Wednesday, December 4, 2024

Ostatnia "Świeczka Chanukowa" Janusza Korczaka - 1941 rok - Szalom, miłe dzieci, dlaczego jeszcze nie śpicie?


Pierwszy artykuł Korczaka na temat Chanuki w polskiej prasie to Świeczki chanukowe opublikowane w "W Słońcu" nr. 2, 1914 r.

Korczak od lat pisywał krótkie scenki dialogowe które były publikowane w wielu gazetach. Kilka z nich to o Świeczkach Chanukowych.

Wiele z tych krótkich sztuk, dzieci z Domu Sierot odgrywały następnie na scenie Domu Sierot i w innych sierocińcach.

Pierwszy artykuł Korczaka na temat Chanuki w polskiej prasie to Świeczki chanukowe opublikowane w "W Słońcu" nr. 2, 1914 r. To taka, wg. mnie, pierwsza "próba pojednania" na ramach polskiej prasy dla dzieci: Daj rękę, siostro kochana. Będziemy razem świeciły ludziom, -będziemy razem świeciły dzieciom...

W listopadzie-grudniu 1941 - pisze Korczak ostatnią "Świeczkę chanukową". Maszynopis znalazł mój ojciec, Misza Wasserman Wróblewski (Pan Misza). Ten krótki scenariusz był wsród dokumentów wydanych po wojnie jako Pamiętnik i Janusz Korczak w Getcie.

W łożku leży dwoje dzieci. Scena przyćmiona. Świeczka też jakoś tam siedzi.
- Szalom, miłe dzieci, dlaczego jeszcze nie śpicie?
- Szalom, dobra świeczko chanukowa, a dlaczego ty nie śpisz jeszcze?
....
....
- Mów jeszcze.
- Jeżeli chcecie, opowiem wam bajkę - bajkę wam opowiem.
O sierocie bajkę wam opowiem.
....
....
- Jedno - jeden. Dwoje - dwa. Troje - trzy. Czworo - cztery.
Pi..., siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście.
Śpijcie, miłe dzieci (pauza).
Śpicie, miłe dzieci? - jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście, pi
ętnaście, szesnaście, siedemnaście, osiemnaście.
Śpijcie (pauza).
Szalom miłe dzieci. Śpijcie i rośnijcie....
*

Bajka o sierocie którą na końcu sztuki opowiada dzieciom Korczak zawiera elementy poprzednio wydanej Kołysanki, której odpis odnalazłem w archiwum GFH w Izraelu.

Bajka o sierocie którą na końcu sztuki opowiada dzieciom Korczak zawiera elementy poprzednio wydanej Kołysanki, której odpis odnalazłem w Izraelu.

Mój tata, Pan Misza, wychowawca w Domu Sierot wrócił po pracy na Pradze razem z trzema byłymi wychowankami Domu Sierot. To on spakował rękopisy, inne dokumenty i okulary Korczaka ze stołu do dwóch walizek które były pod łóżkiem Korczaka w izolatce na drugim piętrze.

Wieczorem, 5 sierpnia 1945 r. Pan Misza przeniósł Pamiętnik i inne dokumenty Korczaka z Domu Sierot na Siennej 16 przez most na Chłodnej, do mieszkania Felka Grzyba na ul. Ostrowską czyli do Dużego Getta.


The title in English: The last "Hanukkah Candle" play by Janusz Korczak - 1941 - Shalom, dear children, why are you still awake?

* Papier przebitkowy - 3 strony. Bajka którą na końcu opowiada dzieciom Korczak zawiera elementy poprzednio wydanej Kołysanki, której odpis odnalazłem w Izraelu. Cała Kołysanka była opublikowana w dwutygodniku Dziecko i Matka" nr. 5, 8 marca 1938.

Tuesday, December 3, 2024

"Brukiew - Cham - Szpieg" - Sensacyjny tytuł rozdziału powieści Janusza Korczaka w tygodniku Rozrywki z 1909-1910 roku.

Napad na warjata - Korczak - Rozrywki 1909, Nr 26.

Rozrywki nr, 34 1910.


 

Józki, Jaśki i Franki

Józki, Jaśki i Franki


Fragmenty powieści Janusza Korczaka w tygodniku Rozrywki* z 1909-1910 roku i innych jego publikacjach w tym dodatku do tygodniku Zorza** odnajdujemy dwa lata pózniej w w Promyku a następnie w jego powieści "Józki, Jaśki i Franki". W podobny sposób była poprzednio publikowana powieść Korczaka "Mośki, Joski i Srule".

W 1904 i 1907 roku Korczak pracował jako wychowawca na koloniach dla dzieci żydowskich w ośrodku Michałówka pod Małkinią, blisko miejscowości Daniłowo-Błędnica. Doświadczenia z kolonii opisał w odcinkach w gazecie Izraelita, bezpośrednio po powrocie z kolonii w 1904 roku a następnie w powieści Mośki, Joski i Srule (1910), prawdziwy debiut Korczaka jako pisarza. Ostatni odcinek Michałówka ukazał się w Izraelita 30 grudnia 1904 roku.


Józki, Jaśki i Franki

ROZDZIAŁ 21. 

Fatalna sobota. — Brukiew — cham — szpieg.

Stała się jednak rzecz jeszcze smutniejsza. — Może lepiej wcale nie mówić?...
— Co takiego? — zdziwili się chłopcy. — Co może być gorszego? — co może być smutniejszego od wyrwanej brukwi?
Oto paru chłopców wyszło na łąkę do pastucha Wojciecha, — pokłócili się z Wojciechem i rzucili mu w gniewie obelżywy wyraz:
— Cham!
Nie koniec jeszcze. Gdy dozorca się dowiedział, że pastucha chamem nazwali, podejrzewając jednego z chłopców, że on o tem doniósł dozorcy, — rzucili mu w twarz straszny wyraz:
— Szpieg!
Cham — szpieg...
— Czy wiecie, dzieci, że są wyrazy, które kaleczą, jak nóż, — wyrazy, które trują, — wyrazy, które niecą pożogę? — Czy wiecie dzieci, że mowa ludzka jest jak rzeka, z której tysiące wsi i setki miast pije, czerpiąc wyrazy, jak wodę? — Mowę tę piją ludzie, drzewa, — lasy, pola chlebem obsiane. — Nie wolno tej wody czystej mącić, nie wolno w niej szerzyć zarazy; bo zboże wyschnie, drzewa pożółkną i wymrą ludzie.
Mowa ludzka jest jak las stary. Tysiące pięknych drzew i barwnych kwiatów. Ale tu i owdzie w cieniu, w błocie, koło zwalonego wichrem pnia, pod liśćmi suchemi — syczą w nim złe żmije, jadowite syczą węże. Niech leżą w cieniu, — niech nikt ich nie zaczepia.
Cham — to wyraz zły, okrutny, wyraz, który boi się słońca, nienawidzi światła. Ten wyraz trzeba głęboko zakopać i ciężkim kamieniem przywalić. Dziś niema już chamów — są ludzie...
Zorza. 1913 nr2
*Rozrywki dla Dzieci: wydawane przez autorkę "Pamiątki po Dobrej Matce" R.1, t.1, nr 4 (1 kwietnia 1824) Red.: Klementyna z Tańskich Hoffmanowa.
**Zorza Wariant tytułu: Tygodnik oświatowy, społeczny i polityczny, uwzględniający potrzeby większości mieszkańców wsi polskich i miast.



Wednesday, November 27, 2024

Czy rozpuścić dzieci, rozdawszy im zapasy żywnościowe i pieniądze, czy trwać na stanowisku? - Jak rozpuścić 85 tysięcy dzieci?

Ulica Leszno

Sprawa "rozpuszczenia dzieci" by ratować ich życie jest dzisiaj często dyskutowana tak jakby decyzja dalszego prowadzenia Domu Sierot w okresie wojennym miała być równoznaczna ze skazaniem ich na śmierć (przez Korczaka).

Myślałem o tym dzisiaj z rana, intensywnie! Te myśli to zapewne efekt oglądania archiwalnych filmów niemieckich z Getta Warszawskiego przygotowywanych w celach propagandowych.

Trzy pytania związane z tytułem " Czy rozpuścić dzieci" czyli relacją ze spotkania Korczaka, Mayzla i Eliasbergowej na samym początku wojny, prawdopodobnie jeszcze przed kapitulacją Warszawy we wrześniu 1939 roku. Oczywiście wtedy Zagłada nie była bezpośrednio aktualna. Dowiadujemy się o tym spotkaniu w wspomnieniach powojennych Stelli Eliasberg (wdowy po Izaaku Eliasbergu). Stella była w 1939 roku wiceprezesem Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”, pod którego skrzydłami działał Dom Sierot:

Teraz (wrzesień 1939 r.) jak dla wszystkich, tak i dla Domu Sierot zaczyna się okres ciągłego niepokoju, wstrząsów, zakończonych tragedią – śmiercią personelu i dzieci w komorach gazowych (…) W przeddzień oblężenia (Warszawy), o godzinie 6.30 rano idziemy z doktorem (Korczakiem) na naradę do ówczesnego prezesa Mаurycego Mayzla. Rozpuścić dzieci, rozdawszy im zapasy żywnościowe i pieniądze, czy trwać na stanowisku? Wbrew naszemu zdaniu Doktor żąda, by dzieci zostały na miejscu. „O ile do soboty nie dostanę wezwania do wojska, biorę Dom Sierot na swoją odpowiedzialność i trwamy”. Niestety – ustąpiliśmy.*

Dla mnie ten opis, a szczególnie te ostatnie dwa słowa po opisie Niestety – ustąpiliśmy są dla mnie niezrozumiałe szczególnie pisane przez Eliasbegową która doskonale wiedziała że 99.9% Żydów z Getta Warszawskiego zostało zamordowanych podczas Zagłady.

Rozpuścić dzieci - Dokąd?
Rozpuścić dzieci - zapasy żywnościowe
Rozpuścić dzieci - pieniądze

W Warszawskim getcie, liczącym w 1941 roku 450 tysięcy mieszkańców, przebywało 85 tysięcy dzieci. 35 tysięcy stanowiły dzieci do lat 7 a 50 tysięcy to dzieci w wieku od 7 do 14 lat. 75% z nich wymagało pomocy albowiem dzieci były pierwszymi ofiarami głodu i chorób.

Ulica Leszno

Ulica Mariańska, widok z ul. Pańskiej w kierunku ulicy Twardej.

Obwieszczenie Heinza Auerswalda z 17 listopada 1941 o wykonaniu pierwszego wyroku śmierci na ośmiu Żydach za „nieuprawnione opuszczenie dzielnicy żydowskiej”. Sześć kobiet, może dziewczynek. Egzekucji Żydów, dokonano z udziałem 32 polskich granatowych policjantów.

Warszawskie Getto - dzieci były pierwszymi ofiarami głodu i chorób.

Rozpuścić dzieci - Dokąd?
Oczywiście istniała w 1939 roku jak również na początku 1940 roku możliwość zamknięcia Domu Sierot i "rozpuszczenia dzieci". Trzeba jednak pamiętać że większość dzieci to były sieroty lub półsieroty u których rodzice byli za biedni by je utrzymać w domu. Rozpuścić dzieci - Dokąd? Na wieś "do rodziny"? Najczęściej jednak rodzina na wsi była deportowana do getta albo jak to zazwyczaj mialo miejsce sama pojechala do gett do większych miast, bo tam niby spokojniej. I naprawdę w gettach było spokojniej niż poza ich granicami.Dzieci żydowskie w Domu Sierot to dzieci z których większość miała semicki wygląd i żydowski jako pierwszy język. Niemożliwość przeżycia!

Przez pierwsze tygodnie wojny, we wrześniu i pazdzierniku istniała możliwość nielegalnego (pojedynczego) przedostania się przez zieloną granice do Rosji. To była jedna z niewielu możliwości przeżycia do lipca 1941 roku. Dla tych którzy zostali w Rosji na dawnych terenach "polskich do 1939 roku" i nie pojechali dalej na wschód sytuacja ta się diametralnie zmieniła gdyż akcja wojsk niemieckich "Barbarossa" to również pierwsza zaplanowana akcja zagłady Żydów (Holocaust by bullets).

30 czerwca 1941 r. wojska niemieckie zajęły Lwów a 1 lipca w mieście rozpoczęły się pogromy Żydów, trwające z przerwami do 27 lipca. Podobnie, na kilka dni po zajęciu przez Niemców Kijowa we wrześniu 1941 roku rozpoczęto tam akcję deportacyjną z miasta do rawiny Babi Jar gdzie przez dwa dni rozstrzelono 33 771 Żydów.

Akcja Babij Jar przeprowadzona przy aktywnym udziale Ukrainców mówi za siebie. Nie tylko że na sąsiadów nie można liczyć a raczej trzeba się strzec od nich.

W Polsce przejawami jawnej kolaboracji granatowych policjantów z Niemcami było szmalcownictwo, nadgorliwość przy wyłapywaniu osób próbujących trafić na roboty przymusowe w Niemczech i udział w egzekucjach Żydów. Policjanci granatowi przyprowadzali brutalnie do getta z komisariatów warszawskich dzieci z getta próbujące znalezc pozywienie po aryjskiej stronie.

Byli jednak granatowi policjanci, którzy podjęli czynną współpracę z podziemiem i pomagali Żydom. Mojego dziadka kolega szkolny, oficer policji granatowej, pomógł wyjść mojej matce i kuzynowi z Getta. Policjanta kolega szkolny, mój dziadek Gabriel, był już wtedy zamordowany w Treblince. Czy ten "granatowy" jednoczesnie miał inny stosunek do innych Żydów, był niemieckim kolaborantem i szmalcownikiem tego nie wiem. Prawdopodobie ilość "czystych" granatowych była mała i wiekszość granatowych "dorabiała"!

W Warszawskim Getcie, dzieci były pierwszymi ofiarami głodu i chorób, o tym pisał Korczak niejednokrotnie.
Rozpuścić dzieci - zapasy żywnościowe i pieniądze. Oczywiście to utopia dyskutować zapasy żywnościowe i pieniądze. Dom Sierot nie posiadał takowych. Korczak od pierwszych dni wojny poświeca większosc swojego czasu na zdobywanie jedzenia zarówno dla Domu Sierot jak i dla Naszego Domu który podczas działań wojennych przeprowadzono na ulice Wolność. Pieniądze których Dom Sierot nie posiadał szczególnie pod koniec lat 30-tych nie dawały wtedy możliwości ocalenia dzieci, ani pojedynczo ani grupowo. Nie było też możliwości do emigracji do Erec Israel.

Utwór Korczaka „Dwie trumny” (1941/1942) przedstawia „śmierć dzieci”.
Pierwsza trumna to obrazek z ulicy Smoczej.
Druga trumna to opis, też wstrząsający, z ulicy Śliskiej, Niedaleko bramy Śliska 9 którędy było wejście do budynku na Siennej 16.
Dziecko - małe dziecko - może trzyletnie! Widziałem tylko małe jego stopy, małe paluszki nóg. Leżało pod murkiem zawinięte w papier. Także na śniegu. Nie zauważyłem, nie pamiętam, czy papier ten był szary, czy czarny. Wiem tylko, że ten papier szary czy czarny był starannie, bardzo troskliwie, bardzo czule, bardzo dokładnie i równo - od dołu, z boków i z góry - przywiązany był sznurkiem. Tylko te palce małej stopy. Ktoś, zanim wyniósł i ułożył na śniegu – starannie przewiązywał mały tłumoczek, tę dziecinną paczuszkę. Rozumie się, że matka. Rozumie się, że nie miała w domu papieru ani sznurka. Wstąpiła do sklepu i kupiła. Tylko to wiem, nic więcej.

Korczak pisze "Widziałem tylko małe jego stopy, małe paluszki nóg" i wyjaśnia że to dlatego gdyż przechodzień w pośpiechu mógłby ten papier kopnąć, by sprawdzić czy twardy, czy może jest coś do zabrania
Uzupełnia: Dlatego tak zrobiła ze swoim zmarłym dzieckiem, ze swoim maleństwem. Bo przykro, gdy ktoś kopnie to, co ty kochasz. A ludzie teraz i niecierpliwi, i roztargnieni, i często mówią wcale nie to, co chcą, i robią wcale nie to, co chcą, a ot tak, co zdarzy się akurat.

Korczak pisze o Drugiej trumnie: Musieli widzieć tę trumnę wszyscy którzy szli do rodzin lewym chodnikiem naszej ulicy Śliskiej.

Korczak pisze "tę trumnę". Wiadomo jednak że żadnej trumny nie bylo. "Szli do rodziny" tutaj chodzi prawdopodobnie o dzieci które miały rodzinę w Getcie i podobnie jak przed wojna chodziły w Szabat, w sobotę ją odwiedzic. "Lewym chodnikiem" to chodzi o chodnik po południowj stronie ulicy czyli nieparzystej. "Naszej ulicy Śliskiej" - to chodzi oczywiscie glównie o wejscie i bramę do Domu Sierot od ulicy Śliskiej nr. 9.

Gdy słyszę to "Rozpuścić dzieci" z Domu Sierot Korczaka (i te 85 000 z Getta Warszawskiego) to od razu myślę o losach chłopca opisanych przez Jerzego Kosinskiego. Tylko raz, na początku lat 70-tych, przeczytałem jego powieść The Painted Bird. Piszę tylko raz bo zapamiętałem przez całe życie. Wtedy czytajac myślałem że to historia chłopca cyganskiego ale okazało sie że to chodzi o dziecko żydowskie które by uchronić przed masową eksterminacją Żydów, rodzice wysyłają na wieś, do ciotki chłopca. Ciotka niespodziewanie umiera. Chłopiec o "niedobrym wyglądzie" zostaje sam. Prześladowany jest zmuszony wędrowkę od jednej do drugiej wsi, często i torturowany, rzadko otrzymujący opiekę i schronienie. Mieszkańcy wydają go Niemcom. Gdy ucieka i udaje się do następnej wsi, widzi Żydów i Cyganów wysyłanych do obozów koncentracyjnych. Kropka!



Gdy słyszę to "Rozpuścić dzieci" z Domu Sierot Korczaka (i te 85 000 z Getta Warszawskiego) to od razu myślę o losach chłopca opisanych przez Jerzego Kosinskiego.

* S. Eliasberg, „Wspomnienia. Historia Domu Sierot (Towarzystwo «Pomoc dla Sierot»)”, maszynopis, Ośrodek Dokumentacji i Badań Korczakianum, Oddział Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, s. 13.

Tuesday, November 26, 2024

Dom Sierot podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku.

Dom Sierot przed Powstaniem Warszawskim w 1944 roku. Stan 27 lipca 1944.


Dom Sierot przed Powstaniem Warszawskim w 1944 roku. Stan z sierpnia 1944.

Dom Sierot przed Powstaniem Warszawskim w 1944 roku. Stan z 30 sierpnia 1944.


3 sierpnia 1944 roku niemieckie bombowce tzw Sztukasy (Junker) po raz pierwszy od wybuchu powstania zbombardowały Warszawę. Naloty bombowe będą stale powtarzane aż do kapitulacji Powstania Warszawskiego, w myśl rozkazu Hitlera o wymordowaniu ludności Warszawy i zburzeniu miasta. Bombardowanie z 3 sierpnia 1944 roku nie było jedyną zbrodnią z tego dnia. Żołnierze niemieccy mordowali mieszkańców Ochoty i Woli. 

Którego dnia został zbombardowany Dom Sierot na Krochmalnej, nie wiem. Było to na pewno w sierpniu 1944 roku.
 
3 sierpnia Komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) Icchak Cukierman* wydał odezwę do bojowników żydowskiego ruchu oporu z apelem o wstępowanie w szeregi powstańcze i walkę z Niemcami:
„Od trzech dni lud Warszawy prowadzi walkę orężną z okupantem niemieckim. Bój ten jest i naszym bojem (...). Przez bój do zwycięstwa do Polski wolnej, niepodległej, silnej i sprawiedliwej” – głosiła odezwa.








* Icchak Cukierman był zastępcą Komendanta Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), Mordechaja Anielewicza podczas Powstania w Getcie Żydowskim w 1943 roku.





Sunday, November 24, 2024

23 lipca 1942 roku Adam Czerniakow napisał "Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć"!







...Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć.
-napisał Adam Czerniakow. 23 lipca 1942 r. na wieść o rozpoczęciu przez Niemców likwidacji getta warszawskiego prezes warszawskiego Judenratu Adam Czerniakow popełnił samobójstwo. 

Fotografie z gabinetu Adama Czerniakowa z niemieckiego filmu propagandowego o Getcie Warszawskim. Koloryzowanie w roku 2024.

Grób Adama Czerniakowa. Rok fotografii nieznany, prawdopodobnie po drugiej wojnie.

Saturday, November 23, 2024

"Żydzi u siebie" - Opisy w fotoreportażu z Warszawskiego Getta - 99.9% Żydów w Warszawskim Getcie nie chodziło do restauracji. 99% Żydów z Warszawskiego Getta zostało zgładzonych.




Getto Warszawskie, Żydzi grają w karty w klubie. Niemieckie zdjęcie propagandowe. Bundesarchiv, Bild 101I-134-0794-11A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0 *.

Getto Warszawskie, Żydzi grają w karty w klubie. Niemieckie zdjęcie propagandowe. Bundesarchiv, Bild 101I-134-0794-11A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0.

Ul. Nowolipki 17, róg Karmelicka. W tej narożnej kamienicy u zbiegu z Karmelicką mieściła się luksusowa restauracja Riviera. W 1941 i w maju 1942 Niemcy robili w niej zdjęcia i kręcili osławiony film propagandowy o getcie. Fotografie ukazały się również w "Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941 *.

Tłumaczone (automatycznie) opisy fotografi które ukazały się w "Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.


"Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.
"Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.

"Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.

"Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.

"Berliner Illustrierte Zeitung" nr. 30, 1941.


W maju 1942 roku, na dwa miesiące przed rozpoczęciem Wielkiej Akcji, do Warszawskiego Getta przybyła niemiecka ekipa filmowa. Jej celem było nakręcenie antyżydowskiego materiału propagandowego pokazującego rzekomo dostatnie życie mieszkańców dzielnicy zamkniętej, a przede wszystkim to, że bogaci Żydzi nie udzielają pomocy biednym.

W narożnej kamienicy u zbiegu z Karmelicką mieściła się luksusowa restauracja Riviera. W 1941 i w maju 1942 Niemcy robili w niej zdjęcia i kręcili osławiony film propagandowy o getcie. Fotografie ukazały się również w "Berliner Illustrierte Zeitung" w fotoreportażu z warszawskiego getta "Juden unter sich" - "Żydzi u siebie", gdzie obrazy skrajnej nędzy kontrastowane są z rozpasaniem żydowskiej burżuazji. Fotografom towarzyszyli liczni filmowcy.

Adam Czerniaków. przewodniczący Judenratu zapisał w dzienniku: 
 Filmiarze robią zdjęcia. Krańcowa nędza i luks (kawiarnie). 

Relacja Auerbach, Rachela, pamiętniki w Archiwum Ringelbluma,
Podczas kręcenia przez Niemców filmu o getcie wybrano lokal Szulca na Nowolipkach. Reżyser sprowadził bogato wyglądających, grubych "charakterystycznych" Żydów w towarzystwie młodych, wyzywająco ubranych kobiet. Na rachunek właściciela kazano im pić i jeść, ustawiono wcześniej na stołach najwykwintniejsze dania. Za szybami i w drzwiach ustawiono dla kontrastu żebraków wyciągających ręce. Na jednej z ulic nakarmiono czekoladą dziecko żydowskie, by położyło się na chodniku i udawało trupa. (w czasie kręcenia filmu).

20 maja 1942 roku Szmuel Szajnkinder zapisał:
W popularnej knajpie Szulca na rogu Nowolipek i Karmelickiej, gdzie przed wojną było gniazdo „miłego towarzystwa”, również przyszli filmować. Zawołali ludzi z ulicy, posadzili przy stolikach, kazali zamawiać to, co najlepsze i filmowali… Potem ustawili przed wejściem szeregi z obdartych włóczęgów, a gruby, elegancko ubrany Żyd z cygarem wetkniętym w usta musiał przejść przez ten szpaler i… pluć na nich. Fotografowali… obrzezanie, inscenizowano piątkowy wieczór. Jeszcze wiele różnych wersji i wariantów podawano z ust do ust. Teraz filmują w „Adasiu”. Wcześniej byli w „Sztuce”, „lepszym” lokalu przy Lesznie 2, i na nowiuteńkiej, luksusowo urządzonej plaży na ruinach Leszna 26. Wszędzie filmowali. Wszędzie łażą z żydowskimi zdrajcami i denuncjatorami wyświadczającymi im przysługi…

Po co oni to robią? Dla kogo? Nikt tego nie wie. Czuje się jednak, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Ludzie pytają tylko, dlaczego nie filmują „wylotu” na rogu Karmelickiej i Leszna, gdzie wczoraj żandarm roztrzaskał karabinem głowę 10-letniego żydowskiego chłopca, który przebiegał z 3 czy 5 kilogramami kartofli. Dlaczego nie filmują Pawiaka, skąd niosą się bez przerwy odgłosy strzałów, albo ulicy Więziennej, gdzie łapią na Pawiak przechodzących Żydów i zadają im barbarzyńskie, potworne (naprawdę) cierpienia? Dlaczego nie filmują samochodu, który często jeździ Karmelicką i zabija niewinnych przechodniów? Dlaczego nie filmują muru przed Żelazną Bramą, gdzie potwór każdego dnia strzela do Żydów już na śniadanie i szczyci się, że jest najlepszym strzelcem ze wszystkich niemieckich pilotów? Zastrzelił już 171 Żydów. Dlaczego nie filmują policjantów, którzy chodzą ulicą i biją, kopią żydowskich przechodniów?

Dlaczego? W tym jednym słowie ucieleśnia się krzyk rozpaczy dziesiątków tysięcy [Żydów], zakrzepłej krwi, ponadludzkiego cierpienia i bólu, głodu i nędzy. Dlaczego i po co? […] Również film, który teraz jest kręcony i montowany, nie da żadnej odpowiedzi na te pytania.

Archiwum Ringelbluma, t. 23.





Filmowanie i fotografowanie na terenie Aresztu. Koloryzacja zdjęcia z niemieckiego w roku 2024.

Filmowanie i fotografowanie na terenie Warszawskiego Getta. Kolorowy film.

Filmowanie i fotografowanie na terenie Warszawskiego Getta. Kolorowy film.


Filmowanie i fotografowanie na terenie Warszawskiego Getta. Kolorowy film.


Filmowanie i fotografowanie na terenie Warszawskiego Getta. Kolorowy film.

Filmowanie i fotografowanie na terenie Aresztu. 

Filmowanie i fotografowanie na terenie Aresztu. 





Filmowanie i fotografowanie w maju 1942.







Knobloch, Ludwig: Bundesarchive. Karmelicka widziana od ul. Leszno przed Akcja*.

Karmelicka widziana od ul. Leszno po Akcji*.
* Koloryzacja zdjęć w roku 2024.