Friday, October 24, 2025

Korczak byłby z niej dumny - Basia Szejnbaum (Abramow-Newerly) podczas pierwszego "postalinowskiego" zebrania Komitetu Korczakowskiego.

Dom Sierot Janusza Korczaka -  Basia Szejnbaum (Barbara Abramow-Newerly pierwsza od lewej). Prawdopodobnie studio fotograficzne na ul. Wolskiej. 

Bursiści Domu Sierot Janusza Korczaka -  Basia Szejnbaum (Barbara Abramow-Newerly druga od lewej), Hanka Erlich (piata od lewej), Marysia Pszewarska (szósta od prawej), Ida Merżan (druga od prawej) i Szymon - Szymek Korentajer (czwarty od lewej). 1927 - 1928.

Barbara Szejnbaum i Szymon Szymek Korentajer, bursiści Domu Sierot Janusza Korczaka.

Barbara Szejnbaum - aktorka.

Komitet Korczakowski składa wieńce pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. W środku przewodniczący, pułkownik Michal Wróblewski (Pan Misza - Wasserman), Barbara Szejnbaum (Abramow Newerly) w środku zdjęcia z czarną torbą. Obydwoje byli bursiści Domu Sierot Janusza Korczaka. Pierwsza od lewej Ela Frydman z zarządu Komitetu Korczakowskiego. Za nimi dzieci i wychowawcy z Domu dziecka im. Korczaka w Warszawie, 1963 rok.

Jarosław Abramow-Newerly opisał to, raczej burzliwe zebranie Komitetu Korczakowskiego. Pierwsze "postalinowskie"! Kiedy dokładnie się odbyło, nie wiem. Wiem że to było "po Październiku 1956" gdy w Polsce nastąpiła odwilż polityczna i społeczna. Polski październik był następstwem śmierci Stalina w marcu 1953 i związanych z tym zmian w ZSRR. Trzy lata pózniej, też w marcu 1956 roku w Moskwie "zmarł" Bolesław Bierut.

Pamiętam tylko że w korespondencji Idy Merżan do mojego taty (Pana Miszy) Ida nigdy nie wymieniła ani imienia, nazwiska albo tytułu tzw. "profesora-bursisty"* uczestnika tego spotkania. Pisała zawsze w trzeciej osobie; "On przyszedł dzisiaj na zebranie". 

Tekst poniżej z książki Jarosława Abramowa-Newerlyego. "Lwy mojego podwórka"! Nie znane mnie jest czy autor (J A-N) był na tym zebraniu czy to jest sprawozdanie jego mamy.

Chodziło o wybranie do zarządu Komitetu (Korczakowskiego) ludzi takich, by w razie nowych nacisków i zmiany kursu partii umieli się im oprzeć i nie doprowadzili znów do tego, co z Korczakiem jeszcze tak niedawno wyprawiano. Na zebraniu panowała atmosfera „kochajmy się". Na prezesa Komitetu jednomyślnie wybrano tatę (Igora Newerlego) i zaczęto zgłaszać kandydatury do nowego zarządu. Ktoś wstał i wysunął kandydaturę profesora-bursisty* (Aleksander Lewin). Tata spytał, czy się zgadza. Ten odparł, że jeśli się tylko na coś przyda, to oczywiście chętnie. Nikt nie zakwestionował jego kandydatury.

Mama (Basia Szejnbaum Abramow-Newerly) spojrzała na tatę, ale on w prezydium pochylił głowę i swoim zwyczajem, robiąc charakterystyczny ryjek, zadumany gryzmolił coś na kartce papieru. Mama znała go na tyle, że wiedziała, iż nic nie powie. I choć nie lubiła i nie umiała publicznie przemawiać - każde wystąpienie kosztowało ją mnóstwo zdrowia, z nerwów na szyi występowały jej czerwone plamy - podniosłą rękę w górę. Tata udzielił jej głosu.

Mama wstała i powiedziała tylko to jedno, pamiętne zdanie:
Uważam, proszę kolegów, że pan profesor, który jeszcze do niedawna w swoich licznych wystąpieniach i artykułach tak zaciekle niszczył doktora Korczaka, nie ma moralnego prawa być w zarządzie naszego Komitetu.
- I siadła. Zapadło głuche milczenie. Nikt nie wiedział, co powiedzieć.

I wtedy właśnie nie kto inny, a Teresa Osińska ** (Dobra, Dorka Brauner, podobnie jak Barbara Szejnbaum wychowanka i bursistka Domu Sierot), druga po mamie, zebrała głos i gorąco ją poparła. Jako zawodowa nauczycielka, umiała mówić, a ponieważ tak jak mama kochała Korczaka, powiedziała to z pasja i od serca. Sala przestała się tak kochać i zaczęła brać ich stronę. Profesor spostrzegł, że nie wszyscy zapomnieli o jego miłości do Makarenki (i innych)***, i urażonym tonem powiedział:
- Skoro koleżanka Abramow uważa, że moja kandydatura jest niegodna Korczaka, to ja oczywiście wycofuję się. I dziękuję koledze, który mnie zgłosił, za zaufanie. - Tu ukłonił się godnie w stronę wnioskodawcy. Tamten bąknął, że szkoda, bo wiedza pedagogiczna pana profesora byłaby w zarządzie niezwykle cenna i użyteczna, ale nikt już go nie ciągnął do zarządu i ta kandydatura upadła. Zaraz po zebraniu obrażony demonstracyjnie wyszedł z sali.

Parę koleżanek o podobnie nieczystym sumieniu (wśród nich ta, co mówiła o „,słodkim Stalinie") zaczęto mamie wymawiać, że może niepotrzebnie obraziła profesora, bo przecież on się zmienił. Większość jednak gratulowała jej, ciesząc się, że ktoś mu wreszcie wygarnął tamto haniebne zachowanie. Hanka Mortkowicz-Olczakowa wycałowała mamę: - Dziękuję ci, Basiu, żeś mnie wyręczyła. Chciałam mu to powiedzieć, ale czekałam, że on sam będzie miał na tyle taktu, że zrezygnuje z kandydatury. A poza tym uznano by, że mszczę się na nim za jego recenzje o moim Korczaku. A tobie wypadało...

* Aleksander Lewin nie miał podczas tego spotkania tytułu profesora. Możliwe że tylko go nazywali (przezywali) "profesorem-bursistą".

** Dobra (Dorka) Brauner (1905–1965) była wychowanką a następnie wychowawczynią, bursistką Domu Sierot Janusza Korczaka. Osierocona w wieku trzech lat, trafiła do domu dziecka w Łodzi, skąd pochodziła jej rodzina. Stefania Wilczyńska zabrała ją do Warszawy. Lata II wojny światowej przetrwała pod nazwiskiem Teodora Teresa Osińska, pod którym pozostała po jej zakończeniu. 

*** Aleksander Lewin próbował, niestety w bardzo swoisty sposób wytłunaczyć swoją "zdradę". Nigdzie jednak nie napisał tak jak W. Szymborska, Mea culpa.  Szymborska w latach 40. i 50 pisała płomienne wiersze gloryfikujące ustrój komunistyczny i jego przywódców, w tym Józefa Stalina.
Lewin A., Korczak znany i nieznany, Warszawa 1999.
Lewin A., Takim go zapamiętałem, Warszawa 1997.
Lewin A., Tryptyk pedagogiczny. Korczak – Makarenko – Freinet, Warszawa 1986.

**** Komentarze w (........) to autora blogu.

Thursday, October 23, 2025

Summer camp "Różyczka" in Gocławek near Warsaw - Children close to the fence.



Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) and his "crew" at Gocławek summer camp. Sitting from the left: Arie Lejb Buchner, Janusz Korczak, housewife Helena Fliederbaum, Chaskiel Bajn; standing from left: Abram Perec, Szymon Korentajer, and Zalman Wasercug.

Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) z personelem na koloniach letnich w filii w Domu Sierot potocznie zwanej Gocławkiem, 1927 rok. Pierwszy od prawej stoi: Zalman Wasercug, Szymon Korentajer oraz Abram Perec. Siedzą od prawej: Chaskiel Bajn, gospodyni Helena Fliederbaum, Janusz Korczak i Arie Lejb Buchner.





 

Wednesday, October 22, 2025

To zupełnie inny rodzaj lektury - Ringelblum - Korczak - Czerniakow - Berland.

Czytam rękopisy Emanuela Ringelbluma.

To zupełnie inny rodzaj lektury. 

Od kilkunastu lat czytam wszystkie oryginalne dokumenty dotyczące Janusza Korczaka i Domu Sierot. To nie tylko teksty samego Korczaka, ale także jego wychowanków i studentów bursy. 

W moim przypadku oryginalne dokumenty to rękopisy. Przyzwyczaiłem się do tych odręcznie pisanych i zdigitalizowanych tekstów i z łatwością je czytam. Prawdopodobnie pomogła mi w tym łatwość z jaką odczytywałem pismo mojego Taty, które nieco przypominało pismo Korczaka. W ten sam sposób czytam rękopisy Emanuela Ringelbluma, Adama Czerniakowa i innych.

Co w tym niezwykłe, to fakt, że czytanie rękopisów daje mi o wiele głębszy wgląd niż czytanie tego samego tekstu w nowowowydrukowanych książkach gdzie zapewnie czytam po kilka linjek jednocześnie (tzw. szybkie czytanie). Czytając rękopisy, zapamiętuję również skreślenia i zmiany w szyku wyrazów. Dotyczy to również zachowanych dokumentów pisanych na maszynie na cienkim, tzw. „odbitkowym” papierze tak jak ocalony przez mojego ojca Pamiętnik Korczaka. Oczywiście nie czytam tak szybko jak ten sam tekst z książek ale to też ma swoje zalety!

Nie potrafię dokładnie opisać własnych odczuć podczas czytania tego rodzaju dokumentów, ale docierają one do mnie o wiele głębiej. 

Emanuel Ringelblum napisał: 

Pamiętam rozmowę z Mordechajem Anielewiczem (pseudonim: „Marian-Mordechaj”), dowódcą Służby Bezpieczeństwa (OB), członkiem Rady Najwyższej Haszomer Hacair, który zginął podczas operacji kwietniowej.

„Dobrze oceniał szanse nierównej walki, przewidywał zniszczenie getta i sklepów, i był pewien, że ani on, ani jego bojownicy nie przetrwają likwidacji getta, że ​​zginą jak bezpańskie psy i nikt nie pozna nawet miejsca ich wiecznego spoczynku.

Po serii bohaterskich czynów w styczniu i kwietniu 1943 roku, zmarł kilka tygodni po rozpoczęciu operacji kwietniowej w bunkrze z pięcioma wejściami, uduszony gazami, które Niemcy wprowadzili, zanim wdarli się do bunkra z pięciu stron”


Dla mnie Ściany Płaczu w Warszawie z opisu Mariana Berlanda w Notesie nr. 4 to te w szkołach na ulicy Stawki. Obecnie to białe ściany w klasach szkolnych. Zdjęcie po wrześniu 1939 roku. Oprócz szkół zaznaczony dom noclegowy dla bezdomnych "Cyrk"(1) i miejsce na Umschlagplatz gdzie stały wagony towarowe do deportacji do Treblinki (2).


Wśród opisów które najbardziej utkwiły mi w pamięci, znajduje się opis Mariana Berlanda w Notesie nr. 4 z sal lekcyjnych szkoły na Umszlagu, w których Żydzi spędzali noc w oczekiwaniu na pociąg do obozu zagłady. To mocna i nienocna (!) literatura. Berland pisze m.in. o szkole na ul. Stawki która należała do Umszlagu i gdzie Żydzi byli trzymani w oczekiwaniu na następny transport do Treblinki w 1942 roku jak i w 1943, wtedy głównie transporty do Majdanka. Czytałem kilkakrotnie dokument Mariana Berlanda opisujący wrzesień 1942 roku, te ostatnie dni Wielkiej Akcji w getcie warszawskim. Myślę, że mogę to tu powiedzieć, czytałem z wielkim szacunkiem, właściwie hołdem. Tak bolesny jest opis szkoły na Stawkach (Umszlag) która była zazwyczaj przepełniona. Wszyscy tam zamknięci wiedzieli już że to były ostatnie godziny ich życia. Dlatego ściany klas szkolnych, swoiste Ściany Płaczu były zapisane nazwiskami i dniami urodzenia calych rodzin, czymś w rodzaju klepsydr. Niestety, po wojnie cały tynk w tych klasach, z tysiącami nazwisk został zdrapany.

Marian Berland:
Ściany wszystkich pokoi to dziesiątki tysięcy klepsydr... Widzimy kilka nazwisk o jednakowym brzmieniu, pisane jedno pod drugim, otoczone czarną obwódką. To są całe rodziny. Przy niektórych dołączony jest też wiek. W ten sposób ludzie chcieli upamiętnić swoje istnienie, chcieli przekazać tym którzy kiedyś tu przyjdą, wiadomość o sobie, o tym jaki spotkał ich los. W ten sposób ludzie za życia jeszcze układali swoje nekrologi. Już się nie waham, może to jednak po nas zostanie i przetrwa. (....). Biorę ołówek do ręki i wypisuję na ścianie nasze nazwiska, wiek i datę przybycia.

*****

Ostatnie strony i ostatnie słowa Pamiętnika Korczaka.

Ostatnie strony i ostatnie słowa Pamiętnika Korczaka. Opisuje on m.in. wczesny ranek 4 sierpnia 1942 roku. Pisarka polska Maria Kownacka, z wielką starannością przygotowywała na prośbę Janusza Korczaka sadzonki roślin m.in. pelargoni które dostarczono w 1942 roku do Domu Sierot do getta. Prawdopodobnie to były kwiaty opisane w ostatnich słowach Pamiętnika, z 4 sierpnia 1942 roku. 5 sierpnia 1942 roku deportowano Korczaka, wychowawców i 239 dzieci do obozu śmierci Treblinka. Ulica Sienna to południowa granica Getta.

Fragmenty Pamiętniku z 4 sierpnia 1942 roku, czyli dzień przed deportacją do Treblinki. Zaznaczone fragmenty widać na na cienkim, przebitkowym papierze.

Janusz Korczak:
Ojcze nasz, który jesteś w niebiesiech...
Modlitwę tę wyrzeźbiły głód i niedola. Chleba naszego.
Chleba.

Przecież to, co przeżywam, było. – Było.
Sprzedawali sprzęty, odzież, na litr nafty, kilo kaszy – na kieliszek wódki.
Kiedy junak Polak życzliwie pytał się w komendzie policji, jak wydo­ stałem się z blokady, zapytałem, czy mógłby „coś” w sprawie Esterki. Rozumie się, że nie.
Powiedziałem śpiesznie:
– Dziękuję za dobre słowo.
To podziękowanie jest bezkrwistym dziecięciem nędzy i poniżenia.

Korczak (jego rekopis) Kołysanki. Archiwum GFH w Izraelu.

***

Dziennik Adama Czerniakowa był prowadzony od 6 IX 1939 roku do 23 VII 1942 roku. Pisany był w podręcznych notatnikach o kieszonkowym formacie, często w pośpiechu, nieczytelnym pismem, pełnym przekreśleń i niejasnych skrótów. 8 zachowanych notatników obejmuje 1056 kartek.


Adam Czerniakow:

16. IX.40.
Korczak opowiada, że rozpuszcza o sobie pogloski, że jest złodziejem. Sądzi
że w ten sposób dostanie się do zarządu pewnego sierocińca. 
Wedla prosi o sprzedaż 50 kg ziarna. Na replikę W., że Żydowi nie wolno mu sprzedać
odrzekł, że jest wyjście, niech podaruje.
Nieznany autor. Archiwum ZIH. Opis Domu Sierot gdy Korczak byl uwieziony na Pawiaku.

Okładka książki Pana Miszy - "Z Korczakiem przez życie" z tekstem Korczaka na przedniej okładce i autora książki Michała Wassermana Wróblewskiego - Pana Miszy, na tylnej.


Reading with Respect - Emanuel Ringelblum, Janusz Korczak, Marian Berland - It's a different kind of reading.

Emanuel Ringelblum's handwriting in Polish.

It's a different kind of reading. 

For several years, I've been reading all the original documents relating to Janusz Korczak and the Orphanage. These aren't just texts by Korczak himself, but also by his colleagues and students. In my case, the original documents are manuscripts. I've become accustomed to and easily read the engraved and digitized texts. This was helped by my father's ease in reading his handwriting, which is reminiscent of Korczak's. I read Emanuel Ringelblum's manuscripts in the same way.

What's remarkable about this is that reading original manuscripts provides me with much more insight than reading the same text in books. When reading manuscripts, I also remember deletions and changes in word order. The above also applies to surviving documents written on thin, so-called "copy" paper.

I can't precisely describe my own feelings when reading these kinds of documents, but they reach me much deeper. Among the descriptions of other people that I remember most vividly is the description of the "Umschlagplatz" and the school classrooms where some Jews spent the night waiting for the train to the death camp. 

Emanuel Ringelblum wrote: I remember a conversation I had with Mordechai Anielewicz (pseudonym: "Marian-Mordechai"), the commander of the Security Service (OB), a member of the Supreme Council of Hashomer Hatzair, who died during the April Operation.

"He assessed the odds of an unequal fight well, predicted the destruction of the ghetto and the shops, and was certain that neither he nor his fighters would survive the liquidation of the ghetto, that they would perish like stray dogs, and no one would even know their final resting place. After a series of heroic deeds in January and April 1943, he died a few weeks after the April Operation began in a bunker with five entrances, suffocated by gases the Germans introduced before entering the bunker from five sides." 

Another document I read, and I think I can say this here with great respect, is Marian Berland's document describing September 1942, the last days of the Grossaktion in the Warsaw Ghetto. The school on Stawki Street (Umszlag) was overcrowded. Everyone already knew these were the last hours of life. The walls of the school classrooms were filled with obituaries. They say they didn't survive. Unfortunately, after the war, all the plaster with thousands of names was scraped off.

Marian Berland's handwriting in Polish.

Two fragments of Janusz Korczak´s Diary, the last from August 4, 1942, the day before the deportation to Treblinka.

Two fragments of Janusz Korczak´s Diary, the last from August 4, 1942, the day before the deportation to Treblinka. The highlighted fragments are visible on thin, copy-pasted paper.

Our Father, who art in heaven...

This prayer was carved by hunger and misery. Our bread.

Bread.

****

He stands and watches. His legs are spread wide.

Efforts to have Esterka returned are in vain. – I wasn't sure if I would be of use to her or harm her if I succeeded.

– Where did she fall into? – someone asks.

– Maybe not her, but we fell into it /that we're staying/

Oneg Shabbat Archives. The letter describes the atmosphere in his orphanage at the time he was imprisoned at Pawiak in 1940.


Sunday, October 19, 2025

New litografi of Janusz Korczak found among famous Jews in the Cigarette picture Card Album.



Jurek (Jerzy) Snopek, my friend and co-author of the latest book about Janusz Korczak and the Orphanages, Dom Sierot and Nasz Dom, called me yesterday evening to say that an unknown Korczak lithograph is on sale at auction that ends today, just after midnight.

He was very excited, and so I became. To start with, we were not sure what the auction was about. During the evening and in the morning the next day, with the help of our Israeli friends, we knew almost everything about this particular lithograph. Almost everything, as we still do not know the artist behind that particular item.

To start with, we were rather surprised that the size of the item that we actually bought at 00.42 AM was very small, just a few centimeters, a collector's item that was sold together with cigarettes, as a part of the collection of the famous Jews. This particular collection, where a picture of Janusz Korczak is included, consisted of 288 cards.

The collectors could, using such special cards, here the collection that consisted of 288 cards, mark the cards they already had in their collection.


Janusz Korczak 
A writer and educator in Poland, he studied as a distinguished pediatrician. However, he gained his greatest success as a writer and educator. For years, he ran an orphanage, fought for children's emancipation, and developed new teaching methods. For years, he edited a children's newspaper. His famous books include: "King Matthias," "The Child from the Salon," "Face to Face with God," and many others. In the past, an assimilationist. For years, he has been moving closer to Zionism through the Hashomer Hatzair and Halutz movements. He visited Eretz Israel (Palestine) several times. This collection contains 288 paintings.

The Kedem cigarette company released several series of trade cards featuring different subjects. Among others, a variety of famous people from around the world, flags of different countries, birds, fish work to build kibbutz, roads, and ports. These cards were printed in
Eretz Israel (Palestine) was a popular collectible item in the 1930s and 1940s.

One of the card sets that could be collected  included well-known Jews, such as famous scientists as Albert Einstein, Ludwik Zamenhof, Fraud 

One of the cards in such a set of 288 included Janusz Korczak. He was featured on a card number 229 as: