Saturday, January 7, 2023

Korczak - "Setka", Szymon - "Zygmuś-Szkapa", Wolf - "Koza". Ksywy, przydomki w Domu Sierot.



Korczaka nazywały dzieci (co poniektóre) Setką. Mojego tatę, Pana Miszę, nazywały dzieci Żyrafą, bo był wysoki. Nie wiedziałem jednak, że również wiele dzieci miało ekstra, ekstra “imiona”. Helenka Lewi która grała starą babcię w przedstawieniu na koloniach, nazywano Babuleńką. Inne, dodatkowe imiona odnalazłem w pamiętnikach i w listach dzieci. Obok imion dzieci występuje często numer dziecka.

Babuleńka, Żyrafa i Setka, to ostatnie dotyczące Korczaka w związku z łamaniem przez niego § 100 są wytłumaczalne i mnie dobrze znane. Nagle jednak pojawiły się Szkapa i Koza. Obie ksywy  należą do dwóch chłopców z Domu Sierot. Szkapa i Koza należące do dwóch chłopców z Domu Sierot odnalazłem przypadkowo wśród życzeń urodzinowych przesłanych na 80-te takowe dla Pana Miszy. Dwa podpisy: Szymon - "Zygmuś-Szkapa" i Wolf - "Koza". Dlaczego takowe? Do Wolfa bardziej pasowałby Wilk.


Setka
Przezwisko Korczaka „Setka” nawiązuje do słynnego § 100 Kodeksu Sądowego, który obowiązywał w stworzonym przez Janusza Korczaka dziecięcym systemie sprawiedliwości w Domu Sierot. Kodeks obowiązywał również w Naszym Domu na Bielanach.

W systemie sądowniczym Domu Sierot kodeks liczył ponad tysiąc paragrafów. Pierwszych sto artykułów służyło do uniewinniania lub przebaczania. Jednak § 100 był wyjątkowy i graniczny – oznaczał ostateczne, formalne wybaczenie przez Sąd Koleżeński, ale jednocześnie stanowił, że „Sąd uznaje winę oskarżonego i odmawia umorzenia sprawy”. Złamanie tego paragrafu oznaczało sytuację, w której dorosły opiekun dopuścił się czynu wymagającego ukarania i zadośćuczynienia, bez możliwości całkowitego puszczenia sprawy w niepamięć.

Korczak był podany przez swoich wychowanków do Sądu wielokrotnie. Czasami było to wynikiem celowej, głęboko przemyślanej prowokacji wychowawczej. Właśnie przez to łamanie istniejących zasad Korczak chciał udowodnić dzieciom, że system prawny w Domu Sierot nie jest fikcją – dorosły i dziecko są przed sądem absolutnie równi, a prawo chroni najsłabszych. Dialogi podczas spraw sądowych i wysyłane pisma do sądu przez oskarżonego i oskarżającego były ważnymi elementami pedagogiki w Domu Sierot.