How Strength is Regained - Newsreel 1945-10-20
Thursday, October 1, 2026
UNRRA White Boats and Holocaust survivors in Sweden.
The Night of Broken Glass (Kristallnacht) was not a "Pogrom" - it is actually a new name that gives a false picture of history. Pogrom has always been related to Russia, Ukraine, and Belarus. Who starts such confusing name changes, and who joins in?
| Swedish Museum about the Holocaust |
| In Malmö and in Denmark, Jewish people have not been influenced by the left. |
| Krystalgade Synagogue |
| The name change to 'the November pogrom' is not a neutral historical correction, but a deliberate political linguistic evolution driven by leftist groups and adopted by the establishment. |
The Night of Broken Glass (Kristallnacht) was not a "Pogrom" - it is actually a new name that gives a false picture of history. Pogrom has always been related to Russia, Ukraine, and Belarus. Who starts such confusing name changes, and who joins in?
The Night of Broken Glass was not a pogrom - it is actually the new name that gives a false picture of history. Pogrom has always been related to Russia, Ukraine, and Belarus. Who starts such confusing name changes, and who stands behind them?
Kristallnatten var ingen pogrom - det är faktiskt det nya namnet som ger en felaktig bild av historien. Pogrom har man alltid relaterat till Ryssland, Ukraina och Belarus. Vem startar sådana förvirrande namnbyten och vilka ansluter sig?
![]() |
I Malmö och i Danmark så har man inte påverkats av vänstern. Deras synagoga- Københavns store Synagoge ligger på Krystalgade 12. Gatan har anor från 1400-talet. Från 1600-talet kallades den officiellt för Skidenstræde ("Skitgränden") och därför bytte man namnet 1818 till det befintliga. |
Kristallnatten var ingen pogrom - det är faktiskt det nya namnet som ger en felaktig bild av historien. Pogrom har man alltid relaterat till Ryssland, Ukraina och Belarus. Vem startar sådana förvirrande namnbyten, Vilka ställer sig bakom?
Det är en historiskt mycket intressant och korrekt poäng jag vill lyfta angående ordets ursprung. Ordet Pogrom kommer ursprungligen från ryskan (погром) och betyder "att skapa förödelse" eller "ödelägga". Det började användas internationellt under 1800- och tidigt 1900-tal specifikt för att beskriva de återkommande, våldsamma och ofta ryskledda massakrerna mot judar i just det ryska kejsardömet, vilket inkluderade dagens Ukraina och Belarus.
En av de kvantitativt största grupperna av aktiva förövare var Hitlerjugend (HJ) och unga universitetsstudenter. Tonåringar och unga vuxna uppviglades av sina lärare och ungdomsledare till att vandalisera synagogor och plundra affärer. Dessa unga människor kom ofta från väletablerade medel- och överklasshem, men var helt formade av den nazistiska skolpropagandan. När våldet väl hade brutit ut anslöt sig många helt vanliga civilpersoner till plundringen och trakasserierna. De som var med var bl.a. småföretagare som såg en chans att bli av med judiska konkurrenter och människor ur medelklassen som i skydd av kaoset bröt sig in i sina judiska grannars lägenheter för att stjäla möbler, konst, kläder och värdesaker. Historiska dokument visar att även kvinnor och till synes "respektabla" familjefäder deltog i att samla upp varor som kastats ut på gatorna.
Som vi alla vet så tog vänstergrupperna så småningom över firandet och ihågkommandet av båda. Det jag skriver är faktiskt Levande historia. Naturligtvis har en del PK-trogna journalister och organisationer tagit efter och bytt skylten, nej, inte till Kafé Marx ännu, men till novemberpogromen.
Skall vi snart byta Förintelsen mot "De mörka åren"?
Wednesday, September 30, 2026
JANUSZ KORCZAK - Żydowski niepokój - 1928 - Co na ten temat uważa(ł) Komendant Piłsudski w 1918 roku?
JANUSZ KORCZAK.
Krawcowa miała na 11-tą przysłać suknię.
Już pierwsza.
— Czy tylko na pewno — niepokoi się pani Stefa przy telefonie.
— Zapewniam panią: dziewczynka przed kwadransem wyszła. Lada chwila będzie.
— Przed kwadransem? — Więc powinna już być. — Chyba się coś w drodze stało?
— Może pani być zupełnie spokojna: mojej Różce nic się nie stanie.
— „Różka”? — Pani Stefa niechętnie się skrzywiła i odłożyła tubę. Rozległ się dzwonek.
— Natalko, otwórz prędko.
— Suknia bez zarzutu. — Jak nie z żydowskiej pracowni.
— Natalko, czy nie masz 50 groszy? Albo zmień mi 5 złotych?
Natalka nie ma.
Różka w lekkim paltocie bez rękawiczek czeka w przedpokoju na pudło.
— Masz.
— Za co?
— Za drogę.
— 5 złotych?
— Wyjdź. Zabrudziłaś podłogę. Trzeba nogi dobrze wycierać.
Rózia wyszła. Natalka poszła sprzątać. I już.
Fakty są zawsze drobne i niezłożone.
Pani Stefa stanęła przy oknie rozdrażniona. Co pomyśli, postanowi — wszystko złe i niezdarne. Każdy krok, każdy czyn.
Zmieniła pracownię. Obraziła się. Powiedzieli: „żydowskie fanaberje”. Ma dobry słuch. Słyszała. I to już drugi raz. Wtedy kazali czekać, choć przyszła przed panią pułkownikową Będzie się teraz w żydowskiej pracowni ubierała.
Władek nie wiedział dlaczego i szorstko, jak on to umie:
— Dwugroszowa polityka.
Och, jakie to wszystko trudne i męczące.
Dawniej odnosiła suknie Zosia, teraz ta Różka. Zosi dawała złotówkę, Rózia chciała dać 50 groszy za drogę. No tak: wyraźnie zapytała się przecież, czy Natalka ma 50 groszy. Dlaczego? — A przez telefon — to ohydne zapytanie: „może się coś w drodze stało?” No tak: Rózia wpadnie pod tramwaj — i pani Stefa nie będzie miała sukni. A wieczorem zobaczy ją Karol. — Poco ten znów się przyplątał?
I właśnie, żeby się ukarać dała 5 złotych na piwo. Ale co pomyśli pokojowa? Zosi za drogę dawała zawsze złotówkę, a „swojej” pięć? — I gniewnie, wyniośle wyrzuciła prawie zmarznięte dziecko. Przecież tak łatwo było: szklaneczkę herbaty.
I wszystko to trzeba tłumić w sobie, bo komu się zwierzy: próbowała mężowi... przymrużenie oczu, pogardliwy uśmiech i — — „żydowski niepokój.”
Czy wszystko matce oddać? — Może tylko 3 złote, a resztę ukryć i z Gutą do kina na „Tajemnice nocy.” — Film dla dorosłych! — Albo rękawiczki? — Albo braciszkowi piernik? — Albo i to i to?...
Biedna mama. — W taki mróz z ciężkim koszem. Gdy wstawała rano, tak głucho jęknęła.
Wiatr bije w twarz i oczy.
— Panienko, nie tak prędko, bo ślisko; jeszcze się panienka przewróci.
Ten sam. Już trzeci raz ją zaczepia. Co on sobie myśli? Jakie to wszystko trudne i męczące.
Różka wbiega do pracowni. Z zgrabiałych rąk wysuwa się rzemień pudła. Siada na krześle i płacze.
— Co się stało? Czy oddałaś, — pyta się niespokojnie „stara”.
— Oddałam. — Nic, — zimno.
— No, no moja mała tylko bez fochów. — Myślałby kto. — Zimno...
Tegoż dnia została przyjęta przez Komendanta delegacja żydowska z Jędrzejowa i wręczyła memorjał o pogromach w obwodzie jędrzejowskim. Piłsudski zwrócił delegacji uwagę na to, że Żydzi się zbytnio denerwują. Sprawa żydowska jest teraz bardzo zawiła. Żydzi sami mogą ją rozwiązać, emigrując do Palestyny.Na zapytanie delegata Tennenbauma, czy Naczelnik Państwa uważa, że większość Żydów, którzy mieszkają już w Polsce przeszło 700 lat, powinna teraz opuścić kraj, Komendant odparł:
— Mam na myśli tylko pewną część. Zresztą jesteśmy bardzo przychylnie usposobieni wobec Żydów. Dajemy im wszelkie prawa.
Strona 105 - Kielecki Pogrom 1918
Niestety w dniu zaproszenia delegacji syjonistycznej, jak również innych stronnictw żydowskich szalał na dobre pogrom w Kielcach. Komisja organizacyjna dla utworzenia Żydowskiej Reprezentacji Narodowej urządziła w tem mieście wiec ludowy. Po zakończeniu wiecu wtargnęła milicja, która pod pozorem poszukiwania broni odebrała skautom laski, wszystkim zaś obecnym scyzoryki i paski. Następnie wpuszczono do gmachu bandę opryszków, uzbrojoną w pałki nabite gwoździami, pręty żelazne i noże. Rozpoczęło się bicie i rabowanie bezbronnych. Uciekający z gmachu wpadli w ręce rozjuszonego tłumu, który później się rzucił do rabowania sklepów i mieszkań żydowskich. Nazajutrz pogrom się powtórzył.Memorjał z opisem wydarzeń kieleckich został wręczony Komendantowi Piłsudskiemu w dniu 25-tym listopada przez delegację, składającą się z dra Brauna, adw. Grynbauma i radnego Rafała Szereszowskiego.
Po wysłuchaniu memorjału Komendant powiedział, że kwestji żydowskiej, która ostatnio została bardzo zaogniona nie należy rozstrzygać przez zwołanie Konstytuanty. Tego samego żąda od Żydów... Zadaniem Rządu będzie przyspieszenie Konstytuanty, do której Żydzi przecież wybierać będą narówni z innymi obywatelami. Konstytuanta będzie w stanie w ten lub inny sposób kwestję żydowską rozstrzygnąć. Żydzi powinni ze swej strony nie zaogniać jeszcze bardziej stosunków, dość już zaostrzonych i zaznaczyć swoje stanowisko obywatelskie.
Po replice p. Grynbauma, który wyjaśnił, że Żydzi bynajmniej kwestji swej rozstrzygać nie pragną i nie mogą, Komendant zapytał kto położył kres pogromowi.
Dr. Braun oświadczył, że w pierwszym dniu pogromu zostało wezwane wojsko, które wzięło wprawdzie na cel, lecz wobec okrzyków tłumu, że nie występuje przeciwko rządowi, tylko przeciw Żydom – opuściło broń.
Adw. Grynbaum dodał, że pogrom ustał, kiedy zjawił się naczelnik milicji i wezwał grupy rabujące do rozejścia się. – Pogrom kielecki, jak również pogromy, które wydarzyły się w Galicji Zachodniej, skierowane są także przeciwko Panu, Panie Komendancie. – Tak, przeciwko mnie – potwierdził Piłsudski wiem o tem. Zaznaczył ponadto, że z całego kraju donoszą mu o zaognieniu stosunków z Żydami. Rząd nie ma jeszcze dostatecznej siły, armja dopiero się tworzy. Komendant zaś jako syn uciskanego narodu uciskać nikogo nie pozwoli. Została wydana odezwa, nawołująca żołnierzy, by się powstrzymywali od ekscesów antysemickich.
Ta notatka opisuje dramatyczne spotkanie delegacji żydowskiej z Józefem Piłsudskim w listopadzie 1918 roku, tuż po odzyskaniu niepodległości. W wyniku pogromu śmierć poniosło 4 Żydów (Chaim Jeger, Szmul Owsiany, Jojne Cytryn i Jojne Janas), a około 250 osób zostało rannych.
Korczak opisywał dzieci z Domu Sierot jako Dom Andrusów. W tym określeniu było oczywiście wiele miłości. Skąd to słowo pochodzi i jak często je używał Korczak?
| Dla Korczaka „andrus” nie był obelgą – był synonimem wolnego, choć poturbowanego przez los dziecka, które zasługiwało na bezpieczne schronienie bez konieczności udawania kogoś, kim nie jest. |
Korczak opisywał dzieci z Domu Sierot jako Dom Andrusów. W tym określeniu było oczywiście wiele miłości. Skąd to słowo pochodzi i jak często je używał Korczak?
W gwarze warszawskiej słowo andrus oznacza ulicznika, łobuza, urwisa lub cwaniaczka spędzającego całe dnie na podwórkach i ulicach miejskich. Nazwa ta pełniła w Warszawie podobną funkcję jak „gawrosz” w Paryżu. Językoznawcy najczęściej wywodzą to słowo od imienia Jędruś (Andrzej), które w dawnej mowie potocznej uosabiało typowego, sprytnego chłopaka z nizin społecznych lub przedmieść.
Janusz Korczak nie używał tego określenia jako oficjalnej nazwy, lecz posługiwał się nim wielokrotnie w codziennej praktyce pedagogicznej, przemówieniach, artykułach oraz w swoim Pamiętniku pisanym w getcie warszawskim. Nazywanie Domu Sierot „Domem Andrusów” niosło ze sobą konkretne znaczenie: Czuła ironia i akceptacja. Korczak używał tego zwrotu z ogromną miłością i empatią. Doskonale wiedział, że trafiają do niego dzieci z trudnych środowisk – często ukształtowane przez ulicę, zbuntowane, potrafiące walczyć o przetrwanie. Nie chciał ich „tresować” ani łamać ich charakterów.
Dla Korczaka „andrus” nie był obelgą – był synonimem wolnego, choć poturbowanego przez los dziecka, które zasługiwało na bezpieczne schronienie bez konieczności udawania kogoś, kim nie jest.

