![]() |
| Korczak (1901): Pamiętnik uszlachetnia i uczy. |
PAMIĘTNIK.
(Pogadanka).
— Chcesz opisać ten lub ów szczegół z naszej rozmowy, Chodź do redakcji, zarobisz kilkanaście franków.
I przygodny współpracownik szedł, napocił się, redaktor też namęczył się porządnie, ale odcinek doskonały, często dowcipny, obfitujący w niezwykle zwroty, często wcale nieznane ogółowi nowe wyrażenia i słowa z gwary miejskiej, odcinek, zawsze tryskający życiem, prawda — był gotów po paru godzinach. I nazajutrz cały Paryż czytał niezwykłą pracę z zajęciem olbrzymiem.
Przykład ten przytoczyłem w tym celu, by dowieść, że spostrzeżenia, uwagi i szczegóły życia najprostszego nawet człowieka są niezwykle ciekawe, odsłaniają jakiś odłam bytowania, więcej powiem — są skarbem dla dziennikarza, powieściopisarza, badacza objawów życia społecznego. W każdem środowisku ludzi wytwarzają się odrębne, a nikomu nieznane cechy życia, a poznanie ich jest rzeczą niezwykłej wagi. Ileż to razy powieściopisarz odbywa dalekie podróże, poświęca długie miesiące badaniom, nim weźmie się do właściwej pracy pisania.
Czem człowiek jest inteligentniejszy, czem bardziej spostrzegawczy, tem łatwiej mu pochwycić szczegóły charakterystyczne z życia otoczenia, i ten pamiętnik jego, gdyby go pisał, może być ciekawszy i bardziej pouczający. Pamiętnik taki, dany pisarzowi, mógłby być dlań materjałem nieocenionym.
Ale to dopiero rzecz pierwsza. Idźmy dalej: pamiętnik, pisany przez rodziców, byłby drogą pamiątką dla dziecka; szereg podobnych zeszytów stanowiłby historję całych pokoleń, utrwaliłby dobre czyny, dążenia rodziny, byłby obrazem wiernym usiłowań rodziców w sprawie wychowania i kształcenia dzieci, wiązałby teraźniejszość z przeszłością, stanowiłby lekturę dla dzieci waszych, gdy dorosną.
Dalej, pamiętnik dla osoby, która go pisze, jest miłem wspomnieniem lat ubiegłych, lat lepszych, bo lat młodości. Ileż to drobnych, a nawet ważniejszych wypadków życia zaciera się, ginie bez śladu. Pismo utrwala te szczegóły życia i potem je daje jasno odbite waszej wyobraźni.
I jeszcze jedno: pamiętnik nas uszlachetnia i uczy. Codzienny przegląd tego, co się w ciągu dnia czyniło, jest rachunkiem naszych czynności, rachunkiem tego, cośmy dobrego, pożytecznego lub złego zrobili. Pomijanie złych czynów naszych wydaje nam się nieuczciwem, jest to pewien rodzaj ukrywania złego, chęć przedstawienia się w lepszem świetle. Przekonanie to wówczas nawet nas nie opuszcza, gdy postanowiliśmy dziennika naszego nikomu nie pokazywać, a nawet spalić przed śmiercią. Więc powoli, powoli wciska się w nas chęć nierobienia tego, czego nie moglibyśmy zaznaczyć w piśmiennej wieczornej spowiedzi.
A uczony nasz dziennik wytrwałości, spokoju, równowagi; kiedy przeglądamy wypadki lat ubiegłych, widzimy, jak mało zwracać warto uwagi na owe drobne cierpienia życia, chwilowe przykrości, przemijające troski. Widzimy, że to, co nas bardzo martwiło przed laty, dziś wyszło nam nawet z pamięci, że nie pozostało z tego ani śladu.
Więc każdy pisać dziennik powinien. Dodam tu, że piszę pamiętnik od lat dziesięciu i że dziś weszło to tak w przyzwyczajenie, że nie mógłbym zasnąć, gdybym choć kilku wierszy nie zapisał o dniu ubiegłym.
Ale nie wymagam od wszystkich jednakowej ścisłości; niech notują wrażenia co dni kilka, nawet tylko wówczas, gdy jakiś ważniejszy zajdzie wypadek w życiu rodziny, ale pamiętnik, mała historja wypadków, krótki przegląd smutków i radości rodziny, powinien znajdować się w każdem domu.
Dodam jeszcze, że pisanie pamiętnika wyrabia znakomicie łatwość wysłowienia, tak zwany styl. Bardzo ważnem jest to dla młodzieży; kilkudziesięciowierszowe pisanie pamiętnika uczyni tyle, że napisanie listu, notatki, lub korespondencji do pisma, nie będzie ciężką pracą, a drobiazgiem.
Piszę słowa te w przekonaniu, że niejeden z naszych czytelników zacznie pisać swój pamiętnik i zwróci się do nas z prośbą o wskazówki, których chętnie udzielimy. Jedna tylko ogólna uwaga: nie należy w pamiętniku poruszać spraw zbyt przykrych, zbyt dla nas samych niemiłych, gdyż powtarzająca się co pewien czas konieczność stawiania się pod pręgierzem sądów przyszłych czytelników, może nas do dobrej rzeczy zniechęcić. Szczególniej dotyczy to młodzieży, która najskrytsze tajniki serc w zapale pierwszym opisuje, a potem pamiętnik pali w obawie, aby te wielkie tajemnice serca nie wpadły w oczy rodziców lub opiekunów.
G.
Krótka notatka kwerendalna
Ten tekst to absolutny metodologiczny i biograficzny fundament dla mojego całego cyklu o „Pedagogicznym Drzewie” Janusza Korczaka. Odsłania on niesamowitą rzecz: w styczniu 1901 roku młody Henryk Goldszmit (podpisany jako G.) wyznaje publicznie, że sam pisze swój intymny pamiętnik już od dziesięciu lat („piszę pamiętnik od lat dziesięciu i że dziś weszło to tak w przyzwyczajenie, że nie mógłbym zasnąć, gdybym choć kilku wierszy nie zapisał”). Oznacza to, że zaczął go prowadzić jako mały, zaledwie 11-12-letni chłopiec, w okolicach 1891 roku, co idealnie pokrywa się z okresem choroby psychicznej jego ojca i początkiem rodzinnego dramatu.
Co więcej, już w tym studenckim tekście z 1901 roku Korczak definiuje pamiętnikarstwo nie jako formę próżności, ale jako: Narzędzie socjologiczne i diagnostyczne: Zapis życia „zwykłych ludzi” (szwaczek, stróżów, dzieci) jako najcenniejszy skarb dla badacza społecznego.
Postuluje pisanie pamiętników przez rodziców, aby utrwalić metody wychowawcze dla przyszłych pokoleń. Taki Pedagogiczny „Zeszyt Obserwacji”.
Wieczorną spowiedź: Pamiętnik jako moralne lustro, które powstrzymuje człowieka przed robieniem złych rzeczy, bo wstydziłby się je zapisać wieczorem.
To stąd prosta i bezpośrednia droga prowadzi do późniejszych zeszytów obserwacji dzieci na koloniach, ich własnych pamiętników, do „Zeszytu Bursisty”, i wreszcie do jego własnego, wstrząsającego Pamiętnika z getta z 1942 roku.
Postuluje pisanie pamiętników przez rodziców, aby utrwalić metody wychowawcze dla przyszłych pokoleń. Taki Pedagogiczny „Zeszyt Obserwacji”.
Wieczorną spowiedź: Pamiętnik jako moralne lustro, które powstrzymuje człowieka przed robieniem złych rzeczy, bo wstydziłby się je zapisać wieczorem.
To stąd prosta i bezpośrednia droga prowadzi do późniejszych zeszytów obserwacji dzieci na koloniach, ich własnych pamiętników, do „Zeszytu Bursisty”, i wreszcie do jego własnego, wstrząsającego Pamiętnika z getta z 1942 roku.
Narodziny korczakowskiej metody dokumentacji
Ten tak wczesny tekst to absolutny metodologiczny i biograficzny fundament dla całego cyklu o „Pedagogicznym Drzewie” Janusza Korczaka. Odsłania on niesamowitą rzecz: w styczniu 1901 roku młody Henryk Goldszmit (podpisany inicjałem G.) wyznaje publicznie, że sam pisze swój intymny pamiętnik już od dziesięciu lat („piszę pamiętnik od lat dziesięciu i że dziś weszło to tak w przyzwyczajenie, że nie mógłbym zasnąć, gdybym choć kilku wierszy nie zapisał”). Oznacza to, że zaczął go prowadzić jako zaledwie 11-12-letni chłopiec, w okolicach 1891 roku, co idealnie pokrywa się z początkiem choroby psychicznej jego ojca i krachem finansowym rodziny.
Co więcej, już w tym studenckim tekście z 1901 roku Korczak definiuje pamiętnikarstwo nie jako formę literackiej próżności, ale jako: Narzędzie socjologiczne i diagnostyczne: Zapis życia „zwykłych ludzi” (szwaczek, stróżów, służących) to najcenniejszy skarb dla badacza społecznego.
Pedagogiczny „Zeszyt Obserwacji”: Postulat pisania pamiętników przez rodziców, aby utrwalić metody wychowawcze i związać przeszłość z teraźniejszością.
Wieczorną spowiedź moralną: Pamiętnik jako wewnętrzny pręgierz, który powstrzymuje człowieka przed robieniem złych rzeczy, bo wstydziłby się je zapisać przed snem.
Paryski ślad i narodziny systemu „Małego Przeglądu”
Ten tak wczesny tekst to absolutny metodologiczny i biograficzny fundament dla całego cyklu o „Pedagogicznym Drzewie” Janusza Korczaka. Odsłania on niesamowitą rzecz: w styczniu 1901 roku młody Henryk Goldszmit (podpisany inicjałem G.) wyznaje publicznie, że sam pisze swój intymny pamiętnik już od dziesięciu lat („piszę pamiętnik od lat dziesięciu i że dziś weszło to tak w przyzwyczajenie, że nie mógłbym zasnąć, gdybym choć kilku wierszy nie zapisał”). Oznacza to, że zaczął go prowadzić jako zaledwie 11-12-letni chłopiec, w okolicach 1891 roku, co idealnie pokrywa się z początkiem choroby psychicznej jego ojca i krachem finansowym rodziny.
Co więcej, już w tym studenckim tekście z 1901 roku Korczak definiuje pamiętnikarstwo nie jako formę literackiej próżności, ale jako: Narzędzie socjologiczne i diagnostyczne: Zapis życia „zwykłych ludzi” (szwaczek, stróżów, służących) to najcenniejszy skarb dla badacza społecznego.
Pedagogiczny „Zeszyt Obserwacji”: Postulat pisania pamiętników przez rodziców, aby utrwalić metody wychowawcze i związać przeszłość z teraźniejszością.
Wieczorną spowiedź moralną: Pamiętnik jako wewnętrzny pręgierz, który powstrzymuje człowieka przed robieniem złych rzeczy, bo wstydziłby się je zapisać przed snem.
Paryski ślad i narodziny systemu „Małego Przeglądu”
Najbardziej fascynujący jest jednak sam wstęp artykułu, w którym młody student Goldszmit zachwyca się paryskim redaktorem wciągającym w rozmowę i zatrudniającym ludzi ulicy – kominiarzy, posłańców, szwaczki i dzieci. To właśnie tutaj, w styczniu 1901 roku, rodzi się w głowie Korczaka pierwotna koncepcja i genialny system, który ćwierć wieku później, w 1926 roku, zastosował przy tworzeniu „Małego Przeglądu”.
Korczak dokładnie skopiował i udoskonalił ten model. Ponieważ małe dzieci z ubogich warszawskich dzielnic miały unikalne, arcyciekawe spostrzeżenia, ale często nie potrafiły jeszcze dobrze pisać, Doktor przeniósł paryski mechanizm na grunt Muranowa. Wykorzystał do tego zasoby dorosłego, profesjonalnego dziennika „Nasz Przegląd” – to stamtąd, z dorosłej redakcji, przychodził do „Małego Przeglądu” zawodowy stenograf (a później przeszkolony sekretarz Igor Newerly). Spisywał on na żywo, dosłownie i bez cenzury, potoki słów, relacje i emocje dzieci, które nie potrafiły jeszcze utrzymać pióra w ręku.
W ten sposób surowy, pełen autentyzmu i miejskiej gwary „odcinek doskonały”, o którym młody student marzył w 1901 roku, stał się cotygodniową rzeczywistością jedynego w swoim rodzaju pisma tworzonego przez dzieci i dla dzieci. Od paryskiego felietonu, przez lęki 12-letniego Henryka, aż po wstrząsający Pamiętnik z getta z 1942 roku – koło historii i korczakowskiej metody dokumentacji zamknęło się z idealną, twardą precyzją.


