Powyżej, fragment tekstu (pochodzący z listu Janusza Korczaka do Estery Budko). Cztery litery w tym fragmencie to najbardziej intrygujące elementy jego pisma. Korczak pisał specyficzną odmianą kursywy dziewiętnastowiecznej, silnie zindywidualizowanej, na którą wpływ miały zarówno klasyczne przedwojenne pismo szkolne (prawdopodobnie i cyrylica w gimnazjum), jak i pośpiech w zapisywaniu tloczących się myśli.
Te cztery intrygujące litery to przede wszystkim wielka litera "P" wyglądająca jak klucz wiolinowy, litery "m" i "n", obydwie z daszkami, i litera „ż” wyglądająca jak przekreślony paragraf.
Analiza anatomii tych czterech liter, sposobu ich kreślenia oraz fascynująca historia tajemniczych daszków.
Wielka litera „P” (jak klucz wiolinowy)
Litera P w wykonaniu Korczaka przypomina dynamiczny, ekspresyjny gest kaligraficzny. Korczak zaczynał pisać tę literę dokładnie od jej środka/brzuszka. Ruch pióra rozpoczynał się od małej pętli pośrodku, po czym stalówka szła łukiem w górę i w lewo, tworząc obszerną, zaokrągloną koronę. Dopiero stamtąd gwałtownym ruchem w dół kreślił pionowy pion (trzon) litery, kończąc go zamaszystym, dolnym zawijasem. Korczak nagminnie stosował ten uproszczony, wielki znak „P” w środku wyrazów (co doskonale widać na próbce w słowach „Pani”, ale też w innych jego rękopisach, gdzie zastępuje nim małe „p”). Wynikało to z czystego pragmatyzmu i ergonomii pisania stalówką – płynny ruch „klucza wiolinowego” pozwalał mu pisać szybciej, bez odrywania ręki, podczas gdy tradycyjne małe „p” wymagało bardziej kanciastych zmian kierunku. Tyle o użyciu dużego P zamiast małej litery.
Litery „m” oraz „n” z horyzontalnymi kreskami (makronami)
Poziome kreski (daszki) nad literami „m” oraz „n” to nie przypadek ani prywatny wymysł Doktora. To klasyczny element dawnej paleografii i skrótów kancelaryjnych. Znak ten wywodzi się bezpośrednio ze średniowiecznych manuskryptów oraz renesansowej i dziewiętnastowiecznej praktyki urzędowej. W dawnych pismach (zarówno w łacinie, jak i w języku niemieckim czy polskim) pozioma kreska nad samogłoską lub spółgłoską oznaczała skrót (tzw. suspensję) – najczęściej sygnalizowała, że w danym słowie podwójna litera została zapisana jako pojedyncza (np. kreska nad „m” oznaczała pierwotnie „mm”). Z czasem, w XIX i na początku XX wieku, daszek nad „m” i „n” zaczął pełnić funkcję czytelnościową. W szybkiej kursywie szkolnej, pisanej elastyczną stalówką, litery składające się z pionowych lasek (takie jak u, n, m, i) zlewały się w trudny do odczytania ciąg falistych linii (tzw. "płotek"). Stawianie poziomej kreski nad „m” i „n” miało natychmiast sygnalizować oku czytelnika: „Uwaga, to jest konkretnie litera m/n, a nie zlepek liter i/u”. Korczak, jako lekarz i pisarz tworzący w ogromnym tempie, używał tego zabiegu instynktownie, aby jego dynamiczne pismo pozostało czytelne dla odbiorcy. [1, 2]
Litera „ż” jako przekreślony paragraf
Ta litera to kolejny dowód na uleganie przez Korczaka wpływom dawnej kaligrafii, zwłaszcza niemieckiego pisma urzędowego (kurrenty/Sütterlina), z którym jako student i lekarz medycyny miał styczność podczas zaborów i staży w Berlinie. Pisząc, ruch zaczynał się od górnej pętli, która schodziła w dół falistą, pionową linią, tworząc kształt wydłużonej litery „S” lub znaku paragrafu (§). Na samym końcu Korczak odrywał pióro i zdecydowanym ruchem przekreślał trzon litery poziomą kreską. Nie wiadomo, dlaczego tak pisał? W klasycznym piśmie polskim kropka nad „ż” wymagała uniesienia pióra wysoko nad linię pisma. Jeden ruch przekreślenia w poprzek litery (zamiast stawiania kropki) był o wiele szybszy i bardziej naturalny. Taki kształt eliminował też ryzyko, że kropka zleje się w kleksa lub zostanie niezauważona.Wg. mnie to litera „ż” w wykonaniu Korczaka to bezpośrednia hybryda polskiego znaku, dziewiętnastowiecznej kaligrafii oraz małej, pisanej litery „з” (z) z rosyjskiej cyrylicy.
Próbka całego listu (poniżej) doskonale pokazuje to zjawisko, które u Korczaka miało głębokie podłoże biograficzne i historyczne. Prawdopodobnie, tradycyjne polskie małe „ż” (lub „z”) wymagało nakreślenia łamanego, zygzakowatego kształtu, który przy szybkim pisaniu piórem faktycznie zamieniał się w nieczytelny „płotek”, zlewający się z innymi literami. Tymczasem pisana cyrylica oferowała o wiele bardziej ergonomiczne rozwiązanie. Rosyjskie małe „з” kreśli się jednym, płynnym ruchem: górne zaokrąglenie, a potem dolna pętla schodząca pod linię pisma. Korczak, zamiast stawiać kropkę nad polskim „z”, zapożyczył ten zaokrąglony, rosyjski kształt z pętlą na dole, a dla pełnej jasności, że chodzi o polskie „ż”, przecinał jego środek poziomą kreską.
To doskonale widać w trzeciej i czwartej linijce listu w słowie „że” (zapisane jako „że porozmawiałem”) i (zapisane jako „nie leżało w niej”). Litera ta wygląda niemal identycznie jak pisane rosyjskie „з” lub wspomniany wcześniej znak paragrafu.
Rękopisy Korczaka to fascynujący zapis epoki – z jednej strony pełen rygorystycznych nawyków wyniesionych z dziewiętnastowiecznej szkoły, z drugiej – skrajnie dynamiczny, podporządkowany potrzebie natychmiastowego przelewania myśli na papier.
Korczaka sposób kreślenia cyfr i dat też jest bardzo specjalny, patrząc na literę 7 w prawym górnym rogu.



