Friday, June 5, 2026

Korczak i mantra oskarżeń bursistów i wychowanków: Slogany kontra twarda rzeczywistość.

Rzeczywisty obraz sytuacji wyłania się z suchych danych Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”. Roczne raporty pokazują precyzyjnie zaplanowany, nowoczesny system opieki następczej. Żaden wychowanek nie lądował na bruku. Przykładowo, z grupy 25 dzieci opuszczających placówkę w jednym z analizowanych lat, aż 17 natychmiast trafiło do konkretnych zawodów lub kontynuowało edukację*.

W dyskusjach o Januszu Korczaku – szczególnie wśród współczesnych pedagogów – jak bumerang powracają pewne zarzuty. Raz opisane w literaturze, są dziś bezrefleksyjnie powtarzane jako rzekomy dowód na wady jego systemu wychowawczego.

Ida Merżan, była bursistka i wychowawczyni z Domu Sierot, opisała w swoich wspomnieniach kontakty Starego Doktora z dorastającymi wychowankami i bursistami. Zarówno z jej relacji, jak i ze wspomnień mojego ojca, Pana Miszy, wyłania się dramatyczny obraz ich spotkań w Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej. To właśnie tam, pod koniec lat 30., pod adresem Korczaka padły niezwykle ostre oskarżenia. Dotyczyły one metod wychowawczych stosowanych podczas tak zwanych „Siedmiu dobrych lat” – okresu, który większość dzieci spędzała w sierocińcu. Zarzuty te były bolesne nie tylko ze względu na swoją treść, ale także z powodu formy przekazu – były gwałtowne, agresywne i nieprzyjemne. Korczak zwierzał się wówczas Panu Miszy, że chce zaprzestać tych spotkań, ponieważ oprócz krzyków i politycznych awantur do niczego dobrego one nie prowadziły.
Bursiści, którzy pod koniec lat 30. ulegli radykalizacji i przyłączyli się do ruchu komunistycznego, poza szerzeniem propagandy o tym, „jak dobrze żyje się w Związku Radzieckim”, zaatakowali samego Korczaka. Oskarżali go o to, że nie dbał o realne dobro dzieci, lecz traktował je jak „króliki doświadczalne”, a sam Dom Sierot był dla niego jedynie „warsztatem naukowym”. Pytali z pretensją: „Po co to ciągłe ważenie, mierzenie, rozsypywanie soli, haftowane serwetki, skoro potem – w wieku czternastu lat – za progiem sierocińca czeka na nas głód, zimno i bieda? Dzieci wychodzą stąd za wcześnie, nieprzygotowane do życia, bez pracy, rzucone w brutalny świat”. Tak te roszczenia opisała Ida Merżan w książce „Wspomnienia o Januszu Korczaku” (Warszawa, Nasza Księgarnia, wyd. 2, 1989).
Urzędowa statystyka kontra stalinowska propaganda
Należy jednak mocno podkreślić, że Merżan opisała zaledwie kilku zbuntowanych, głośnych bursistów. Ich agresywne stanowisko w żaden sposób nie reprezentowało poglądów większości wychowanków i pedagogów. Mimo to, ten jeden opis grupy zradykalizowanych, zapatrzonych w Moskwę młodych ludzi błyskawicznie się rozpowszechnił i na stałe utrwalił się w świadomości wielu powojennych krytyków.
Ten tak chętnie cytowany fragment o dzieciach „wychodzących za wcześnie i nieprzygotowanych do życia” jest głębokim zafałszowaniem rzeczywistości. Co ironiczne, doskonale wiedzieli o tym również sami „moskiewscy bursiści”. Rzeczywisty obraz sytuacji wyłania się z suchych danych Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”. Roczne raporty pokazują precyzyjnie zaplanowany, nowoczesny system opieki następczej. Żaden wychowanek nie lądował na bruku*. Przykładowo, z grupy 25 dzieci opuszczających placówkę w jednym z analizowanych lat, aż 17 natychmiast trafiło do konkretnych zawodów lub kontynuowało edukację:
  • Dziewczęta masowo wchodziły w awangardę ówczesnej pedagogiki jako tzw. freblanki (nauczycielki przedszkolne przeszkolone w nowoczesnej metodzie Fröbela), znajdowały stabilne zatrudnienie w biurach, krawiectwie oraz gospodarstwie domowym.
  • Chłopcy natychmiast znajdowali posady w wymagających wysokich kwalifikacji biurach handlowych, drukarniach, bądź przechodzili do wyspecjalizowanych szkół rzemieślniczych i seminariów nauczycielskich.
Co kluczowe, młodzież kontynuująca naukę nie była pozostawiona sama sobie – trafiała do bursy, gdzie Towarzystwo nadal finansowało ich utrzymanie, wyżywienie i start zawodowy w dorosłość.
Realia ekonomiczne i walka o godność
Oskarżanie Janusza Korczaka o to, że nie sprawował pełnej, dożywotniej kontroli socjalnej nad losem dzieci po opuszczeniu murów instytucji, jest wyrazem całkowitego braku zrozumienia ówczesnych realiów. Towarzystwo „Pomoc dla Sierot” było organizacją raczej ubogą, opierającą się głównie na prywatnej filantropii i składkach społeczności żydowskiej. Zarówno sam Dom Sierot, jak i rolnicza ferma oraz kolonie letnie „Różyczka” w Gocławku, nie otrzymywały żadnych większych dotacji rządowych. Każdy bochenek chleba, każdy wyjazd na świeże powietrze i każdy miesiąc opłacenia bursy dla starszej młodzieży były dosłownie wydarte z pustego budżetu przez tytaniczną pracę komitetu i samego Doktora.
Mimo tych skrajnych ograniczeń finansowych, wychowankowie Korczaka i tak znajdowali się w bezporównanie lepszej sytuacji niż dzieci z innych ówczesnych przytułków. Większość państwowych i prywatnych zakładów dobroczynnych w Drugiej Rzeczypospolitej funkcjonowała w sposób prymitywny – jako zwykłe, ponure „przechowalnie”, z których wypuszczano młodzież bez żadnego kapitału kulturowego czy społecznego. U Korczaka dzieci uczyły się higieny, samorządności, szacunku do pracy, a dzięki bursom otrzymywały unikalny paszport do niezależności w świecie dotkniętym gigantycznym międzywojennym bezrobociem.
Oczywiście w przedwojennej Polsce istniały organizacje łączące syjonizm z ideologią lewicową, takie jak Histadrut, Poalej Syjon czy młodzieżowy Haszomer Hacair. To właśnie te radykalne, marksistowskie prądy polityczne epoki ukształtowały tamten niesprawiedliwy atak na bolesną, ale heroiczną pracę Starego Doktora. Slogany "moskiewskich bursistów" sromotnie przegrywają dziś w zderzeniu z faktami i historyczną prawdą.

* W ciągu roku wystąpiło (z Domu Sierot) dziewcząt 12, chłopców 13 i na ich miejsce przyjęto taką samą liczbę dzieci.
Z wychowańców powyższych:
dziewczęta:
  • 3 objęły miejsca jako freblanki,
  • 2 [objęły miejsca] w gospodarstwie domowem,
  • 1 zajmuje się krawiectwem,
  • 1 pracuje w biurze,
  • 1 przeszła do bursy i uczęszcza na kurs freblowski,
  • 4 wróciły do rodzin.
  • 12
chłopcy:
  • 4 pracuje w biurach handlowych,
  • 1 [pracuje] w drukarni,
  • 3 przeszło do bursy (z których 2 uczęszcza do szkoły rzemiosł, 1 przygotowuje się do egzaminu w seminarjum nauczycielskiem),
  • 1 przeniesiony do internatu na Pragę,
  • 4 wróciło do rodzin.
  • 13