Saturday, November 15, 2025

Czy jest grób Janusza Korczaka w Treblince. I tak i nie! - Rozdział 15 - Post Scriptum.

Czy jest grób Janusza Korczaka w Treblince. I tak i nie! 

--------------------------------------------------------------------------

Rozdział 15

Od Ojca do najmłodszego syna: Życzenie i dziedzictwo Pana Miszy

We  wrześniu 1969 roku obchodziłem swoje dwudzieste urodziny. Moje trzecie w Sztokholmie, trzecie bez rodziców. Oni nie mogli przyjechać do Szwecji, ja nie mogłem pojechać do Polski. Pisaliśmy do siebie listy i raz na miesiąc rozmawialiśmy przez telefon. W jednym z trzech listów urodzinowych, ojciec napisał do mnie:
„Moje dwudzieste urodziny zbiegły się w czasie, gdy po ukończeniu szkoły w Pińsku wylądowałem w Warszawie. Dużo sobie po niej obiecywałem. Moje uniwersytety i moją drogę przez mękę w dwudziestoleciu międzywojennym, w czasie okupacji, no i sukcesy po wyzwoleniu – znasz. W tym czasie danym mi było poznać, zbliżyć się i pracować z Wielkim Człowiekiem – Januszem Korczakiem. Życzę Ci, synku, abyś w życiu zetknął się z człowiekiem tej miary, byś mógł powiedzieć, że w jakiejś mierze i Ty służyłeś wielkim ideałom ludzkości”.
Kiedy mój ojciec, „Pan Misza”, zmarł w marcu 1993 roku, chciałem go w jakiś sposób upamiętnić. Pustka, jaką po sobie pozostawił, była przytłaczająca. Pomyślałem, że wielką radością dla mojego ojca byłoby nie zaprzepaścić jego dziedzictwa, czyli zachować pamięć o Korczaku. Postanowiłem stworzyć Pierwsze Internetowe Repozytorium Korczakowskie. Powstało ono z zasobów Szwedzkiego Archiwum Korczakowskiego. W tamtym czasie możliwości techniczne były minimalne, a do opracowania było mnóstwo zdjęć i tekstów. To była moja tak zwana „praca u podstaw”. Okazało się, że to dopiero początek. Pisałem artykuły o Korczaku i wygłaszałem wykłady.

Z czasem zacząłem coraz więcej wykorzystywać także przestrzeń wirtualną i często dzieliłem się wiedzą o niej na moim blogu, który do tej pory przeczytało 2 miliony osób. Artykuły pisałem po polsku, angielsku i szwedzku. Co poniektóre również po rosyjsku. Byłem konsultantem przy różnych projektach, w których „Stary Doktor” był głównym bohaterem. Angażowałem się głęboko i czułem, że to ważne. Teraz, po ponad pół wieku, kiedy czytam list mojego ojca, rozumiem życzenia, które mi złożył. Wiem też, że spotkałem kogoś wyjątkowego.


--------------------------------------------------------------------------
79-80

Postscriptum 
Postscriptum to łacińskie wyrażenie oznaczające „po piśmie”, używane jako dopisek na końcu tekstu lub w listach po podpisie. W Postscriptum (w skrócie PS) dodaje się informacje, o których się zapomniało lub których treść nie pasuje do głównego przekazu. Myślałem o tym swoistym dopisku, czytając i redagując książkę Pana Miszy, mojego ojca. Podobnie jak on – i w przeciwieństwie do wielu innych autorów – nie chciałem wprowadzać wątków martyrologicznych zbyt wcześnie, by niepotrzebnie nie epatować cierpieniem i nie odciągać uwagi od życia, o którym traktuje ta książka. Niniejsze postscriptum jest właściwie odpowiedzią na moje własne, wieloletnie pytania i przemyślenia.
Czy Janusz Korczak ma grób w Treblince? I tak, i nie.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku niemal 950 000 Żydów zamordowanych w tym obozie zagłady. Początkowo ofiary grzebano w wielkich mogiłach zbiorowych w południowo-wschodniej części obozu. Jednak w 1943 roku naziści, próbując zatrzeć ślady masowego mordu, nakazali ekshumację ciał i palenie ich na olbrzymich rusztach pod gołym niebem, zbudowanych z szyn kolejowych i drewna. Po spaleniu prochy oraz szczątki wrzucono z powrotem do tych samych głębokich dołów, które otwarto przy ekshumacji, i zasypano ziemią.
To, że szczątki zostały zakopane tak głęboko, przyczyniło się po wojnie do strasznego precedensu – działalności tzw. „kopaczy złota”, którzy w poszukiwaniu rzekomych kosztowności drążyli w ziemi głębokie tunele. Ten proceder trwał aż do początku lat 60. W niniejszej książce zamieszczam fotografie Luftwaffe z 1944 roku, które wyraźnie pokazują ślady tych działań oraz topografię terenu obozowego z tamtego okresu.
Dziś cały teren obozu zagłady w Treblince jest uznawany za jedną masową mogiłę, a pomnik upamiętnia wszystkich tam zgładzonych – w tym Korczaka, personel Domu Sierot i 239 dzieci. Warto jednak wiedzieć, że w Treblince znajduje się jeden szczególny kamień dedykowany dr. Januszowi Korczakowi (Henrykowi Goldszmitowi). Jest to jedyny głaz spośród 17 000 kamieni tworzących to upamiętnienie, który nosi imię i nazwisko konkretnej osoby, a nie nazwę miasta czy kraju.
Osobista tragedia: Rodzina Rozentalów
Ostatni raz moja matka, Lunia Rozental, widziała swojego ojca, Gabriela, 26 czerwca 1942 roku w getcie warszawskim. Wczesnym rankiem dziadek poszedł po darmową zupę do kuchni ludowej przy ulicy Ogrodowej. Gdy tego dnia nie wrócił do domu, rodzina zrozumiała, że został deportowany do Treblinki. Siostry Rozental nigdy więcej nie usłyszały o swoim ojcu. Tego dnia do obozu zagłady wywieziono 6 400 Żydów. Gabriel Rozental został zamordowany w wieku 48 lat. Nie zachowało się po nim ani jednego zdjęcia.
Moja babcia, Helena Rozental z domu Polirsztok, również zginęła w Treblince. Aby uniknąć deportacji, pracowała i mieszkała w jednej z fabryk (szopów) produkujących szczotki dla Niemców. Mimo to 3 sierpnia 1942 roku została wyprowadzona na Umschlagplatz i wywieziona do obozu. Tam została zamordowana w komorze gazowej w wieku 45 lat. Tego wieczoru moja matka, idąc ją odwiedzić, zastała w pokoju jedynie puste łóżko. Siedziała na nim przez długi czas i prawdopodobnie to właśnie wtedy, w obliczu tej pustki, zdecydowała się na ucieczkę z getta na „aryjską” stronę. Tego dnia do Treblinki wywieziono 6 458 osób.
5 sierpnia do obozu zagłady w Treblince deportowano kolejne 6 623 osoby. Wśród nich byli Janusz Korczak, Pani Stefa, 239 dzieci i dziesięcioro nauczycieli, a także podopieczni kilku innych sierocińców z Małego Getta. Prochy moich dziadków, Heleny i Gabriela Rozentalów, oraz ponad 100 innych członków rodzin Polirsztok, Rozental i Wójcikiewicz z Warszawy są rozproszone po całej ziemi treblińskiej.
Pamięć i Zagłada
Treblinka była drugim po Auschwitz-Birkenau najbardziej morderczym nazistowskim obozem zagłady. To właśnie tam, a nie w Auschwitz, zamordowano większość polskich Żydów. Ofiary transportowano w wagonach bydlęcych i zabijano w komorach gazowych tlenkiem węgla natychmiast po przybyciu. Obóz działał od 23 lipca 1942 roku do października 1943 roku.
Do dziś nie znamy dokładnej godziny ani miejsca śmierci Janusza Korczaka. Mój ojciec, Pan Misza – jedyny wychowawca z Domu Sierot, który przeżył deportację i Zagładę – zawsze dopuszczał możliwość, że Korczak mógł umrzeć z wycieńczenia, braku powietrza i wody jeszcze w przepełnionym wagonie w drodze do Treblinki. Istnieje jednak inny, równie tragiczny wątek, który rzuca nowe światło na ostatnie chwile Doktora.
Według niektórych relacji wspólna śmierć Korczaka i jego wychowanków w Treblince została brutalnie przerwana tuż po wyjściu z wagonów. Korczakowi, wycieńczonemu i prawdopodobnie półprzytomnemu, nie pozwolono pójść z chłopcami do rozbieralni dla mężczyzn. Zamiast tego, został siłą oddzielony od dzieci i zawleczony do tzw. Lazaretu. Miejsce to, które w rzeczywistości było polaną egzekucyjną zamaskowaną flagą Czerwonego Krzyża, widać wyraźnie na jednej z zamieszczonych w książce fotografii Luftwaffe. Tam, w samotności, oddzielony od swoich dzieci, Doktor został zastrzelony nad krawędzią płonącego dołu. To potęguje tragizm jego losu – w ostatnich chwilach odebrano mu to, co było dla niego najcenniejsze: możliwość bycia przy dzieciach do samego końca.
Dziś na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie stoi pomnik poświęcony Staremu Doktorowi i jego dzieciom. Jest on uważany za jego symboliczny grób (cenotaf) – miejsce pamięci w mieście, w którym żył i pracował. Jest on jednak tylko symbolem; prawdziwe szczątki Korczaka, jego personelu i dzieci spoczywają w ziemi Treblinki.

Na cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie jest pomnik, poświęcony Januszowi Korczakowi i dzieciom z jego sierocińca. Pomnik jest dziś powszechnie uważany za jego symboliczny grób (cenotaf – pusty grób). Pomnik ten służy jako miejsce pamięci i żałoby w mieście, w którym żył i pracował. Jest symboliczny, ponieważ prochy Korczaka, personelu i dzieci z Domu Sierot spoczywają na terenie obozu zagłady w Treblince. Na fotografii pan Misza – Michał Wasserman Wróblewski, jedyny wychowawca Domu Sierot, który przeżył deportację 5 sierpnia 1942 r.
____________________________________________________

81

Liczba przesiedlonych w poszczególnych dniach od 22.07 do 12.8.1942 r. to liczba wysłanych do Treblinki odpowiadająca liczbie tam zamordowanych.

W Treblince jest kamień upamiętniający dr. Janusza Korczaka (Henryka Goldszmita). Jest to jedyny kamień spośród 17 000 kamieni/nagrobków na tym terenie, który nosi imię, a nie nazwę miasta lub kraju.

____________________________________________________

82

Na rampie obozowej (R) – skrupulatnie ucharakteryzowanej na prawdziwą stację kolejową z fałszywymi okienkami kasowymi, zegarami i rozkładami jazdy – rozegrał się ostatni akt tragedii sierocińca. Po przybyciu, 239 dzieci rozdzielono według płci. Dziewczynki, pod opieką Stefanii Wilczyńskiej i innych wychowawczyń, pędzono w stronę baraku rozbieralni dla kobiet (W). W tym samym czasie chłopcy, wraz z wychowawcami i Januszem Korczakiem, byli prowadzeni do rozbieralni dla mężczyzn (M). Krótko potem ofiary, poddane skrajnej przemocy ze strony esesmanów i ukraińskich strażników, zostały wpędzone do komór gazowych (G). Korczak, sędziwy i wycieńczony brutalnym transportem w dusznym sierpniowym upale, mógł nie być w stanie dotrzeć o własnych siłach do komór gazowych. W takich przypadkach Niemcy często stosowali „procedurę Lazaretu”. Pod pretekstem opieki medycznej, w miejscu oznaczonym flagą Czerwonego Krzyża, ofiary zabierano nad ustronny dół i mordowano strzałem w tył głowy. To, czy Korczak zginął w komorze gazowej, czy w „Lazarecie”, pozostaje przedmiotem debaty historycznej, jednak jego obecność z dziećmi do samego końca jest bezdyskusyjna.
To zdjęcie lotnicze terenu obozu zostało wykonane przez Luftwaffe wiosną 1944 roku, krótko przed przybyciem Armii Czerwonej i kilka miesięcy po likwidacji obozu. Wszystkie obiekty z fazy eksterminacji zostały już usunięte. Wyraźnie widoczne jest nowo wybudowane gospodarstwo rolne (U), będące częścią niemieckiego kamuflażu mającego przedstawić to miejsce jako produktywną farmę. Na fotografię nałożono lokalizację kluczowych struktur: obecnego Upamiętnienia (kolor jasnoniebieski) oraz drugiego, większego budynku komór gazowych, ukończonego pod koniec września 1942 roku w celu zwiększenia „wydajności” obozu. Dr Janusz Korczak (jasnoniebieska kropka) został upamiętniony pojedynczym kamieniem – jest to jedyny spośród 17 000 symbolicznych głazów, który nosi indywidualne nazwisko.

____________________________________________________
83

Obecny widok z lotu ptaka na teren obozu zagłady w Treblince. Jasnoniebieski punkt w pobliżu Pomnika wskazuje lokalizację „kamienia Korczaka”.