Friday, May 8, 2026

Mit „120 samobójstw” na Miłej 18 – analiza krytyczna wersji powtarzanej corocznie przez Żydowski Instytut Historyczny - 120 pistoletów i kul i podaj dalej?


 Mit „120 samobójstw” na Miłej 18 – analiza krytyczna

W mediach społecznościowych oraz w popularnych publikacjach często powiela się dramatyczną wersję, legendę wydarzeń z 8 maja 1943 roku, według której Mordechaj Anielewicz wraz ze 120 bojownikami popełnił zbiorowe samobójstwo w bunkrze przy Miłej 18. Ta wersja, powtarzana przez Żydowski Instytut Historyczny z historycznego i technicznego punktu widzenia, budzi poważne wątpliwości.
Brak dowodów medycznych i ekshumacji
Najważniejszym faktem, o którym rzadko się wspomina, jest to, że pod Kopcem przy Miłej 18 nigdy nie przeprowadzono ekshumacji ani obdukcji lekarskiej. Żydowski Instytut Historyczny ani żadna inna instytucja nie otrzymała prawa do wydobycia zwłok w celach badawczych. Miejsce to pozostaje nienaruszonym grobem zbiorowym. Oznacza to, że nie istnieje żaden protokół medyczny, który potwierdzałby przyczynę śmierci któregokolwiek z bojowników – czy był to strzał, zażycie trucizny, czy uduszenie gazem.
Manipulacja „urwałem” i amunicją
Twierdzenie o 120 jednoczesnych samobójstwach jest logistycznie mało prawdopodobne. Pod koniec powstania powstańcy cierpieli z powodu drastycznego braku amunicji. Trudno przypuszczać, by w warunkach bojowych dysponowali wystarczającą liczbą sprawnych pistoletów i kul przeznaczonych wyłącznie dla siebie. Narracja o „ostatniej kuli” jest silnym symbolem, ale w dusznej, ciemnej piwnicy, w której znajdowało się kilkaset osób (w tym cywile), przeprowadzenie skoordynowanej akcji samobójczej na taką skalę graniczyło z niemożliwością.
Niemiecka taktyka: Gaz zamiast walki
Z raportów niemieckich (m.in. Stroopa) oraz relacji nielicznych ocalałych, jak Tosia Altman, wiemy, że Niemcy po odkryciu bunkra użyli świec dymnych i gazu łzawiącego/bojowego, aby „wykurzyć” ukrywających się. Działanie gazu w zamkniętym, zatłoczonym pomieszczeniu wywołuje natychmiastowe duszności, panikę i utratę przytomności. Jest wysoce prawdopodobne, że większość osób – w tym być może sam Anielewicz – po prostu udusiła się w wyniku działania niemieckich środków chemicznych, zanim podjęto jakiekolwiek decyzje o samobójstwie.
Legenda kontra rzeczywistość
Obraz bojowników wybierających śmierć nad niewolę był niezwykle ważny dla powojennej tożsamości i budowania etosu powstańczego. Jednak bez twardych dowodów archiwalnych i medycznych, kategoryczne twierdzenia o „120 samobójstwach” należy traktować jako element hagiografii, a nie potwierdzony fakt historyczny. Prawda o Miłej 18 jest prawdopodobnie znacznie bardziej brutalna i mniej „filmowa” – to historia ludzi osaczonych i zgładzonych przez Niemców przy użyciu gazu, w miejscu, które do dziś pozostaje ich milczącym grobem.
Relacja Tosi Altman i świadków
Relacja Tosi Altman oraz innych ocalałych z bunkra przy Miłej 18 jest kluczowa dla zrozumienia tego, co wydarzyło się 8 maja 1943 roku. Warto jednak pamiętać, że informacje te opierają się na relacjach osób, które były w szoku, dusiły się gazem i opuściły bunkier na chwilę przed końcem.
Oto co wiemy o ostatnich chwilach Anielewicza i grupy bojowników:
  • Gaz i dym: Tosia Altman, która była jedną z nielicznych osób, którym udało się wydostać z bunkra przez szóste, nieodkryte przez Niemców wyjście, relacjonowała, że sytuacja stała się beznadziejna, gdy Niemcy zaczęli wrzucać do środka świece dymne i pompować gaz łzawiący/duszący.
  • Apel Ariego Wilnera: Według relacji zebranych później m.in. przez Cywię Lubetkin, to nie Anielewicz, ale Arie Wilner miał krzyknąć: „Bojowcy, strzelajcie do siebie! Ostatnia kula nam się należy!”. Wielu bojowników, nie chcąc wpaść w ręce SS, zaczęło odbierać sobie życie.
  • Mordechaj Anielewicz i Mira Fuchrer: Anielewicz miał znajdować się w głębi bunkra ze swoją dziewczyną Mirą. Choć przyjęło się uważać, że popełnili samobójstwo, nikt nie był bezpośrednim świadkiem ich śmierci. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wielu z nich (w tym być może Anielewicz) straciło przytomność i udusiło się gazem, zanim zdążyli użyć broni.