Skąd wiadomo, że pradziadek Korczaka był szklarzem?
Pra-pra... dziadek i pra-pra... wnuk.
I.
Każdy człowiek ma jedną matkę i ojca, dwóch dziadków i babcie, czterech pradziadków, ośmiu pra-pra-dziadków i tak coraz więcej. Każdy ma. Nie każdy widział. Czasem zdąży ktoś zobaczyć pradziadka. Są dzieci, które babci nie znały. Czasem widzi fotografję mówi: „To był twój dziadek”. Opowiada o zmarłym babcia, wspominają mamusia i tatuś. O pra-pra-dziadku opowie dziadziuś. Znamy ze wspomnień tylko.
Ja fotografji mego pra-dziadka nie mam i niewiele o nim słyszałem. Dziadek mi o nim nie mówił, bo umarł, zanim się urodziłem. Mało wiem o swoim pra-dziadku.
Wiem, że był szklarzem w małem miasteczku.
Biedni ludzie szyb wtedy w oknach nie mieli. Pra-dziadek chodził po dworach i wstawiał szyby i kupował skórki zajęcze. Lubię myśleć, że mój pradziadek wstawiał szyby, żeby było jasno, i kupował skórki, z których robiono kożuchy, żeby było cieplej.
Czasem myślę, jak ten mój stary pra-dziad chodził od wsi do wsi bardzo długą drogą, usiadł pod drzewem, żeby odpocząć, albo spieszył, żeby zdążyć przed zmrokiem na święto.
II.
Jeśli pra-pra-dziadków ma już człowiek ośmiu, a potem coraz więcej, iluż ich było najdawniej? Więc jeden z tych moich przodków znał Makabeuszów, którzy rozpoczęli powstanie, może walczył razem.
Ładne święto Chanuki, – pamiątka tego powstania. Dziwne. Zwykle starzy ludzie bardzo są ostrożni, boją się, żeby dzieciom coś się złego nie stało, drżą na myśl, że dziecko straci zdrowie, zostanie kaleką.
Stary Makabeusz swoim pięciu synom kazał iść na walkę, na wojnę; chociaż wiedział, że będzie bardzo niebezpieczna.
Żydzi byli małym narodem, – biednym, ograbionym. Ani koni, które potrzebne w bitwie, ani wozów, ani łuków, ani ostrych mieczy. A Grecy silni i bogaci. Żydzi się sami bronili, a w wojsku greckiem wielu niewolników: a wybierali silnych, zręcznych, którzy najcelniej strzelają.
Stary Makabeusz wiedział, że synowie mogą być zabici.
Rewolucję robią zwykle młodzi, silni, odważni, a tę rozpoczął starzec, który wiele widział i rozmyślał wiele, – i przewidywał.
Przewidział zwycięstwo.
III.
Chanuka jest świętem dzieci i starców. Wiele razy chcielibyśmy prosić czytelników, żeby przysłali opowiadania swoich dziadziusiów.
Niech wnuczek nie czeka, aż dobrze nauczy się pisać, bo może nie zdążyć, może być za późno, a babcia i dziadziuś chętnie opowiadają, jak było dawniej.
Pamiętam ładne opowiadania starego sadownika, mądre rozmowy z pachciarzem Abramem i szynkarzem Nutą; pamiętam gniewną przemowę starego rabina i jak smutnie powiedział dziadek Arona; pamiętam staruszka z bóżnicy w Śniadowie.
Starszy człowiek dłużej pamięta, jeśli usłyszy coś ciekawego. Dla dzieci wszystko nowe, wiele się dowiadują, mniej odróżniają, co ważne. Dlatego łatwiej zapomną. Trzeba się spieszyć.
Jeśli się uda, wprowadzimy stały dział w „Małym Przeglądzie” pod nagłówkiem: „co dziadziuś mówił”.
IV.
Chanuka — stare święto, bardzo dawna pamiątka. W tym roku razem z Chanuką obchodzimy młode święto — pra-pra... wnuk Chanuki. Tamto — lat temu całych 2 000 — to tylko 25-latek. Chanuka — starzec z siwą brodą, Keren Kajemet — niedawno; wielu pamięta dzień jego narodzin.
O starcu mówi się z poważnym szacunkiem, o dzieciach niesłusznie, z żartobliwem lekceważeniem. A dziecko też zasługuje na szacunek. Małe, słabe, jeszcze niewiele wie i może, ale przyszłość jego, czem będzie, gdy dorośnie — nakazuje równą starcowi cześć. Starzec trwa, dziecko zmienia się, rośnie.
Dziecko wymaga troskliwej i życzliwej opieki, serdecznego współczucia, gdy mu się nie powiedzie, gdy ma zmartwienie, gdy radzić sobie nie może.
Często trzeba o niem mówić, więcej starań dołożyć.
J. Korczak
Charakterystycznym elementem ich wyposażenia była drewniana skrzynia lub stelaż (woreczek/nosze ramowe) zakładana jak plecak, w której pionowo układano tafle szkła, aby nie pękły w trakcie podróży. Dodatkowo w ręku nosili zazwyczaj przyrządy do cięcia i kitowania.
