Saturday, March 28, 2026

Treblinka „do góry nogami” - SS-Sonderkommando Treblinka czy Treblinka II -Arbeitserziehungslager Treblinka czy Treblinka.

Odwrócenie mapy Treblinki „do góry nogami” (zachód po prawej stronie) i wysunięcie Obozu Pracy na pierwszy plan (na górze po lewej stronie) zmieniają hierarchię ważności miejsc. To taka współczesna manipulacja wizualna. Powoduje to, że wzrok zwiedzającego najpierw pada na Obóz Pracy, co może nieświadomie relatywizować ogrom zbrodni dokonanej w Obozie Zagłady (SS-Sonderkommando Treblinka). Skoro wzrok pada najpierw na Obóz Pracy (wysunięty na pierwszy plan), to Obóz Zagłady – miejsce największej martyrologii Żydów polskich – staje się "uzupełnieniem" lub "drugim etapem". To klasyczny zabieg relatywizacji w tym wypadku: marginalizacji Obozu Zagłady. Takie usytuowanie obozów odciąga uwagę od czystej, natychmiastowej eksterminacji Żydów. Relatywizację odczuwa się szczególnie, że liczba ofiar Żydów w stosunku do Polaków wynosi 100:0,5.

Plan Treblinki sporządzony w 1945 roku przez mierniczego Karola Trautsolta, z pieczęcią Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce (lub Sądu Okręgowego, nieczytelne) i podpisem sędziego Łukaszkiewicza. Zdzisław Łukaszkiewicz był sędzią śledczym, który odegrał kluczową rolę w zabezpieczaniu dowodów zbrodni hitlerowskich tuż po wojnie. Rysunek jest jednym z najważniejszych dokumentów historycznych pozwalających odtworzyć układ obozu. Z powodu braku oryginalnych niemieckich planów, Trautsolt sporządził mapę na podstawie fundamentów odnalezionych w ziemi oraz relacji byłych więźniów z tzw. Sonderkommando. Plan precyzyjnie pokazuje podział na strefę administracyjną (tzw. Wohnlager), strefę przyjęć z rampą kolejową (Auffanglager) oraz „obóz górny” – miejsce zagłady, gdzie znajdowały się komory gazowe i ruszty do palenia zwłok (Totenlager).

Trzy plany Treblinki sporządzone przez byłych więźniów Obozu śmierci Treblinki. Na powyższych trzech mapkach rampa kolejowa jest na dole mapki, na południu, a wjazd do obozu od strony zachodniej jest po prawej.

Plan Treblinki sporządzony przez byłego więźnia Obozu śmierci Treblinki, Jankiela Wiernika. Na jego planie, podobnie jak na powyższych trzech mapkach, rampa kolejowa jest na dole mapki, na południu, a wjazd do obozu od strony zachodniej jest po prawej.



Na mapce Muzeum Treblinki obejmującej dwa obozy jest umieszczony trzykrotnie symbol krzyża (w Legendzie i na miejscu mogiły Hani Zaleskiej). Na tej mapce dwóch obozów, gdzie zginęło 950 000 Żydów! Mnie razi również nie tylko fakt, że Krzyż dominuje w krajobrazie Treblinki I, lecz przewrócenie mapki Treblinki do góry nogami i w ten sposób Krzyż dominuje także tam, czyniąc obóz Treblinki II podrzędnym.


Na mapce Muzeum Treblinki obejmującej dwa obozy jest umieszczony trzykrotnie symbol krzyża (w Legendzie i na miejscu mogiły Hani Zaleskiej). Na tej mapce dwóch obozów, gdzie zginęło 950 000 Żydów! Mnie razi również nie tylko fakt, że Krzyż dominuje w krajobrazie Treblinki I, lecz przewrócenie mapki Treblinki do góry nogami i w ten sposób Krzyż dominuje także tam, czyniąc obóz Treblinki II podrzędnym.


Na mapce Muzeum Treblinki obejmującej dwa obozy jest trzykrotnie umieszczony symbol krzyża (w Legendzie i na miejscu kopca i mogiły Hani Zaleskiej). Dziwne jest, że na tej mapce dwóch obozów, gdzie zginęło 950 000 Żydów, nie ma jednak zaznaczonych miejsc masowych grobów na terenie Obozu Zagłady. Dlatego umieściłem symbolicznie te pięć gwiazd Dawida w północno-wschodniej części obozu, obok tzw. Lazaretu przy wschodniej części obozu i w północno-wschodnim rogu obozu gdzie składano zwłoki zmarłych podczas transportów. Mimo że znam dostatecznie plany obozu zagłady, dawne rozmieszczenie budynków i masowych grobów, to jednak nie było to takie proste, by na tej "do góry nogami" obróconej mapce zaznaczyć miejsca masowych grobów – ✡.


Na mapce na samym terenie obozu zagłady Treblinki jest jeszcze jeden wariant osi. Północ jest tym razem na dole, a południe na górze.  

Fotografie (zwiastuny) ze strony internetowej. Muzeum Treblinka. Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941-1944)


Odwrócenie mapy „do góry nogami” 

Dotychczas wszystkie mapy Obozu Zagłady, rysowane przez ocalałych więźniów i potwierdzone przez SS-manów podczas procesu w Düsseldorfie, miały osie zachód–wschód, horyzontalnie do planu mapki lub wertykalnie, gdzie zachód był na górze mapy.

Odwrócenie mapy „do góry nogami” (zachód po prawej stronie) i wysunięcie obozu pracy na pierwszy plan zmieniają hierarchię ważności miejsc. To taka współczesna manipulacja wizualna. Powoduje to, że wzrok zwiedzającego najpierw pada na Obóz Pracy, co może nieświadomie relatywizować ogrom zbrodni dokonanej w Obozie Zagłady (SS-Sonderkommando Treblinka). Skoro wzrok pada najpierw na Treblinkę I (wysuniętą na pierwszy plan), to Obóz Zagłady – miejsce największej martyrologii Żydów polskich – staje się "uzupełnieniem" lub "drugim etapem". To klasyczny zabieg relatywizacji w tym wypadku: marginalizacji obozu zagłady Treblinki II. Takie usytuowanie obozów odciąga uwagę od czystej, natychmiastowej eksterminacji Żydów. Relatywizację odczuwa się szczególnie, że liczba ofiar Żydów w stosunku do Polaków wynosi 100:0,5.

Obecna mapa to klasyczny przykład manipulacji kartograficznej lub retoryki wizualnej, która poprzez zmianę orientacji i skali wpływa na percepcję historyczną. Format panoramiczny / wstęgowy – podkreśla nienaturalne wydłużenie prostokąta (2:1), które wymusza na wzroku konkretny kierunek „czytania” mapy (od lewej do prawej). Obecna „do góry nogami” mapka (zachód po prawej stronie) jest właśnie w kształcie długiego prostokąta, wagonu.

Symbol krzyża dominuje
Na mapce Muzeum Treblinki obejmującej dwa obozy jest umieszczony czterokrotnie symbol krzyża (w Legendzie i na miejscu mogiły Hani Zaleskiej). Na tej mapce dwóch obozów, gdzie zginęło 950 000 Żydów! Mnie razi również nie tylko fakt, że Krzyż dominuje w krajobrazie Treblinki I, lecz przewrócenie mapki Treblinki (obydwóch obozów) do góry nogami i w ten sposób Krzyż dominuje także tam, czyniąc obóz Treblinki II podrzędnym.

Narracyjna dominacja mniejszości nad większością
Obóz zagłady (Treblinka II) to miejsce śmierci 950 000 Żydów. Karny Obóz Pracy (Treblinka I) to miejsce śmierci ok. 10 000 osób (Polaków i Żydów, proporcje nieznane, prawdopodobnie ta sama ilość). Umieszczenie Treblinki „na górze” i po lewej stronie mapy i wyeksponowanie krzyża sprawiają, że symbol chrześcijański staje się wizualnym kluczem do całego kompleksu. Dla kogoś, kto nie zna dokładnie historii, powstaje wrażenie równowagi między tymi dwoma miejscami, podczas gdy skala zbrodni w Obozie zagłady (Treblince II) jest nieporównywalnie większa 100:1. 
Wprowadzenie symbolu krzyża i jego dominancja w legendzie mapy obozu, w którym niemal milion osób zginęło tylko dlatego, że byli Żydami, są niefortunną formą chrystianizacji Zagłady. Powstaje wizualny paradoks: idziesz do miejsca, gdzie naród żydowski miał zostać całkowicie zgładzony, do największego cmentarza polskich Żydów, a mapa „prowadzi cię” pod znak krzyża. To unieważnia specyfikę żydowskiego losu w Obozie Zagłady. Równie irytujące jest to, że Muzeum Treblinka nie używa, choćby dla kompromisu, znaku Gwiazdy Dawida, którym mógłby być na mapie umieszczony nad czworokątem obozu zagłady (Treblinka II).

Uważam, że moja irytacja jest w pełni uzasadniona. Dla potomka osób, które codziennie widziały ten milczący, żydowski marsz na Umschlagplatz i które straciły ponad 100 osób z najbliższej rodziny, dla syna Pana Miszy, wychowawcy Domu Sierot, któremu odebrano Korczaka i 239 dzieci,  konstrukcja mapy musi być odbierana jako wtórne uśmiercanie tożsamości tych ludzi.

Ten brak równowagi w symbolice na oficjalnej mapie Muzeum Treblinki jest uderzający i trudny do zaakceptowania również z punktu widzenia prawdy historycznej. Ewentualne użycie gwiazdy Dawida jako przeciwwagi dla krzyża na mapie nie jest tylko kwestią „kompromisu”, ale elementarnym wymogiem szacunku dla tożsamości ofiar. Oto dlaczego brak tego symbolu gwiazdy Dawida przy jednoczesnym eksponowaniu krzyża jest tak problematyczny:

Obecna mapa Treblinki, ta "do góry nogami"to wymazywanie żydowskiej tożsamości ofiar
Treblinka II była ośrodkiem zagłady stworzonym niemal wyłącznie dla Żydów. Umieszczenie krzyża w legendzie mapy przy jednoczesnym braku Gwiazdy Dawida nad czworokątem obozu zagłady sugeruje podświadomie, że ofiary Obozu Zagłady, Treblinki II, są „bezimienną masą” bez tożsamości religijnej i narodowej. Symbolika chrześcijańska jest „uniwersalna”, podczas gdy to właśnie żydowskość była powodem, dla którego te 950 000 osób (w tym 239 dzieci Domu Sierot Korczaka) znalazło się w komorach gazowych.

Zaburzenie hierarchii ważności
Skoro mapa wyróżnia mogiłę jednej osoby (Hani Zaleskiej) krzyżem w legendzie, to brak wyróżnienia miejsca śmierci blisko miliona osób "z Gwiazdą Dawida" sprawia, że jednostkowa śmierć chrześcijańska staje się wizualnie „ważniejsza” od masowej zagłady Żydów. To drastyczne zaburzenie proporcji, które czyni Treblinkę II podrzędną wobec Treblinki I.

Opór przed „żydowskim” charakterem miejsca
Brak Gwiazdy Dawida na mapie może być odczytywany jako próba „unifikacji” cierpienia, co w przypadku Treblinki jest błędem historycznym. To miejsce nie było polem bitwy ani zwykłym obozem koncentracyjnym – to była fabryka śmierci zbudowana w ramach Einsatzu Reinhardt w celu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Unikanie symbolu Gwiazdy Dawida na mapie to unikanie przyznania, że to miejsce ma swój specyficzny, żydowski charakter.

Co by zmieniło dodanie Gwiazda Dawida na mapie?
Umieszczenie Gwiazdy Dawida nad czworokątem Obozu Zagłady (Treblinki II), przywróciłoby godność ofiarom: Jasno wskazywałoby, kto tam zginął.
Na pewno trochę zrównoważyłoby mapę. Krzyż przestałby dominować jako jedyny znak religijny, co ukróciłoby wrażenie chrystianizacji całego terenu.
Edukowałoby zwiedzających: Pokazywałoby odrębność losów więźniów karnych (Treblinka I) od ofiar natychmiastowej zagłady (Treblinka II).

Powojenne nazewnictwo i struktura „Treblinka I” oraz „Treblinka II” w świetle faktów historycznych
W powszechnej świadomości oraz w materiałach muzealnych funkcjonuje podział na Treblinkę I i Treblinkę II. Należy jednak podkreślić, że jest to nazewnictwo powojenne, wprowadzone przez historyków i śledczych (m.in. Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce) w celu uporządkowania dokumentacji. Niemiecka (nazistowska) administracja obozowa nigdy nie używała tych rzymskich cyfr w oficjalnej nomenklaturze.

Pismo Irmfrieda Eberla z 19 czerwca 1942 do komisarza ds. dzielnicy żydowskiej w Warszawie Heinza Auerswalda, w sprawie dostawy wyposażenia i materiałów dla powstającego obozu Zaglady.

Oficjalne nazewnictwo niemieckie (1941–1944) - Dwa różne obozy
W rzeczywistości "Treblinka" były to dwie odrębne jednostki, różniące się funkcją, podległością służbową i celem istnienia: 
  • Arbeitserziehungslager Treblinka (powojenna, tzw. Treblinka I): Karny Obóz Pracy założony latem 1941 roku. Podlegał dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski. Przeznaczony był dla Polaków i Żydów, których osadzano tam za „wykroczenia” przeciwko okupantowi (np. kontyngenty, sabotaż). Więźniowie pracowali morderczo w pobliskiej żwirowni.
  • SS-Sonderkommando Treblinka (powojenna, tzw. Treblinka II): Ośrodek Zagłady utworzony w 1942 roku w ramach „Akcji Reinhardt”. Była to ściśle tajna fabryka śmierci, której jedynym celem była natychmiastowa eksterminacja Żydów w komorach gazowych. Nazwa Sonderkommando (oddział specjalny) była celowym eufemizmem mającym maskować ludobójstwo.
Pułapka nazewnictwa „I” i „II”. 
Tak, używanie numeracji sugeruje ciągłość lub hierarchię, co może prowadzić do błędnych wniosków i zacierania różnic. Numeracja sprawia wrażenie, że oba obozy były częściami tego samego kompleksu. W rzeczywistości były to jednak dwie zupełnie odrębne machiny terroru!
Określenie „Treblinka II” dla miejsca, gdzie zamordowano blisko 1 000 000 ludzi, brzmi jak nazwa filii, podczas gdy to właśnie SS-Sonderkommando Treblinka było epicentrum tragedii. W pewien sposób to marginalizacja Zagłady.
 
Problem orientacji mapy (Oś Zachód–Wschód). 
Tradycyjnie, pierwsze mapy sporządzane przez uciekinierów (np. Dawida Nowodworskiego czy Jankiela Wiernika) oraz raporty podziemia, orientowały obóz zgodnie z logiką transportów. To z zachodu (z Warszawy) nadjeżdżały pociągi śmierci. Umieszczenie zachodu po lewej stronie mapy oddaje realny ruch ofiar.
Przywrócenie na mapach osi zachód-wschód oraz używanie oryginalnych nazw (SS-Sonderkommando Treblinka zamiast Treblinka II nie jest tylko kwestią estetyki. To akt przywracania prawdy historycznej o logistyce mordu. Pozwala to zrozumieć Treblinkę nie jako statyczne muzeum, ale jako dynamiczny mechanizm. 

Umieszczenie Karnego obozu pracy Arbeitserziehungslager Treblinka po lewej stronie mapy  

SS-Sonderkommando Treblinka - Obóz Zagłady Treblinka
11 lipca 1942 roku zakończono prace budowlane Obozu Zagłady Treblinka. Cały obóz otaczało podwójne ogrodzenie z drutu kolczastego, wysokie na 2,5 m, przeplatane zielonymi gałęziami, głównie sosnowymi, tak, by nie można było zobaczyć, co się dzieje za nimi. W górne partie drutu ogrodzenia wtykano jeszcze gałęzie jałowca, by je podwyższyć i dodatkowo zamaskować. Teren miał kształt  prostokąta, gdzie kąt prosty był w północno-wschodniej części obozu, a ucięty kąt ostry był tam, gdzie główna brama wjazdowa w zachodnio-poludniowej części.
Główna brama dla samochodów i ciężarówek prawdopodobnie była podobna do tej na fotografii z obozu w Sobiborze. Za bramą znajdowała się wartownia, a naprzeciwko niej – komendantura. Pierwszy duży budynek, licząc od tej bramy, był jadalnią połączoną z kuchnią i spiżarnią. Następne dwa, położone względem siebie równolegle, to baraki mieszkalne dla ukraińskich strażników, tzw. wachmanów. Kolejne dwa baraki, również usytuowane równolegle względem siebie, to baraki mieszkalne i pomieszczenia dla lekarza i fryzjera. Koszary zamieszkiwała kompania strażników licząca 80–120 osób. Kolejnym obiektem znajdującym się na obszarze koszar było zoo gdzie komendant obozu Kurt Franz trzymał m.in. lisy i sarnę. Znajdowały się także gołębie, dwa pawie i inne drobne zwierzęta.

Obok zoo znajdowała się sortownia kosztowności. Tutaj około 10–12 więźniów sortowało, rejestrowało i pakowało zrabowane rzeczy wartościowe, głównie pieniądze, złoto, diamenty i biżuterię. I
W sąsiedztwie komendantury, przy drodze południe–północ (Kurt-Seidel-Straße), znajdował się budynek dla Niemców, w którym mieściły się schron, izolatka, gabinet dentystyczny i fryzjerski. Po drugiej stronie ulicy stał pokaźnych rozmiarów budynek z wieżą. Pierwszą jego część stanowiła jadalnia dla esesmanów. Środkowa część była murowana, stylizowana na wieżę zamkową i mieściła magazyn broni. Dalej ciągnął się barak mieszkalny dla Niemców, których liczbę określa się na 25– 30. Po przeciwnej stronie drogi znajdowały się magazyn z tkaninami i piekarnia.

SS-Sonderkommando Treblinka - Wohnlager
W tej części obozu stały baraki dla więźniów, określane gettem, obozem nr 1 lub obozem dolnym. Niemcy nazywali go Wohnlager – obóz mieszkalny. W pomieszczeniach tych przebywało 700 – 800 więźniów. Baraki w Wohnlager ustawione były w kształcie podkowy. Okna baraków były zakratowane, we wnętrzu nie było podłóg, tylko piasek. Obok baraków dla więźniów znajdowała się stajnia. Obóz nr 1 ogrodzony był dodatkowo drutem kolczastym. Drewniane baraki budowano z gotowych elementów, a składane budynki były podobne do tych, które zachowały się w innych obozach. Często były to m.in. baraki stajenne (niem. Pferdestallbaracken). Większość baraków stawiano bezpośrednio na ziemi.

Pierwszy transport Żydów do Obozu Zagłady Treblinka
Dnia 22 lipca 1942 na murach domów getta w Warszawie rozlepiano obwieszczenia Rady Żydowskiej o przesiedleniu. O tego dnia codziennie między Warszawą a Treblinką zaczął kursować pociąg z „przesiedleńcami”, określany jako wahadłowy (najpierw jeden, a potem dwa). 23 lipca 1942 r. w godzinach rannych przyjechał do obozu pierwszy transport Żydów z Warszawy, przywożąc 7 400 osób. Tego dnia rozpoczęła się pierwsza faza mordowania przywożonych tu ludzi. Tylko z warszawskiego getta, od końca lipca do połowy września 1942 r., w trakcie wielu akcji wysiedleńczych, według dokumentów Rady Żydowskiej, wywieziono do Treblinki 241 000 Żydów. Jednocześnie deportowano tu Żydów także z innych gett. Żydzi z Generalnego Gubernatorstwa byli przywożeni w wagonach towarowych z zakratowanymi drutem kolczastym okienkami. Do tych, którzy próbowali ucieczki, strzelano. Szlak kolejowy (nr 34) Małkinia – Treblinka i Siedlce – Treblinka był usłany trupami. Konwojenci strzelali do uciekających, a rannych dobijali niemieccy żandarmi z posterunków w Kosowie Lackim i Bielanach, wysyłani celowo w okolice torów kolejowych. Pociągi konwojowane były przez esesmanów lub żandarmów, a funkcje strażników pełnili Ukraińcy, Łotysze lub Litwini. 

Stacja kolejowa Treblinka i bocznica kolejowa do obozów w Treblince
Nie istniała osobna bocznica prowadząca ze stacji Treblinka do Obozu Zagłady. Pociągi, np. z Warszawskiego getta, odchodziły do stacji Małkinia, która leżała 85 km od Warszawy. W Malkini przeczepiano lokomotywę na drugi koniec pociągu, który ruszał na południe do stacji Treblinka. Tam dzielono skład pociągu na trzy części, które stały na bocznicach stacji Treblinki. Następnie parowóz przetokowy, już tylko z 20 wagonami, jechał głównym torem w kierunku Wólki Okrąglik i dopiero za Poniatowem wjeżdżał na bocznicę prowadzącą do Żwirowni Majdan. Z tej bocznicy, przed samym Obozem śmierci, pociąg zjeżdżał na kolejny tor, bocznicę, prowadzącą już bezpośrednio do rampy obozu. Bocznica miała ponad 200 metrów i kończyła się przy wschodniej granicy obozu, tak że 20 wagonów z lokomotywą mieściło się za ogrodzeniem obozu.

Odległość kolejowa z Warszawy Gdańskiej do Małkini wynosi około 80–90 km, a trasa prowadzi przez Zielonkę i Tłuszcz linią kolejową nr 6. 

W związku z tym, że do obozu prowadziła bocznica tylko z jednym torem, transport więźniów był skomplikowany. Na terenie obozu mogło się zmieścić tylko 20 wagonów towarowych. Cały proces musiał uwzględniać przetaczanie wagonów do obozu oraz ich odtaczanie do reszty składu, oczekującego na stacji kolejowej Treblinka. Niemcy musieli zdawać sobie sprawę, że przez to rozładowywanie transportów będzie trudne do ukrycia. Wymagało też będzie zaangażowania dużej liczby strażników, szczególnie na stacji Treblinka, gdzie kwitł handel wodą i jedzeniem.





Ten dokument jest dowodem na logistyczne przygotowania do masowej eksterminacji. Użyty w tekście eufemizm "Umsiedlersonderzüge" (pociągi specjalne z przesiedleńcami) w rzeczywistości oznaczał transporty Żydów kierowanych z gett bezpośrednio do komór gazowych w Obozie zagłady Treblinka. Zamknięcie stacji Treblinki dla cywilów miało na celu ukrycie zbrodni przed osobami postronnymi, usprawnienie transportów śmierci i zatrzymanie handlu, w którym miejscowi wymieniali butelki z wodą za złoto i kosztowności. Dokument z 27 sierpnia 1942 r. zbiega się w czasie z kulminacyjnym momentem likwidacji Getta warszawskiego podczas Wielkiej Akcji, która trwała od 22 lipca do połowy września.
Pociągi śmierci miały absolutny priorytet, nawet przed transportami wojskowymi jadącymi na front wschodni. Standardowy skład pociągu z Warszawy to 60 wagonów towarowych. W każdym wagonie upychano od 80 do 150 osób. Warunki były tak dramatyczne, że wiele osób umierało jeszcze przed dotarciem do Treblinki.

Trasa Pociągów śmierci z Warszawy do SS-Sonderkommando Treblinka
Pociągi wyjeżdżały z Umschlagplatzu, jechały przez Warszawę Wschodnią, Wołomin, Tłuszcz i Małkinę aż do stacji Treblinka. Tam dzielono pociąg na trzy składy po 20 wagonów. Kiedy pociąg zjeżdżał z głównych torów prowadzących z Małkini do Siedlec, wjeżdżał na ok. 4-kilometrowy odcinek bocznicy, nazywanej Bocznicą Majdan (zbudowaną w 1921 r, do żwirowni), prowadzącej prosto do bramy obozu. Tam SS - niemiecka załoga i ukraińscy strażnicy przejmowali transport.

Komory gazowe w Obozie Zaglady Treblinka
"Stare komory gazowe" w Treblince funkcjonowały od momentu uruchomienia obozu śmierci w lipcu 1942 roku do czasu zastąpienia ich przez nowszy, większy budynek jesienią tego samego roku.
Komory gazowe były w murowanym, na biało otynkowanym budynkiem położonym w tzw. „górnym obozie” (obszarze zagłady). Niemcy starali się maskować przeznaczenie budynku – na drzwiach wejściowych umieszczono zasłonę z Gwiazdą Dawida, a nad wejściem napis „Łaźnia”. Wewnątrz znajdowały się trzy komory gazowe, każda o wymiarach około 4 × 4 metrów. Stare komory miały ograniczoną przepustowość (mieściły ok. 400–600 osób jednocześnie). Do uśmiercania wykorzystywano spaliny z silnika spalinowego (prawdopodobnie ciężarówki lub czołgu), który znajdował się w przybudówce obok komór.
Gaz był tłoczony rurami zamontowanymi pod sufitem, które przypominały sitka prysznicowe, co miało utwierdzać ofiary w przekonaniu, że idą do kąpieli. Po zakończeniu procesu (trwającego zazwyczaj od 15 do 30 minut) ciała wyciągano przez szerokie drzwi wylotowe znajdujące się po zewnętrznej stronie budynku i transportowano do masowych grobów.
Przy ogromnej liczbie transportów przybywających do obozu latem 1942 roku dotychczasowe trzy mniejsze komory nie nadążały z mordowaniem masowych transportów Żydów. Okazały się „niewydajne” , co skłoniło Franza Stangla do budowy kompleksu 10 nowych komór.
Budowę nowych, większych komór gazowych w obozie zagłady Treblinka II rozpoczęto na przełomie sierpnia i września 1942 roku, a oddano je do użytku na początku października 1942 roku. Nowy budynek mieścił 10 komór gazowych (po pięć po obu stronach korytarza), co pozwalało na jednoczesne uśmiercenie nawet do 5000 osób.

Arbeitserziehungslager Treblinka (powojenna, tzw. Treblinka I)
Karny Obóz Pracy założony latem 1941 roku.W Karnym Obozie Pracy (po wyzwoleniu, tzw. Treblinka I), który funkcjonował od lata 1941 roku do lipca 1944 roku, życie straciło około 10 000 osób. Treblinka I była obozem pracy przymusowej, w którym śmierć następowała w wyniku nieludzkich warunków, wycieńczenia lub egzekucji. Przez obóz przeszło łącznie około 20 000 osób. Przyczyny śmierci to głodowe racje żywnościowe, mordercza praca w pobliskiej żwirowni, epidemie tyfusu oraz brutalność strażników, którzy dokonywali doraźnych egzekucji (m.in. w lesie w pobliżu obozu). Strażnicy pomocniczy (wachmani) byli grupą około 100 osób, rekrutowaną głównie spośród byłych jeńców radzieckich, przede wszystkim narodowości ukraińskiej. Nazywano ich potocznie „Czarnymi”. Obecna historia Karnego Obozu Pracy wiąże z tym miejscem również pamięć Polaków, gdyż w opisach usilnie próbuje się zrobić z tego Obozu Karnego - Obóz Polski, mimo że wiadome jest, że co najmniej połowa więźniów to byli Żydzi.

Krzyż w Treblince i inne Dysproporcje
Na mapce Muzeum Treblinki obejmującej dwa obozy jest umieszczony trzykrotnie symbol krzyża (w Legendzie i na miejscu mogiły Hani Zaleskiej).  Na tej mapce obozów, gdzie zginęło 950 000 Żydów! Umieszczenie symbolu krzyża ogranicza się do wiary. Nie stanowił i nie stanowi wspólnego symbolu pamięci o zamordowanych.

Dysproporcje między udokumentowaną śmiercią jednostki a anonimową męką setek tysięcy osób.

"Twarz obozu Treblinka I kontra anonimowość mas w Treblinka II
W Treblince II (obozie zagłady) zamordowano blisko 1 000 000 ludzi. Nikt z nich nie ma własnego grobu. Umieszczenie na mapie, która obejmuje oba obozy, wyraźnego punktu "✝ Mogiła Hani Zaleskiej", to pewien rodzaj niesprawiedliwości, niezrozumienia! Inne miejsce zaznaczone na mapce, też z krzyżem, to kopiec. W kopcu tym są resztki kości zebrane na terenie Treblinki I, czyli szczątki zarówno Polaków, Romów, jak i Żydów, którzy stanowili większość więźniów w tym obozie pracy.
Pozostałe 18 osób z jej grupy są nieopisane. Losy nieznane?

✝  i 

Gwiazda Dawida i Krzyż
Gwiazda Dawida, nie krzyż, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli żydowskich, który na pomnikach pamięci zamordowanych Żydów pełni funkcję religijno-kulturową, oznaczając miejsce spoczynku lub upamiętnienia osób pochodzenia żydowskiego. 
Na pomnikach masowych grobów gwiazda Dawida jest jednoznacznym znakiem, że pochowani tam ludzie byli wyznania mojżeszowego lub żydowskiej narodowości. Dlatego też symbol ten znajduje się na licznych pomnikach upamiętniających ofiary Zagłady, jak również na mapach oznaczających te miejsca. Mapka jest opisana w pięciu językach. Oprócz polskiej legendy są po angielsku, francusku, niemiecku i rosyjsku, co wskazuje, że mapka została stworzona dla zwiedzających z zagranicy. Brakuje języka hebrajskiego, mimo że obóz zagłady jest bardzo często odwiedzany przez Izraelczyków mających rodziny zamordowane właśnie w Treblince.

Grupy uczestników Marszu Żywych odwiedzają Treblinkę co roku w ramach swojego programu edukacyjnego w Polsce. Każdego roku przez teren byłego obozu zagłady w Treblince przechodzi w tym czasie około 3000–3500 osób z całego świata (m.in. z Kanady, Meksyku, USA, Skandynawii i Izraela).
Uczestnicy spotykają się przy centralnym pomniku, aby odmówić modlitwę, kadisz, zapalić znicze i upamiętnić ofiary. Większość idzie następnie złożyć hołd Januszowi Korczakowi, po czym obchodzi teren obozu, szukając nazw miejscowości, z których pochodzili ich prababcie lub pradziadkowie, albowiem przyjeżdża już tzw. Czwarte pokolenie.

6 miesięcy - Sonderkommando 1005 w Treblince
Może trochę dziwny tytuł, ten "6 miesięcy”. Nawiązuje on do fotografii lotniczej z listopada 1943 roku i wizyty Himmlera w Treblince w marcu 1943 roku. Na fotografii nie ma "prawie" śladów istnienia Obozu Zagłady. Śnieg widać tylko we wgłebieniach terenu i na ścieżkach i drogach, jak również wzdłuż bocznicy kolejowej prowadzącej aż do żwirowni. Dookoła terenu obozu widać zaorane pola. Widac też, że orkę przedzimową (jesienną) pod zasiewy wiosenne wykonano na terenie obozu, między zewnętrznym a wewnętrznym ogrodzeniem. Te przygotowania na wiosenne siewy dokładnie widać wzdłuż północnej i wschodniej wewnętrznej granicy obozu, jak również na południe od bocznicy kolejowej. Brak śniegu widać we wschodniej części obozu, gdzie były rozbieralnie, komory gazowe, "Lazaret" i masowe groby. Nic właściwie nie wskazuje, że to mogiła prawie 1 miliona Żydów. Teren jest starannie zrównany. Dlatego nie widać tam śniegu. Nie ma jeszcze śladów procederu „hien cmentarnych” – gdy to okoliczni mieszkańcy i przyjezdni traktowali teren jako odkrywkową kopalnię złota i przekopywali teren, robili głębokie rowy, prawie tunele. Albowiem prochy ofiar zmieszane z piachem były wrzucane do grobów masowych, z których Sonderkommando 1005 wyciągało ciała ofiar.

Ostatni etap funkcjonowania Obozu Zagłady w Treblince w 1943 roku wiązał się z likwidacją gett w okręgu białostockim. 18–19 sierpnia 1943 r dotarł ostatni duży transport z likwidowanego getta w Białymstoku. Był to efekt brutalnej akcji wysiedleńczej, podczas której, podobnie jak w Warszawskim getcie, wybuchło powstanie (16 sierpnia 1943). Szacuje się, że w tym ostatnim transporcie znajdowało się około 1200 dzieci oraz kilka tysięcy dorosłych. Większość osób z tego transportu została zamordowana w komorach gazowych natychmiast po przybyciu, mimo że obóz był już w trakcie częściowej likwidacji po powstaniu więźniów z Sonderkomando, które wybuchło w Treblince 2 sierpnia 1943.

Historia likwidacji Obozu Zagłady Treblinka
W połowie lutego 1943 roku niemieccy żołnierze rozpoczęli prace ekshumacyjne w lesie katyńskim.
Następnie Radio Berlin oficjalnie ogłosiło światu odkrycie zwłok 10 000 polskich oficerów (liczba ta była wówczas zawyżona). Oczywiście, faktycznie w samym Katyniu spoczywało ok. 4400 osób). W tym samym okresie przybył na wizytację do Treblinki Heinrich Himmler. Wizyta ta była momentem zwrotnym w historii tego obozu zagłady, albowiem następnie wydał on rozkazy, które doprowadziły do rozpoczęcia akcji zacierania śladów zbrodni. Chodziło o zniszczenie dowodów zbrodni przed zbliżającą się Armią Czerwoną i Wojskiem Polskim. Wizyta Himmlera (luty/marzec 1943) zbiegła się w czasie właśnie z przybyciem tych wielkich transportów z Bałkanów. To wtedy zapadła decyzja, że po przyjęciu tych "ostatnich kontyngentów" obóz zostanie zlikwidowany. Mimo że miały to być "ostatnie kontyngenty", nowe transporty przychodziły aż do końca sierpnia 1943 roku.

Akcja przeszła do historii jako Akcja 1005 (Sonderkommando 1005).Naziści planowali zamordować wszystkich członków Sonderkommando po zakończeniu prac, aby wyeliminować ostatnich świadków. Świadomość ta przyczyniła się do wybuchu powstania w Treblince w sierpniu 1943 roku.
W Treblince pracujący więźniowie żydowscy (Sonderkommando) byli zmuszani do wydobywania setek tysięcy ciał z masowych grobów. Ciała palono na ogromnych rusztach wykonanych z szyn kolejowych. W celu zatarcia śladów zbrodni wprowadzono metodę palenia zwłok przy użyciu benzyny i oleju dieslowego, a przemieszane z piaskiem prochy zakopywano. Po spaleniu kości mielono w specjalnych wielkich młynkach, a prochy rozsypywano lub zakopywano. Teren wyrównywano i sadzono na nim roślinność, aby miejsce wyglądało jak zwykłe gospodarstwo rolne.

21-23 sierpnia 1943 r. – Koniec akcji zagłady w Treblince
Przyjmuje się, że w tych dniach komory gazowe w Treblince II przestały ostatecznie funkcjonować.
Ostatnie transporty to z Getta w Białymstoku gdzie.....
Po tym terminie do obozu nie kierowano już nowych transportów do natychmiastowej eksterminacji. Pozostali przy życiu więźniowie Sonderkommando zostali zmuszeni do dokończenia palenia zwłok i zatarcia śladów (rozbiórka budynków, zaoranie terenu).
Ostatnia grupa więźniów, która pracowała przy likwidacji obozu (tzw. Restkommando), została wysłana do obozu zagłady w Sobiborze 20 października 1943 roku, gdzie została zamordowana.

Po wybuchu powstania w getcie białostockim (16 sierpnia 1943), Niemcy natychmiast rozpoczęli masowe deportacje do obozów zagłady. Zwraca uwagę precyzja logistyczna: rozkaz wydany 17 sierpnia określa liczbę wagonów (58+2), czas przejazdu oraz "pusty" przebieg składów po dokonaniu mordu.
Koleje Rzeszy Niemieckiej
Dyrekcja Kolei Rzeszy w Królewcu
33 Bfp 9 Bfev.
Królewiec (Prusy), dnia 17 sierpnia 1943 r.
List telegramowy!
Zarządzenie dotyczące rozkładu jazdy nr 290
Do BA 1, MA, VA 21, GA oraz Dworca Głównego w Białymstoku, stacji Białystok Przemysłowy, placówek na trasie od Białegostoku do Małkini, stacji Treblinka, OBD 33 Warszawa – według specjalnego rozdzielnika –
W celu wywiezienia wysiedleńców [Aussiedlern] kursują następujące pociągi specjalne z Białegostoku do Małkini, cel: Treblinka.
Dnia 21.8.43
a) Pj 207, odjazd z Białegostoku o 7:00, plan nr 95828, przyjazd do Małkini o 9:45, odjazd o 9:50, przyjazd do Treblinki o 9:58.
Lp Pj 1207 (skład z pociągu 207), odjazd z Treblinki o 11:36, przyjazd do Małkini o 11:43, odjazd o 12:30, plan nr 93894, przyjazd do Białegostoku o 15:18.
b) Pj 208, odjazd z Białegostoku o 12:00, plan nr 91850, przyjazd do Małkini o 14:43, odjazd o 14:50, przyjazd do Treblinki o 14:58.
Lp Pj 1208, odjazd z Treblinki o 16:58, przyjazd do Małkini o 17:05, odjazd o 17:30, plan nr 93869, przyjazd do Białegostoku o 20:18.
Dnia 22.8.43
Pj 209 i Lp Pj 1209 jak powyżej w punkcie a).
Pj 210 i Lp Pj 1210 jak powyżej w punkcie b).
Dnia 23.8.43
Pj 211 i Lp Pj 1211 jak dnia 21.8. w punkcie a).
Dla każdego pociągu należy podstawić 58 wagonów towarowych [G] dla osadzonych i 2 wagony [M] dla eskorty. Puste składy należy odesłać z Treblinki. Trakcja i obsługa dla wszystkich pociągów zapewnione przez parowozownię lub dworzec główny w Białymstoku. Prędkość pociągu: dla składów pełnych 30,9, dla pustych 30,11.
Wagony należy przygotować na czas na stacji Białystok Przemysłowy i przetransportować na dworzec główny w Białymstoku w celu włączenia do podanych rozkładów.
Zleceniodawca: Komendant Policji i Bezpieczeństwa i SD w Białymstoku.
Punkty 1 i 4 tego dokumentu są szczególnie porażające.  Punkt 1 – gdzie wyszczególniona jest totalna waga pełnego i pustego pociągu – wskazuje, że przywiezieni do Obozu Śmierci Treblinka ważyli wraz z bagażami 200 ton. Punkt 4 – nakazuje on „uprzątnięcie” wagonów przez więźniów obozu (Arbeitskräfte des Lagers) po tym, jak ofiary zostały wypędzone do komór gazowych. Dokument ten pokazuje, jak machina Zagłady była zintegrowana z codzienną, biurokratyczną pracą kolei.

Zarządzenia specjalne.
1.) Obciążenie: pociąg pełny 800 t, pociąg pusty 600 t.
2.) Pociąg specjalny, jak również pociąg pusty, należy prowadzić zgodnie z rozkładem jazdy, aby mogły zostać zachowane czasy załadunku i rozładunku oraz obieg wagonów. Należy zadbać o terminowe podstawienie lokomotyw. Ozl Radom oraz Zl Siedlce i Częstochowa nadzorują bieg pociągu.
3.) Stacja Włoszczowa melduje liczbę przewożonych osób listem poleconym do Luf 33, Gedob [Dyrekcja Generalna Kolei Wschodniej].
4.) W Treblince wagony mają zostać uprzątnięte przez siły robocze obozu.
5.) Powiadomienie na trasie zgodnie z ANB nr 206/42.
6.) Otrzymanie niniejszego rozkładu jazdy należy potwierdzić przełożonej OBD [Okręgowa Dyrekcja Kolei].
podpisano: Zahn
Uwierzytelnił: Glas
Inspektor Kolei Rzeszy

Kontekst historyczny
Dokument ten dotyczy likwidacji getta w Białymstoku (sierpień 1943). Po wybuchu powstania w getcie białostockim (16 sierpnia) Niemcy rozpoczęli masowe deportacje do obozów zagłady. Zwraca uwagę precyzja logistyczna: rozkaz określa liczbę wagonów (58 dla ofiar), czas przejazdu oraz "pusty" przebieg składów po dokonaniu mordu.
Niestety, podczas buntu 2 sierpnia 1943 roku nie udało się więźniom zniszczyć komór gazowych, które zostały użyte do uśmiercenia transportu Żydów z Getta Białostockiego.

Bunt w Treblince 2 sierpnia 1943 r. Więźniowie wykradli broń z magazynu (blisko południowej części) i podpalili jeden z baraków i magazyny, co było sygnałem do walki. Ogień i dym z podpalonych budynków i magazynów w południowej części zdezorientowały i ograniczyły widoczność strażnikom na wieżach. W Treblince nie ma tabliczki lub kamienia oznajaczającego miejsce "tu przecięto druty”. Miejsce to jest w okolicach północno-wschodniego narożnika, gdzieś wzdłuż północnej linii kamieni (za pomnikiem głównym, patrząc od strony rampy). więźniowie przecieli druty kolczaste ogrodzenia i biegli w kierunku północnym, w stronę bagien i lasu.





Na terenie Totenlager (Obozu śmierci) znajdował się ogrodzony barak dla więźniów, których wykorzystywano do grzebania i palenia zwłok. Było ich około 300 osób. W tej części obozu znajdowało się kilka głębokich dołów na zwłoki, wykopanych głównie za pomocą specjalnych koparek (bagrów), sprowadzonych tu w końcu lipca 1942 r. Wykopy sięgały do 10 m głębokości (jak trzy piętra w budynku).
Bunt w Treblince
Więźniowie wykradli broń z magazynu (blisko południowej części) i podpalili jeden z baraków i magazyny, co było sygnałem do walki. Ogień i dym z podpalonych budynków i magazynów w południowej części zdezorientowały i ograniczyły widoczność strażnikom na wieżach. W Treblince nie ma tabliczki lub kamienia oznajaczającego miejsce "tu przecięto druty”. Miejsce to jest w okolicach północno-wschodniego narożnika, gdzieś wzdłuż północnej linii kamieni (za pomnikiem głównym, patrząc od strony rampy). więźniowie przecieli druty ogrodzenia i biegli w kierunku północnym, w stronę bagien i lasu.

SS płaciło Kolejom Rzeszy (Deutsche Reichsbahn) za każdego przewożonego człowieka stawkę jak za bilet w 3. klasie (z zniżką grupową), przy czym dzieci poniżej 4. roku życia jechały „za darmo” do swojej śmierci. Kiedyś obliczyłem, ile SS zapłaciło za transport całego Domu Sierot do Trebinki.

Friday, March 27, 2026

List Janusza Korczaka do dr Anny Braude-Hellerowej - 11 lutego 1942.


Budynek Dzielna 39 na fotografiach, po lewej zaznaczony leżącą literą L.


List Janusza Korczaka do Izby Lekarskiej, ul. Leszno 3, na ręce dr Anny Braude-Hellerowej, przewodniczącej Komisji Zdrowia, z informacją o podjęciu pracy w Głównym Domu Schronienia.



        Szanowna Pani.

    Zdecydowałem zamknąć się w obozie koncentracyjnym dla sierot okrzyczanego na całą dzielnicę Sierocińca Dzielna 39 (jeśli wierzyć alarmom, umiera tam parę dziesiątków dzieci dziennie). – Karkołomne przedsięwzięcie, ale trzeba spróbować zaradzić temu.
    Nie bardzo wierzę w powodzenie, ale nie można poprzestawać na westchnieniach i okrzykach zgrozy.
    Obawiam się, że niewiele pomogę, a siostrę zamrożę. Byłaby to niepotrzebna ofiara moich ekstrawagancji.

    Z szacunkiem


11/II 1942




List (kopia na papierze przebitkowym) należy do dokumentów uratowanych z Małego Getta przez Pana Miszę, jedynego wychowawcę z Domu Sierot, który przeżył deportację Domu Sierot do obozu Treblinki – 5 sierpnia 1942.



Wednesday, March 25, 2026

Od "HACEFIRA" w pierwszym numerze Małego Przeglądu z października 1926 roku do Deklaracji Niepodległości Izraela w maju 1948 roku.

Od "HACEFIRA" w pierwszym numerze Małego Przeglądu z października 1926 roku do Deklaracji Niepodległości Izraela w maju 1948 roku.

"HACEFIRA" (Ha Cfira) z października 1926 roku 

Deklaracja Niepodległości Izraela w maju 1948 roku została odczytana w tym budynku w Tel-Avivie.

Zdjęcie wykonane 14 maja 1948 roku w Tel Awiwie, tuż przed ceremonią ogłoszenia niepodległości Izraela. Grünbaum (po lewej stronie z charakterystyczną bródką) to Icchak Grünbaum. Był jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości i pierwszym ministrem spraw wewnętrznych nowo powstałego państwa.

Oglądając 
pierwszy numer Małego Przeglądu z października 1926 r., zawsze wracałem do informacji na pierwszej stronie o dziwnym tytule "Hacefira".
 Kilka razy sprawdzałem, co to była ta Hacefira, mimo że wyjaśnienie było już zamieszczone w samej notatce.
 W Wikipedii znalazłem, że Hacefira może być przetłumaczona jako "Przedświt".

H A C E F I R A.
NAJSTARSZA GAZETA HEBRAJSKA „HACEFIRA” ZACZĘŁA OD DNIA 29 WRZEŚNIA ZNOWU WYCHODZIĆ. JEST TO SZEŚĆDZIESIĄTY PIĄTY ROK JEJ WYDAWNICTWA.
HEBRAJSKIE GAZETY PRAWIE ZAWSZE PAMIĘTAŁY O MŁODZIEŻY I DZIECIACH. „HACEFIRA” PRZEZ DŁUGI CZAS WYDAWAŁA DODATEK „DLA MAŁYCH”. JAK NAM DONIESIONO Z REDAKCJI „HACEFIRY”, MAJĄ ZAMIAR WKRÓTCE WZNOWIĆ DODATEK DLA MŁODZIEŻY.
Pewnego rodzaju olśnienie nastąpiło, czytając przedmowę do książki Janusza Korczaka, "Mośki, Joski i Srule", przetłumaczonej na jiddisch: משהלעך, יאָסעלעך, ישראליקלעך – Moshelekh, Yoselekh, Yisroliklekh. W tym pierwszym kompletnym wydaniu po jiddisch przedmowę napisał Icchak Grünbaum:
Tak, właśnie Icchak Grünbaum, którego nazwisko było mi dobrze znane. Pamiętałem o jego kontakcie z Korczakiem w 1939 roku, gdy Korczak miał zamiar pojechać na stałe do Izraela. Grünbaum pracował wtedy dla Agencji Żydowskiej, Sochnutu, organizacji zajmującej się imigracją Żydów do Erec Israel. Korczak był aktywny przy zakładaniu polskiej sekcji tej organizacji w maju 1929 roku. Ze wstępu dowiedziałem się, że urodzili się w tym samym roku, że studiowali jednocześnie: Grünbaum prawo, a Korczak medycynę.
Grünbaum był redaktorem i publicystą w hebrajskojęzycznym tygodniku „Hacefira” ( Jutrzenka, Przedświt) ukazującym się w Warszawie w okresie, gdy Korczak zakładał Mały Przegląd. Obaj byli czołowymi postaciami życia żydowskiego w przedwojennej Polsce.
Najważniejszy punkt styku ich biografii to spotkania podczas wizyt Korczaka w Erec Israel Grünbaum, który wyemigrował tam w 1933 roku.

„Mośki, Joski i Srule” po żydowsku (jiddisz)
"Moiszelech, Joselech, Isruliklech" to własciwie pierwsze pełne wydanie po jiddisz (jez. żydowski) ksiazki Korczaka "Mośki, Joski i Srule”. Wydanie, tłumaczenie z polskiego orginalu, ukazało się w Argentynie w 1950 roku. Ilustracje w tej książki to ilustracje Sary Lipszyc. Pochodzą z wydania pierwszego po polsku i po hebrajsku. Ilustracje to chyba wspólne dzieło Sary Lipszyc i Korczaka. Większość ilustracji ma dwie części. Górna ilustracja jest zazwyczaj "biologiczna”, a dolna w większości związana z życiem dzieci na koloniach w Michałówce. Tu widać wyraźnie wpływ Korczaka, dla którego zapoznanie dzieci z przyrodą było bardzo ważne.
"Moiszelech, Joselech, Isruliklech" to własciwie pierwsze pełne wydanie po jiddisz (jez. żydowski) ksiazki Korczaka "Mośki, Joski i Srule”. Wydanie, tłumaczenie z polskiego orginalu, ukazało się w Argentynie w 1950 roku. Ilustracje w tej książki to ilustracje Sary Lipszyc.

"Moiszelech, Joselech, Isruliklech" to własciwie pierwsze pełne wydanie po jiddisz (jez. żydowski) ksiazki Korczaka "Mośki, Joski i Srule”. Wydanie, tłumaczenie z polskiego orginalu, ukazało się w Argentynie w 1950 roku. Ilustracje w tej książki to ilustracje Sary Lipszyc.

Przedmowę do książki Janusza Korczaka, "Mośki, Joski i Srule", przetłumaczonej na jiddisch: משהלעך, יאָסעלעך, ישראליקלעך – Moshelekh, Yoselekh, Yisroliklekh napisał Icchak Grünbaum.


"In dorf Michajlowka" (pol. „W wiosce Michałówka”) ukazała się w języku jiddisch, po żydowsku, w 1921 roku. Byla to skrócona wersja książki Korczaka "Mośki, Joski i Srule” (około 30 stron).


Wspomnienia o Januszu Korczaku
autorstwa Icchaka Grünbauma
(Notatka pod tytułem wskazuje, że tekst pochodzi z publikacji Biura Historii Żydowskiej)
Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Henryk Goldszmit, syn zamożnej, asymilowanej rodziny z Warszawy. Kultura polska – w jej najszlachetniejszym znaczeniu – była naturalnym środowiskiem tej rodziny. Pod tym nazwiskiem, którym później stał się znany szerokim rzeszom polskiego społeczeństwa, Goldszmit wszedł w żydowskie środowisko i do jego instytucji dziecięcych. Pracując wśród dzieci i wraz z nimi, odnalazł drogę powrotną do swojego cierpiącego i walczącego narodu, którego świętym i bohaterom oddał później miejsce w swoim sercu.
Henryka Goldszmita spotkałem po raz pierwszy, gdy obaj byliśmy młodymi studentami rosyjskiego uniwersytetu w Warszawie. Spotkanie nastąpiło przypadkiem w jednym z małych pokoi redakcji czasopisma „Hacefira”, która mieściła się wówczas przy ulicy Nowolipie. Siedzieliśmy wciśnięci w kąt i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim, poznając się nawzajem, a ja poczułem, że mam przed sobą człowieka o niezwykłej wrażliwości, który patrzy na świat oczami pełnymi melancholii, ale i głębokiego zrozumienia dla ludzkiej niedoli. Już wtedy, w tych wczesnych latach, Goldszmit przejawiał tę szczególną miłość do dziecka, którą później uczynił treścią całego swojego życia.
W naszej rozmowie przewijał się wątek tragizmu żydowskiego losu w diasporze, choć on sam dopiero wówczas zaczął świadomie dryfować w stronę żydostwa, wychodząc z bezpiecznej przystani polskiej asymilacji. Pamiętam, jak z wielką pasją mówił o potrzebie reformy wychowania, o tym, że dziecko nie jest jedynie „człowiekiem w przyszłości”, ale pełnowartościową istotą ludzką „tu i teraz”.
Przez kolejne lata nasze drogi krzyżowały się wielokrotnie na gruncie działalności społecznej w Warszawie. Widziałem, jak z Henryka Goldszmita – błyskotliwego lekarza i literata – stawał się Starym Doktorem, Januszem Korczakiem, który w Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej stworzył małą republikę dziecięcą, rządzoną zasadami sprawiedliwości i miłości.
Nawet gdy los rzucił mnie do Palestyny, a nad Europą zaczęły gromadzić się czarne chmury, wieści o jego niezłomnej postawie docierały do nas, budząc najwyższy podziw. Jego powrót do korzeni, do narodu żydowskiego, nie był ucieczką przed polskością, lecz dopełnieniem jego humanistycznej misji – stanął u boku tych najbardziej prześladowanych, idąc z nimi aż do samego końca.
W Polsce przyjęła się nazwa organizacji pochodząca z języka hebrajskiego Ha-Sochnut ha-Jehudit le-Erez Izrael. W Polsce, na dwa miesiące przed Kongresem Syjonistycznym w Zurichu, powstał komitet, którego zadaniem było zorganizowanie Sochnutu w Polsce. W skład tego komitetu wszedł Janusz Korczak. Nie był jednak przedstawicielem na Kongresie Syjonistycznym w Zurichu.

„Mośki, Joski i Srule” po hebrajsku
Tytuł książki Janusza Korczaka „Mośki, Joski i Srule” w tłumaczeniu na język hebrajski to zazwyczaj: מוש'לה, יוס'לה ושרול'ה - czyli Moszele, Josele we-Srulele (GFH)
Hebrajski tytuł wykorzystuje zdrobnienia imion (z końcówką „-le” typową dla jiddisz, która przeszła do potocznego hebrajskiego), odpowiadające polskim imionom: Mojżesz (Mośka), Józef (Joska) i Izrael (Srul).
Fragmenty książki „Mośki, Joski i Srule” w tłumaczeniu na język hebrajski pojawiały się w hebrajskiej prasie dziecięcej już w okresie międzywojennym. Jednym z tłumaczy był Amacja Barlas, który opublikował fragmenty pt. Ba-Moszawa („W kolonii”) w tygodniku „Iton Katan” w 1929 roku.
Warto zauważyć, że tytuł widoczny na zdjęciu wydania w Polsce po hebrajsku to משהלעך, יאָסעלעך, ישראליקלעך (Moszelekh, Yoselekh, Yisroliklekh), jest jidyszowy i w liczbie mnogiej i znaczy własciwie „Mali Mojżesze, mali Józefowie i mali Izraelkowie”


Mośki, Joski i Srule. Tutaj po polsku i hebrajsku, książka wydana w Warszawie w 1922 roku.
Rysunki chłopców trochę się różnią! Czym?
Iton Katan - shavuon metsuyar le - yeladim u - le - no'ar " Mała Gazeta była cotygodniową ilustrowaną gazetą dla dzieci i młodzieży wydawaną w Warszawie pod redakcją Jerachmiela Weingartena, w latach 1928-1929. W wydaniu Iton Katan nr 29 (57), 10 maja 1929, strony 6-9, jest fragment książki Korczaka „Moski, Joski, i Srule”: „Ba – Moszawa” (Na kolonii letniej), przekład na hebrajski przez Amacie Barlasa. Na okładce jest zdjęcie Korczaka z jego dzieciństwa, 11 lat.
Wydanie z 1922 roku "Mośki, Joski i Srule" której tytuł w języku hebrajskim jest:
Moyshelekh, Yoselekh, Yisrolikelekh. Wydawnictwo "Di Cajt" (Czas) ulica Dzielna 13 Warszawa.
Ciekawe stemple: polskie, niemieckie i po żydowsku.



"