Thursday, January 22, 2026

Jewish Historical Institute "Narratives".

The Jewish Fighting Organization (ŻOB) in the Warsaw Uprising of 1944. Icchak (Antek) Cukierman, who served as Anielewicz’s deputy during the Warsaw Ghetto Uprising in 1943, commanded an independent platoon during the Warsaw Uprising (1944) operating within the 3rd Battalion of the People's Army (AL). This ŻOB platoon, named after Anielewicz, included fighters such as Cywia Lubetkin, Kazik Ratajzer (Simcha Rotem), Sara Biderman, Irena Geldblum, Tuwia Borzykowski, Julian Fiszgrund, Józef Sak, Marek Edelman, and Zygmunt Warman.


To the Jewish Historical Institute

Dear Doctor,

With reference to the correspondence received from the Jewish Historical Institute, I feel compelled to return to two key issues that were not fully addressed in your response.
These concern the process of "appointing" Marek Edelman as the commander/leader of the Warsaw Ghetto Uprising within the narrative of the JHI (and others), as well as the matter you mentioned regarding the marginalization of Icchak Cukierman’s role.
The letter I received lacked any reference to the issue I raised concerning the "new roles of Edelman" that began to appear in the public sphere after 1968. I request a clarification of this matter, as in my estimation, this is not merely a question of "narrative," but of historical integrity.

I base my objections on the following facts:
Command Structure: Marek Edelman never served as the Commander-in-Chief of the ŻOB (Jewish Fighting Organization). This post was held by Mordechaj Anielewicz, and his sole deputy was Cukierman.
Origins of the ŻOB: Edelman did not participate directly in the actual creation of the Jewish Fighting Organization; he joined later, after the departure of the previous Bund representative.
Operational Role: During the 1943 Uprising, Edelman commanded a specific sector, including combat groups in the area known as the "brushmakers' shop." Attributing to him the role of "commander of the uprising" in a global sense is a factual misinterpretation (falsehood).
Political Context: I am interested in the rationale behind the JHI’s failure to correct the distortions that have accumulated since 1968, which systematically diminish the role of the leader of the Ghetto Uprise Mordechai Anielewicz, and the deputy leader, Icchak Cukierman ("Antek"), in favor of portraying Marek Edelman as the sole leader and face of the revolt.

As an institution established to protect historical truth, the JHI should unequivocally address these discrepancies.

Sincerely,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

Zapytanie o historyczny księgozbiór – darowizny Janusza Korczaka dla Marysina.



Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski był poczas wojny ostro ostrzeliwany, ślady po kulach widać do dzisiaj. Roman Wasserman Wrćblewski w rozmowie z jedną z Sióstr Felicjanek.

sekretariat@felicjanki.edu.pl
Temat: Zapytanie o historyczny księgozbiór – darowizny Janusza Korczaka dla Marysina
Szanowne Siostry / Szanowni Państwo,
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc w weryfikacji informacji dotyczących historycznego księgozbioru znajdującego się w zasobach Szkoły lub Klasztoru w Marysinie Wawerskim.
Z dokumentacji historycznej oraz analogicznych zbiorów Sióstr Felicjanek w Krakowie wynika, że Janusz Korczak – który w latach 1940 i wcześniejszych sąsiadował z terenem klasztornym, prowadząc farmę „Różyczka” – darzył Siostry dużym zaufaniem i przekazywał im książki (często z osobistą dedykacją).
Moje pytanie brzmi: czy w obecnych zbiorach bibliotecznych lub archiwalnych w Marysinie (ul. Azaliowa) zachowały się jakiekolwiek woluminy autorstwa Janusza Korczaka lub z jego prywatnej kolekcji, które mogły zostać podarowane Siostrom w okresie okupacji lub tuż przed nią?
Będę wdzięczny za każdą informację, która pozwoliłaby potwierdzić ten niezwykły ślad współpracy między „Starym Doktorem” a Siostrami Felicjankami.
Proszę o bezpośredni kontakt do Siostry Archiwistki, która ma wgląd w kroniki domu z lat 40. Mój poprzedni kontakt w Marysinie, Siostra Fidelia, pracuje obecnie w Laskach.
Z poważaniem,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski 
Sztokholm
Szwecja

Dla osób które by chciały pomóc - podaję dalszy kontakt:
Archiwum Prowincji Warszawskiej Sióstr Felicjanek
W klasztorze obok szkoły mieści się centralne archiwum prowincji. Jeśli książki, ew. listy Korczaka zostały uznane za cenne pamiątki historyczne, mogą znajdować się właśnie tutaj.

Telefon (Zarząd Prowincji): +48 22 812 00 24 (numer ogólny do domu prowincjalnego przy ul. Kościuszkowców 85 – to ten sam kompleks budynków).

Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski i klasztor Sióstr Felicjanek wspierał w czasie wojny (1940) "Różyczkę”, czyli sąsiadującą z terenem klasztornym farmę i kolonię dla kilkuset żydowskich dzieci, prowadzoną przez Janusza Korczaka. Mój klasztorny kontakt w Marysinie pracuje obecnie w Laskach. Ciekawe by jednak było sprawdzic czy ksiazki podarowane przez Korczaka sa ewentualnie w ich bibliotece tak jak te które były w szkole Sióstr Felicjanek w Krakowie.

Tuesday, January 20, 2026

112 lat temu, 17 stycznia 1914 roku Korczak opublikował "W Słońcu" po raz pierwszy gazetę nazwaną Tygodnikiem Domu Sierot...

Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) współpracował przez dwa lata z pismem „Z Blizka i z Daleka” oraz jego dodatkiem dla dzieci, „W Słońcu”.

„W Słońcu” było ilustrowanym, cotygodniowym (później dwutygodniowym) dodatkiem do pisma „Z Blizka i z Daleka”, skierowanym do dzieci. Pismo wychodziło w latach 1913–1914.
Korczak pisał felietony i artykuły do tego dodatku. To właśnie na łamach „W Słońcu” zaczął publikować teksty, które później ukazały się jako „Tygodnik Domu Sierot”.

Pismo było miejscem spotkań dzieci polskich i żydowskich, a Korczak wykorzystywał je do promowania tolerancji i praw dziecka. Publikował tam treści, które miały na celu zwalczanie antysemityzmu i budowanie wzajemnego szacunku. Ciekawe jest zakończenie jego sztuki: Dwie świeczki w „W Słońcu” w numerze drugim 1914. Ta sztuka Korczaka to oczywiście typowa antropomorfizacja: Korczak nadaje  świecom,  przedmiotom martwym nie tylko ludzką mowę, ale też stawia je przed rozwiązaniem problemów społecznych.

Świeczka chanukowa.
A teraz opowiedz mi o sobie.

Świeczka zwyczajna.
A cóż ja mogę o sobie powiedzieć? Jestem zwyczajna, biedna świeczka. Kiedy ludzie pracują, ja im świecę moim małym światłem. – Świecę krawcowi, szewcowi, kiedy szyją, dzieciom, kiedy się uczą, – świecę, kiedy czytają, jedzą, płaczą, że im smutno. Mój ojciec to zwyczajny dzień pracy. Cóż ja powiem ciekawego?

Świeczka chanukowa.
O, nie mów tak o sobie, ani o twoim ojcu. Wszystko, co ludzie mają, domy, fabryki, koleje – wszystko to zrobił twój ojciec, Dzień pracy. Ty co dzień świecisz, aby ludzie pracowali na to, co będzie, a ja świecę raz na rok, aby ludzie pamiętali o tym, co było.
Daj rękę, siostro kochana, będziemy razem świeciły ludziom, będziemy razem świeciły dzieciom. Będziemy chodziły od domu do domu – ja będę mówiła ludziom:
„Pamiętajcie o tym, co było dobre i piękne wczoraj”.
A ty będziesz mówiła:
„Pracujcie, aby było jeszcze lepiej i jeszcze piękniej jutro”.
Razem tak świećmy ludziom, żeby im było wesoło.
(Ogień bengalski. Koniec).


Z artykułów Korczaka dowiadujemy się o dziejach Domu Sierot w Grodzisku przed przeprowadzką na Franciszkanską a pózniej Krochmalną 92. Pisze tam również o koloniach w Łapigroszu.


Dopisek od Redaktora „W Słońcu”
Dla wiadomości nowych czytelników, nieznających „Trzech wstępów do powieści, która się nie nazywa”, drukowanych w poprzednich numerach naszego pisma, wyjaśniamy, że autor kieruje wychowaniem stu sierot w wielkim wybudowanym dla nich domu. W tym Domu Sierot dzieją się różne ciekawe rzeczy. Donosi o nich gazeta, nazwana Tygodnikiem Domu Sierot, którą pisze kierownik przy pomocy dzieci. W gazecie są wiadomości z całego tygodnia. Wiele z nich zajmie napewno bardzo naszych czytelników. Dlatego też uprosiliśmy autora, aby zechciał je nam podawać. W ten sposób zapoznamy się z życiem Domu Sierot, które bardzo zasługuje na bliższe poznanie.

Narracja ŻIH wskazująca Marka Edelmana jako „ostatniego dowódcę” jest nieścisłością (kłamstwem), która od lat jest utożsamiana z polityką historyczną okresu marca 1968 roku.

Narracja ŻIH wskazująca Marka Edelmana jako „ostatniego dowódcę” Powstania w Getcie jest kłamstwem.


Dyrektor dr Michał Trębacz

Kierownik Działu Naukowego prof. Andrzej Żbikowski 

ŻIH



Szanowni Państwo,

Zwracam się z prośbą o zweryfikowanie treści zawartych w materiale edukacyjnym autorstwa Pani Justyny Majewskiej z Działu Naukowego ŻIH, dostępnym pod adresem:
hi-storylessons.eu 
lub
https://hi-storylessons.eu/wp-content/uploads/2020/04/Powstanie-w-Getcie-Warszawskim_PL.pdf

W powyższym dokumencie pojawia się stwierdzenie, że Marek Edelman był „ostatnim dowódcą Powstania w Getcie”. Informacja ta pomija istotne fakty historyczne dotyczące struktury dowodzenia Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Narracja wskazująca Marka Edelmana jako „ostatniego dowódcę” jest nieścisłością (kłamstwem), która od lat jest utożsamiana z polityką historyczną okresu marca 1968 roku.

W opracowaniu p. Justyny Majewskiej zabrakło wzmianki o Icchaku „Antku” Cukiermanie, który podczas powstania w Getcie (1943) pełnił funkcję zastępcy Anielewicza ( ŻOB), a w 1944 roku dowodził oddziałem ŻOB (im. Anielewicza) w trakcie Powstania Warszawskiego.

Jako instytucja naukowa o wysokim prestiżu, Żydowski Instytut Historyczny powinien dbać o precyzyjne przedstawianie ról poszczególnych bojowników.

W związku z powyższym, proszę o zajęcie stanowiska w tej sprawie oraz – jeśli to możliwe – o dokonanie korekty w publikowanych materiałach cyfrowych.

Z poważaniem,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

20 Stycznia 2026 05:00 by mail.


English version:

20 Stycznia 2026 05:00 by mail.

To: Dr. Michał Trębacz, Director of the Jewish Historical Institute
To: Prof. Andrzej Żbikowski, Head of the Research Department
Jewish Historical Institute

Subject: Request for correction of historical inaccuracies in JHI educational materials
Dear Sirs,
I am writing to request an urgent verification of the content in the educational material authored by Ms. Justyna Majewska of the JHI Research Department, available at: hi-storylessons.eu.
The document claims that Marek Edelman was the "last commander of the Ghetto Uprising." This statement overlooks essential facts regarding the command structure of the Jewish Combat Organization (ŻOB). Identifying Edelman as the sole "last commander" is an inaccuracy that has been associated with the historical propaganda of the March 1968 period. The study fails to mention Yitzhak "Antek" Zuckerman, who served as deputy commander of ŻOB in 1943 and later led the ŻOB unit during the 1944 Warsaw Uprising.
This simplification contradicts the official Mission of the Emanuel Ringelblum Jewish Historical Institute, which mandates the Institute to "disseminate the truth about Jewish history" and preserve the legacy of the Oneg Shabbat group by documenting a complete and factual account of history.
As a prestigious academic institution, the JHI must ensure its educational resources do not perpetuate incomplete or "unified" narratives. I look forward to your position on this matter and a correction of the digital materials.
Sincerely,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

Na pytanie Katarzyny Krzykowskiej/PAP opublikowanym w "Wszystko co Najważniejsze":
Na ile możliwe jest, żeby narracja kształtowana przez instytucje zajmujące się w Polsce upowszechnianiem historii żydowskiej, była spójna?

Michał Trębacz odpowiedział: 
Nie uważam, że konieczna jest jednolita narracja. Konieczna jest zgoda co do podstawowych faktów. Inna rzecz to kwestia interpretacji zdarzeń, która może być różna i można do pewnego stopnia starać się dyskutować. To, czego oczekiwałbym po instytucjach zajmujących się tą tematyką, jest otwartość na dyskusję. Nie uważam, że musimy w każdej kwestii mówić jednym głosem, choć oczywiście są takie tematy, w których silny głos wszystkich trzech instytucji – Muzeum POLIN, Muzeum Getta Warszawskiego i ŻIH-u, byłby głosem silniejszym. Jestem zwolennikiem tego, żeby instytucje pozostawały ze sobą w dialogu.
https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/kim-jest-michal-trebacz-nowy-szef-zydowskiego-instytutu-historycznego/
Powielanie informacji przez ŻIH o Marku Edelmanie jako „ostatnim dowódcy” jest sprzeczne z misją naukową ŻIH, która nakazuje rzetelne przedstawianie faktów w oparciu o pełną bazę źródłową (w tym Archiwum Ringelbluma), a nie podtrzymywanie uproszczonych, "jednolitych narracji" z minionych dekad.
Podtrzymywanie uproszczonych, "jednolitych narracji" z minionych dekad stoi w sprzeczności z oficjalną misją Żydowskiego Instytutu Historycznego, która zobowiązuje Instytut do 'upowszechniania prawdy o historii Żydów' oraz kultywowania dziedzictwa grupy Oneg Szabat, opartego na dokumentowaniu pełnego, wielogłosowego obrazu wydarzeń, wolnego od politycznych uproszczeń”.

Monday, January 19, 2026

Gazeta «Rzeczpospolita» i Oświęcim w Styczniu 1945 roku - Niewiedzieli?

Rzeczpospolita z 2 lutego 1945 roku. - W Oświęcimiu  - MOSKWA (Polpress). Radzieckie Biuro Informacyjne donosi, że oddziały Armii Czerwonej wyzwoliły wielu więźniów z osławionego obozu w Oświęcimiu. Jeden z nich, Łukaszow, pochodzący z okolic Woroneżu, oświadczył: „Niemcy dusili gazami dzieci, chorych i niezdolnych do pracy bez względu na wiek i płeć. Trupy palili w specjalnych piecach. Na terenie obozu było 12 pieców. Więźniowie zmuszeni byli pracować w najcięższych warunkach w kopalniach. Więźniów, którzy tracili siły z powodu ciężkiej pracy, głodu i bicia, hitlerowcy mordowali.”

Gazeta «Rzeczpospolita» i «Rzeczpospolita» często porusza tematy związane z Oświęcimiem. W ostatnich latach chodzi o walkę o poprawną terminologię, czyli zniesienie określenia "polskie obozy śmierci" i wprowadzenie "Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy". Wiadomo, że po agresji Niemiec we wrześniu 1939 roku niemiecka nazwa "Auschwitz" została narzucona polskiemu miastu Oświęcim, które zostało włączone do Rzeszy. Obóz zagłady: Oświęcim stał się centrum terroru i ludobójstwa (KL Auschwitz-Birkenau), gdzie zginęło około 1,1 miliona Żydów, 70 tysięcy Polaków i 21 około tysięcy Romów. Część polskiej ludności związanej z ruchem oporu, inteligencja, a także osoby podejrzewane o wrogą działalność, była aresztowana i trafiała do obozu. Obóz był traktowany jako więźniowie, którzy odsiadywali swoje wyroki. 

W Polsce niechętnie pisze się o tym, że Oświęcim - Auschwitz składał się z trzech głównych części: Auschwitz I (obóz macierzysty) – utworzony głównie dla polskich więźniów politycznych; Auschwitz II-Birkenau – największa część, będąca ośrodkiem natychmiastowej zagłady z komorami gazowymi; Auschwitz III-Monowitz – obóz pracy przymusowej przy zakładach chemicznych. „Kiedyś w Sztokholmie, w Stadshuset (ratuszu znanym z bankietów noblowskich), spotkałem rosyjskiego generała, który wyzwalał Oświęcim. Siedzieliśmy obok siebie i rozmawialiśmy po rosyjsku. Opowiedziałem mu, że mój ojciec służył w Armii Czerwonej w 1944 roku – po tej informacji rozmowa stała się znacznie swobodniejsza. To był najprawdopodobniej Wasilij Petrenko, generał major i dowódca 107. Dywizji Piechoty, która 27 stycznia 1945 roku wkroczyła na teren obozu. Wspominał on swój ogromny szok na widok skrajnie wycieńczonych więźniów i fakt, że do 27 stycznia 1945 roku nie wiedział o istnieniu obozu. Gazeta Rzeczpospolita ze stycznia 1945 roku po wyzwoleniu Oświęcimia daje tylko krótką wzmiankę - wypowiedź mieszkańca, że tam mordowano.

Myśle jednocześnie o informacjach które mieli na 100% Alianci którzy kilkakrotnie bombardowali Oświęcim. Oczywiście byli wtedy najbardziej zainteresowani niemieckimi fabrykami!



21 grudnia 1944 | Amerykański zwiad lotniczy fotografuje teren w celu oceny skali zniszczeń spowodowanych bombardowaniem kompleksu przemysłowego I.G. Farben w Dworach pod Oświęcimiem, które miało miejsce trzy dni wcześniej. W pobliżu krawędzi fotografii widoczne są obozy Auschwitz I oraz Auschwitz II–Birkenau. To ciekawe uzupełnienie mojej historii o spotkaniu z generałem Petrenką – te zdjęcia pokazują obóz niemal dokładnie w takim stanie, w jakim on zastał go nieco ponad miesiąc później.

Sunday, January 18, 2026

Od 1956 do 1968 roku Korczak jest w Polsce tolerowany... - „Powiedz Michałowi, żeby on sobie z tym Korczakiem dał spokój, bo jemu to na dobre nie wyjdzie.”

Od 1956 do 1968 roku Korczak jest tolerowany...

Pan Misza w wywiadzie z Tomaszem Jastrunem:
Mniej więcej tak. Chociaż Towarzystwo Korczakowskie, którego przez lata byłem przewodniczącym, było bezpośrednio podległe wydziałowi szkolnictwa wyższego przy Komitecie Centralnym. Szefem tego tworu był Andrzej Werblan. Werblan potem znany antysemita, jeden z ideologów marca 68.
Jego zastępca, którego znałem jeszcze długo przed „marcem”, przekazał mojej żonie takie słowa „powiedz Michałowi, żeby on sobie z tym Korczakiem dał spokój, bo jemu to na dobre nie wyjdzie.” W 68 roku niejaki Rogalski powiedział mi - "w tych warunkach działalność komitetu jest niemożliwa". Było jasne, o co chodzi. Komitet powinien być czysty rasowo.

Rogalski wymieniony przez Pana Misze to chyba (Grzegorz) Rogalski.
Werblan - pomarcowy doktor i profesor jak wielu innych.
+ Dopisac o politruku z m. st. Warszawa.

Saturday, January 17, 2026

KINO w "Małym Przeglądzie" Janusza Korczaka.



Mały Przegląd: pismo dzieci i młodzieży: tygodniowy dodatek bezpłatny do nr 12 "Naszego Przeglądu" R.4, nr 2 (11 stycznia 1929).
Temat kina, filmów, nie był systematycznie poruszany w "Małym Przeglądzie" Janusza Korczaka. Mimo ze "Mały Przegląd" nie posiadał dedykowanego, stałego działu o kinie w dzisiejszym rozumieniu to często zamieszczał cale strony kinowe gdzie publikował recenzje i listy, na temat kina pisane przez dzieci.

Widocznie, recenzje i listy napływały często do redakcji albowiem w numerze z 11 stycznia 1929 roku „Mały Przegląd" zawiera prawie dwie cale strony (równiez pierwsza strona) na temat filmów i kina.
Tak napisala o tym Ewa:


NUMER ROZRYWKOWY.
„Mały Przegląd" poświęca specjalne numery szkole, prowincji, rozrywkom letnim. Powinny być także specjalne numery dla miłośników kina, teatru, bo jak zauważyłam, wcale nie drukuje się takich listów. Dla nas, mających wielkie trudności w znalezieniu odpowiednich filmów, bo nie mamy czasu i nie wszystko jest dozwolone, — numer taki miałby duże znaczenie. Powinien mieć 10 albo 12 stronic, powinny być fotografje artystów.

Mam dużo fotografji, i w razie potrzeby mogę pożyczyć. Napisałam kilka listów z opisem najładniejszych filmów, ale żaden nie był drukowany.

                                                                        Ewa.

Temat KINO w tym styczniowym numerze „Małego Przeglądu" jest bardzo rozległy, od recenzji, i sprawach technicznych, jak kupić bilety albo och szwankujacej technice do tematu zachwania sie publicznosci no i oczywiscie opisy i recenzje filmów.

ODRODZENIE PALESTYNY.
Przez cztery dni zaledwie film pod tym tytułem pokazywany był w kinie na placu Teatralnym.
Spóźniłem się i czekałem na inne kino. Potem pokazywali obraz ten na Lesznie.
Poszedłem z kolegami. Postanowiłem przyłączyć swoje oklaski i okrzyki na cześć przewodników w ruchu sionistycznem.
Orkiestra zagrała „Hatykwę". Byłem pewien, że wszyscy powstaną z miejsc, ale tylko mała garstka widzów wstała. Inni krzyczeli „siadać” i jeszcze różne inne okrzyki, na które mogą sobie pozwolić tylko bundowcy i komuniści. Nazywam ich antysemitami. Byłem na nich zły.

Obraz był bardzo ładny. Wi-działem, że halucowie mimo ciężkiej pracy są zadowoleni. Zadowolenie swe wyrażają w palestyńce, którą tańczą pod-czas przerw w pracy.
Kiedy na ekranie ukazał się Włodzimierz Żabotyński, rozległy się oklaski. To samo by-ło z Wajcmanem i innymi. Najgłośniej klaskali, kiedy na płótnie pokazał się Josef Trumpeldor, który poległ w walce z arabami. Głębokie wrażenie wywiera cmentarz poległych w walce o Palestynę żołnierzy.
Julek.