Saturday, October 8, 2022

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll.

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll - Bonifraterska heter gatan och spårvagnen hade verkligen nummer 17.

Vaknade 04.04 då drömmen började gå åt fel håll - Bonifraterska heter gatan och spårvagnen hade verkligen nummer 17. På murens ovansida finns fast cementerade glassbitar.





Först allt vad de judar ägde, därefter de själva och till sist järn, metaller och tegel från deras hus! Man ser Bonifraterska gatan sett från Sapieżyńska. På höger sida sjukhuset nämnd efter Jana Bożego. 1944.



Det var en solig dag april-maj 1966. Skolungdomar i Warszawa dirigerades till en plats som vi skulle hjälpa till och iordningställa (Bonifraterska/Dluga). Efter kriget. Vi fick spadar och krattor. Mittemot var Kinesiska ambassaden i Warszawa. Drömmen var en verklig händelse. Snart kom det en annan bild, en spårvagn nr. 17, en bild i mon dröm vilket jag förstod var inhämtad från ett foto jag tittade på igår. Jag tänkte att muren, byggnaderna till vänster om spårvagnen var Warszawa Gettos området. I bakgrunden till höger av fotot syntes ett högt hus, ett av de husen som man ser på bilderna från 1943 då det pågick uppror i Gettot och tyskarna besköt med artilleri getto-området. Sista bilden i den snabba drömmen som kanske varade minuter eller sekunder var gungor från en Lunapark som utnyttjades flitigt av den polska befolkningen medan upproret i getto kvästes av nazisterna och röken från de brända husen och människorna spred sig bland gungorna och karusellerna. Då tvingade jag mig upp ur sängen. Jag var förbannad på det oskyldiga fotot av spårvagnen nummer 17.

Friday, October 7, 2022

110 lat temu - 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.



Dnia 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.


Dnia 7 października 1912 roku przeprowadzili się do Domu Sierot Janusza Korczaka pierwsi wychowankowie z sierocińca na ulicy Franciszkańskiej 2-4.

Zbiórkę funduszy na budowę Domu Sierot na Krochmalnej 92 przeprowadziło Towarzystwo “Pomoc dla Sierot”, a projekt gmachu przygotował architekt Henryk Stifelman wraz z Korczakiem. Komisję budowlaną powołał Izaak Eliasberg.

14 czerwca 1911 roku położono kamień węgielny. Dom miał być przeznaczony dla ponad setki dzieci. Oficjalne otwarcie placówki, dopiero rok po otwarciu, 27 lutego 1913, rozpoczęło się w Sali Rekreacyjnej w Domu Sierot, nabożeństwem i przemową kaznodziei Wielkiej Synagogi dr Samuela Abrahama. To była synagoga Józefa Goldszmita i jego syna Henryka - Janusza Korczaka.

Dom Sierot składał się z czterech kondygnacji. W suterenach znajdowały się pomieszczenia kuchni, pralni, kotłowni, szatni dla dzieci, rozbieralni i pokoju kąpielowego. Na parterze zorganizowano salę rekreacyjną z funkcją jadalni. Dzieci mogły tu także odrabiać lekcję.



Sale of "Orphans of Janusz Korczak orphanage preparing food at the courtyard in Krochmalna Street In Warsaw, Poland".

 

It is known who copied and possibly also took this photograph in 1940 in Warsaw.


Alamy: Orphans of Janusz Korczak orphanage preparing food at the courtyard in Krochmalna Street In Warsaw, Poland (ca. 1930's). Captions are provided by our contributors.

So, there are for example people who take others' photographs and "contribute" with them to Alamy.

"Others' photographs" mean pictures taken by other photographers.

What is special, is that many museums and editorial offices do buy these photos or licences from Alamy and other distributors that do not have the rights - copyright!

So, numerous people sell actually the copyright that does not belong to them or photos without the copyright.

When you sell your images through a stock photo site, you retain the copyright. However, you are offering the images with a royalty-free license, meaning the person who buys it has certain rights to use it. They might use it for marketing materials, such as on their website or on a brochure. However, they cannot resell your photo.


https://wp-modula.com/become-alamy-contributor/






Korczak: Nie, z tych dzieci nic się nie da zrobić, bo we krwi noszą zarodki zepsucia i przez pierwsze lata nasiąkły nim tak, że nic ich nie uleczy - Wierzę, że dla odrodzenia tych dzieci potrzebna tylko wielka dla nich miłość i wielka praca.

Pierwszy Manifest Korczaka w Zeszycie Mańki, w jego pierwszej powieści z 1901 roku, Dzieci ulicy.

Dzieci ulicy - Cenzura rosyjska - Дозволено цензурою.
Dzieci ulicy


Manifest
Manifest Korczaka Zeszycie Mańki, w jego pierwszej powieści z 1901 roku, "Dzieci ulicy": 
Wierzę, że dla odrodzenia tych dzieci potrzebna tylko wielka dla nich miłość i wielka praca.

Zeszyt dziecka
Zeszyt dziecka (hrabiny i hrabiego) w "Dzieci Ulicy" podobny do zeszytów na koloniach letnich w Wilhelmówce i Michałówce a następnie zeszytów dzieci w Domu Sierot i Naszym Domu. Zeszyty dzieci prowadzone przez bursistów, były czytane i dyskutowane przez Korczaka i Panią Stefe.
Głównym wątkiem powieści "Dzieci Ulicy" jest przemiana wewnętrzna Antka, bohatera książki. Zmiany, tak podobne do zmian wsród dzieci w Domu Sierot. Pierwsza reakcja Antka gdy znalazł się w nowym domu to dokładnie taka sama jak u dzieci z sierocińca na Franciszkańskiej 2-4 gdy przeprowadziły się do nowego, jasnego i pachnącego budynku na Krochmalnej 92, chęć powrotu do starych, brudnych lokali. 

Cytat
Cytat: Nazajutrz hrabianka usiadła w gabinecie nad zeszytem, który nosił tytuł: Mańka. Streściła w nim swoją rozmowę i trzy razy odkładała pióro, bo ręka jej drżała. Sprawozdanie swe zakończyła uwagą: „Sądzę, że brat się myli. Nie, z tych dzieci nic się nie da zrobić, bo we krwi noszą zarodki zepsucia i przez pierwsze lata nasiąkły nim tak, że nic ich nie uleczy”. A pod tą uwagą hrabia zrobił swoją: „Wierzę, że dla odrodzenia tych dzieci potrzebna tylko wielka dla nich miłość i wielka praca”.

Quo Vadis po maturze w Gimnazjum Praskim
Korczak po w 1898 roku podobno ku zaskoczeniu przyjaciół zapisał się na Wydział Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Latem 1899 roku udał się w podróż śladami Pestalozziego, także był uczestnikiem Kongresu Syjonistycznego w Bazylei. Dzieci Ulicy drukowane w 1901 roku powstały podczas studiów lekarskich które zajęły Korczakowi sześć lat. W tym czasie stał się członkiem Towarzystwa Kolonii Letnich (T.K.L) i Warszawskiego Towarzystwa Higienicznego.

Thursday, October 6, 2022

Korczak "insisted" on going with children to Treblinka. 300 000 Warsaw Jews insisted as well? - Embassy of the Republic of Poland in London wrote:...



The Embassy of the Republic of Poland in London wrote on Twitter:
Today is #WorldTeachersDay, celebrating all teachers around the world. One special educator was Janusz Korczak, an author, and pioneer of children's rights who ran a Warsaw Ghetto orphanage. When the children were sent to the Treblinka extermination camp, he insisted on going with them.


However, Korczak on the deportation day had no choice! Not 239 children from Dom Sierot and the children from other orphanages. Nor 6 623 other Jews that were sent on August 5th, 1942 to Treblinka.
Meaning insists: demand something forcefully, not accept refusal.

There were some possibilities to leave the Warsaw Ghetto before. Chances to leave during the Great Action were minimal. To leave, to be released from Umschlagplatz were almost zero. Chances to survive on the Aryan side were also minimal. Read Ringelblum's story below:

In March 1943, Ringelblum and his family were smuggled out of the Ghetto and hidden on the “Aryan” side of Warsaw under a greenhouse in the suburb of Ochota, along with about thirty other Jews. On March 5, 1944, Ringelblum was betrayed by a Pole, and his refuge was discovered by the Germans. Ringelblum, his family, and all the others in the hiding place, as well as the Pole who hid them, were taken to Pawiak prison. Ringelblum and his family were shot by the Germans amid the ruins of the Warsaw ghetto in March 1944.


Wednesday, October 5, 2022

Bzdury o Domu Sierot i to gdzie? Na Repozytorium Korczakowskim!



Popatrzyłem na teksty i prawa autorskie fotografii "Przygotowanie do wspólnego odśnieżania z wychowawcą Piotrem Zalewskim”. Nigdzie nie jest stwierdzone że to zdjęcie zrobione przez Szlomo Nadel. Nie wszystkie kopiowane przez Szlomo Nadela zdjęcia są zrobione przez niego albo Felka Grzyba.  Szlomo z którym często rozmawiałem tak nigdy nie twierdził, za życia!

A tak to opis niby "odśnieżanie czy przygotowanie do" latem z grabiami z wychowawcą Piotrem Zalewskim, Zalewski nigdy nie był wychowawcą. Był palaczem i dozorcą. Kto wpad na pomysł przekształcenia palacza na wychowawcę?

W innym miejscu odnalazłem że negatywy są przechowywane w GFH. Z informacji od nich wiem ze to nie maja takowych. Chory świat!
Ale ze dzisiaj Jom Kipur to chyba trzeba przebaczać.

Inna gafa.
"Zbieranie jabłek przez dzieci, instruktorów i pracowników na obozie letnim w Różyczce. Z lewej strony stoi Franzekova, polska rolniczka, która opiekowała się małą mleczarnią."

Informacja na internecie i w opisach w ksiażkach: Gocławek — Kolonie Letnie „Różyczka” . Pięćdziesiąt metrów, na wschód od budynków kolonijnych znajdował się domek, w którym mieszkał nadzorca fermy o nazwisku Koszur z rodziną, dojarka krów Franciszkowa która zajmowała się oborą oraz „pracownik fizyczny” Jan Zalewski który zajmował się stajnią i parą koni.






Tuesday, October 4, 2022

Na kilka dni przed Rosz Haszana w 1941 roku doktor Korczak poprosił mnie o pomoc w zorganizowaniu uroczystości religijnych z okazji Rosz Haszana i Jom Kipur dla 150 sierot.

 


Jom Kipur z Korczakiem

Artykuł Michała Zylberberga, 
ukazał się na łamach ''The Palestine Post''

(obecnie ''The Jerusalem Post'') 
dnia 2 października 1949 r.



Podczas Jom Kipur 1939 roku Warszawa była ciągle w rękach Polaków. Wszystkie
synagogi i bati midraszim były zamknięte. Żydzi zbierali się na Kol Nidrei w
prywatnych domach i w piwnicach, a modlili się do akompaniamentu spadających
bomb. W poranek święta Jom Kipur zostałem poproszony o pójście do szkoły
średniej przy ulicy Bielańskiej 18, żeby przekazać budynek władzom wojskowym.
Niemcy zaczęli nowy atak, kiedy byłem w drodze. Przez dzień i noc bomby spadały
na żydowską dzielnicę. Tysiące Żydów zginęło, a bardzo wiele rodzin zostało
bez dachu nad głową. Nie dotarłem do zamierzonego celu, ale to nie miało już
znaczenia, bo szkoła została zbombardowana i zniszczona.

To było pierwsze Jom Kipur w czasie wojny. Kilka dni później po ciężkich
walkach Niemcy rozpoczęli okupację Warszawy. Podczas Jom Kipur w roku 1939
nie było mowy o zbieraniu się w synagogach i bati midraszim. Niemcy nakazali,
że mają pozostać zamknięte. Ale podczas tego Jom Kipur Żydzi polscy odmawiali
modlitwy gorliwiej niż kiedykolwiek. Minjanim zbierały się w prawie każdym
żydowskim domu w Warszawie i bez wątpienia naziści wiedzieli o tych zebraniach.
Dokładnie w południe, pomiędzy szacharit a musaf, megafony uliczne ogłosiły,
że powstaje żydowskie getto. Wszyscy Żydzi w Warszawie mieli opuścić swoje
domy i w ciągu 8 dni przenieść się do tej części miasta, która została wyznaczona
na getto.

Jom Kipur 1940 przemieniło się w Tisza BeAw. W ciągu paru dni pół miliona Żydów
miało się zebrać w małym getcie. Nieżydowscy mieszkańcy z terenu getta
otrzymali w zamian wspaniałe i duże mieszkania z nowoczesnymi wygodami w
zamian za swoje małe i brudne pokoiki. A w dodatku Żydzi musieli płacić wysokie
komorne, żeby się wprowadzić.

Jednak w jakiś sposób Żydzi zdołali się zaadaptować do tych strasznych
warunków. Rozpoczął się nowy rozdział w historii prześladowań Żydów.
Bezdomność, głód, choroby - to były 3 filary Nowego Roku. Pięciuset Żydów
umierało każdego dnia z powodu głodu, krwawych biegunek (dyzenterii), tyfusu.
Getto otoczył wysoki mur.


Jom Kipur w 1941 roku. W tamtym roku mieszkałem i pracowałem z
bardzo znanym żydowskim pedagogiem doktorem Januszem Korczakiem
(Goldszmitem). Na kilka dni przed Rosz Haszana w 1941 roku doktor
Korczak poprosił mnie o pomoc w zorganizowaniu uroczystości religijnych
z okazji Rosz Haszana i Jom Kipur dla 150 sierot. Zależało mu, żeby
uroczystości miały właściwą oprawę, bo chciał zrobić wrażenie na
dzieciach. "W tych straszliwych czasach", powiedział, "religia jest naszą
jedyną pozytywną siłą, naszą jedyną ochroną". Byłem zaskoczony. Doktor
Korczak nie był religijnym Żydem. Był asymilatorem, który nie miał żadnego
kontaktu z religijnym życiem żydowskim.

Znaleźliśmy młodego kantora (chazana). Dzieci przygotowały na uroczystości
dużą salę Domu Sierot na ulicy Chłodnej 33, położyły dywany i ustawiły kwiaty.
Rosz Haszana i Jom Kipur w Domu Sierot było wielkim doświadczeniem.
Doktor Korczak miał na głowie czarną, jedwabną jarmułkę i stał w ciągu
dnia w kącie ze swoim modlitewnikiem w języku polskim. Jego kazania były
najbardziej pouczające. Mówił o życiu, o śmierci, o żydowskiej wierze, o Torze,
o Izraelu. "Kto to może wiedzieć", powiedział podczas ostatniego wystąpienia w
czasie modlitwy Ne'ilah, "czy będziemy przy życiu podczas następnego święta
Jom Kipur". Podczas kolejnego Rosz Haszana dzieci już tam nie było. A doktor
Korczak był martwy.

W święto Tisza BeAw rozpoczęły się deportacje Żydów do Treblinki. W święto
Jom Kipur było już tylko 60 tys. Żydów w Warszawie. Byli niewolnikami
Niemców i całymi dniami pracowali w ich fabrykach. Ciągle wśród nas były dzieci
i starcy, którym udało się ukryć wśród pracujących członków ich rodzin. Oni nie
przetrwali Jom Kipur w 1942 roku.

Dzień przed Jom Kipur 1942w południe, wszystkie fabryki zostały okrążone i Niemcy rozpoczęli wielkie akcje poszukiwawcze "niepracujących elementów". W każdym
żydowskim domu odbywały się sceny rozdzierające serce. Dzieci były wyrywane
swoim rodzicom, a rodzice wyrywani swoim dzieciom. Chorzy byli mordowani na
miejscu. Tak zaczęliśmy Jom Kipur w 1942 roku.

Niemcy wydali dalsze instrukcje dyrektorom fabryk, żeby przeprowadzić w nocy
Jom Kipur dalsze poszukiwania "nieproduktywnych elementów". Większość
dyrektorów była Żydami i oni chcieli ocalić swoich braci z getta. Tamta noc
była jedną z najstraszniejszych w czasie naszego całego pobytu w getcie. Dzień
minął "normalnie". Pracowaliśmy w fabrykach jak każdego normalnego dnia.
Kiedy podawano nam obiad, Żydzi zebrali się razem, postawili wartę przy
drzwiach i modlili się. Nie wiedzieliśmy który z nas ma odmówić modlitwę za
zmarłych, więc wszyscy to zrobiliśmy, nawet ten najmłodszy spośród nas.

W Jom Kipur 1943 roku Warszawa była już "Judenrein" (niem. wyczyszczona
z Żydów). Tylko garstka Żydów pozostała przy życiu i mieszkała poza gettem
jako "nie-Żydzi". Zupełnym przypadkiem dowiedziałem się, że tego dnia wypada
Jom Kipur. Nawet nie-Żydzi byli w wielkim niebezpieczeństwie w Warszawie.
Każdego dnia ludzie byli zatrzymywani na ulicach i rozstrzeliwani w akcjach
odwetowych za akty terroru wymierzone w Niemców. Najbezpieczniejszym
miejscem schronienia w tamtym czasie był kościół. Spędziłem całe święto Jom
Kipur w kościele na placu Zbawiciela - był to jeden z największych kościołów
warszawskich. Kościół był zawsze otwarty i wypełniony tłumem wiernych,
więc Żyd mógł tam pójść bez zwracania na siebie uwagi. O ósmej rano zająłem
miejsce wśród setek wiernych zgromadzonych na mszy. Trzy godziny później
msza się skończyła, a większość ludzi się rozeszło. Ja zostałem, rozejrzałem się i
zobaczyłem wielu innych Żydów. Było wiele kobiet, z pochylonymi głowami w
modlitwie, które przygotowywały się do spędzenia dnia w kościele - żeby zrobić
swój Cheszbon Hanefesz (rachunek sumienia). Niektóre były moimi dawnymi
uczennicami, które ukończyły szkołę średnią. Nie poznawaliśmy się. Byliśmy
obcymi.

Ciszę panującą w kościele przerwał ksiądz w białej szacie, który stanął przed
ołtarzem i modlił się w intencji potrzebujących pomocy. Melodia modlitwy
brzmiała tak żydowsko, tak blisko naszego własnego nieszczęścia, że przypomniała
mi o bólu i cierpieniu Żydów przez wieki.

Jom Kipur w 1944 roku nastąpiło po Powstaniu Warszawskim pod dowództwem
Bora-Komorowskiego. Naziści zajęli całe miasto, a jego nieżydowską ludność
wypędzili. Wśród nich była garstka ocalonych Żydów. Wszyscy zostali internowali
w obozie w Pruszkowie pod Warszawą. I specjalnie starano się wytrzebić Żydów
ukrywających się wśród nieżydowskiej ludności. Bardzo niewielu przeżyło, żeby
opowiedzieć tę historię. Jestem jednym z nich.

Monday, October 3, 2022

Trzy kłamstwa i Trzy prawdy - Prawdy: 1. Edelman NIE był jednym z współzałożycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej. 2. Po śmierci Mordechaja Anielewicza NIE został ostatnim komendantem powstania z ramienia ŻOB. 3. W Powstaniu Warszawskim w szeregach Armii Ludowej, NIE dowodził plutonem ŻOB na Starym Mieście i Żoliborzu. Plutonem dowodził Icchak Cukierman. Pluton imienia Anielewicza.

Kłamstwo – wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym. Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe.



Trzy prawdy
  1. Edelman NIE był jednym z współzałożycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej.
  2. Po śmierci Mordechaja Anielewicza NIE został ostatnim komendantem powstania z ramienia ŻOB.
  3. W Powstaniu Warszawskim w szeregach Armii Ludowej, NIE dowodził plutonem ŻOB na Starym Mieście i Żoliborzu. Plutonem dowodził Icchak Cukierman. Pluton imienia Anielewicza.

Trzy kłamstwa.
  1. Latem 1942 r. był jednym z współzałożycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej. 
  2. Po śmierci Mordechaja Anielewicza został ostatnim komendantem powstania z ramienia ŻOB. 
  3. Walczył w Powstaniu Warszawskim w szeregach Armii Ludowej, dowodząc plutonem ŻOB na Starym Mieście i Żoliborzu.
Kłamstwo – wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym. 
Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe.






Kłamstwo – wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym. Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe. Edelman nigdy nie był przywódcą powstania w Getcie Warszawskim. 


Sunday, October 2, 2022

Janusz Korczak i Maryna Falska - Współpraca partnerska i równorzędna!

Falska Marja z Rogowskich, pseudonim Hilda.

Na pamiątkę 80. rocznicy śmierci Henryka Goldszmita - Janusza Korczaka – warto przypomnieć zmarłą dwa lata po nim Marynę Falską Rogowską. Współpracownicę Korczaka i dyrektorkę Naszego Domu, drugiego po Domu Sierot ośrodka aktywnie realizującego korczakowski system wychowawczy.

Kiedy dokładnie Maria Falska, nazywana Panią Maryną, poznała Korczaka nie wiadomo. Czy to było w grudniu roku 1915 w Kijowie, czy też znała go jeszcze za czasach warszawskich? Mogli poznać się na wykładach Uniwersytetu Latającego lub czytelniach warszawskich. Jednak właśnie kijowskie spotkanie miało stać się dla obojga początkiem twórczej znajomości.

W Kijowie Falska była kierowniczką internatu dla 60 polskich chłopców, przeważnie sierot wojennych, uczących się rzemiosła. Korczak, służący jako lekarz wojskowy w armii rosyjskiej, podczas kilkudniowego urlopu w Kijowie trafił do zakładu prowadzonego przez Falską. Musiało to być kilka wyjątkowo intensywnych dni, bo Korczak przekonał nie tylko kierowniczkę, ale i wychowanków do przyjęcia rozwiązań pedagogicznych, które zdążył już wypróbować podczas pracy w Domu Sierot. W zakładzie powstały więc Samorząd, Sąd, Gazeta, do której każdy wychowanek i każdy wychowawca mógł napisać artykuł (wiele z nich napisała sama Falska). Współpraca obojga pedagogów była od początku partnerska i równorzędna.

Ciekawy dokument to Marii Falskiej "Wspomnienia z maleńkości. (Warszawa 1924), książka w której zostały zebrane relacje dzieci „Naszego Domu" w Pruszkowie. Oprócz interesujących dziecięcych osobistych zwierzeń sam fakt i bezpośredni sposób ich opowiadania jest niecodzienny i jest jednocześnie świadectwem niesłychanego zaufania dziecka do swoich wychowawców. Pokazuje również efekty wychowania korczakowskiego.

Korczak pisze w Wstępie: Podpisuje się pod dokumentem znaczenia historycznego. Dziecko — artysta przemówiło językiem własnym. Tomik ten mierzy w przyszłość. Będzie! — Jest już dawno, jak dawno jest lud, którego niedostrzegano do czasu.







Wstep Korczaka
Rogowska-Falska, Maria (1877-1944)
Zakład wychowawczy "Nasz Dom" : szkic informacyjny

W latach 1915–1918 w Kijowie, prowadząc internat dla dzieci i młodzieży polskiej, spotkała się z Januszem Korczakiem i wdrożyła jego metodykę opartą na wychowaniu typu internatowego, która bazowała na tworzeniu więzi emocjonalnych i poczuciu wspólnoty. Po powrocie do Polski w 1918, Maryna Falska pracowała z ramienia Ministerstwa Opieki Społecznej jako wizytator zakładów opiekuńczych.
W 1919 wspólnie z Januszem Korczakiem i Marią Podwysocką stworzyła w Pruszkowie wzorcowy sierociniec i Zakład Wychowawczy „Nasz Dom”. Do sierocińca trafiały dzieci robotników, którzy polegli na wojnie. Z czasem były to też sieroty społeczne, ponieważ Falska pomagała każdemu potrzebującemu dziecku. Od 1921 opiekę nad domem sierot objęło Towarzystwo „Nasz Dom”, z którego składek w latach 1927–1929 został zakupiony plac i wybudowany został na warszawskich Bielanach nowy budynek sierocińca. Patronat nad Towarzystwem sprawowała Aleksandra Piłsudska.
Instytucjonalne formy pracy prowadzonej przez siebie placówki opisała Maryna Falska w Szkicu informacyjnym o „Naszym Domu”.

Maryna Falska w 1919 roku wespół z Januszem Korczakiem i Marią Podwysocką organizuje zakład wychowawczy "NASZ DOM" w Pruszkowie a od 1928 roku w Warszawie na Bielanach.

Po wybuchu II wojny światowej Falska ukrywała kilkoro żydowskich dzieci, w tym m.in. córkę Salo Fiszgrunda. W tym czasie odnowiła swoje kontakty z Januszem Korczakiem, ofiarowując mu pomoc w razie ucieczki z getta. Na polecenie Falskiej, w specjalnej skrytce w budynku Naszego Domu na Bielanach ukryto maszynopis Pamiętnika i inne dokumenty Korczaka uratowane przez Pana Miszę bezpośrednio po deportacji Domu Sierot do obozu śmierci Treblinka.  
Falska nagle na serce 7 września 1944, gdy Niemcy nakazali ewakuację sierocińca do obozu przejściowego w Pruszkowie. Według alternatywnej wersji wydarzeń podanej przez wychowanka „Naszego Domu”, powstańca warszawskiego Antoniego Chojdyńskiego przyczyną śmierci Falskiej miało być zażycie cyjanku.