![]() |
| Maryna Falska na zebraniu Samorządu w Naszym Domy. Na tablicy białą kredą zapisane m.in. "odczytywanie wyroków sądu jak dawniej - wieczorem". |
Kary naszego sądu koleżeńskiego, paragrafy naszego kodeksu — nie biją, nie zamykają nikogo w ciemnych komórkach, nie pozbawiają nikogo ani jedzenia, ani nawet zabawy. Paragrafy naszego kodeksu są tylko ostrzeżeniem. One mówią: Postąpiłeś niesłusznie, źle, bardzo źle. Staraj się, pilnuj się. Jeżeli ktoś zrobił ci coś złego, najlepiej mu przebaczyć. Jeżeli zrobił coś złego, bo nie wiedział, to już wie teraz. Jeżeli zrobił coś złego nieumyślnie, będzie w przyszłości ostrożniejszy. Jeżeli zrobi coś złego, bo mu się trudno przyzwyczaić, będzie się starał. Jeżeli zrobił coś złego, bo go namówili, już się nie będzie słuchał. Ale sąd musi bronić cichych, by im nie dokuczali silni, sąd musi dbać o to, aby był porządek – pisał Janusz Korczak.
To takie ważne co do §§.
- 99 pierwszych paragrafów §§ — to paragrafy uniewinniające lub takie, które mówią: Sąd sprawy nie rozważał.
- 10 następnych paragrafów §§ to paragrafy skazujące.
Odejście Janusza Korczaka z „Naszego Domu” w 1935 roku (po 15 latach bliskiej współpracy z Maryną Falską) było procesem złożonym. Jedną z głównych przyczyn konfliktu była właśnie kwestia otwarcia placówki na zewnątrz, w tym na nowo powstającej dzielnicy Bielany. Konflikt ten nie miał podłoża osobistego, lecz czysto ideologicznego i pedagogicznego. Ścierały się w nim dwie różne wizje tego, czym powinien być „Nasz Dom”.
Kluczowe powody, dla których Korczak odsunął się (a częściowo został odsunięty) od bielańskiej placówki to konflikt o otwarcie na dzielnicę i środowisko, tzw. Wizja Falskiej, która uważała, że zamknięty, elitarny charakter placówki opiekuńczej jest anachronizmem. Chciała, aby „Nasz Dom” stał się centrum społeczno-oświatowym dla całego lokalnego środowiska. Falska zaczęła otwierać dom dla dzieci z biednych rodzin robotniczych z Bielan, organizując dla nich półkolonie, czytelnię (prowadzoną przez Cesię Kossobudzką) oraz zajęcia świetlicowe. Falska dążyła do integracji wychowanków z dziećmi z zewnątrz, aby ułatwić im późniejszy start w społeczeństwie. Zaczęła również przekształcać „Nasz Dom” w instytucję o charakterze bardziej społecznym i polityczno-oświatowym (związanym z ruchem lewicowym).
Janusz Korczak miał zupełnie inne podejście. Traktował dom dziecka jako „oazę” – odizolowany, bezpieczny mikrosystem, w którym panują idealne, sprawiedliwe zasady znane wszystkim dzieciom i wychowawcom. Zasady i prawa (Sąd Koleżeński, Samorząd, Plebiscyt) zostały stworzone specjalnie dla dzieci, podobnie skrzywdzonych przez los. Dlatego i słusznie (!) Korczak obawiał się, że masowe wpuszczenie dzieci z zewnątrz, które nie przeszły domowego wdrożenia i nie znały skomplikowanego kodeksu „Naszego Domu”, zniszczy wypracowaną z trudem strukturę samorządową. Uważał, że dzieci z zewnątrz wniosą do wnętrza domu brutalne prawa ulicy, egoizm i chaos, niszcząc psychiczne poczucie bezpieczeństwa stałych wychowanków.


