Janusz Korczak był radykalnym przeciwnikiem kar cielesnych i jednym z pierwszych pedagogów, którzy głośno domagali się ochrony nietykalności fizycznej dziecka. Jego poglądy w tej kwestii opierały się na głębokim przekonaniu, że dziecko jest pełnoprawnym człowiekiem, a nie „człowiekiem przyszłości”.
Korczak uważał, że stosowanie przemocy uczy dziecko jedynie strachu i szacunku do siły, a nie do zasad moralnych. Twierdził, że bicie słabszego (dziecka) przez silniejszego (dorosłego) jest aktem upokarzającym dla obu stron i daje fatalny przykład społeczny.
Korczak w swoim dziele Prawo dziecka do szacunku pytał retorycznie: „W jakichże nadzwyczajnych okolicznościach odważono by się pchnąć, szarpnąć, uderzyć dorosłego?”. Podkreślał, że to, co u dorosłego uznalibyśmy za napaść, u dziecka błędnie nazywa się „środkiem wychowawczym”.
Korczak w swoim dziele Prawo dziecka do szacunku pytał retorycznie: „W jakichże nadzwyczajnych okolicznościach odważono by się pchnąć, szarpnąć, uderzyć dorosłego?”. Podkreślał, że to, co u dorosłego uznalibyśmy za napaść, u dziecka błędnie nazywa się „środkiem wychowawczym”.
Korczak uważał, że najgorszą rzeczą na świecie jest sytuacja, w której dziecko boi się własnego rodzica lub nauczyciela.
W prowadzonych przez niego domach sierot (np. Domu Sierot w Warszawie) obowiązywał kodeks, który surowo zabraniał kar cielesnych. Jeśli wychowawca stracił panowanie nad sobą i uderzył dziecko, musiał to publicznie zapisać i mógł zostać wezwany przed sąd koleżeński, w którym zasiadały dzieci.
Korczak definiował osobę bijącą dziecko wprost: „Kto uderza dziecko, jest oprawcą”. Jego idee stały się fundamentem dla współczesnej Konwencji o prawach dziecka.
Korczak definiował osobę bijącą dziecko wprost: „Kto uderza dziecko, jest oprawcą”. Jego idee stały się fundamentem dla współczesnej Konwencji o prawach dziecka.
| Korczak w swoim dziele Prawo dziecka do szacunku pytał retorycznie: „W jakichże nadzwyczajnych okolicznościach odważono by się pchnąć, szarpnąć, uderzyć dorosłego?”. |
