Friday, April 12, 2024

Korczak - Laurka dla profesora Śniadeckiego.

Korczak napisał Wstęp do rozprawy Jędrzeja Śniadeckiego "O fizycznym wychowaniu dzieci".
M.in: Na‎ ‎to‎ ‎jeszcze‎ ‎za‎ ‎wcześnie,‎ ‎nie‎ ‎dorośliśmy,‎ ‎by‎ ‎wartość‎ ‎dzieła Śniadeckiego‎ ‎należycie‎ ‎ocenić‎ ‎i‎ ‎przyklęknąć‎ ‎przed‎ ‎niem;‎ ‎ani‎ ‎czasu, ani‎ ‎sił‎ ‎nie‎ ‎mamy.‎ ‎


WIADOMOŚĆ‎ ‎BIBLJOGRAFICZNA na stronie VII

W‎ ‎pierwszym‎ ‎roczniku‎ ‎„Dziennika‎ ‎Wileńskiego"‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1805‎ ‎w‎ ‎nume-‎ ‎
rach‎ ‎5,‎ ‎6‎ ‎i‎ ‎7‎ ‎zamieści!‎ ‎Śniadecki‎ ‎swoje‎ ‎„Uwagi‎ ‎o‎ ‎fizycznem‎ ‎wychowaniu
dzieci":‎ ‎w‎ ‎sierpniowym—str.‎ ‎1‎ ‎do‎ ‎32,‎ ‎wrześniowym—str.‎ ‎113‎ ‎do‎ ‎145,‎ 
‎październikowym—str.‎ ‎i 25 do‎ ‎247.‎ ‎Prócz‎ ‎wyjaśnień‎ ‎wstępnych,‎ ‎zawierają‎ ‎
„Uwagi" trzy rozdziały,‎ ‎zatytułowane:‎ ‎a)‎ ‎Obchodzenie‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎niemowlętami,‎ ‎
b)‎ ‎Chowanie‎ ‎dzieci‎ ‎po‎ ‎odłączeniu‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎końca‎ ‎siódmego‎ ‎roku,‎ ‎
e)‎ ‎Obchodzenie‎ ‎się z‎ ‎dziećmi‎ ‎po‎ ‎skończeniu‎ ‎roku‎ ‎7-mego.

Jak‎ ‎zapewnia‎ ‎biograf,‎ ‎„między‎ ‎wszystkiemi‎ ‎pismami,‎ ‎któremi‎ ‎J.‎ ‎Śniadecki‎ ‎
zbogacił‎ ‎„Dziennik‎ ‎Wileński"...‎ ‎najwięcej‎ ‎zajęła‎ ‎wszystkich‎ ‎rozprawa:‎ 
‎O‎ ‎FIZYCZNEM‎ ‎WYCHOWANIU‎ ‎DZIECI".‎ ‎Widząc‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎pierwszym‎ 
‎szkicu‎ ‎„wady,‎ ‎jakie‎ ‎każda‎ ‎do‎ ‎pism‎ ‎perjodycznych‎ ‎robota‎ ‎koniecznie
w‎ ‎sobie‎ ‎mieć‎ ‎musi",‎ ‎autor‎ ‎po‎ ‎latach‎ ‎kilkunastu‎ ‎pracę‎ ‎swoją‎ ‎gruntownie
przerobił‎ ‎i‎ ‎znacznie‎ ‎(w‎ ‎dwójnasób;‎ ‎powiększył,‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎opowiada‎ ‎w‎ ‎przed
mowie‎ ‎„Do‎ ‎czytelnika""z‎ ‎26‎ ‎października‎ ‎r.‎ ‎1822.‎ ‎Rozszerzone‎ ‎to‎ ‎opraco
wanie‎ ‎już‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎autora‎ ‎ogłosił‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy‎ ‎Michał‎ ‎Baliński
w‎ ‎pierwszym‎ ‎z‎ ‎sześciu‎ ‎tomików‎ ‎zbiorowego‎ ‎wydania‎ ‎dzieł‎ ‎Jędrzeja‎ ‎
Śniadeckiego,‎ ‎które‎ ‎ukazało‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Warszawie‎ ‎r.‎ ‎1840-1.‎ ‎Jedyny‎ ‎dotąd‎ ‎prze
druk‎ ‎z‎ ‎kilkoma‎ ‎omyłkami‎ ‎drukarskiemi‎ ‎i‎ ‎drobnemi‎ ‎opuszczeniami‎ ‎wyszedł
w‎ ‎Wilnie‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1856,‎ ‎—
Tekst‎ ‎niniejszego‎ ‎nowego‎ ‎wydania‎ ‎opiera‎ ‎się,‎ ‎wobec‎ ‎niemożności
korzystania‎ ‎z‎ ‎autografu,‎ ‎na‎ ‎pomienionym‎ ‎pierwodruku‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1840.‎ ‎Poza
sprostowaniem‎ ‎paru‎ ‎niewątpliwych‎ ‎omyłek‎ ‎drukarskich‎ ‎(jak‎ ‎np.‎ ‎„powo
dzenia"‎ ‎zam.‎ ‎porodzenia‎,‎ ‎str.‎ ‎148‎ ‎wyd.‎ ‎Balińskiego),‎ ‎zmodernizowano‎ ‎pisow
nię,‎ ‎stosując‎ ‎się‎ ‎na ogół‎ ‎do‎ ‎ustalonych‎ ‎przepisów‎ ‎Akademji‎ ‎Umiejętności
w‎ ‎Krakowie‎ ‎z‎ ‎d.‎ ‎9‎ ‎lutego‎ ‎1918.‎ ‎Osobliwe,‎ ‎przestarzałe‎ ‎formy‎ ‎oryginału,
nawet‎ ‎fleksję‎ ‎i‎ ‎składnię‎ ‎błędną,‎ ‎zachowano,‎ ‎podając‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎odsyłaczach
formy‎ ‎poprawne.‎ ‎Ze‎ ‎względu‎ ‎na‎ ‎charakter‎ ‎popularny‎ ‎wydawnictwa‎ ‎obecnego,‎ 
‎uważano‎ ‎za‎ ‎właściwe‎ ‎krótkie‎ ‎takie‎ ‎przypisy,‎ ‎oznaczone‎ ‎wszędzie‎ ‎cyframi‎ 
‎kolejnemi‎ ‎(przypisy‎ ‎autora‎ ‎opatrzone‎ ‎są‎ ‎zawsze‎ ‎gwiazdką',‎ ‎a‎ ‎mające
na‎ ‎celu‎ ‎ostrzeżenie‎ ‎przed‎ ‎formą‎ ‎lub‎ ‎zwrotem‎ ‎niepoprawnym,‎ ‎w‎ ‎nielicznych
razach--wyjaśnienie‎ ‎niejasności‎ ‎lub‎ ‎dwuznaczników:‎ ‎w‎ ‎samym‎ ‎jednak‎ ‎tek
ście‎ ‎starano‎ ‎się‎ ‎zachować‎ ‎wszelkie‎ ‎właściwości‎ ‎języka‎ ‎Śniadeckiego,‎ ‎na
opuszczenia‎ ‎zaś‎ ‎nie‎ ‎pozwolono‎ ‎sobie‎ ‎nigdzie.‎ ‎

Śniadecki, Jędrzej (1768-1838), O fizycznem wychowaniu dzieci, 1920.


Monday, April 8, 2024

Odbudowa i Przebudowa Domu Sierot Korczaka

Dom Sierot Korczaka przed wojna (lewe zdjecie i w czasie odbudowy po wojnie (po prawej).

Sierot Korczaka w czasie odbudowy po wojnie. Kiedy zrobiona fotografia, 1947 czy 1956.


Budynek Domu Sierot na Krochmalnej 92 zachował się dobrym stanie albowiem w czasie okupacji zajmowało go niemieckie wojsko. Kiedy został spalony dokładnie nie wiadomo. Prawdopodobnie podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Po odbudowaniu w 1948 roku oddano do użytku dla partii PPS a następnie PZPR. 

Komitet Korczakowski przy RTPD od pierwszej chwili starał się o przejęcie budynku i kontynuowanie działalności jako Dom dziecka. W 1957 r. rozpoczęto remont oraz przebudowę obiektu i w 1958 r. swoją działalność rozpoczął Państwowy Dom Dziecka im. dr. Janusza Korczaka. Byłem tam dwukrotnie jako dziecko gdy trwała przebudowa. Raz byli tam tylko robotnicy a za drugim razem również dzieci z Domu Dziecka. Sadze że to było w okresie gdy chodziłem do szkoły podstawowej. Dzieci pamiętam przywitały się serdecznie z moim Tatą a na mnie patrzyły jak na intruza.

Dom Sierot building created in 1912  by architect Henryk Stifelman and Janusz Korczak at 92 Krochmalna in Warsaw was damaged at the end of WWII. In the late 50-ties it returned to its original function with the opening of a new orphanage for the Polish children.

Friday, April 5, 2024

Janusz Korczak, Hanna Mortkowicz-Olczakowa - Wydania rok 1949-1961-1978 - "Ciekawe porównania polonizowania" - Polecam!

 




Hanna Mortkowicz-Olczakowa napisała w 1949 roku drugą powojenną biografie Korczaka. Pierwszą opowieść biograficzną o Januszu Korczaku napisała Paulina Appenszlak wydawca przedwojennego tygodnika EWA i żona wydawcy Naszego Przeglądu w którym pisał Korczak. Appenszlak zaczęła pisać biografie Korczaka we wrześniu 1944 roku.

Zarówno ojciec Hanny, Jakub Mortkowicz jak i matka Janina (ur. 1875 roku) byli bliskimi znajomymi i wydawcami Korczaka. Po samobójczej śmierci męża Jakuba w 1931 roku Janina dalej prowadziła księgarnie przy ulicy Mazowieckiej i również i wydawnictwo. Przez całą wojnę wraz z córką Hanną Olczak (pózniej Hanna Mortkowicz-Olczakowa) ukrywała się po aryjskiej stronie. Po wojnie 1945 przedsiębiorstwo zostało reaktywowane w Krakowie i było prowadzone przez Janinę i jej córkę Hannę do 1950. Janina była wnuczka naczelnego rabina Wiednia, Lazara Horwitza.

Postępowe środowiska żydowskie w Polsce z końca XX wieku, do których należeli Goldszmitowie, rodzice Korczaka są często opisywane jak spolonizowane, asymilowane itp. Co to dokładnie znaczy spolonizowane, asymilowane nigdy nie zostało sprecyzowane.

Może dlatego spotkałem się i w Polsce i w Izraelu z ludzmi którzy byli przekonani że Korczak był dobrym Polakiem (chrześcijaninem), który z jakiegoś nieokreślonego powodu znalazł się w getcie, gdzie opiekował się żydowskimi sierotami których do konca nie chciał opuścić i z którymi poszedł na śmierć.

W biografiach Korczaka jego tożsamość i jego żydowskość w jakiś sposób omijana lub tłumiona używając w opisach właśnie takie słowa spolonizowanie, asymilacje. W podobny zreszta sposób był potraktowany i Dom Sierot i gazeta wydawana przez Korczaka Mały Przegląd. Słowo Żyd jest starannie omijane jeżeli chodzi o Korczaka. Ta podwójna polsko-żydowską tożsamość o zmienia stale proporcje. Jest sugerowana właśnie tożsamość w tej kolejności tzn. zaczynając od polskiej która na koncu zycia Korczaka stawała sie żydowską. Ta ostatnia w związku z narastającym po śmierci Piłsudskiego antysemityzmu. Czy Korczak był Żydem-Polakiem albo Polakiem-Żydem dyskusja trwa. Nie posiadal jednak "dwoistej tożsamości"!

Postępowość inteligencji żydowskiej w Polsce jest oczywiście związana z tak zwanym procesem asymilacji. Niepodważalna jest jednak żydowska autoidentyfikacja samego Korczaka. Autoidentyfikacja którą widać i w jego życiu i w jego twórczości.

Po Zagładzie istniał w Polsce wsród Żydów kompleks pochodzenia. Widać to w różnych wydaniach biografii Korczaka również tej napisanej przez Hanne Mortkowicz-Olczakową. Tutaj mam na myśli pierwsze wydanie z 1949 roku i te inne wydania, po smierci Hanny Mortkowicz-Olczakowej w 1968 z lat siedemdziesiątych. W różny sposób jest również opisana przez wielu pisarzy "Legenda Korczak". 

W nastepnych wydaniach biografii Korczaka Hanny Mortkowicz-Olczak z 1961 i 1978 roku nie jest niestety napisane czy to jest kompletny przedruk wersji z 1949 roku.
 
Córka Hanny, Joanna Olczak-Ronikier 2011 wydała Korczak. Próba biografii. W tej nowej biografii życie Janusza Korczaka jest w bardziej wyrazny sposób polaczone z życiem polskich Żydów.

Tuesday, April 2, 2024

Była sobie Baba Wredna, Bardzo Chciwa i Niebiedna! - Aż się misa rozzłościła - Więc nabiła babie guza. Guz na głowie siedział kwartał, była baba tego warta!

Krzemieniecka Lucyna -Wiera Zeidenberg: Bajdy ciotki Adelajdy. Okładkę wyk. Sł. Szpakowski. Warszawa: Tow. Wyd. "Bluszcz". [1932].


Opowiadanie mojej mamy o "Chciwej babie, złym barszczu i mądrej misie" wg. Lucyny Krzemienieckiej*. Pamiętam całe dokładnie tylko nie mam komu recytować albowiem moje wnuki nie znają polskiego. 

Była sobie baba jedna,
Bardzo chciwa i niebiedna,

Miała trepki dwa pąsowe,
a pod czepcem siwą głowę.

Wielka była gospodyni,
Worek złota trzyma skrzyni,
Obok niego worek srebra,
niczego tam było nie brak.

Miała baba syna, córkę
Jeść im dała byle skórkę
Choć wszystkiego dosyć miała
wciąż im jadła żałowała.

Raz w niedzielę za piec wlazła,
I buraczka tam znalazła,
Hej! buraczku chodź do garnka,
będzie z ciebie barszczu miarka

Jesteś trochę zapleśniały
Lecz barszcz będzie doskonały.
Chciwa baba się cieszyła,
burak w garnku ułożyła

Wlała wody cztery dzbany,
Gotuj że się mój kochany,
Do południa burak szumiał,
ugotował się ja umiał.

Był spleśniały, więc wiadomo
nie smakował barszcz nikomu.

Przyszła córka z ziemniaczyska,
Odsunęła z barszczem miskę***,
Przyszedł synek popróbował,
lecz mu barszczyk nie smakował.

Wzięła baba barszcz i żwawo
postawiła go pod ławą.

Zaprosiła psy i koty
Jedzcie barszczyk wy niecnoty
Moje dzieci go nie chciały
ale barszczyk doskonały.

Pies spróbował - Prr
Kot spróbował - Brr
Lecz im barszczyk nie smakował**.

Aż do baby w tydzień potem,
przyszła kumcia z sercem złotym,

Jedzcie barszczyk kumciu moja,
Kot go nie chciał, pies nie dojadł,
Moje dzieci go nie chciały
ale barszczyk doskonały.

Aż się misa rozzłościła,
Co na haku w górze była,
Gdy tak baba gada, gada,
bęc! misa na łeb jej spada.
A że bardzo była duża,
Więc nabiła babie guza.
Guz na głowie siedział kwartał,
była baba tego warta.


* Lucyna Krzemieniecka - Wiera Zeidenberg, urodziła się 11 maja 1907 roku w Warszawie. Studiowała filologię polską i romańską na Uniwersytecie Warszawskim. Należała do grupy poetyckiej Kwadryga. Publikowała w „Bluszczu”, „Głosie Literackim”, „Głosie Prawdy”. Od 1928 roku zaczęła pisać wyłącznie dla dzieci i młodzieży. Do najbardziej znanych jej tekstów należą: „Bajdy ciotki Adelajdy” (1932), „Cudowne okulary” (1932), „Przygody Gapcia” (1934) oraz zbiór historyjek będący swego czasu lekturą szkolną – „Z przygód krasnala Hałabały” (1936). Współpracowała m.in. z czasopismami „Płomyk”, „Płomyczek”, „Słonko”, „Iskierka”, „Świerszczyk” oraz z teatrem „Baj”.
W czasie okupacji niemieckiej mieszkała, a właściwie ukrywała się w Warszawie.

** Ta zwrotka to z pamięci, nie ma jej na internecie.

*** Przyszła córka z ziemniaczyska, Odsunęła z barszczem miskę - Wg. mojej mamy: Przyszła córka po kościele, zjadła barszu małowiele...

Sunday, March 31, 2024

1923 - 2023 - Mörk profetia av Felix Salten (Siegmund Salzmann) i boken Bambi.


Ordet Allegori härstammar (grekiska allēgoriʹa, av allēgoreʹō, egentligen 'tala på annat sätt', ytterst av aʹllos 'annan' och agoreuʹō 'tala').

Bambi boken skrevs egentligen som en allegori, bl.a. över judarnas öde i Europa. Boken kom ut i Tyskland år 1923.  Det handlar om det oönskade och utsatta rådjuret Bambi och andra djur som lever i skogen. Boken kan rentav läsas som en mörk profetia om vad som komma skulle med de europeiska judarna. Författaren, Felix Salten hette egentligen Siegmund Salzmann. Han föddes i Pest i Ungern och började skriva samtidigt som han arbetade som tjänsteman i försäkringsbranschen. Därefter arbetade han som journalist både i Berlin och i Wien. Han flydde till Schweiz 1939. 

Bambi publicerades år 1923, strax efter slutet av första världskriget. Boken var ursprungligen skriven som en vuxenroman, en berättelse om livet för en ung skogshjort från födseln till full mognad. Mycket av Bambis äventyr är faktisk tagna från författarens rätt så speciella privatliv.

År 1935 förbjöds och brändes Saltens Bambi av nazisterna, som såg den som judisk propaganda. Nazisternas tolkning av boken var den rätta. Censuren förstod vad boken egentligen handlade om.  

I slutet av boken har Skogen verkligen blivit väldigt mörk. Inte bara Bambi som förlorar  sin mamma, utan nästan varje djur i Skogen utsätts för ett brutalt lidande eller ett blodigt slut. "Det var tyst i skogen, men något hemskt hände varje dag", börjar ett kapitel glatt. Inte bara tack vare de mänskliga jägare. En kråka attackerar harens son "på ett grymt sätt". En ekorre finner sig själv oförmögen att prata mer. En räv river isär den "starka och stiliga fasanen som hade åtnjutit allmän respekt och popularitet". Det här är en berättelse om djur i Skogen som lever i skräck.

Den kanske grymmaste rör Bambis unga hjortkompis Gobo. Gobo skjuts, skadas, tas hand av en människa, ammas och matas. Därefter, när frisk, släpps den tillbaka till skogen med ett speciellt budskap - Människan – genomgående kallad som "Han"* – skall man trots allt inte att frukta. Om "en" tjänar Honom, är han god mot honom. Inte långt efter att ha spridit denna glada nyhet skjuts Gobo igen, denna gång dödligt, av en annan jägare.

Läs om Bambi. En levnadshistoria från skogen

* H kan naturligtvis handla om Hitler.

Saturday, March 30, 2024

Do Erec po polsku i po hebrajsku... - "Janusz‎ ‎Korczak,‎ ‎znany‎ ‎przyjaciel‎ ‎młodzieży".

Janusz KorczakLudzie są dobrzy i Trzy wyprawy Herszka, nakł. ”Keren Kajemet Leisrael” i wyd. ”Judaica”, Warszawa 






Korczak wydał "Ludzie są dobrzy" (1938) i "Trzy wyprawy Herszka" (1939) przez wydawnictwo Judaica przy udziale syjonistycznego funduszu Keren Kajemet Leisrael w serii „Biblioteka Palestyńska dla Dzieci”. Książki te były sprzedawane w redakcji Naszego Przeglądu jak również rozdawane dla czytelników „Małego Przeglądu”.

Tytuł Do Erec po polsku i po hebrajsku nie jest przypadkowy.

Wujkowie mojego Taty śpiewali hebrajską piosenkę "Jeszlanu Erec cu szma Palestyna". Mój Tata (Pan Misza u Korczaka) też tak śpiewał ale ja niestety całego tekstu niestety nie zapamiętałem, tylko melodię. Opowiadał że wujkowie byli chalucami. Chaluc – pionier. Tak też nazywano pierwszych emigrantów z Polski, imigrantów – osadników, przybywających do Erec Israel - Palestyny. Oni w bardzo trudnych warunkach pracowali głównie na roli i budowali nową żydowską społeczność.

Nie wiem czy wujkowie mojego taty i ich siostra należeli do He-Chaluc, organizacji syjonistycznej założonej w 1914 w Rosji. Zadaniem He-Chaluc było ożywienie ruchu syjonistycznego poprzez prowadzenie przygotowań ludności żydowskiej do powrotu na tereny Erec Izrael. Cześć przygotowań to tak zwane Hachszary, to praktyczne przygotowanie do życia i pracy w Erec Israel - kursy prowadzone przez różne organizacje syjonistyczne przed samym wyjazdem.
Nie wiem dokładnie kiedy wujkowie z jedna z ich sióstr wyjechali z Pińska. Wszyscy mówili podobnie jak mój Tata płynnie po rosyjsku, żydowsku, polsku no i zapewne, tak jak inni chaluce, uczyli się hebrajskiego.

W Polsce międzywojennej Żydzi posługiwał się głównie trzema różnymi językami. Oprócz polskiego i żydowskiego używano również hebrajskiego. Używanie tych trzech języków odzwierciedlało także różne postawy polityczne i klasowe. Syjoniści chcieli używać języka hebrajskiego by przygotować młodzież do emigracji do Erec Izrael - Ziemi Obiecanej. Wsród innych postępowych politycznych grup języka żydowskiego używali bundowcy jako oznakę że "tu zostajemy". Tu, to znaczy się w Europie. Uzasadniali to również tym że kultura żydowska to kultura europeiska. Bundowcy uważali że język żydowski to ten którym można się porozumieć z Żydami o podobnych politycznych ideach w krajach Europy Zachodniej i z Żydami amerykańskimi.

Wielu badaczy Korczaka lubi notorycznie podkreślać a właściwie powtarzać za innymi, jak to Korczak dokonał transpozycji z „Polaka” na „Żyda”. Na potwierdzenie tego twierdzą, że w związku z tym zmienił nazwisko z Goldszmit na Korczak. Popierają swoje idee faktem zmian w społeczeństwie polskim, narastaniem antysemityzmu i nacjonalizmu szczególnie po śmierci Piłsudskiego.

Korczak nigdy jednak nie wypierał się ani swoich żydowskich korzeni ani tego że był Żydem. Język polski był jego językiem ojczystym. Język polski był językiem, którego często używali i jego ojciec Józef i wujek Jakób w swoich publikacjach. Rosyjski był z pewnością drugim językiem Korczaka.

Gazety żydowskie, syjonistyczne, wydawane po polsku i hebrajsku miały na celu popularyzowanie wśród czytelników ideologii syjonizmu, a także informowanie o inicjatywach podejmowanych przez organizacje syjonistyczne, które miały na celu wzmocnienie żydowskiej emigracji z Polski do Palestyny.
Była również potrzeba zaopatrywania dzieci i młodzieży żydowskiej w odpowiednią literaturę i czasopisma, które by kształtowaly je w odpowiednim kierunku, np. syjonistycznym.
"Nasz Przegląd” – dziennik wydawany w Warszawie w latach 1923-1939 nie reprezentował oficjalnie poglądów żadnej partii politycznej, ale faktycznie sympatyzował, podobnie zresztą jak dodatek "Mały Przegląd" Korczaka z ruchem syjonistycznym.

Korczaka „Ludzie są dobrzy” należy do takich "syjonistycznych" książek. „Ludzie są dobrzy” to przejmująca historia emigracji do Erec Israel, opowiedziana z perspektywy małej dziewczynki. Po śmierci ojca w Polsce udaje się z matką do Palestyny. Najpierw pociągiem do portu w Rumunii a potem statkiem do Haify. Opowiadanie jest zapewne oparte na własnych doświadczeniach Korczaka który latach 1934 i 1936 przebywał w Palestynie jak również jego licznych kontaktów z przyjaciółmi i byłymi pracownikami Domu Sierot, którzy wyemigrowali do Ziemi Obiecanej. Pierwszy wyjazd Korczaka do Erec Israel odbył się z początkiem września 1934 roku. Wyprawa trwała trzydzieści godzin pociągiem z Warszawy do rumuńskiego portu Konstanca. Stamtąd, kilka dni, polskim statkiem ,,S/S Polonia" do Hajfy.

Korczak wydał "Ludzie są dobrzy" (1938) i "Trzy wyprawy Herszka" (1939) przez wydawnictwo Judaica przy udziale syjonistycznego funduszu Keren Kajemet Leisrael w serii „Biblioteka Palestyńska dla Dzieci”. Książki te były sprzedawane w redakcji Naszego Przeglądu przy ulicy Nowolipki 7 jak również rozdawane dla czytelników „Małego Przeglądu”. 

Oddychający tym samym powietrzem i tą samą myślą! pisze o Korczaku Mietek Z w recenzji w gazecie szomrowskiej "Młody Czyn" w 1939 roku.

Wszystkie dzieci w Domu Sierot uczyły się języka hebrajskiego, wg. zapisków w zeszytach bursistów i w Sprawozdaniach Towarzystwa Pomoc dla Sierot. Oprócz tego uczyły się geografii regionu.

1904-1939
Pierwsze jednak Korczaka syjonistyczne idee są zawarte w opisie kolonii letnich Michałówka w tygodniku Izraelita z 1904 roku czyli 35 lat przed wydaniem "Ludzie są dobrzy" (1938) i "Trzy wyprawy Herszka" (1939). Opowiadanie wydawane w odcinkach było zatytułowane: „Michałówka“. (Kolonja dla dzieci żydowskich), (Z notatek dozorcy) i drukowane od 7 października 1904, to znaczy dwa miesiące po zakończeniu ostatniego turnusu tych kolonii na których Korczak był wychowawcą.

Zakończenie opowiadania Mośki, Jośki i Srule jest bardzo specjalne:
Tego ostatniego wieczora o ostatnim zachodzie urodziła się ostatnia bajka kolonijna, — dziwna bajka i niedokończona.
 „A może nie wracać do Warszawy? Może ustawić się parami, wziąć chorągiewki, zaśpiewać marsza i ruszyć w drogę?
 — Dokąd?
 — Do Słońca.
 „Długo iść będzie trzeba. Ale cóż to szkodzi? — Sypiać będziemy w polu, a na życie zarabiać. — W jednej wsi Geszel zagra na skrzypkach, i dadzą nam mleka. W drugiej wsi Ojzer powie wiersz lub Aron bajkę ciekawą, — i dadzą nam chleba. Gdzie indziej znów zaśpiewamy albo w pracy w polu pomożemy...

Droga Do Słońca to oczywiscie droga do Erec Izrael. Większość żydowskich dzieci znały dobrze polski gdyż chodziły do szkół polskich. Państwo albowiem współuczestniczyło w opłatach. Podobna sytuacja była też w gimnazjach polskich podczas gdy żydowskie gimnazja były płatne. W gimnazjach polskich, np. w Pińsku, mieście rodzinnym mojego ojca istniał jednak system numerus clausus (przyjmowano ograniczoną liczbę dzieci pochodzenia żydowskiego rocznie)

Stale była potrzeba zaopatrywania dzieci i młodzieży żydowskiej w odpowiednią literaturę i czasopisma, które by kształtowaly je w odpowiednim kierunku. To nie efekt lat trzydziestych.

Urywek z opowiadania Korczaka Trzy wyprawy Herszka z 1939 roku.
"...Siedzi Herszek i czeka na maliny, kiedy znów urosną, czeka, że ojciec wróci w sobotę, i czeka na Lejba. — Siedzi i trzyma kij, ten swój miecz — i chce iść do Palestyny, gdzie płynie nie woda, ale mleko, manna i miód (co to jest?), gdzie jest rosół i ryby, gdzie ciepło. — To trzeba widzieć, — ho, ho!"

Janusz KorczakTrzy wyprawy Herszka, nakł. ”Keren Kajemet Leisrael”, 1939, wyd. ”Judaica”, Warszawa.


Gazeta‎ ‎Młodych nr. 4, 14 lipca 1929.

NAJCIEKAWSZE‎ ‎WIADOMOŚCI‎ ‎Z‎ ‎TYGODNIA

Własne‎ ‎wiadomości‎ ‎„Gazety‎ ‎Młodych".
Dla‎ ‎skrótu‎ ‎przyjmiemy‎ ‎w‎ ‎przyszłości‎ ‎nazwę‎ ‎
„M‎ ‎A‎ ‎T“—Młodzieńcza‎ ‎Agencja‎ ‎Telegraficzna.

            
       Ajencja‎ ‎Żydowska‎* ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎
            Korczak‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎Ajencji
Dotychczas‎ ‎dbali‎ ‎o‎ ‎Palestynę i‎ ‎zajmowali‎ ‎się‎ ‎sprawami‎ ‎palestyńskiemi‎ ‎sami‎ ‎tylko‎ ‎sjoniści.
Ostatnio‎ ‎postanowiono‎ ‎przyciągnąć‎ ‎do‎ ‎pracy‎ ‎dla‎ ‎odbudowy‎ ‎Erec Izrael‎ ‎również‎ ‎i‎ ‎niesjonistów.‎ ‎Kraju‎ ‎ojczystego‎ ‎nie‎ odbuduje‎ ‎jedna grupa,‎ ‎ale‎ ‎cały‎ ‎naród. Do‎ ‎Ajencji‎ ‎Żydowskiej‎ ‎przystępują‎ ‎najwybitniejsi‎ ‎Żydzi. 
W‎ ‎ubiegłym‎ ‎tygodniu‎ ‎odbył‎ ‎się w‎ ‎Warszawie‎ ‎Zjazd‎ ‎wyborczy‎ ‎do Ajencji‎ ‎Żydowskiej‎ ‎w‎ ‎Polsce. Między‎ ‎wybranymi‎ ‎znajduje‎ ‎się również‎ ‎Janusz‎ ‎Korczak,‎ ‎znany‎ ‎przyjaciel‎ ‎młodzieży.

Gazeta‎ ‎Młodych nr. 4, 14 lipca 1929.

* Agencja (Ajencja) Żydowska – nazywana powszechnie Sochnutem  od hebrajskiej nazwy, Ha-Sochnut ha-Jehudit le-Erec Israel (angielski odpowiednik - Jewish Agency). Na podstawie mandatu Ligi Narodów z VII 1922 r. uznana za reprezentację Żydów wobec władz mandatowych Palestyny, rządu Wielkiej Brytanii oraz Ligi Narodów.

Thursday, March 28, 2024

Fruchtman i Marianek - jagódki i kozie kulki.

Chodziliśmy‎ ‎do‎ ‎lasu‎ ‎i‎ ‎Fruchtman‎ ‎opychał‎ ‎się‎ ‎zamiast‎ ‎jagodami koziemi‎ ‎kulkami....‎ ‎Był‎ ‎pierwszy‎ ‎raz na‎ ‎wsi,‎ ‎więc‎ ‎nie‎ ‎rozróżniał. Harry Kaliszer, Gazeta Młodych nr. 7, 1929.

Kopyczyńce lato 1943. Mój brat Marian, cztery lata, nie widział nigdy prawdziwej zieleni i prawdziwego lasu. Gdy zauważył na ziemi ciemne kulki - zawołał Mama jagody! Jagody znał tylko z rysunków z książki Marii Konopnickiej.

Jedyne co naprawdę Marianek pamiętał z okresu getta to było to że szli przez most. Oczywiście to był most nad ul Chłodną między Małym a Dużym Gettem.

Pamiętam‎ ‎opowiadanie mojej mamy o pierwszym lecie "na zewnątrz murów" Getta Warszawskiego. To było w 1943 roku w Kopyczyńcach. Uciekli z Getta po Wielkiej Akcji. Ani moja mama ani jej siostra Krystyna nie pożegnali się z swoimi rodzicami. Podczas Wielkiej Akcji najpierw zabrano mojego dziadka Gabriela a potem moja babcię Helenę. Dziadek stał w kolejce po darmową zupę z babcię zabrali z Szopu.

Kopyczyńce lato 1943. Mój brat Marian, cztery lata, nie widział nigdy prawdziwej zieleni i prawdziwego lasu. Gdy zauważył na ziemi ciemne kulki - zawołał Mama jagody! Jagody znał tylko z rysunków z książki Marii Konopnickiej.

Przypomniałem sobie o tym wydarzeniu czytając artykuł Harrego (Kaliszera) z 1926 roku o koloniach Korczaka Różyczka. Przeczytałem cztery linijki tekstu jak to było na koloniach w 1920 roku. Historia kolonijna chłopca Fruchtmana była zdumiewająco podobna do historii mojego brata Mariana w 1943 roku. Oczywiście Marianek tego nie pamiętał ale moją mamą to bardzo poruszyło. 

Jedyne co naprawdę Marian pamiętał z okresu Getta Warszawskiego to było to że szli przez most. Oczywiście to był most nad ul Chłodną między Małym a Dużym Gettem.

Harry Kaliszer**. Gazeta Młodych: tygodnik ilustrowany dla młodzieży i dzieci R. 1, nr 7 (4 sierpnia 1929).
...Byłem‎ ‎tam‎ ‎po raz ‎pierwszy‎ ‎w1920‎ ‎roku.‎ ‎
Jakże‎ ‎wiele‎ ‎się‎ ‎zmieniło! Pamiętam‎ ‎wyjazd.‎ ‎
Wpakowano nas‎ ‎na‎ ‎ciężarowy‎ ‎samochód,‎ ‎
jak śledzie,‎ ‎a‎ ‎kazano‎ ‎nam‎ ‎śpiewać.‎ ‎
Na Krakowskiem‎ Przedmieściu‎ ‎wypadło, 
żeby‎ ‎śpiewać‎ ‎„Wicher‎ ‎kurę‎ ‎chwycił"*...‎ ‎
Ludzie‎ ‎nas‎ ‎oglądali‎ ‎z‎ ‎podziwem,‎ ‎a‎ ‎my,‎ 
‎chciwi‎ ‎sławy,‎ darliśmy się‎ ‎dalej.

Przyjechaliśmy‎ ‎do‎ ‎Gocławka.
Wykończono‎ ‎budowę‎ ‎kuchni,
więc‎ ‎narazie‎ ‎jadło‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎zabranych
zapasów.‎ ‎Każdy‎ ‎łaził,‎ ‎gdzie‎ ‎mu‎ ‎się
podobało,‎ ‎każdy‎ ‎robił‎ ‎jakieś‎ ‎nowe
odkrycia.
Był‎ ‎dziki‎ ‎zagajnik‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎ro-
sły‎ ‎ulęgałki.‎ ‎Chowaliśmy‎ ‎je‎ ‎do‎ ‎zie-
mi,‎ ‎żeby‎ ‎się‎ ‎ulęgły.‎ ‎Jeden‎ ‎wykopy-
wał‎ ‎drugiemu‎ ‎ulęgałki‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎po-
wodu‎ ‎były‎ ‎częste‎ ‎bójki.
Pan‎ ‎Teofilak‎ ‎budował‎ ‎z‎ ‎choja-
ków‎ ‎szałasy.
Chodziliśmy‎ ‎do‎ ‎lasu‎ ‎i‎ ‎Frucht-
man‎ ‎opychał‎ ‎się‎ ‎zamiast‎ ‎jagodami
koziemi‎ ‎kulkami....‎ ‎Był‎ ‎pierwszy‎ ‎raz
na‎ ‎wsi,‎ ‎więc‎ ‎nie‎ ‎rozróżniał.

Jedyne co naprawdę Marianek pamiętał z okresu getta to było to że szli przez most. Oczywiście to był most nad ul Chłodną między Małym a Dużym Gettem.

* Prawdopodobnie wersja piosenki:
Wicher chmurę chwycił
I do bagna wrzucił
Ha ha ha, ha ha ha,
Aż woda pryskała ha, ha, ha!
Aż woda pryskała ha, ha, ha, ha, ha!
Jak chmura padała ha, ha, ha, ha!

** Okres Zagłady. Harry Kaliszer, autor artykułu zgłosił się w 1943 roku do Hotelu Polskiego w Pałacu Witosławskiego przy ul. Długiej 29. Niby szansa na ocalenie mając zagraniczny paszport. Szansa jednak dla wielu okazała się śmiertelną pułapką. 13 lipca 1943 r. funkcjonariusze Gestapo wkroczyli do Hotelu Polskiego, aresztowali grupę 400 Żydów i przewieźli na Pawiak. 15 lipca 300 z nich rozstrzelano prawdopodobnie w ruinach getta. Z ponad 2,5 tys. Żydów, którzy zgłosili się do Hotelu Polskiego, ok. 2 tys. trafiło do Vittel i Bergen Belsen, a wojnę przeżyło zaledwie 260.