Tuesday, August 4, 2026

On August 5, 1942, Korczak´s "Unfinished Story" of 1910 Turned into a Devastating Reality.



Janusz Korczak's Mośki, Joski i Srule (pages 116–117).

"Tomorrow they will already be in Warsaw, and there the sun does not set at all.

In Warsaw there is no sunset; instead, at dusk, a man with a long pole appears on the street and lights the ugly yellow lamps. This man crosses from one side to the other, is always darkly and poorly dressed, and his face cannot be seen in the shadow. In the city, he turns day into night.
But in Michałówka, the bright sun in a purple robe extinguishes the day and lights the night. The sun sinks lower and lower, dips beneath the earth, and disappears, piece by piece.
– It's gone, – some say.
– Not yet.
Now it shines only like a star, a tiny spark.
On this last evening, during the last sunset, the last colony fable was born—a strange and unfinished fable.
'What if we don't return to Warsaw? What if we line up in pairs, take our flags, sing a march, and set off on a journey?'
– Where to?
– To the Sun.
'It will take a long time to walk. But what does it matter? We will sleep in the fields and earn our living. In one village, Geszel will play the violin, and they will give us milk. In another village, Ojzer will recite a poem or Aron will tell an interesting story, and they will give us bread. Elsewhere, we will sing again or help with the field work...
For the lame Wajnrauch, we will make a cart out of planks, and when he gets tired, we will carry him.'
'We will walk for a long, long time—we will walk and walk and walk...'
– And then what? – the boys grew impatient.
But suddenly a bell rang, calling them to their last supper, and the fable was left unfinished.
And the next day, we were already on our way to Warsaw."

 

Mośki, Joski i Srule was published in 1910.

The Haunting Historical Intersection (August 5, 1942)

Thirty-two years after this text was written, the partly fictional "unfinished story" collided with historical reality in a manner so precise it borders on the surreal. The details of August 5, 1942—the day Korczak, Stefania Wilczyńska, and their 239 orphans were forced to the Umschlagplatz—infuse the 1910 text with agonizing irony:
The Brutal Irony of the "Sunny Day": Eyewitness accounts from the Warsaw Ghetto note that August 5th was a notably bright, intensely sunny and hot day—a stark contrast to the oppressive heat, overcast skies, or rain that characterized the days before and after. The solar utopia they dreamed of in 1910 became the atmospheric backdrop to their execution march.
The Route of Happy Memories Turned Fatal: Korczak knew the main Warsaw-Białystok railway line intimately. For years, it had been the route of joy; it was the exact track that carried the poor children away from the slums to their summer camps in Michałówka (and Wilhelmówka). In the 1900s, the children would excitedly step off the train at the Małkinia railway station to begin their summer paradise.
The Final Change of Direction at Małkinia: Packed into suffocating Nazi cattle cars in August 1942 under the false promise of "resettlement in the East," Korczak would have quickly recognized the familiar landmarks out of the narrow, barbed slits of the wagon and sounds when passing the bridges over the Bug River. The death train traveled northeast along that exact same camp route toward Małkinia. However, upon reaching the Małkinia junction, the cruel reality broke. The locomotive, instead of continuing East turned straight South, pulling the children down the final mile of track into the spur of Treblinka extermination camp


In 1910, when Mośki, Joski i Srule was published, Warsaw is described not as a bustling capital, but as a place of unnatural darkness. The line "there the sun does not set at all" is ironized by the introduction of the lamplighter. This nameless, poorly dressed figure in the shadows "turns day into night." It represents the bleak, industrial reality of poverty, confinement, and the loss of freedom that awaits these poor Jewish boys upon their return. At the same time, summer camp Michałówka represents a natural paradise where the sun wears a "purple robe." Here, time moves naturally, and even the sunset is a shared, magical event watched closely by the children ("It's gone... Not yet"). It is a space of freedom, safety, and imagination.

The Unfinished Fable (Bajka Niedokończona): The heart of the passage is the collective story the children invent. Facing the grim reality of returning to the slums, they turn to escapism through storytelling.
The Sun as a Destination: When asked where they should march instead of Warsaw, the answer is "To the Sun." The sun symbolizes life, warmth, ultimate freedom, and a higher spiritual plane. It is an impossible, idealistic destination, highlighting the innocence and desperation of the children.
A Micro-Utopia of Solidarity: The children’s plan for survival on the road is highly revealing. They don't dream of conquering or finding riches; they dream of a self-sustaining cooperative based on mutual care and talent. Art acts as their currency, and radical inclusivity ensures that boy, "the lame Wajnrauch" is not left behind; they will build a cart out of planks and carry him. Strength is measured by how the community treats its weakest member.
The Zionist Allegory - The Long Journey to Eretz Israel: In 1910, the Zionist movement was rapidly gaining momentum among the impoverished Jewish youth of Eastern Europe. Reading the children's "unfinished fable" through this lens transforms a simple daydream into a symbolic migration.
Heading South Past Warsaw: Geographically, leaving Warsaw and marching south is the physical trajectory one would take from Poland toward Eretz Israel (the Land of Israel). The children explicitly note, "It will take a long time to walk. But what does it matter?"—acknowledging the grueling, legendary overland journey often imagined by early, idealistic pioneers (halutzim).



Korczak „Do słońca” - "Dziwna bajka i niedokończona".







Wyrażenie „do słońca” oznacza kierunek lub wystawienie czegoś w stronę światła słonecznego, najczęściej w celu ogrzania się, opalenia lub zapewnienia roślinom światła. W szerszym znaczeniu symbolicznym słońce to energia, życie i radość.
„W Słońcu” (do słońca) pojawia się w biografii i twórczości Janusza Korczaka w trzech kluczowych,  kontekstach: jako metafora pedagogiczna, jako tytuł czasopisma oraz jako symboliczna, ostatnia opowieść z getta.

Dla mnie osobiście wyrażenie „Do słońca” kojarzy się z końcem jego powieści „Mośki, Joski i Srule”.

                                    Tego ostatniego wieczora o ostatnim zachodzie urodziła się ostatnia                                             bajka kolonijna, — dziwna bajka i niedokończona.

 „A może nie wracać do Warszawy? Może ustawić się parami, wziąć chorągiewki, zaśpiewać marsza i ruszyć w drogę?
 — Dokąd
 — Do Słońca.
 „Długo iść będzie trzeba. Ale cóż to szkodzi? — Sypiać będziemy w polu, a na życie zarabiać. — W jednej wsi Geszel zagra na skrzypkach, i dadzą nam mleka. W drugiej wsi Ojzer powie wiersz lub Aron bajkę ciekawą, — i dadzą nam chleba. Gdzie indziej znów zaśpiewamy albo w pracy w polu pomożemy...
 „Dla kulawego Wajnraucha zrobimy wózek z desek i gdy się zmęczy, będziemy go wieźli.“
 „Będziemy szli długo, długo, 
— będziemy szli i szli i szli...
 — No i co? — niecierpliwią się chłopcy.
 Ale rozległ się nagle dzwonek, wzywający na ostatnią kolację, i bajka została niedokończona.
 A nazajutrz byliśmy już w drodze do Warszawy.

Korczak opisał sytuację, gdy pod koniec kolonii w Michałówce narodziła się niedokończona bajka. Pada tam prorocze pytanie: „A może nie wracać do Warszawy? Może ustawić się parami, wziąć chorągiewki, zaśpiewać marsza i ruszyć w drogę? — Dokąd? — Do Słońca.

Ta literacka metafora powróciła z przerażającą dosłownością 5 sierpnia 1942, tego słonecznego, upalnego dnia podczas likwidacji warszawskiego getta. Kiedy Janusz Korczak, Stefania Wilczyńska i personel Domu Sierot prowadzili 239 dzieci na Umschlagplatz (skąd wywieziono ich do Treblinki).

Saturday, August 1, 2026

Min dröm inatt


 inatt så drömde jag om en gata och ett sjukhus som var kopplade till Janusz Korczak. Jag skrev ett kapitel om detta. När jag började att redigera texten så plötsligt försvann kopplingen till hans person. Förtvivlad mailade jag texten till Min redaktör och bad om hjälp. 

Thursday, July 30, 2026

Jakie były reakcje na dorosłą publicystykę Korczaka w „Naszym Przeglądzie”?

Reakcje na dorosłą publicystykę Korczaka w „Naszym Przeglądzie” różniły się diametralnie od tych, które wywołał dodatek dla dzieci. Ciekawy jest artykuł Korczaka z marca 1929, w którym komentuje zarzuty, że publikowanie w syjonistycznych gazetach to fałszywy krok.


Janusz Korczak zaczął regularnie pisać do „dorosłego”, głównego wydania „Naszego Przeglądu” już w 1923 roku, czyli od samego początku istnienia tej gazety.
Zanim w 1926 roku narodził się „Mały Przegląd”, Korczak był już bardzo cenionym, stałym współpracownikiem i publicystą tego najważniejszego polskojęzycznego dziennika żydowskiego w Polsce. Publikował tam regularnie artykuły, felietony pedagogiczno-społeczne oraz apele (np. słynny list do Prezydium Akademii Żydowskiego Funduszu Narodowego z 1925 roku).
Reakcje na dorosłą publicystykę Korczaka w „Naszym Przeglądzie” różniły się diametralnie od tych, które wywołał dodatek dla dzieci. Ciekawy jest artykuł Korczaka z marca 1929, który komentuje, że publikowanie w syjonistycznych gazetach to fałszywy krok.

Tuesday, July 28, 2026

Min Pappa och Svenska för invandrare (sfi) / året var 1969.




Svenska för invandrare (sfi) startade år 1965, formaliserades i sin moderna form 1991 och har nyligen begränsats till en maximal studietid på tre år från 2026. Min pappa, då 59 år gammal, skrev denna text, prov 6 veckor efter ankomsten till Sverige. 

TBV i Stockholm                                                    4.12.69.
Jag kom till Stockholm den 17 oktober 1969 och bodde i Orminge. Den 20.10. började jag lära svenska på en kurs i TBV. Jag vet lite grand om Sverige och svenskar. Våra lärare följer med oss till museet och biblioteket. De visar oss Stockholm och den äldste delen av Sveriges huvudstad – Gamla stan. Här tittade vi på de fina gamla husen och smala gator. Själv läser jag Sveriges historia skriven av Andersson, översatt till polska. På så sätt blir jag bekant med Sverige och dess folk.


Zbieranie materiałów J. Korczaka zaczęto jeszcze w roku 1956. Największe zasługi mają w tym panie M. Temkin, B. Abramow i I. Merżan..

Wprowadzenie

I. Merżan

Niezwykle cenne dokumenty
Te dwa artykuły drukowane w nieznanym dla nas dotąd piśmie Centosu „Dos einte kind” (Dziecko niedoli) są niezwykle cenne. Mówią nam o interpretacji J. Korczaka tak dziwnych starych obyczajów żydowskich, jak śluby dzieci w młodym wieku, śluby sierot na cmentarzu, by przerwać epidemię itp. Opowiadają o refleksjach i uczuciach J. Korczaka w okresie mało nam znanym, w okresie pierwszej wojny światowej, w której brał udział. Zachęcają do nowych poszukiwań.
Jakże inaczej oceniamy teraz prace J. Korczaka niż przed laty. Zbieranie materiałów J. Korczaka zaczęto jeszcze w roku 1956. Największe zasługi mają w tym panie M. Temkin i B. Abramow. Spenetrowaliśmy wówczas biblioteki: Lekarską, Narodową, Uniwersytecką. Wiedziałyśmy już wówczas, że nie objęto wszystkich pozycji, było ich około tysiąca. Sądziłyśmy jednak, że uszło naszej uwadze kilka lub kilkanaście pozycji.
Obecnie pod redakcją M. Bronikowskiej przygotowuje się do druku całość bibliografii pism J. Korczaka. Zarówno ona, jak i inni pracownicy Instytutu Badań Pedagog. [dopisane odręcznie] odnajdują nowe, dotąd nieznane pozycje z Jego pisarstwa.
I. MERŻAN

Tłumaczenie artykułu Janusza Korczaka pt. Perły cierpienia
Dos Einte Kind. Dziecko niedoli. Warszawa, 1927, Wyd. Centos
Gdy przeczytałem przepiękny skrót Historii Świata Welsa, postanowiłem przeczytać na nowo Historię Żydów (Bałaban, 3 tomy), by uzmysłowić sobie los żydowskiego dziecka na przestrzeni wieków.
Coraz bardziej wzruszony przerzucałem strony. Coraz silniej przemawiała do mnie męka wieków, coraz natarczywiej pytałem siebie co wówczas dziecko myślało, czuło i co się działo w jego duszy. Każde historyczne przestępstwo odbijało się bezpośrednio na dziecku zabijając je, bo najsłabsze i bezbronne, albo pośrednio – zabijając lub niszcząc rodziców.
Powtarzam, postanowiłem szukać dziecka, ale nieoczekiwanie znalazłem sierotę. Tak, oto, w panice, zimą i w noce zimowe zmuszone były do ucieczki i do tułaczki. Po nocach rabowane i mordowane, oczekujące więzienia i pogromów, przedzierające się przez lasy, tonące w bagnach i potokach i wszędzie były takie dzieci, jak i teraz, bezsilne, słabe i wrażliwe. Co się zrodziło w duszy dziecka, która nie opuściła ciała, które wszystko przetrzymało.
Miniona wojna dostarczyła mi osobistych przeżyć. Kiedy w Galicji grupa aresztowanych Żydów przechodziła przez ulicę, dzieci przedzierając się przez szeregi żołnierzy, dostarczały im chleba. Dlatego dzieci, że dorośli się bali.
Gdy w nocy na wpół zwariowana Żydówka chciała biec przez miasteczko (cywilnym osobom surowo zabroniono wyjścia na ulicę) bo wyobraziła sobie, że w dali pali się akurat ten budynek, w którym dzień wcześniej uwięziono jej męża – krzyczała, a dwoje dzieci trzymało ją za fartuch. Nie pamiętam ich wyrazu oczu. Gdy w Pomorzanach, z tylnych, zamkniętych drzwi stale wybiegały dzieci z dzbankami do studni po wodę, wierzono, że nawet kozak nie skrzywdzi dziecka.
Tymi trzema epizodami, jak latarką oświetliłem ciemności przeszłości. Czerwone było to światło...
2000 lat ojciec nie wiedział i nie wierzył, że zdąży swoje dziecko wychować. Niewielu los pozwolił wyrosnąć pod opieką matki. Spieszono się, zawierano śluby już w 13-tym roku życia, aby być we dwoje.
Skąd wiara, że ślub dwojga sierot na cmentarzu wstrzyma epidemię, śmierć? Właśnie sieroty i właśnie na cmentarzu.
Powtarzam raz jeszcze, celem moim było znalezienie dziecka, a stale natrafiałem na grupy i gromady sierot.
Zrozumiałem, dlaczego tak się ukształtował stosunek Żyda do dziecka sieroty. W męce rodziła się ta perła. Nie zgubić, nie zaprzepaścić, nie sprzedać skarbu zdobytego w męce w ciągu stuleci.

Tłumaczenie artykułu Janusza Korczaka pt. Osierocenie
Dos einte kind. Dziecko niedoli. Warszawa, 1925. Wyd. Centos
Opieka nad osieroconym dzieckiem, jako dział opieki nad dzieckiem biednym, bezbronnym i nieszczęśliwym zawsze było i jest obecnie nakazem religijnym. Nasi dziadkowie ofiarowywali pomoc, nawet nie rozumiejąc, nawet nie przeczuwając, że tak należy, że inaczej być nie może. Tak było i tak jest w pewnej mierze obecnie.
Opieka nad sierotami jako głos sumienia, jako wynik poczynań państwa czy prywatnej inicjatywy daje możliwość przetrwania słabym, bezradnym, którzy stanowią pewien procent współczesnej ludzkości. Trzeźwa Ameryka udzieliła pomocy europejskim dzieciom, nie znając ich — nie wiedząc — tak sobie — bo należy utrzymać je przy życiu. Bo są i nawet jeżeli daleko, ale rosną dla przyszłości... złączeni w całość. Wspólna sprawa, wspólna odpowiedzialność, wspólny obowiązek, szerokie spojrzenie, ukazywanie wspólnych nici wiążących ludzkość, jej linię rozwojową, jej poziom moralny, jej zdrowie i ocenę dnia dzisiejszego.
I nie dziw, że gdy zgodziliśmy się na kaszę, przysłali dla głodujących dzieci ryż, kakao, czekoladę, konserwy, łososia, mleko i tłuszcze. Przysłali swetry i rękawiczki i nawet szczotki i pastę do zębów oraz piłki nożne.
Powinniśmy rozumieć Amerykę. Rozsądek im podpowiedział konieczność zaspokojenia potrzeb kulturalnych w Europie, podciągając potrzeby do norm u nich przyjętych.
Dziś łatwiej przemówić do rozumu niż do serca. Zrozumieć sieroty, odczuć je — jest trudno nawet dla tych, którzy codziennie, każdą chwilę spędzają z nimi. Sieroctwa niczym nie można wyrównać. Na całym szerokim świecie — samotny. W samotności życia, dążymy my dorośli i zahartowani, by znaleźć oparcie w rodzinie, warsztacie, posadzie, partii, związku. Łatwiej być ojcem, mężem, kupcem, urzędnikiem, Żydem. Mieć taką lub owaką etykietkę, niż być Człowiekiem. Zagadnienie sieroctwa budzi bezwzględne myśli i uczucia. Najtrudniejsze: jak zostać człowiekiem, gdy ma się przeciw sobie wszystkich, którzy mają oparcie i — być razem z nimi.
DR KORCZAK


Tłumaczyła I. Merżan
[Na dole wycinka widnieje odręczny dopisek: 25. II. 78 r.]