Tuesday, January 8, 2019

Stella Eliasberg, wiceprezes Towarzystwa Pomoc dla Sierot, pod którego skrzydłami działał Dom Sierot Janusza Korczaka

Powszechnie wiadomo że gdy w 1909 roku Stefania Wilczyńska powróciła po studiach do Polski zwróciła się właśnie do Stelli Eliasbergowej z prośbą o pracę w przytułku na ul. Franciszkańskiej 2. Przytułek należal do Towarzystwa "Pomocy dla Sierot”. Wiadomo że Korczak regularnie odwiedzał przytułek na Franciszkańskiej.


Towarzystwo „Pomoc dla Sierot” (powstałe w 1907 roku) przejęło Oddział Sierocej Pomocy przy „Bratniej Pomocy”. Główny cel, jakim była szeroko rozumiana opieka nad sierotami i biednymi dziećmi żydowskimi, Towarzystwo realizowało poprzez dostarczanie dzieciom odzieży, pożywienia, schronienia, opieki lekarskiej oraz zapewnienie im edukacji w szkołach rzemieślniczych i zakładach naukowych. W roku 1910 Towarzystwo „Pomoc dla Sierot” podjęło decyzję wybudowania własnego domu dla dzieci. W dniu 12 maja 1910 roku zakupiono przy ulicy Krochmalnej 92 plac za kwotę 24.000 rubli. Powołano Komisję Budowlaną pod przewodnictwem Izaaka Eliasberga. W jej skład wchodził także Janusz Korczak. Według sprawozdania z roku 1917, z okazji 10-lecia Towarzystwa, miało ono 1756 członków i ponad 140 darczyńców.


Stella Eliasberg, tak mało się o niej pisze a to tak ważna osoba w życiu Korczaka i historii Domu Sierot. Kiedyś, jako dziecko poznałem jej córkę Helenę Syrakus. Córka, profesor architektury w Warszawie badała możliwości dobudowania jeszcze jednego piętra na Krochmalnej 92 i zrobienia tam muzeum.

Powszechnie wiadomo że gdy w 1909 roku Stefania Wilczyńska powróciła po studiach do Polski zwróciła się właśnie do Stelli Eliasbergowej z prośbą o pracę w przytułku na ul. Franciszkańskiej 2. Przytułek należal do Towarzystwa "Pomocy dla Sierot”. Stella Eliasberg zapisała później ze zdziwieniem, że ta młoda energiczna kobieta którą przyjęła do pracy, faktycznie przychodzi codziennie punktualnie, zajmuje się dziećmi, karmi, przewija, wyczesuje wszy. Tak że nie ulega wątpliwości że to poprzez Stellę Eliasberg doszło do spotkania Wilczyńskiej z Korczakiem. Do pracy przytułku na ul. Franciszkańskiej 2 przystąpiła Wilczyńska z wielkim zapałem, organizowała dyżury i zajęcia, a dzieci szybko ją pokochały. Jej prawą ręką była Esterka Wajntraub (wychowanka schroniska na Twardej 6). Wiadomo że Korczak regularnie odwiedzał przytułek na Franciszkańskiej.

Stella Eliasberg, wiceprezes Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”, pod którego skrzydłami działał Dom Sierot, wspomina*:

Teraz (wrzesień 1939 r.) jak dla wszystkich, tak i dla Domu Sierot zaczyna się okres ciągłego niepokoju, wstrząsów, zakończonych tragedią – śmiercią personelu i dzieci w komorach gazowych (…) 
W przeddzień oblężenia (Warszawy), o godzinie 6.30 rano idziemy z doktorem (Korczakiem) na naradę do ówczesnego prezesa (Gminy Żydowskiej) Mаurycego Mayzla. Rozpuścić dzieci, rozdawszy im zapasy żywnościowe i pieniądze, czy trwać na stanowisku? Wbrew naszemu zdaniu Doktor żąda, by dzieci zostały na miejscu. „O ile do soboty nie dostanę wezwania do wojska, biorę Dom Sierot na swoją odpowiedzialność i trwamy”. „Niestety – ustąpiliśmy” – 
ubolewa Stella Eliasberg po wojnie, kiedy pisała swoje wspomnienia. Nie znam losów wojennych Stelli Eliasberg. Jak wiemy to losy żydowskich dzieci były takie same w całej Guberni Generalnej gdzie zamordowano 99% Żydów. W pierwszym tygodniu września nikt nie przypuszczał że większość żydowskich dzieci w Polsce (jak ich rodziców) czeka Zagłada.
Maurycy Mayzel opuścił Warszawę 6 września 1939 roku wraz z grupą pracowników na apel pułkownika Romana Umiastowskiego. Jego następcą na stanowisku komisarycznego prezesa Prezes Warszawskiej Gminy Żydowskiej został 23 września ówczesny zastępca Mayzela, Adam Czerniaków. Maurycy Mayzel zmarł w 1940 lub 1941 roku w Związku Radzieckim.

Stella Ester Bernstein Eliasberg
Urodzona 11 lutego 1879 w Polsce
Rodzice Belbina and Jakob Chaim Bernstein
Zmarła 9 marca 1963, 84 lata w Vancouver, British Columbia, Kanada
Była żoną Dr. Izaaka Eliasberg (1860-1929, zm. Warszawa

 
Izaak Eliasberg (ur. 1860, zm. 1929 w Warszawie) – lekarz i żydowski działacz społeczny. Był prezesem Towarzystwa Pomoc dla Sierot i przewodniczył Komisji Budowy Domu Sierot. Pracował w Szpitalu Dziecięcym Bersohnów i Baumanów w Warszawie, gdzie poznał Janusza Korczaka. Był jego bliskim współpracownikiem i przyjacielem, zaś Korczak uważał go zawsze za swojego zawodowego mistrza. Pochowany jest na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie (kwatera 24, rząd 2).

*Eliasberg Stella: Wspomnienia. Historia Domu Sierot (Towarzystwo "Pomoc dla Sierot")”, maszynopis - jest w Korczakianum.





Drodzy Przyjaciele! Adresuje list ten do Pani Ady (Poznanskiej siostry Edwarda P.), ale dotyczy jest dla Was i Waszych rodzin. ......"...podziękowaniem za....książkę wysłana .... miesięcy temu ...doszedł...Waszej..... odpowiedzi. Nie macie pojęcia jak wdzięczna Wam jestem za książki i listy Wasze. Ciesze się, że jesteście tacy idealiści jak dawniej, że nie odstraszają Was twarde warunki życia, jakże mimo to pięknego! Uciekają burżuje, dla których ziemia Izraela wydawała się jedynie polem...

Nie wiem jakiego rodzaju były rozczarowania Stefy i Doktora. Dlaczego wrócili. Nie śmiałam dotykać rany.
Po powrocie z Palestyny Doktór często przychodził do mnie, pokazał mi kamyczki, które zabrał na pamiątkę. Był bardzo zdeprymowany i niezadowolony z siebie. Taka była także Stefa. Czy przygnała ich tęsknota za Domem Sierot, czy nieznajomość języka utrudniła im pracę, czy nie znalezli należytego zrozumienia, a sprzeczności ..........
Stefa opowiadała mi raz jak późnym wieczorem oczyściła z 50 par .....dla dzieci. W każdym razie oboje przeżyli tragedię.
Czy przesłać wam kopie materiałów o D. S. o który prosiła mnie Mortkowiczowa? Jeśli nie, przyśle Wam odpowiedzi na to pytanie. Co się dzieje z Fajgą, ulubienicą Stefy, z dziećmi naszemi, które..

**************





Pan Misza wspomina przyjmowanie do Domu Sierot w ramach specjalnej Komisji Opiekunczej która rozpatrywała nowe podania o przyjęcie do Domu na Krochmalnej:

"Wybrano mnie kiedyś do komisji, która rozpatrywała nowe podania o przyjęcie do Domu na Krochmalnej. Oczywiście rzecz nie polegała jedynie na papierkowej robocie, czytaniu i opiniowaniu różnych próśb. Wraz z panią Eliasbergową i panią Freberową przeprowadziliśmy tak zwane wywiady. Poznaliśmy poddasza, piwnice, sutereny ulic Milej, Szczęśliwej, Wolności. Same nazwy tych ulic w zestawieniu z tym, cośmy zobaczyli, wyglądały na ironię, stanowiły jaskrawą sprzeczność w obrazach opłakanej rzeczywistości. Rozpaczliwa nędza. Straszne warunki. Tak właśnie mieszkał Aronek. Dozorca z latarką w ręku poprowadził nas przez długi, ciemny korytarz, do drzwi piwnicy. Izba, do której weszliśmy, miała około 10 metrów kwadratowych. Przez maleńkie okienko wpadało nikłe światło z ulicy i widać było przesuwające się nogi przechodniów. Sporo miejsca zajmowało łóżko. W kącie żelazny piecyk, na którym gotowano strawę. Na taborecie naczynia. Zlew na korytarzu. Ubikacja w podwórzu. Żadnej elektryczności czy oświetlenia gazowego. Ojciec rodziny zmarł przed rokiem. Matka, wychudła młoda jeszcze kobieta, na rękach trzymała półtoraroczne dziecko. Starsze od siedmioletniego Aronka pomagały jak mogły. Ona dorywczo zarabiała praniem u ludzi - jak to określiła. Opinia dzielnicowego i sąsiadów: bardzo biedni, ale uczciwi i pracowici. Z tym siedmioletnim ma kobieta dużo kłopotów, bo taki niesłuchany i wciąż wyrywa się z domu na ulicę.
Podobne warunki spotkaliśmy w innych domach. Podania kwalifikowano według skali: sytuacja trudna, tragiczna. Wobec ograniczonej ilości miejsc wybierać musieliśmy wypadki wymagające natychmiastowej pomocy. Z takich to właśnie warunków i środowisk przychodziły dzieci do jasnego domu na Krochmalnej (...).