mieszka się i żyje, ale już raczej „kątem” przejściowym, miejscem czasowych, krótkich spoczynków człowieka o życiu rozstrzelonym na zewnątrz tego pokoju — lub może właśnie tak doskonale skoncentrowanym wewnętrznie, że nie mieściły się w nim już zainteresowania tego rodzaju, jak wygoda i estetyka życia zewnętrznego. Pokój abnegata? 0, nie, z pewnością. Więc anachorety? Także nie. A może po prostu — pokój starego kawalera?".

Jan Piotrowski wspomina pokój Korczaka w mieszkaniu przy ulicy Złotej 8 w książce "Ojciec cudzych dzieci" (1946).

Ulica Złota numer 8 – to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej (narożny budynek to nr 10), tam, gdzie po wojnie w nowo wybudowanym domu jeszcze niedawno było kino Relax, gdzie wyświetlano filmy szerokoekranowe 70 mm.
.
Na tym zdjęciu po
życzonym od fotografa Siemiaszko to Kino Palladium pod nr. 9 (K) i ruiny domu, pusty plac gdzie stal dom Złota 8 (1) gdzie Korczak mieszkał z siostrą do 1 września 1939 roku. Tego dnia wrócił do Domu Sierot na Krochmalnej. (2) Na zdjęciu to ostatnia siedziba Domu Sierot i Doktora na Siennej 16, a (P) to miejsce obecnego Pomnika Korczaka i dzieci w Parku Świętokrzyskim.

Korczak mieszkał na Krochmalnej 92 do 1932 roku, kiedy to przeniósł się do mieszkania swojej siostry Anny przy ul. Żurawiej 42. Później oboje przeprowadzili się na ul. Złotą 8 m. 4.
Na tej starej pocztówce Złota 8 to chyba dom po prawej nad uszach konia (lepszego zdj
ęcia nie znalazłem!) Może ktoś z Was znajdzie lepsze? 

Teraz tam, tzn gdzie była Złota 8 przechodzi Pasaż „Wiecha”.
A stojąc na środku obecnej ulicy "przed domem Korczaka" widać w oddali trybunę honorowa na Placu Defilad. Prawie naprzeciwko domu w którym mieszkał Korczak, Złota nr. 8  było (jest?) kino Palladium, Złota nr. 9.

Na tej starej pocztówce Złota 8 to chyba dom po prawej nad uszach konia (lepszego zdjęcia nie znalazłem!) Może ktoś z Was znajdzie lepsze?

Powstanie warszawskie 1944. Barykada. Złota 8 - to drugi dom na wschód od ulicy Marszałkowskiej 116. Tutaj pierwszy po prawej stronie (narożny budynek to nr. 10). Teraz tam, tzn gdzie była Złota 8 przechodzi w Pasaż Wiecheckiego "Wiecha”.

Mapy Warszawy przedwojenna i obecna. Złota 8 - to drugi dom (szpilka) na wschód od ulicy Marszałkowskiej. Teraz tam, tzn gdzie była Złota 8 przechodzi Pasaż „Wiecha”. Teraz, stojąc na środku ulicy Złotej, "przed domem Korczaka" widać w oddali trybunę honorową na Placu Defilad. W lewym górnym rogu lokalizacja Domu Sierot na ulicy Siennej z zaznaczonym wejściem pod nr. 16.

Na tym zdjęciu z 1955 roku pożyczonym od fotografa Siemiaszko to Kino Palladium pod nr. 9 (K) i ruiny domu, pusty plac gdzie stal dom Złota 8 (1) gdzie Korczak mieszkał z siostrą do 1 września 1939 roku. Tego dnia wrócił do Domu Sierot na Krochmalnej. (2) Na zdjęciu to ostatnia siedziba Domu Sierot i Doktora na Siennej 16, a (P) to miejsce obecnego Pomnika Korczaka i dzieci w Parku Świętokrzyskim.

Kino Palladium ul. Złota 9 widziane z domu Korczaka Złota 8



Wednesday, August 30, 2017

Korczak nieznany bo po hebrajsku lub po żydowsku, jidysz

Alim pisze o rozmowie z Korczakiem Sicha im Janusz Korczak na temat ruchu syjonistycznego i na temat sytuacji literatury polskiej i języków Żydów polskich.


Wśród tekstów Korczaka i o Korczaku jest wiele po hebrajsku lub po żydowsku. Dotychczas z niewiadomych powodów, mimo olbrzymiego ruchu korczakowskiego, nie przetłumaczonych na polski. Niewygodne teksty? Brak tłumaczy?

Np. wywiady które były inicjatywą redaktora gazety Alim – Jehudy Warszawiaka.

W Alim jest np. opublikowana rozmowa Yerachmiela Wajgantera z Korczakiem na temat ruchu syjonistycznego i na temat sytuacji literatury polskiej i języków Żydów polskich. Korczak przewidywał zanik hebrajskiego i jidysz w Polsce, wyrażał też nadzieję, że dzięki dużej ilości emigrantów z Polski, literatura polska będzie znana w Erec-Israel.

Korczak opisuje w rozmowie z Wajganterem również dwa Kongresy syjonistyczne w których brał udział, 3-ci Kongres Syjonistyczny w 1899 roku w Bazylei i 11-ty w 1913 roku w Wiedniu.
Jeśli chodzi o ruch syjonistyczny, zetknąłem się z nim na kongresie, w którym uczestniczyłem jako gość (1899). W tym czasie byłem jeszcze młody i niedoświadczony (student medycyny po 1-szym roku). Czułem się nieswojo a ten ruch syjonistyczny, jego program wydawał mi się tematem tylko dla dziewcząt. Wtedy czułem, że było wielu, którzy byli głupi, ale entuzjastyczni. Niemniej jednak, od tego czasu interesowałem się wszystkim związanym z syjonizmem. Obecnie moje zainteresowanie Kongresem (w Wiedniu 1913) jest prawie tak duże, jak entuzjazm podczas Kongresu w Bazylei. Moim zdaniem syjonizm opuścił już etap utopii, obecnie jest w trakcie wdrażania i pracy. Poezja - entuzjazm, przeminęły, przychodzi proza - a więc praca".


Strona tytułowa Alim. Artykuł Sicha im Janusz Korczak (Rozmowa z Januszem Korczakiem), ukazał się w 1925 roku w nr 1.


Sicha im Janusz Korczak (‘Rozmowa z Januszem Korczakiem’), "Alim” 1925 nr 1. Wraz z rozmową ukazał się fragment opowiadania (własciwie o dziadku Korczaka Herszu Goldszmi) Herszele (tytuł polski Herszek) Korczaka w tłumaczeniu z polskiego J Warszawiaka.

"...Siedzi Herszek i czeka na maliny, kiedy znów urosną, czeka, że ojciec wróci w sobotę, i czeka na Lejba. — Siedzi i trzyma kij, ten swój miecz — i chce iść do Palestyny, gdzie płynie nie woda, ale mleko, manna i miód (co to jest?), gdzie jest rosół i ryby, gdzie ciepło. — To trzeba widzieć, — ho, ho!"




Yerachmiel Wajngarten opisał też Janusza Korczaka w piśmie Zukunft (Przyszłość) wydawanym w Nowym Jorku (1944 r ?).



Yerachmiel Wajngarten opisał też Janusza Korczaka w ksiażce wydanej w 1942 roku w Montrealu
"A velt in flamen, milkhome iberlebungen" jak i w innej ksiażce poswieconej w całosci Korczakowi.


Potrzebny jest spis i tłumaczenia książek i artykułów o Korczaku albo jak w cytowanym powyżej Alim wypowiedzi Korczaka w pismach wydanych w języku hebrajskim, żydowskim i angielskim.

Yerachmiel Weingarten, Janusz Korczak—Living Legend of Warsaw, The Canadian Jewish Chronicle, December 8, 1944, 9-14

Tuesday, August 29, 2017

Stosunek Korczaka do Palestyny

Urywek z opowiadania Korczaka Trzy wyprawy Herszka.

Zamiast przedmowy i wniosków urywek z opowiadania Korczaka Trzy wyprawy Herszka.

"...Siedzi Herszek i czeka na maliny, kiedy znów urosną, czeka, że ojciec wróci w sobotę, i czeka na Lejba. — Siedzi i trzyma kij, ten swój miecz — i chce iść do Palestyny, gdzie płynie nie woda, ale mleko, manna i miód (co to jest?), gdzie jest rosół i ryby, gdzie ciepło. — To trzeba widzieć, — ho, ho!"


W XIV tomie dzieł zebranych Janusza Korczaka znajduje się m.in. taki fragment (Notatki do odczytu o Palestynie, 1936 r.):

Zachwyty budzą we mnie nieufność. Palestynę tworzą ludzie i jako dzieło ludzkie musi ona posiadać swoje złe obok dobrych strony. Nie jest to brak ufności do człowieka, lecz brak ufności do wytrwałości, do cierpliwości ludzkiej, do wysiłku stałego. Palestynę rozpoczęli budować bohaterowie. Bohaterstwo śmierci nie jest jednak trudne, ale sączenie dnia za dniem, godziny za godziną, wysiłek trwały, stały, jest więcej niż bohaterstwem...

W Palestynie... Nie ma tam wcale ani zachwytów, ani też zbytniego, tak dobrze znanego nam, nadąsania i niezadowolenia z niedoskonałości, z jakimi spotykamy się na każdym kroku.

Budowa kraju to rzecz wcale niełatwa... Tu zachwyty nie pomogą... Łatwiej się zachwycać niż budować...

Palestyna jest taka i owaka. Weź mapę: kraj mały, ale wiele klimatów i form życia: wyżej, niżej; bliżej, dalej morza; jakie k o r y t o wiatru; ile gdzie wody; nawet czy budynek z kamienia, betonu, drzewa czy namiot, gaj, lasek — jak, ile drzew.

Palestyna jest taka i owaka. Jest taka, jaką umiesz i chcesz widzieć, jaką umiesz odczytać, na jaką cię stać. Dla jednego Palestyna to smaczna kuchnia na „Polonii”, nowoczesna kawiarnia w Tel Awiwie, miła gawęda przy szklance wina — z dorobkiewiczem, właścicielem plantacyj. I znane na świat żydowskie winnice. Za dużo uczonych, powódź profesorów. (...)


Korczak przebywał w Palestynie dwukrotnie, w 1934 i 1936 roku. Przyjeżdżał na zaproszenie byłych wychowanków Domu Sierot (rodzina Simchonich) i byłych bursistów, czyli młodych wychowawców, z którymi korespondował od lat, m.in. do Józefa Halperna, Arnona.

Jego korespondencja i relacje z dwóch pobytów oraz plany następnego wyjazdu świadczą dobitnie o tym, że w życiu Korczaka były wydarzenia ważne i że zastanawiał się poważnie nad emigracja do Palestyny.

Lata trzydzieste były w życiu Korczaka okresem bardzo dramatyczne. Pisząc o tych latach w Pamiętniku w getcie, charakteryzował je tak: nikczemne, przeklęte, kłamliwe. „Nie chciało się żyć. Błoto, cuchnące błoto”.

Pierwszy wyjazd odbył się z początkiem września 1934 roku. Wyprawa trwała trzydzieści godzin pociągiem z Warszawy do rumuńskiego portu Konstanca. Stamtąd polskim statkiem ,,Polonia" do Hajfy. Aleksander Ferber lekarz na statku polonia i Janusz Korczak, Hajfa 1936

Korczak przebywał w Palestynie dwukrotnie (1934 i 1936) – łącznie 7 tygodni. Przyjechał na zaproszenie byłych wychowanków Domu Sierot (rodzina Simchonich) i byłych bursistów, czyli młodych wychowawców, z którymi korespondował od lat (m.in. Józef Anion) i którzy bardzo pragnęli gościć go u siebie.

Jego korespondencja i relacje z dwóch pobytów oraz plany następnego wyjazdu świadczą dobitnie o tym, że nie były to krótkotrwałe epizody w życiu Korczaka, lecz wydarzenia znaczące tak dalece, że zastanawiał się nawet nad tym, czy nie powinien szukać w Palestynie rozwiązania wielu kwestii, których nie mógł rozwiązać w ówczesnej Polsce. Lata trzydzieste były w życiu Korczaka okresem bardzo dramatycznym. To nie przypadek, że pisząc o tych latach nieco później, w getcie, charakteryzował je tak: nikczemne, przeklęte, kłamliwe. „Nie chciało się żyć. Błoto, cuchnące błoto”. Miał w tym czasie poczucie, że grunt usuwa się mu spod nóg i wszystkie jego wysiłki w zakresie opieki nad dzieckiem idą na marne.

DO PALESTYNY Mały Przegląd, Warszawa, piątek dn. 20-go maja 1932 r.