Sunday, May 3, 2026

Granice Getta Warszawskiego na niemieckich mapach z 1942 i 1943 roku.

Zmiany granic getta warszawskiego w latach 1942–1943 były bezpośrednio związane z procesem jego stopniowej likwidacji i drastycznym zmniejszaniem populacji żydowskiej w wyniku deportacji do obozów zagłady.

Zmiany granic getta warszawskiego w latach 1942–1943 były bezpośrednio związane z procesem jego stopniowej likwidacji i drastycznym zmniejszaniem populacji żydowskiej w wyniku deportacji do obozów zagłady.
Główne etapy zmian terytorialnych
Sytuacja w 1942 roku przed Wielką Deportacją (bordowe granice na mapie).
  • Wielka Akcja (lipiec–wrzesień 1942): Przed rozpoczęciem deportacji getto obejmowało ok. 307 hektarów. Po wywiezieniu blisko 300 tys. osób do obozu w Treblince, obszar dzielnicy został radykalnie ograniczony poprzez wyłączenie z getta jego południową część, tzw. Małe Getto.
  • Likwidacja "Małego Getta": W sierpniu 1942 roku Niemcy wyłączyli z getta jego południową część (tzw. Małe Getto), obejmującą m.in. tereny wokół placu Grzybowskiego i ulicy Pańskiej. Jedynym łącznikiem między obiema częściami był drewniany most nad ulicą Chłodną, który został rozebrany po odcięciu tej części dzielnicy.
  • Getto Szczątkowe (wrzesień 1942 – kwiecień 1943): Po zakończeniu Wielkiej Akcji getto przestało być spójnym obszarem mieszkalnym. Stało się zbiorem odizolowanych enklaw, tzw. "szopów" (zakładów produkcyjnych pracujących na potrzeby armii niemieckiej), w których skoszarowano pozostałych przy życiu Żydów.
    • Główna część (Getto Centralne): Obejmowała tereny w rejonie ulic Gęsiej, Zamenhofa i Nalewek.
    • Tereny szopów: Oddzielone od getta centralnego pasami "strony aryjskiej" (np. szop Toebbensa i Schultza w rejonie ul. Leszno i Karmelickiej). 
Sytuacja w 1943 roku przed powstaniem w kwietniu (niebieskie granice na mapie).
  • Powstanie i ostateczna likwidacja: W kwietniu 1943 roku, w momencie wybuchu powstania, walki toczyły się już na znacznie mniejszym, "szczątkowym" obszarze. Niemcy systematycznie niszczyli i palili dom po domu, co doprowadziło do fizycznego unicestwienia zabudowy getta.
  • Symboliczny koniec: Po stłumieniu powstania w maju 1943 roku, granice getta praktycznie przestały istnieć, a cały jego teren został zamieniony w morze ruin.

„Mordchaj (Anielewicz) był komendantem powstania i padł jak dowódca. Zazdroszczę mu, że zginął i nie widzi zburzenia i zagłady, oraz naszych dusz dotychczas widniejących nad ruinami...”


Neged Hazerem (Pod Prąd), Haszomer Hacair, nr 4, Warszawa, maj 1941. Jednym z redaktorów był Mordechaj Anielewicz.

Chajka Klinger z Będzina, urywki:

W owych dniach otrzymaliśmy pierwszą paczkę gazety „Neged Hazerem”. Paczka przybyła w worku od mięsa. Na pierwszej stronie była wielka plama czerwona. Plama ta była dla nas jakby symbolem — krwią naszą będziemy pisali, działali, organizowali i bronili się. W Zagłębiu panowała wówczas ogólna atmosfera burzliwych dyskusji na temat drogi ruchu. Życie było jeszcze normalne, towarzysze dyskutowali o zagadnieniach światowych: o przyszłości Europy, podziemiu socjalistycznym, pozycji narodu żydowskiego. W tym burzliwym okresie dyskusyjnym przybył do nas Mordchaj. Mimo, iż był młody, od razu zgłębił zagadnienia, które znajdowały się w centrum naszej walki ideowej. Przewidywał, co nas oczekuje. Trzeźwo oceniał rzeczywistość i znając sytuację, wyciągał wnioski odnośnie drogi ruchu. Zdarł zasłonę, która oddzielała nasz spokojny świat od sytuacji w Generalnym Gubernatorstwie. Opowiadał o stacjach doświadczalnych w Chełmnie i o zagładzie. Byliśmy oszołomieni. Wówczas opowiedział nam również o ruchu, o idei samoobrony. Mówił wolno i ostrożnie. Pamiętam, jakie wrażenie wywarły na nas jego słowa o postawie naszych towarzyszy w Nowogródku, po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej. Wszyscy obwarowali się w swoim gnieździe i stawili zbrojny opór Niemcom, aż padli w boju.
Mordchaj zakończył obrady kilkoma referatami o kwestii narodowej. Najbardziej interesującym i najpiękniejszym w tych referatach było jego samodzielne podejście. Ogólne wytyczne w jego referatach oparte były na indywidualnym i źródłowym punkcie widzenia. Lecz podstawowe założenia przystosował do nowych warunków. Wprawdzie wśród nas byli również towarzysze, uświadomieni ideologicznie, lecz Mordchaj potrafił wznieść się na poziom historycznej oceny, ugruntować zasady ruchu, wytyczyć nową linię odpowiadającą okresowi wojny.
Mordchaja cechowała niezwykła synteza właściwości niespotykanych na ogół u jednego człowieka: zmysłu naukowego, dokładności i obiektywności, linii ideowej i perspektywy ideologicznej, a jednocześnie zmysłu organizacyjnego, odwagi i zdolności realizacji. Pamiętam wieczory i noce, które Mordchaj spędził w Będzinie, szukając przedwojennych materiałów o pracy ruchu w Zagłębiu. „Tego rodzaju materiały zbieram również w Warszawie — mówił. — Jeżeli padniemy w boju, dokumenty te pozostaną dla przyszłych pokoleń”.
Pamiętam również inny moment. Pewnego razu szliśmy ulicą. Nagle rozpoczęła się strzelanina. Wszyscy instynktownie ukrywamy się w jednym z zaułków. Po kilku chwilach wychodzimy z ukrycia. Mordchaj znikł. Po krótkim czasie wrócił. „Chciałem przekonać się, co się wydarzyło” — rzekł spokojnie. Nigdy nie krył się, widząc policjantów lub esesowców. „Lepiej przejść obok nich śmiało — mówił — to jest pewniejsze”. Rozmawiałam pewnego razu z Frumką o naszych towarzyszach, kierujących działalnością w Warszawie. Mordchaj jest najmłodszy — powiedziała ona, — jest w pełnym tego słowa znaczeniu, człowiekiem. Ugruntował dwie nowe idee: 1) przygotowanie do konkretnego oporu, do obrony — jako zasadniczej drogi ruchu w okresie wojny. 2) Pozycję narodu żydowskiego, a szczególnie młodzieży, wobec rozgrywających się dokoła nas wydarzeń.


Nadeszły wiadomości o powstaniu. W całym kraju rozeszły się wieści i legendy. Opowiadano, że powstanie objęło całe getto, że samoobrona jest silna. Opowiadano, że bojownicy walczą w mundurach niemieckich oficerów, że opanowali cytadelę, że wdarli się do aryjskich dzielnic miasta. Podawano, że w getcie całkowita władza spoczywa w rękach powstańców, działa jak gdyby dyrektoriat, jak w czasie rewolucji francuskiej, a na czele stoi Mordchai. Mówiono, że policja żydowska poddała się i powiadomiła Niemców, że władza w getcie należy do Organizacji Bojowej, że bojownicy zdobyli tanki i używają ich w walce. Wieści rozpowszechniły się w takiej mierze, że Polacy zazdrościli nam.

A potem nadeszły ostatnie wiadomości: wszyscy padli. Mordchaj zginął. Tosi nie ma. Arie również padł. Straszna cisza zapanowała. Lecz mimo wielkiego bólu, cierpień i smutku, serca nasze napełniły się uczuciem dumy. To, co zaszło, było słuszne — mówiliśmy. Nie powiedzą już, że ani jeden strzał nie padł, w okresie, gdy zgładzono milionowe żydostwo. Dotarły do nas wieści o bohaterstwie Mordchaja. 

Nadeszły jego słowa, które pisał w czasie walk do Icchaka Cukiermana:
„Jestem szczęśliwy, że przybyłem w tej chwili, oczy moje widzą granat i pistolet w rękach Żyda i przeżywam ostatni bój Żydów warszawskich... Jestem gotów na śmierć. Wydaje mi się, że urodziłem się tylko dla takiego życia, że dla tej roli wyrosłem, a w końcu walki powinienem również skończyć ze sobą..”
Pamiętam także list, który otrzymaliśmy po powstaniu od Cywii. Pisała ona: 
„Mordchaj był komendantem powstania i padł jak dowódca. Zazdroszczę mu, że zginął i nie widzi zburzenia i zagłady, oraz naszych dusz dotychczas widniejących nad ruinami...”

Saturday, May 2, 2026

From Korczak’s Circle to the Underground: Chajka Klinger and the "Condemnation to Life".



In the photograph from the Ha-Shomer Ha-Tzair seminar in Michalin, a young girl with an oblong face sits on the ground to the left of Janusz Korczak (here in the left corner). This is Chajka Klinger—one of the most important heroines of the Jewish resistance movement in Poland during World War II.

 

Condemned to Life: Chajka Klinger, Co-founder and Leader of the Jewish Fighting Organization (ŻOB) in Będzin.
In the photograph from the Ha-Shomer Ha-Tzair seminar in Michalin, a young girl with an oblong face sits on the ground to the left of Janusz Korczak. This is Chajka Klinger—one of the most important heroines of the Jewish resistance movement in Poland during World War II. It is extraordinary that this single photograph captured not only Klinger and Korczak, but also two other young women who were later recognized as legendary heroes: Tosia Altman, who became a key courier and hero of the Warsaw Ghetto Uprising, and Chajka Grossman, a leader of the Białystok Ghetto Uprising and later a member of the Knesset. At that moment in Michalin, they were simply students and dreamers; soon, they would become the 'lionesses' of the underground.
Chajka Klinger was a key figure of the underground in the Będzin Ghetto and was the first to deliver written testimonies about the ghetto uprisings (including Warsaw) to Eretz Israel. She was born in Będzin to a poor Hasidic family. Despite a traditional upbringing, she secretly graduated from a modern gymnasium and, in 1934, joined the left-wing Zionist youth movement Ha-Shomer Ha-Tzair. She devoted herself entirely to the organization—becoming an instructor, then an editor of the movement's newspaper, and a member of the leadership. The organization filled the role of a family and became an alternative to her traditional home.
In 1938, Chajka went to Kalisz for hachshara (pioneer training), where she spent a year preparing for emigration to Palestine to join Kibbutz Galon. She and her fiancé, Dawid Kozłowski, had their departure scheduled for September 5, 1939.
Mordechai Anielewicz secretly arrived in Będzin from Warsaw and shared information with the shomerim (members) about the approaching Holocaust. He proposed that the youth participate in the Jewish conspiracy. Chajka was enchanted by Anielewicz and the idea of struggle. She would later write:
'We do not want to defend ourselves, for we cannot—but to die with dignity, as humans. (...) No revolutionary movement, let alone a youth movement, has ever faced such problems as we have—faced with death. We stood face to face with it and found an answer. (...) Guerrilla warfare and defense.' 'The Jewish Fighting Organization (ŻOB) was created. It was built on principles quite different from educational organizations like Ha-Shomer Ha-Tzair; here, iron-clad, hard discipline and military efficiency prevailed.'
During the occupation, she was one of the founders and leaders of the ŻOB in Będzin. She organized self-defense, acquired weapons, and prepared bunkers for the fighters.
She was 'Condemned to Life' because, during the liquidation of the ghetto, her comrades decided that Chajka must survive to tell the world about their struggle and the fate of the Jews in Poland. During the final liquidation of the Będzin Ghetto (August 1943), Chajka was hiding in a bunker. She was captured with a weapon in her hand and subjected to brutal torture by the Gestapo. Battered and wounded, she was sent to the barracks of the transit camp (Umschlagplatz), from where Jews were loaded into cattle cars destined for Auschwitz. Because she was briefly assigned to a group cleaning the ghetto area, she managed to slip away unnoticed and escape to the 'Aryan side.' For about four months, she hid with Polish families—the Kobylecs and the Banasiks—in Michałkowice and Dąbrówka Małej, where she wrote down her testimony of the Holocaust.
Her harrowing diaries became one of the earliest and most detailed documents of the Jewish resistance. In them, she described, among other things, the attitude of the Judenrats, which she judged very harshly. In 1944, she reached Palestine, where her reports caused a shock. For the rest of her life, she struggled with 'survivor’s trauma' and the guilt of not having died alongside her brothers-in-arms. She committed suicide on April 18, 1958, the eve of the fifteenth anniversary of the Warsaw Ghetto Uprising."
Eliazer Geller and Mordechai Anielewicz secretly arrived in Będzin from Warsaw and shared information with the shomerim (members) about the approaching Holocaust.

Została "Skazana na życie" - Chajka Klinger była jedną z założycielek i liderem Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) w Będzinie.

Na fotografiach z seminarium Ha-Szomer Ha-Cair w Michalinie na lewo od Janusza Korczaka siedzi na ziemi młoda dziewczyna o pociągłej twarzy (pierwsza od lewej). Chajka Klinger to jedna z najważniejszych bohaterek żydowskiego ruchu oporu w Polsce podczas II wojny światowej. Prawdopodobnie za Chajką siedzi Dawid Kozlowski (w okularach), wieloletni przyjaciel Chajki.

Chajka Klinger była jedną z założycielek i liderem Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) w Będzinie. Jako pierwsza dostarczyła do Erec Israel pisemne świadectwa o powstaniach w gettach (w tym w Warszawie).

Chajka Klinger w gazecie Mosty opisała spotkania z przedstawicielami Gordoni i Haszomer Hacair.

Na fotografiach z seminarium Ha-Szomer Ha-Cair w Michalinie na lewo od Janusza Korczaka siedzi na ziemi młoda dziewczyna o pociągłej twarzy. Chajka Klinger to jedna z najważniejszych bohaterek żydowskiego ruchu oporu w Polsce podczas II wojny światowej. Chajka Klinger była kluczową postacią podziemia w getcie będzińskim i jako pierwsza dostarczyła do Erec Israel pisemne świadectwa o powstaniach w gettach (w tym w Warszawie).

Urodziła się w Będzinie w ubogiej rodzinie chasydzkiej. Mimo tradycyjnego wychowania, potajemnie ukończyła nowoczesne gimnazjum i związała się w 1934 roku z lewicowo-syjonistycznym ruchem młodzieżowym Ha-Szomer Ha-Cair. Całkowicie poświęciła się organizacji - została instruktorką, a następnie redaktorką gazety szomrowej i członkinią kierownictwa. Organizacja spełniała rolę rodziny i stała się alternatywą dla tradycyjnego domu.

W 1938 r. Chajka wyjechała na hachszarę do Kalisza, gdzie przez rok przygotowywała się do emigracji do Palestyny, do kibucu Galon. Razem z narzeczonym Dawidem Kozłowskim mieli zaplanowany wyjazd na 5 września 1939 roku.

Do Będzina przyjeżdża potajemnie z Warszawy Mordechaj Anielewicz i dzieli się z szomerami informacjami na temat nadchodzącej Zagłady. Proponuje młodzieży udział w żydowskiej konspiracji. Chajka jest oczarowana Anielewiczem i ideą walki. Napisze pózniej:
„Nie bronić się chcemy, bo się nie obronimy – ale umrzeć godnie, po ludzku. (...) Żaden ruch rewolucyjny, a tym bardziej młodzieżowy w żadnym okresie nie stanął przed takimi problemami jak my – przed śmiercią. My stanęliśmy oko w oko przed nią i znaleźliśmy na nią odpowiedź. (...) Partyzantka i obrona” . „Stworzono żydowską organizację bojową. Zbudowano ją na wręcz odmiennych zasadach niż organizacje wychowawcze typu Haszomer Hacair, tutaj obowiązywała żelazna, twarda dyscyplina i sprawność wojskowa”.

Podczas okupacji była jedną z założycielek i liderem Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) w Będzinie. Organizowała samoobronę, zdobywała broń i przygotowywała bunkry dla bojowników.

Została "Skazana na życie" albowiem podczas likwidacji getta jej towarzysze podjęli decyzję, że Chajka musi przeżyć, aby opowiedzieć światu o ich walce i losie Żydów w Polsce. Podczas ostatecznej likwidacji będzińskiego getta (sierpień 1943), Chajka ukrywała się w bunkrze. Została schwytana z bronią w ręku i poddana brutalnym torturom przez Gestapo. Skatowana i ranna, trafiła do baraków obozu przejściowego (Umszlagu), skąd Żydzi byli ładowani do bydlecych wagonów z destynacją do Auschwitz. Dzięki temu, że na krótko przydzielono ją do grupy sprzątającej teren getta, udało jej się niepostrzeżenie odłączyć i uciec na „aryjską stronę”. Przez około cztery miesiące ukrywała się u polskich rodzin – Kobylców i Banasików – w Michałkowicach oraz Dąbrówce Małej, gdzie spisywała swoje świadectwo Zagłady.

Jej wstrząsające dzienniki stały się jednym z najwcześniejszych i najbardziej szczegółowych dokumentów o żydowskim ruchu oporu. Opisała w nich m.in. postawę Judenratów, którą oceniała bardzo surowo. W 1944 roku dotarła do Palestyny, gdzie jej relacje wywołały szok. Do końca życia zmagała się z "traumą ocalałej" i poczuciem winy, że nie zginęła wraz z towarzyszami broni. Popełniła samobójstwo 18 kwietnia 1958 r., przeddzień piętnastej rocznicy powstania w getcie warszawskim.


                                                Będzin, 27.4.43.

Twój ostatni list sprawił nam wiele radości, za co Ci dziękujemy. Kochany Samek odwiedził nas ze swoim przyjacielem Helfem. Spędziliśmy czas w miłej atmosferze. Obecni byli również Frunka, Szlomo i inne rodzeństwo.
Proszę Cię, powiadom dziadka Meira, że jego drogie dzieci, które pracowały u pani Raszit, Tosia Mordohai i Mira, wyjechały do Józefa K. Czy znałeś Mordochaja? Był niezwykle utalentowanym człowiekiem. Jest dziadkiem Agny, którą kochał tak, jak jeszcze nigdy żaden ojciec. Dziadek może być dumny ze swojej rodziny.
Jestem dzisiaj nieco smutna, dlatego piszę niewiele. Napiszę szczegółowo o wszystkim do Heiniego. Natan, dlaczego Jaari jeszcze nie widział się z Arie Hadarom? Twoje postępowanie jest niezrozumiałe. U nas nic szczególnego. Jesteśmy zdrowi i silni.

                        Twoja Chaja

Friday, May 1, 2026

Powstanie w Getcie Warszawskim - Chajka Grossman - Tosia Altman - Opis Chajki Klinger.




To list napisany w języku niemieckim, wysłany z Będzina (Bendsburg) 27 kwietnia 1943 roku. Jest to przejmujący dokument z czasów wojny, pisany przez Chaję Klinger
Będzin, 27.4.43.
Twój ostatni list sprawił nam wiele radości, za co Ci dziękujemy. Kochany Samek odwiedził nas ze swoim przyjacielem Helfem. Spędziliśmy czas w miłej atmosferze. Obecni byli również Frunka, Szlomo i inne rodzeństwo.
Proszę Cię, powiadom dziadka Meira, że jego drogie dzieci, które pracowały u pani Raszit, Tosia Mordohai i Mira, wyjechały do Józefa K. Czy znałeś Mordochaja? Był niezwykle utalentowanym człowiekiem. Jest dziadkiem Agny, którą kochał tak, jak jeszcze nigdy żaden ojciec. Dziadek może być dumny ze swojej rodziny.
Jestem dzisiaj nieco smutna, dlatego piszę niewiele. Napiszę szczegółowo o wszystkim do Heiniego. Natan, dlaczego Jaari jeszcze nie widział się z Arie Hadarom? Twoje postępowanie jest niezrozumiałe. U nas nic szczególnego. Jesteśmy zdrowi i silni.
Twoja Chaja

List ten jest pisany specyficznym „kodem”, używanym przez żydowski ruch oporu (szczególnie przez grupę w Będzinie), aby zmylić cenzurę:
  • „Józef K.” lub „wyjechali do Józefa” często oznaczało deportację lub śmierć (Józef to nawiązanie do biblijnego Józefa, który „zniknął” w Egipcie). Tutaj prawdopodobnie Józef Kapłan.
  • Miejscowość Bendsburg (Będzin) była w tym czasie ważnym ośrodkiem oporu (m.in. Frumka Płotnicka, wymieniona w liście jako „Frunka”).
  • Pytanie o Mordochaja (Mordechaja) i Agnę może odnosić się do konkretnych członków organizacji syjonistycznych.
Z kolekcji Alfreda – Alfa Schwarzbauma:
Konspiracyjny list napisany przez Chajkę Klinger, członkinię ruchu Haszomer Hacair w Będzinie, do Alfreda Schwarzbauma i/lub Natana Schwalba (Szwajcaria), dnia 27.04.1943 r.
List odnosi się do powstania w getcie warszawskim. Chajka Klinger często posługuje się w nim kodem i pseudonimami.
Treść wyjaśnień:
  • Chajka dziękuje adresatowi za list i pisze, że odwiedził ich Samek (Samuel Zachariasz) wraz ze swoim przyjacielem Helfem (Helf – pomoc).*
  • W spotkaniu uczestniczyli również Frumka (Frumka Płotnicka),** Szlomo (Zalman Gradowski?) i inni „bracia” (członkowie ruchu).
  • Chajka prosi adresata, aby powiadomił dziadka Meira (Meir Ya'ari), że jego drogie dzieci, które pracowały u pani Raszit (Główne Kierownictwo Haszomer Hacair) – Tosia (Tosia Altman), Mordechaj (Mordechaj Anielewicz) i Mira (Mira Fuchrer) – „wyjechali do Józefa K.” (zginęli/walczą w powstaniu w Warszawie).*
  • Mordechaj (Anielewicz) jest przedstawiony jako dziadek Agny (pseudonim oznaczający „Obronę” lub organizację bojową).*****
  • Chajka przeprasza, że pisze krótko, gdyż jest dziś smutna. Zapowiada, że napisze szczegółowy list do Heiniego (prawdopodobnie Heini Bornstein).
  • Pyta Natana (Schwalba), dlaczego Ya'ari (Meir Ya'ari) nie spotkał się jeszcze z Arie Hadarom (Erec Izrael – Palestyna). Krytykuje go słowami: „Twoje postępowanie jest niezrozumiałe”.
  • Kończy list słowami: „U nas nic szczególnego. Jesteśmy zdrowi i silni”.******

Klucz do symboli i postaci (przypisy):
  • * Helf: pomoc (niemieckie Hilfe).
  • ** Frumka Płotnicka: legendarna łączniczka ŻOB; „bracia” – członkowie ruchu Haszomer Hacair.
  • *** Meir Ya'ari: jeden z przywódców Haszomer Hacair; „Pani Raszit” (Hanhaga Raszit) – Główne Kierownictwo ruchu.
  • **** Józef K. (Warszawa): Kod oznaczający powstanie w getcie warszawskim lub śmierć w walce. Tosia Altman i Mordechaj Anielewicz byli przywódcami powstania.
  • ***** Agna: prawdopodobnie odnosi się do Hagany (obrony) lub żydowskiego oporu zbrojnego, którego „ojcem” był Anielewicz.
Ten list jest absolutnie wstrząsający, ponieważ został napisany w trakcie trwania powstania w getcie warszawskim (zaczęło się 19 kwietnia, list jest z 27 kwietnia). Chajka Klinger z Będzina informuje świat o tym, że przywódcy powstania – w tym Mordechaj Anielewicz i Tosia Altman – „wyjechali do Józefa”, co było zakamuflowaną wiadomością o ich walce i prawdopodobnej śmierci.
Klucz do postaci i symboli (Część 2 – uzupełnienie):
  • ** Frumka Płotnicka: Legendarna łączniczka ŻOB; „bracia” – członkowie ruchu Haszomer Hacair.
  • *** Meir Ya'ari: Jeden z przywódców Haszomer Hacair w Palestynie; „Pani Raszit” (Hanhaga Raszit) – Główne Kierownictwo ruchu.
  • Tosia Altman, Mordechaj Anielewicz, Mira Fuchrer: Przywódcy oporu w Warszawie. Chajka Klinger wymienia ich jako dzieci dziadka Meira.
  • Józef K. (Josef Kapłan): Jeden z założycieli ŻOB w Warszawie, aresztowany i zamordowany przez Gestapo we wrześniu 1942 r. W liście Chajki „wyjazd do Józefa K.” to tragiczny kod oznaczający śmierć lub dołączenie do tych, którzy już zginęli.
  • W momencie pisania listu (27 kwietnia 1943) Chajka Klinger była przekonana, że cała trójka (Tosia, Mordechaj i Mira) już nie żyje. W rzeczywistości walczyli oni jeszcze w getcie warszawskim i zginęli później (Anielewicz i Mira 8 maja w bunkrze na Miłej 18).
  • **** ŻOB: Żydowska Organizacja Bojowa.
  • ***** Heini Bornstein: Działacz Haszomer Hacair w Szwajcarii.
  • ****** Arie Hadarom (Ameryka Południowa): Kod ten odnosił się do starań o paszporty państw Ameryki Południowej, które miały ratować Żydów. Chajka pyta z goryczą, dlaczego ruch nie zapewnił im tych dokumentów, co mogłoby ocalić im życie.