Monday, November 23, 2015

Bronek från Gęsia reporter för Janusz Korczaktidning Lilla Revyn - Mały Przegląd




Janusz Korczak startade år 1926 en veckotidning Lilla Revyn - Mały Przegląd.
Nu hade en av hans unga reportrar (nu i 90 minus åldern) hört av sig till mig genom sin brorson (bilden ovan). Han ville läsa sina artiklar som han publicerade i tidningen 1938-1939. Artiklarna var undertecknade,
Bronek från Gęsia (gatan).
.
Jag hänvisade honom till det polska digitala arkivet som heter polona och hoppas att han hittar artiklarna. 


Bronek från Gęsia var min "Holocaust uncle" under de 17 år jag bodde i Polen. Jag visste inte, tills nu att han var Mały Przegląds reporter!
Nu har han att bläddra bland de 80-tal tidningar som är aktuella för hans del, dvs utgivna under 1938-1939.


Sista numret av Korczaks tidning med utgivningsdatum den 1 september 1939. Samma dag utbröt Andra världskriget.
Korczaks tidning med utgivningsdatum år 1937. Listan över korrespondenterna.

Inte ett enda hus av Gęsiagatan finns kvar!

Inte ett enda hus av Gęsiagatan finns kvar! (vy mot Nalewki (gatan). Hus från höger är Gęsiagatan nr. 11 (hörnhus med Zamenhofgatan), därefter 9...Från vänster Gęsia 16/18, Gęsia 14. Längst bort, i mitten av gatan syns huset i hörnan av Nalewki och Franciszkańska.
Gęsiagatan år 1941 - Warszawa getto (vy mot Nalewki (gatan). 

Sunday, November 22, 2015

Korczak - I z takich bzdur tworzy się nowa legenda - "Littera scripta manet" czyli "Napisane listy pozostają".



Mój ojciec czytając poprzednie "pseudo-dzieła o Korczaku" czyli fałszywki napisał:

   Uznać wszakże trzeba to niezaprzeczalne prawo pisarzy: fakty stają się dla nich inspiracją twórczego zamysłu. Fikcja literacka nie przekreśla utworu, mimo że u kogoś wywołuje zdziwienie czy wręcz niesmak. 
   Daleko większe natomiast wymagania stawiam komentatorom życia i dzieła Starego Doktora. Chyba mamy prawo żądać od nich pełnej odpowiedzialności, zwłaszcza za drukowane słowo, bo  ich relacje i racje, przekazywane są współczesności, młodemu pokoleniu i potomnym 
 Littera scripta manet  Napisane listy pozostają




Artykuł - fałszywka w szwedzkiej gazecie Dagens Nyheter napisany przez Elisabeth Åsbrink. Sporo błędów, za dużo, wg, mnie!

M.in. 

"Rodzice Korczaka byli polskimi nacjonalistami..."


"Korczak nie przestrzegał żydowskich tradycji..." i 

"Poszedł śpiewając do komory gazowej w Treblince która miała drewniane drzwi o grubości 7.5 cm....", itp. itd.

Friday, November 20, 2015

Dwa rodzinne zdjęcia. Obydwa opisane na odwrocie. Ciekawe daty.

Zdjęcie moich rodziców zrobione w Krościenku w lipcu 1938 roku. Ciekawe daty bo to pierwsze opisane przez Ojca we Lwowie 23 VI 1941 czyli 23 czerwca 1941 roku. 
Wierzymy że będziemy razem i będzie nam tak dobrze jak w Krościenku. Misza
Dwa rodzinne zdjęcia. Obydwa opisane na odwrocie. Ciekawe daty.

Pierwsze to opisane przez Ojca we Lwowie. Data 23 VI 1941. czyli 23 czerwca 1941 roku. Dzień wcześniej 22 czerwca 1941 roku to napad Niemiec na ZSRR. Do Lwowa, znajdującego się od 22 września 1939 r. w rękach sowieckich wkroczyli Niemcy 30 czerwca 1941 r.

Miesiąc wcześniej, 19 lipca to data ślubu rodziców, we Lwowie.

W chwili zajmowania miasta przez wojska niemieckie przebywało w nim ponad 160 tys. Żydów. Wielu z nich uchodźców "wrze
śniowych" z centralnej Polski, m.in. z Warszawy.

Po 30 czerwca 1941 r. i Warszawa i Lwów były w rękach niemieckich. Wielu uchodźców wrześniowych z Warszawy wróciło do swoich rodzin. Moi rodzice jak i inni Żydzi, do getta warszawskiego w którym czuli się pewniej niż poza gettem...

Już w pierwszych dniach po zajęciu Lwowa Niemcy zaczęli represjonować ludność żydowską (pierwszy pogrom Żydów urządzono 2 lipca). Rozgłaszano, że lwowscy Żydzi zamordowali wiele tysięcy więźniów politycznych (Polaków i Ukraińców), za których śmierć w rzeczywistości odpowiedzialność ponosili funkcjonariusze NKWD.



Łowicz - 8-my dzień przepustki z Berlina i jednocześnie pierwszy tydzień ciąży.... 28 lutego 1946 r. nastąpilo tzw rozwiązanie!

Tuesday, November 17, 2015

Kriget och den glömda kvinnan - om bl. min mor - Hon var dock aldrig glömd, endast gömd under Förintelsens dagar!

Kriget och den glömda kvinnan

Utställning med fokus på kvinnors öden

Genom tiderna har kriget och dess konsekvenser drabbat kvinnor och deras familjer. Det är kvinnorna som kämpat för bevarandet av sina hem och sina barns överlevnad. Det är de som blivit utsatta för våld och våldtäkter, flykt, hunger och lidande. Ibland har de tagit till vapen för att kämpa för frihet och sina närmastes överlevnad. Det är kvinnorna som är hjältinnorna i vår utställning som visar kvinnors öden, med bidrag från åtta olika etniska grupper.


Medverkande:
Assyriska Kvinnoförbundet, Eritreanska Riksförbundet, Italienska Riksförbundet, Kinesiska Riksförbundet, Polska Riksförbundet, Ryska Riksförbundet, Serbernas Riksförbunds Kvinnoorganisation och Ukrainska Alliansen i Sverige. 
Utställningen pågår till och med den 19 november. 


Historia mojej mamy,
wg. opisu na wystawie:

Zofia Wróblewska Zofia Wróblewska (19.08.20 - 8.12.05) urodziła się w Warszawie, w żydowskiej rodzinie.

Całe jej życie wypełnione było jej własną historią i nauką. Początkowo własną. Zamiłowanie do nauki odziedziczyła zapewne po dziadku, gdyż kształcenie było jego wielką pasją. Cały czas studiował i zdobywał wiadomości. Później założył żydowską szkołę rzemieślniczą.

Z. Wróblewska od najwcześniejszych lat, jeszcze jako uczennica pomagała innym w zdobywaniu wiedzy. Później studiowała psychologię wychowawczą, pedagogikę i filologię polską na uniwersytecie, a potem była wspaniałym nauczycielem dla innych. Najpierw w Polsce, a później w Sztokholmie.

W czasie okupacji niemieckiej uczyła w tajnych kompletach i udzielała korepetycji. Tuż po zakończeniu wojny pracowała w szkolnictwie podstawowym, a potem wiele lat w Studiu Pomaturalnym.

Po emigracji do Szwecji, w 1970 r, była wykładowcą w sztokholmskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej. Napisała wówczas podręcznik uwzględniający specyfikę nauki języka ojczstego na obczyźnie. Działała społecznie i razem z mężem Michałem, Miszą, Wróblewskim stworzyła Sztokholmski Komitet Korczakowski.

Na życie Zofii Wróblewskiej odcisnęły piętno wydarzenia czasu w którym żyła.

Pierwsze bomby spadły na Polskę, w piątek, 1 września 1939 r. Tak rozpoczęła się II Wojna Światowa. Zofia miała wtedy 19 lat. 15 września bomba trafiła w dom, w którym mieszkała. Jej mama została ranna. Rodzina się rozproszyła. Stracili wszystko, nie zostało im absolutnie nic. Pomogli znajomi.

W ciągu jednego dnia zmienił się jej cały świat – od normalnego życia z rodziną w przytulnym mieszkaniu do samotnego bytu bez własnych rzeczy w mieście pod stałym bombardowaniem.

Już w 1940 roku zostało założone przez Niemców getto. Wydano rozkaz, aby wszyscy Zydzi tam się wprowadzili. Zofia nie musiała się przeprowadzać. Mieszkała już na terenie getta. Z czasem teren ten został zamknięty, a dookoła wybudowano 3 metrowej wysokości mur. Wszyscy 
Żydzi musieli nosić opaskę z gwiazdą Dawida. Niemcy chcieli przez to mieć Wszystkich Żydów pod kontrolą w jednym miejscu.

Następowała systematyczna, stopniowa zagłada społeczności żydowskiej w warszawskim getcie. Część umierała z głodu, wycieńczenia i chorób. Dużą grupę stanowili Żydzi wywożeni do obozu zagłady Treblinka.

Zofia straciła rodziców i starszą siostrę. Ponieważ widziała zbliżającą się ostateczną katastrofę postanowiła zdobyć papiery aryjskie i opuścić getto. W końcu udało się jej to i z młodszą siostrą i małym dzieckiem znalazła się poza murami.

Do końca wojny ukrywała się na wsi. Po wyzwoleniu w 1945 roku powróciła do Warszawy, gdzie spotkała się z mężem. Jak powiedziała: co przeżyliśmy, co mamy za sobą, to jest w nas i zawsze w nas będzie. Teraz musimy to pokazać innym. Bo to ludzie ludziom zgotowali taki los.

Po raz drugi historia wpłynęła na losy Zofii Wróblewskiej w marcu 1968 r. przez antysemicką politykę komunistycznego rządu. Żydzi byli skazani na bezrobocie, gdyż pozbawiano ich pracy, zostali wyrzuceni poza nawias społeczeństwa i czekała ich fatalna przyszłość. W takiej sytuacji Zofia Wróblewska wraz z mężem zostali zmuszeni do podjęcia decyzji o emigracji zdając sobie sprawę z ogromu czekających ich trudności.

Pomimo trudnych przeżyć nigdy nie stała się ich ofiarą. Z pewnością pomógł jej, jak to określiła jedna z jej uczennic, entuzjastyczny stosunek do życia, a także miłość do ludzi. Była człowiekiem dużego formatu.

Nie wiem co to znaczy  Dużą grupę stanowili Żydzi wywożeni do obozu zagłady Treblinka. 

Saturday, November 14, 2015

Manhattan birds






Today at Washington Heights I saw several big hawks.
One of them was carrying something. First I thought that it was an oal, thereafter I decided that oal was a snake and finally I realized that it was just a big branch. I do not know why the hawk was flying with it... May be he felt more secure as winds were up to 30 mph.

Friday, November 13, 2015

Korczak - Manhattan



"Korczak's Last Walk" - Relief sculpture by Nathan Rapoport. 
It refers to the dark day on August 5th 1942, when the Nazis took Janusz Korczak, Stefa Wilczynska, ten teachers and Orphanage workers and 239 children from the Orphanage Dom Sierot at 16 Sienna street to the Umschlagsplatz and death camp Treblinka.


Warsaw Ghetto Uprising
by Rabbi Elliot J. Cosgrove


Parashat Sh’mini/Yom HaShoah

When you leave the synagogue today, pause to look at the bronze relief on the front façade of the building above the Madison Avenue entrance. At the center of the Nathan Rapoport sculpture is Janus Korczak; surrounding him are children gripping his arms and legs, each one with a look of terror on his or her face. Born Henryk Goldzmit, Dr. Janusz Korczak was a famed Polish-Jewish educator, a combination Mister Rogers and Dr. Spock of his time. His academic work in child psychology and education and the orphanages established and modeled on his principles continue to be subjects of study to this day. The Rapoport sculpture depicts what is referred to as “Korczak’s Last Walk” that dark day on August 5, 1942, when the Nazis took Korczak and the children of his orphanage to the Umschlagsplatz, along with thousands of others, to board the cattle cars to Treblinka. During 1942, Hitler decided to liquidate the Warsaw Ghetto, deporting some 230,000 (375 000) Jews to the concentration (death) camps. 

I cannot help but appreciate the decision of our synagogue’s past leadership to put the Korczak sculpture where it is. If one understands the mission of this synagogue, as I do, to be to preserve our Jewish heritage and pass it on to our children, then every time you walk into this building, every time you enter this space, you are making a statement that the Nazis’ hoped for victory – the Final Solution – will never come to pass. Nobody can bring back the hundreds of thousands of children who perished, but every time you are here, every young man or woman who emerges from this community, every Jew and non-Jew who comes into the orbit of this institution and what it represents – all of these are thundering statements that the values of Korczak, his children, those murdered in the Warsaw Ghetto and all the Six Million live on.

New Black Friday but this time in Paris





Today is a new Black Friday