 |
| Podczas Buntu w sierpniu 1943 roku więźniowie podjechali pod okno zbrojowni (arsenału) wozem służącym do wywożenia nieczystości lub śmieci, podobnym do tego, który widać w lewym rogu fotografii. Przez małe okienko zbrojowni wszedł do środka młody więzień, który zaczął podawać broń swoim kolegom na zewnątrz. Karabiny, pistolety i granaty chowano na dnie wozu, przykrywając je śmieciami lub szmatami, a następnie przewożono do warsztatów szewskich i krawieckich, gdzie rozdzielano je między spiskowców. Po prawej stronie widać budynek zoo i barak, gdzie sortowano zrabowane kosztowności. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne. |
Na mapach, nawet tych ostatnich, wyprodukowanych przez Muzeum Treblinka, nie znalazłem nigdzie zaznaczonego budynku zbrojowni. Wiadomo jednak, że w Obozie Zagłady (Treblinka II) znajdowała się zbrojownia (arsenał). Musiala mieścić się niedaleko strefy mieszkalnej i administracyjnej załogi niemieckiej, w górnej części tzw. „Obozu Dolnego”. Ze względu na materiały wybuchowe, granaty itp., tam przechowywane, zbrojownia nie mogła być jednak w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Zbrojownia została opisana wielokrotnie w dokumentach dotyczących Buntu w Treblince, niestety bez podania dokładnej lokalizacji.
Zbrojownia mieściła się w murowanym budynku (jednym z niewielu), który służył jako magazyn broni i amunicji dla oddziałów SS oraz strażników ukraińskich. Więźniowie pracujący w warsztatach rzemieślniczych zdołali dorobić klucz do zbrojowni lub wykorzystali moment, w którym drzwi nie były pilnowane. Grupa konspiratorów (m.in. młodzi więźniowie pełniący funkcje pomocnicze, tzw. „putzerzy”) wyniosła ze zbrojowni granaty, karabiny i amunicję, ukrywając je w wózkach na śmieci lub pod stertami ubrań.
Podpalenie zbrojowni oraz innych budynków w strefie administracyjnej miało być jednym z sygnałów do rozpoczęcia ogólnoobozowego zrywu, w którym blisko 800 więźniów podjęło próbę ucieczki do okolicznych lasów.
Jedyna fotografia zbrojowni została wykonana przez SS-mana Kurta Franza, który był jednym z najkrwawszych funkcjonariuszy SS w obozie zagłady Treblinka II, gdzie pełnił funkcję zastępcy komendanta (Franza Stangla), a od sierpnia 1943 roku – ostatniego komendanta obozu. Więźniowie nazywali go „Lalką” (niem. Lalka) ze względu na jego nienaganny wygląd i regularne rysy twarzy, które kontrastowały z jego skrajnym sadyzmem. Najważniejszym dowodem zbrodni Franza, odnalezionym podczas jego aresztowania w 1959 roku w Düsseldorfie, był jego prywatny album ze zdjęciami. Na okładce albumu zawierającego kilkadziesiąt unikalnych fotografii dokumentujących życie załogi obozowej oraz infrastrukturę Treblinki widniał cyniczny napis „Schöne Zeiten” (Piękne czasy/Dobre czasy). Franz kazał wybudować w obozie mały zwierzyniec dla rozrywki SS-manów. Na zdjęciach widać m.in. lisy i niedźwiedzie. W albumie są fotografie Franza z jego psem o imieniu Barry, który na komendę właściciela rzucał się na więźniów i dotkliwie ich okaleczał.
Powyższa fotografia zbrojowni to fotografia z jej budowy. Ciekawy jest na drugim planie dotąd nigdy niepokazywany teren między dwoma ogrodzeniami otaczającymi obóz. W północno-zachodniej części obozu były grządki z warzywami na potrzeby niemieckiej kuchni. Prawdopodobnie tam zbudowano zbrojownię, oczywiście wewnątrz ogrodzenia.
W obozie zagłady Treblinka II system ogrodzeń był kluczowym elementem infrastruktury, zaprojektowanym tak, aby całkowicie odizolować ofiary od świata zewnętrznego i uniemożliwić ucieczkę. Cały obóz (o powierzchni ok. 17 hektarów) był otoczony podwójnym płotem z drutu kolczastego o wysokości około 2,5 metra. Najbardziej charakterystyczną cechą ogrodzenia zewnętrznego było gęste przeplatanie drutu kolczastego gałęziami sosnowymi i jałowcowymi. Miało to na celu całkowite zasłonięcie widoku na to, co działo się wewnątrz obozu i utrzymanie zbrodni w ścisłej tajemnicy przed okolicznymi mieszkańcami i osobami postronnymi. 40 metrów przed zewnętrznym ogrodzeniem znajdowały się dodatkowe zasieki z drutu kolczastego oraz zapory przeciwczołgowe (tzw. hiszpańskie kozły), które zainstalowano w późniejszym etapie funkcjonowania obozu.
Wzdłuż ogrodzenia i w narożnikach obozu znajdowały się wieże strażnicze o wysokości 8 metrów. Były one wyposażone w karabiny maszynowe i reflektory, a strażnicy (głównie Ukraińcy z formacji pomocniczych) mieli rozkaz strzelać do każdego, kto zbliżył się do drutów.
Podczas Buntu 2 sierpnia 1943 roku, około godziny 14:00 więźniowie podjechali pod okno zbrojowni (arsenału) wózkiem służącym do wywożenia nieczystości lub śmieci. Przez małe okienko arsenału do środka wszedł młody więzień, który zaczął podawać broń swoim kolegom na zewnątrz. Karabiny, pistolety i granaty chowano na dnie wozu, przykrywając je śmieciami lub szmatami, a następnie przewożono do warsztatów szewskich i krawieckich, gdzie rozdzielano je między spiskowców.
Po buncie więźniów w sierpniu 1943 roku już jako komendant Kurt Franz nadzorował demontaż ogrodzeń i budynków w ramach akcji zacierania śladów zbrodni (tzw. Sonderaktion 1005). Teren został zaorany, a na miejscu obozu powstało gospodarstwo rolne. Ciekawe jest, czy zostały ślady po płycie betonowej wylanej pod budowę zbrojowni.
Wszyscy pytają mnie o "Drogę do Nieba" (Szlauch). "Droga do nieba" zaczynała się w północ od symbolicznej rampy, gdzie pociągi kończyły bieg. Był to wąski, ogrodzony i zamaskowany gałęziami korytarz o długości około 100–120 metrów. Biegł on od baraków, w których ofiary musiały się rozebrać, w kierunku północno-wschodnim, prowadząc bezpośrednio do obszaru zagłady. Droga kończyła się dokładnie przed wejściem do budynku komór gazowych. Budynek ten znajdował się tam, gdzie dziś rozciąga się pole symbolicznych upamiętnień i gdzie w ziemi znajdują się popioły ofiar. Na współczesnej fotografii "z lotu ptaka" droga ta jest niemal prostopadła do linii rampy, przecinając środek obozu w stronę głównego pomnika-obelisku. "Droga do nieba" była celowo wytyczona tak, aby osoby idące nią nie widziały, co się dzieje za ogrodzeniem, a nowo przybyli na rampę nie widzieli końca drogi ani innych części obozu (obszaru zagłady).
Kurt Franz pełnił w obozie zagłady Treblinka II funkcję zastępcy komendanta, a pod koniec istnienia obozu został jego ostatnim komendantem. W momencie przybycia do Treblinki w 1942 roku posiadał stopień podoficerski SS-Oberscharführer (odpowiednik starszego sierżanta). W czerwcu 1943 roku, za „wybitną” służbę w obozie, został awansowany na stopień oficerski SS-Untersturmführer (odpowiednik podporucznika). Służył jako zastępca Franza Stangla od lata 1942 do sierpnia 1943. To w tym okresie powstał album fotograficzny „Piękne czasy”. Po buncie więźniów (2 sierpnia 1943 r.) i przeniesieniu Stangla Franz przejął dowodzenie nad obozem pod koniec sierpnia 1943 roku. Jako komendant był odpowiedzialny za całkowitą likwidację obozu, rozebranie budynków, zatarcie śladów zbrodni i egzekucję ostatniej grupy więźniów w listopadzie 1943 roku.
Podsumowanie
Znaczenie i lokalizacja Zbrojowni (Rüstkammer) w Obozie Zagłady Treblinka.
1. Rola Zbrojowni w Buncie 2 sierpnia 1943 r.
Zbrojownia była „sercem” powstania. To tam rozstrzygnęły się losy buntu, gdy konspiratorzy zdołali dorobić klucz do jej ciężkich drzwi. Bez dostępu do zgromadzonej tam broni – karabinów, pistoletów i granatów – więźniowie nie mieliby żadnych szans w starciu z uzbrojoną i wytrenowaną załogą SS i strażnikami ukraińskimi. Trzeba pamiętać, że moment wydawania broni przez okienko zbrojowni przez młodych pomocników (tzw. Putzerów) był sygnałem do rozpoczęcia walki o godność i wolność.
2. Opis architektoniczny budynku
Moja analiza fotografii Kurta Franza oraz relacje świadków Buntu (Wiernik, Willenberg) potwierdzają, że budynek ten wyróżniał się na terenie obozu, albowiem była to solidna konstrukcja murowana z cegieł, co czyniło ją wyjątkową w porównaniu do drewnianych baraków. Budynek Zbrojowni posiadał trwałą betonową wylewkę, której pozostałości (gruz ceglany i beton) powinny do dziś znajdować się pod warstwą ziemi. Zbrojownia była piętrowym budynkiem z płaskim dachem pełniącym funkcję tarasu. Na tej górnej kondygnacji znajdowały się zbiorniki na wodę (wieża ciśnień), które zasilały pobliskie garaże i kuchnię, co tłumaczy solidność budowli.
3. Nowa interpretacja lokalizacji (Wohnlager)
Moja analiza wskazuje na kluczowe aspekty położenia Zbrojowni. Ze względów militarnych (ryzyko wybuchu) zbrojownia nie mogła stać w ścisłym centrum sypialnym załogi. Zdjęcie Kurta Franza pokazuje budynek w sąsiedztwie grządek warzywnych i zasieków, z widocznym horyzontem. Sugeruje to położenie w północno-zachodniej części sektora Wohnlager. Ponieważ w tej części obozu nie ma masowych grobów, odnalezienie fundamentów zbrojowni (i innych elementów budowlanych jak cegły) jest możliwe do przeprowadzenia metodami archeologicznymi. Byłoby to ostateczne potwierdzenie „punktu zero” buntu i materialny dowód na zorganizowany opór więźniów
Epilog
Ustalenie lokalizacji Zbrojowni to nie tylko kwestia topografii, ale przede wszystkim przywrócenie właściwej rangi militarnemu wysiłkowi więźniów Treblinki. To tam zaczął się koniec tego ośrodka zagłady, gdzie ostatnie morderstwa, zagazowanie Żydów z getta w Białymstoku miały miejsce między 18 a 23 sierpnia 1943 roku. W tym czasie zgładzono tysiące Żydów z Białegostoku i okolic (np. z getta w Łapach). Po tych ostatnich transportach, na rozkaz Odilo Globocnika **, rozpoczęto ostateczną likwidację obozu. Budynek nowych komór gazowych został rozebrany, a cegły z niego wykorzystano częściowo do budowy gospodarstwa rolnego dla ukraińskiego strażnika, który miał pilnować terenu.
 |
W sierpniu 1943 roku, po ostatnich transportach, rozpoczęto ostateczną likwidację obozu. Budynek nowych komór gazowych został rozebrany, a cegły z niego wykorzystano częściowo do budowy gospodarstwa rolnego dla ukraińskiego strażnika (powiększone dwa budynki), który miał pilnować terenu. Ewentualne miejsce, gdzie mogłaby być usytuowana Zbrojownia, zaznaczone białą strzałką.
|
* SS-man Erwin Lambert był kluczową postacią w technicznym aspekcie funkcjonowania obozu zagłady w Treblince, mimo że nie pełnił tam funkcji dowódczej. Był uznawany za głównego eksperta budowlanego akcji „Reinhard” (zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie). Lambert nie był typowym strażnikiem, lecz wykwalifikowanym mistrzem murarskim. Jego głównym zadaniem w Treblince była budowa i modernizacja komór gazowych. Jesienią 1942 roku nadzorował budowę tzw. „nowych komór gazowych”. Był to budynek zawierający 10 komór, które pozwalały na jednoczesne mordowanie tysięcy ludzi, co znacznie zwiększyło „wydajność” obozu w porównaniu z trzema pierwotnymi, mniejszymi komorami. Lambert zyskał przydomek „latającego budowniczego”, ponieważ przemieszczał się między obozami (Bełżec, Sobibór, Treblinka), nadzorując prace konstrukcyjne związane z mechanizmem eksterminacji.
** Dowódca SS i Policji (SSPF) w dystrykcie lubelskim, Odilo Globocnik, był szefem Operacji Reinhardt (Aktion Reinhardt): Został osobiście wyznaczony przez Heinricha Himmlera do przeprowadzenia zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. To on nadzorował budowę i funkcjonowanie obozów śmierci: Bełżca, Sobiboru i Treblinki.
Podział wewnętrzny Treblinki
Obóz był podzielony na strefy, które również oddzielano ogrodzeniami. Obszar przyjęć i strefa mieszkalna: oddzielone od siebie, aby więźniowie pracujący nie mieli kontaktu z nowo przybyłymi transportami.
„Górny Obóz” (Obszar zagłady): Ta wschodnia część obozu była całkowicie odizolowana od reszty za pomocą drutu kolczastego i wysokiego nasypu ziemnego, co uniemożliwiało obserwację komór gazowych nawet z innych części obozu.
"Dolny Obóz" (strefa mieszkalna) dla Niemców i Ukraińców i więźniów ich obsługujących.