![]() |
| Fotografia z ABC Warszawy i Mazowsza |
![]() |
| Fotografia z ABC Warszawy i Mazowsza |
Sacrum Profanum - Zrównani z ziemią.
Jak bezmyślna przebudowa zniszczyła symboliczny grób Janusza Korczaka.
Często wydaje nam się, że cokół pomnika to tylko techniczny „stołek” – zbędny element konstrukcyjny, który można bezkarnie usunąć lub zmodyfikować w imię „nowoczesnego porządkowania przestrzeni”. To dramatyczny błąd. Cokół to integralna część samego dzieła sztuki.
Rzeźbiarze od początku projektują figurę i jej rozmiary w ścisłej relacji do wysokości i wyglądu bazy. Gdy ta symbioza zostaje przerwana, dochodzi do artystycznego i historycznego barbarzyństwa.
Właśnie taki los spotkał jeden z najbardziej przejmujących i ekspresyjnych monumentów w Warszawie – pomnik Janusza Korczaka i dzieci na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Okopowej (kwatera 72), autorstwa Mirosława Smorczewskiego z 1982 roku.
Niedawno zdemontowano cokół tej rzeźby. Monument, traktowany od dekad jako symboliczny grób Starego Doktora oraz 239 bezbronnych dzieci z Domu Sierot, został brutalnie odarty ze swojej tożsamości. Rzeźbę postawiono bezpośrednio na brukowcach, które dodatkowo zasypano ostrym, technicznym żwirem – takim, jakim zimą posypuje się zaśnieżone chodniki.
Rozbicie granicy między Sacrum a Profanum
Wprowadzone do nauki przez Mirceę Eliadego pojęcia sacrum (świętość) i profanum (codzienność) idealnie tłumaczą sens istnienia cokołu w architekturze cmentarnej.
- Sacrum to w tym miejscu nietykalna sfera pamięci o męczeństwie i Zagładzie. Cokół pełnił funkcję ołtarza pamięci – fizycznie wynosił ofiary ponad grunt, budując barierę szacunku i moralnego dystansu. Mówił przechodniowi: „Zatrzymaj się, to nie jest zwykłe miejsce”.
- Profanum to strefa potocznego, miejskiego życia – bruk, po którym depczemy, i drogowe kruszywo.
Likwidując cokół, sprowadzono pamięć o Korczaku i dzieciach do sfery profanum. Zrównano symboliczny grobowiec z poziomem alejek, po których chodzą zwiedzający, odzierając to święte miejsce z należnej mu godności.
Destrukcja proporcji i karłowacenie postaci
Rzeźby pomnikowe projektuje się z uwzględnieniem skrótów perspektywicznych – widz ma patrzeć na nie z dołu, co nadaje im monumentalny tragizm i dostojeństwo. Obniżenie monumentu Smorczewskiego zrujnowało tę optykę. Postać Janusza Korczaka, która miała górować nad dziećmi i osłaniać je swoim autorytetem, drastycznie zmalała w oczach widza. Z kolei figury dzieci, odcięte u dołu przez pryzmę technicznego żwiru, straciły swoje sylwetki. Wyglądają teraz nienaturalnie, niczym małe pingwinki z wystającymi łapkami. Zamiast potężnego wyrazu dramatycznego marszu na Umschlagplatz, otrzymaliśmy postacie przysadziste, stłamszone i optycznie zniekształcone.
"Modernizacja" to jawne łamanie prawa autorskiego (Copyright)
To nie jest tylko kwestia estetyki – to sprawa bezprawia. Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, twórcy dzieła (lub jego spadkobiercy) przysługują niezbywalne autorskie prawa osobiste, w tym prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania (tzw. prawo do integralności dzieła). Mirosław Smorczewski zaprojektował pomnik jako spójną całość przestrzenną. Usunięcie bazy i drastyczna zmiana sposobu posadowienia rzeźby bez zgody dysponentów praw autorskich to ewidentne złamanie prawa i zniekształcenie intencji autora.
Lekcja szacunku z Borzęciczek. Można inaczej?
Że zmiana ta niszczy intencję rzeźbiarza, udowadnia niezwykła historia z Wielkopolski. Kiedy w 2002 roku na Okopowej wymieniano oryginalną rzeźbę ze sztucznej żywicy na odlew z brązu (pierwotny materiał niszczał od zniczy), oryginalny model trafił do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Janusza Korczaka w Borzęciczkach, mieszczącego się w XIX-wiecznym pałacu.
Wychowankowie i dyrekcja tamtejszego ośrodka podeszli do tematu z najwyższym pietyzmem. Aby zachować odpowiednie kontury, proporcje i przede wszystkim intencję rzeźbiarza, postawiono tam rzeźbę na cokole o dokładnie takich samych wymiarach, jakie pierwotnie zastosowano w Warszawie.
W tej małej wielkopolskiej miejscowości zrozumiano, że bez odpowiedniej bazy dzieło sztuki traci sens. Tymczasem w stolicy, na jednym z najważniejszych cmentarzy w Polsce, ten sam fundamentalny element został bezmyślnie zlikwidowany.
Podsumowanie
Zastąpienie czystej formy architektonicznej technicznym szarym żwirem – kojarzącym się z niedbałością, tymczasowością i placem budowy – to potworne lekceważenie historii. Tradycja żydowska nakazuje kłaść na grobach drobne, przynoszone z szacunkiem naturalne kamyki. Zasypanie otoczenia pomnika masowym, drogowym kruszywem to zaprzeczenie tego rytuału.
To, co wydarzyło się na Okopowej, to podręcznikowy przykład urzędniczej lub wykonawczej bezmyślności, która w imię rzekomej „modernizacji” niszczy fundamenty – zarówno te materialne, jak i emocjonalne – naszej narodowej i ludzkiej pamięci. Borzęciczki pokazały, jak dbać o pamięć i sztukę. Warszawa powinna wziąć z nich przykład i natychmiast przywrócić cokół na Okopowej.



