Sunday, February 26, 2017

Stolpersteine eller snubbelstenar i Stockholm - Mer politik än verklighet


Det första stolpersteine finns redan i Stockholm. Det sägs att den är uppbruten och bevarad från självaste Vasagatan. Stenen eg. stenar finns vid ingången till Moderna museet på Skeppsholmen. Invid finns en sten med ett foto med underskriften »Leninmonument 13 april 1917«. Monumentet är tämligen okänt, men fotot är välkänt. Det visar hur Lenin vid sitt uppehåll i Stockholm under tågresan hem till Ryssland går över Vasagatan i sällskap med sina värdar borgmästaren Carl Lindhagen och vänstersocialisten Ture Nerman. Björn Lövins monument sattes upp sextio år senare, 1977.  Till minnet av ?
För entusiasten kan lämnas upplysningen att Lenin fortfarande är möjlig att beskåda "live", i sin gravkammare i Kreml, Moskva. Adressen, Röda Torget 1.
Det blev en artikel i DN om snubbelstenar i Stockholm av Ola Larsmo. Den kom som på beställning (?). Artikeln har en direkt koppling till dagens politik som skall förklara varför man inte utvisar eller utvisar. Implementera en skuldkänsla i den svenska befolkningen för den ytterst magra flyktingsmottagandet under Förintelsen. Kanske handlar det enbart om myndigheten Levande Historia som skall prestera.

En del politiker och myndighetsutövare tycks tro att bara de använder sig av orden som "värdegrund", "Förintelsen", "antisemitismen", mm och avslutar med "moralisk skyldighet" så låter det bra! 

Inget annat än äcklig populism, nu med judar som schackpjäser, de döda och de levande!

Szybilski var en av de åtta judar tvingades ombord på fartyget S/S Hohenhörn i Helsingfors.

Det finns inga grunder som stöder ideen med införandet av snubbelstenar i Stockholm eller Sverige. 

Larsmo nämner i sin artikel Hans Szybilski som huvudfigur i sina undersökningar.  Szybilski deporterades från Finland och var en av de åtta judar tvingades ombord den 6 november 1942 på fartyget S/S Hohenhörn i Helsingfors. Två dagar senare kom de iväg, och den 8 november utlämnades flyktingarna till tyska SS-män i Tallin.


I Helsingfors, vid Ulrikasborg nära Siljalineterminalen finns redan en minnessten "Apua anoavat kädet" på svenska ungefär "Armarna som ber om hjälp", och som jag nämnde förr så finns Hans Szybilskis  namn på den. 


I Helsingfors finns redan en minnessten "Apua anoavat kädet" på svenska ungefär "Armarna som ber om hjälp", och som jag nämnde förr så finns den vid Ulrikasborg nära Siljalineterminalen. 
De som överlämnades  till Gestapo var: Heinrich Huppert (född 26.11.1896 Wien, död: Auschwitz); Kurt Huppert (född 29.8.1931 Wien, död Auschwitz); Franz Olof Kollman (född 15.5.1941 Helsingfors, död Auschwitz); Georg Kollman (född 19.11.1912 Wien, död 3.10.1992 Israel); Janka Kollman (född 10.9.1910 Niregyháza, död Auschwitz); Elias Kopelowsky (född 22.9.1882 Ilgen, död Auschwitz); Hans Robert Martin Korn (född 26.6.1919 Bielitz, död Auschwitz); Hans Szybilski (född 29.8.1907 Elberfeld, död Auschwitz). Georg Kollman från Wien var den enda som överlevde. 

Två år senare, den 21 oktober 1944 sprängdes fartyget av en mina utanför Göteborg vid Stora Pölsan. 

Szybilskifallet har undersöks efter andra världskriget av den svenska  Sandlerkomissionen men vare sig den rapporten eller de vetenskapliga publikationer som finns att tillgå från Helsingfors Universitet ger en klar bild om honom. Särskilt under hans Sverigetid där han anklagades för spioneri.


Aksel Marcus Moritz, John Charles Moritz, Leif Idar Moritz, Sonja Ester Moritz f. Remann. Aksel Moritz var Sonjas man och hennes två söner hette Leif och John. De var 9 resp. 5 år gamla då de mördades i Auschwitz. Att sätta deras  snubbelstenar i Oslo är helt korrekt. Inte korrekt är att försöka dubblera stenen, t.ex. i Göteborg.

Vidare så nämner Larsmo i sin artikel Sonja Ester Moritz född Remann. Hon föddes i Göteborg, flyttade till Norge och bildade en familj i Oslo. Hon deporterades från sitt hem i Oslo, Calmeyers gate 15 och mha norsk polis sattes på en båt mot Stettin och efter tågresan till Auschwitz mördades där.

Hon var nog inte svensk medborgare när hon gifte sig i Göteborg. Detta trots att hon var född i Sverige. 
När det gäller Sonja Ester Moritz f. Remann finns det redan en stolpersteine i Oslo vid Calmeyers gate 15B. Andra namn som bodde på samma adress är Gisela Bernstein, Richard Bernstein, Anna Rebekka Bodd, Jacob Bodd, Kaja Pauline Bodd, Manja Malke Bodd, Leon Eisen, Salo Flanter, Aksel Marcus Moritz, John Charles Moritz, Leif Idar Moritz, Sonja Ester Moritz, Gutman Nachemsohn, Hanna Nachemsohn, Henry Kalman Nachemsohn, Samuel Nachemsohn, Rosa Rotschild, Julius Schapow och Salomon Schapow. Aksel Moritz var hennes man och hennes två söner hette Leif och John. De var 9 resp. 5 år gamla då de mördades i Auschwitz.


S/S Donau i Oslo hamn och de deporterade judarna.

Man sätter bara en snubbelsten per person man vill minnas.

Att läsa om deportationen av judar från Norge: http://jimbaotoday.blogspot.se/2012/11/dagbocker-som-tar-plotsligt-slut-adam.html

Att läsa om Szybilskifallet: Den gemensamma kampen Samarbetet mellan den finska och den svenska säkerhetspolisen åren 1938-1941 av Viktor Rantala (2013), https://helda.helsinki.fi/bitstream/handle/10138/44840/dengemen.pdf?sequence=1

Wednesday, February 22, 2017

Cd. Bzdury Marka Edelmana o Korczaku i Anielewiczu - Dlaczego?

CK albo KC Bundu opublikowało wspomnienia Edelmana w 1945 roku. Dopiero 30 lat po emigracji "Syjonistów do Syjamu" i pół wieku po wydaniu Edelmana wydano w Polsce książki Lubetkina i Cukiermana. Ciekawostka bez spekulacji! O Edelmanie nic nie było właściwie słychać jako o bohaterze powstania i nigdy jako o komendancie (albo zastępcy komendanta albo o jednym z zastępców komendanta - Anielewicza) aż większość tych co przeżyli Zagładę opuściło Polskę (albo umarło).

Mordechaj Anielewicz, pierwszy z prawej. Wg. Edelmana i Grabowskiego (i Krall) "zadziorny rozrabiaka", i stale głodny chłopak, trochę dziecinny, ale pełen werwy, który pomagał matce w sprzedaży towaru, dopuszczając się przy tym drobnego oszustwa, gdy malował skrzela ryb na czerwono, by wyglądały na świeże! Wybór Anielewicza na komendanta Edelman kwituje słowami: „Bardzo chciał nim być, więc .."-

UWAGA
Wpis niedokonczony!!!


Jako naukowiec, szukając dokumentów na temat Edelmana w związku z jego "chorym", patologicznym stosunkiem do Janusza Korczaka i Mordechaja Anielewicza, znajduje sporo ciekawych dokumentów.

Mam problem z Markiem Edelmanem. Im więcej czytam jego opowiadania, tym bardziej staję się do niego negatywnie usposobiony. To robi, że muszę coraz więcej dokumentować jego wypowiedzi, by usprawiedliwić tę moją negatywność.

Nowonarodzenie Edelmana na arenie polskich mediów to 10 lat po wojnie 6-dniowej (rok 1967) i wielkiej, tzw. gomółkowskiej emigracji – 1969.

Na tych emigracyjnych zgliszczach powstała ta mocna książka Hanny Krall - Zdążyć przed Panem Bogiem. Wiele w niej nieścisłości i odwetu Edelmana na nieżyjących. Mnie głównie chodzi o Anielewicza i później Korczaka.

Gdy w 1977 r. ukazała się książka Krall, Edelman, rozmówca autorki, był większości czytelników w Polsce i zagranica postacią anonimową. Ja wiedziałem, kto to jest. Nie pamiętam, czy ten łodzianin przyjeżdżał z Łodzi do Warszawy na akademie Warszawskiego Getta. Chyba nie.

W latach 60. o  Powstaniu w Getcie warszawskim wiedziałem raczej dużo jak na nastolatka, m.in. że jego dowódcą był Mordechaj Anielewicz, że to była nierówna walka, że brakowało broni i że kobiety walczyły tak samo dzielnie jak mężczyźni. Wiedziałem o tym, że Edelman chował się razem z chorym wujkiem Zygmuntem (Zygmunt Warman) w czasie czy też po Powstaniu Warszawskim. W domu w Warszawie, w albumie Męczeństwo, walka, zagłada Żydów w Polsce 1939-1945, wydanym przez Wydawnictwo MON w 1960 roku, wiedziałem dokładnie, na którym z 540 zdjęć są opisani Zygmunt Warman i Edelman.

Wiedziałem natomiast o tym, że Edelman chował się razem z chorym wujkiem Zygmuntem (Zygmunt Warman) w czasie czy też po Powstaniu Warszawskim. W domu w Warszawie, w albumie Męczeństwo, walka, zagłada Żydów w Polsce 1939-1945, wydanym przez Wydawnictwo MON w 1960 roku, wiedziałem dokładnie, na którym z 540 zdjęć są opisani Zygmunt Warman i Edelman.

Filmiki wideo — Vimeo, nagrane przez Joannę Zuchowską, Ankę Grupinską i Joannę Szczesną, dopełniają tego obrazu. Moje pytanie jest Czy ktos naukowo opracował te prawie fikcyjne wypowiedzi Edelmana, tzn zdanie po zdaniu z przypisami?

Opisy Edelmana/Krall o Mordechaju Anielewiczu, którego opisuje jako rozbijać, który koniecznie chciał być „komendantem”, są rozpowszechniane od lat w wielu językach. 

Moi rodzice, czytając czy też redagując książki, pisali na marginesie: nieprawda, kłamstwo, tak nie było.

Poniżej krótki transkrypt z wypowiedzi Edelmana o Korczaku z filmiku na internecie.
Zaznaczone kolorem są tylko największe bzdury!

Korczak to też miał taki pomysł, był bardzo genialnym lekarzem, wielkim pisarzem, stworzył wielkie rzeczy, ale jego metoda wychowawcza nam nie odpowiadała.(E-1) W każdym razie dla dzieci ona nie była najlepsza. No była, gdzieś... to karanie było okropne(E-2) Te sądy, kiedy dziecko na dziecko musi wydać wyrok, kolega, razem przecież pewno psocili i jednego złapali, drugiego nie, więc jeszcze jeden na drugiego wyrok musiał wydawać, już nie umiem powiedzieć, jakie to były kary, bo ja z nim... myśmy mało... nie mieli nic wspólnego(E-3) Zresztą Korczak był bardzo trudnym człowiekiem, bardzo trudno z nim było mieć wspólnego, bo w czasie wojny, naprzeciwko szpitala Bersohnów i Baumanów, gdzie ja pracowałem, oni mieli swój dom dziecka tam przeniesiony, (E-4) no i zawsze były awantury między nim a naczelnym lekarzem naszym, bo on uważał, że szpital kradnie jedzenie jego dzieciom. (E-5)


E-1. jego (Korczaka) metoda wychowawcza nam nie odpowiadała.
Komu "nam" bundowcom czy pedagogom?
E-2. to karanie było okropne
Jakie kary. Korczak był przeciwny wszelakim karom, szczególnie cielesnym!
E-3. już nie umiem powiedzieć, jakie to były kary, bo ja z nim... myśmy mało... nie mieli nic wspólnego
Jedna z niewielu prawd w całym wywiadzie! Korczak i Edelman nie mieli nic wspólnego. Edelman był goncem w szpitalu i nosił mocz, kał i krew do laboratorium po aryjskiej stronie!
E-4, w czasie wojny, naprzeciwko szpitala Bersohnów i Baumanów, gdzie ja pracowałem, oni mieli swój dom dziecka tam przeniesiony
Dom Sierot był przeniesiony na ul. Sienna 16. Natomiast szpital, w którym Edelman pracował jako goniec, to ul. Sienna ale nr. 60. Daleko i nie naprzeciwko!
E-5szpital kradnie jedzenie jego dzieciom
Tu chodzi o spór między dr Anną Braude-Hellerową (zginęła w kwietniu 1943 roku) i Korczakiem, który domagał się, by komisja zdrowia przy Judenracie dawała więcej pieniędzy na dom przy ul. Dzielnej 39. Braude-Hellerowa była m.in. przewodniczącą Komisji Zdrowia przy Izbie Lekarskiej, ul. Leszno 3. Korczak pisze w Pamiętniku (1942), że umiera w Głównym Domu Schronienia (GDS) przy Dzielnej 39 kilka dziesiątek dzieci dziennie. Uważa, że powinno się im pomóc. Korczak robił wszystko, aby G.D.S. przestał być "umieralnią", "rzeźnią dzieci"

Takich E-… z numerem są setki, ale chyba te kilka daje pełny obraz Edelmana.

Oczywiście, trzeba zwalczać kłamstwa i wprowadzanie nowych prawd i legend. Mimo że legendy o Korczaku są takie ładne, to wolę je niwelować i pokazać prawdę.

A teraz do Mordechaja Anielewicza. Fakty:
Ur. w 1919 roku. Uczył się w prywatnym hebrajskim męskim Gimnazjum Towarzystwa „Laor” („Ku światłu”) przy ul. Nalewki 2a. Dzięki bardzo dobrym wynikom w nauce i dobrym zachowaniu był zwolniony z czesnego. Zdał maturę w 1938.

W 1933 wstąpił na krótko do skautów Betar. Betar był organizacją koedukacyjną. W drużynach wyróżniano trzy grupy wiekowe: 8-13 lat – Kwirim (lwiątka); 13-18 lat – Ca(j)fim (wywiadowcy); powyżej 18 lat – Kosziszim (seniorzy). Betar opierał się na silnej dyscyplinie, przygotowując członków do udziału w żydowskiej samoobronie i Legionie Żydowskim. Od 1934 należał Anielewicz do bardziej lewicowej (w porównaniu z Betarem) żydowskiej organizacji skautowskiej Ha-Szomer Ha-Cair. Od 1937 był dowódcą oddziału (Gdudu) hufca „Bechazit” i członkiem komendy warszawskiej, a w 1939 jako 20-latek wszedł do Komendy Naczelnej Ha-Szomer Ha-Cair.
Anielewicz to współorganizator grup samoobrony przeciw bojówkom ONR; do 1939 członek Komendy Naczelnej Ha-Szomer ha-Cair. Po wybuchu II wojny światowej próbował zorganizować drogę ucieczki młodzieży żydowskiej z Polski, przez Rumunię, do Palestyny W strefie radzieckiej został aresztowany, udało mu się jednak powrócić do Warszawy.

Po powrocie do Warszawy kontynuował swoją działalność w Komendzie Naczelnej Ha-Szomer Ha-Cair. Włączył się także do redagowania pisma Neged Hazerem (pol. Pod prąd) i był instruktorem w kibucu przy ul. Nalewki 23. Przyjaźnił się z Emanuelem Ringelblumem.
Był lubiany przez kolegów; wzbudzał zaufanie swoją skromnością, opanowaniem i wnikliwością. Wyróżniał się zaangażowaniem i zdolnościami organizacyjnymi. Był również uzdolnionym dziennikarzem. Od początku okupacji brał udział w konspiracyjnym ruchu szomrowym; m.in. współredagował „Neged ha-Zerem” (hebr., Pod prąd), organ Ha-Szomer ha-Cair. Współuczestniczył w tworzeniu Bloku Antyfaszystowskiego (marzec 1942). Fakt skupienia wokół Bloku Antyfaszystowskiego szeregu ugrupowań, przyspieszył decyzję o utworzeniu Żydowskiej Organizacji Bojowej w lipcu 1942 roku (podczas wielkiej akcji deportacyjnej). Dopiero pod koniec października 1942 w skład ŻOB wszedł Marek Edelman jako zastępca poprzedniego przedstawiciela Bundu.

Dzięki kontaktom z polskim harcerstwem – między majem a sierpniem 1942 – odbył Anielewicz podróże do innych ośrodków żydowskich (m.in. do Częstochowy), w czasie których pomagał organizować lokalnym organizacjom szomrowym grupy samoobrony.
Był członkiem przywództwa Żydowskiego Komitetu Narodowego (1943). Do historii przeszedł jako komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), który dowodził nią w czasie samoobrony styczniowej (18–22 I 1943) oraz podczas powstania w getcie warszawskim. Wraz z członkami sztabu popełnił samobójstwo w oblężonym przez Niemców bunkrze komendy ŻOB (8 V 1943), znajdującym się przy ul. Miłej 18.

Fakty ŻOB

28 lipca 1942 – organizacje młodzieżowe zawiązały Żydowską Organizację Bojową

W październiku rozszerzono Żydowską Organizację Bojową. W jej skład weszli członkowie Haszomer Hacair, Droru, Akiby, Gordonii, Bundu, Poalej-Syjon Lewicy, Poalej-Syjon Prawicy, Hanoar Hacyjoni i PPR. Politycznym kierownictwem ŻOB był Żydowski Komitet Narodowy (ŻKN) jednoczący partie syjonistyczne i socjalistyczne. Bund, który nie wszedł w skład ŻKN, zgodził się z nim współpracować w ramach Komisji Koordynacyjnej.

W nocy z 1 na 2 XII – uchwalono statuty Komisji Koordynacyjnej Żydowskiego Komitetu Narodowego i rozszerzonej przez nią Żydowskiej Organizacji Bojowej. Do komendy ŻOB weszli: Mordechaj Anielewicz (Ha-Szomer ha-Cair), Hersz Berliński (Poale Syjon-Lewica), Icchak Cukierman (Dror), Marek Edelman (Bund), Jochanan Morgensztern (Poale Syjon-Prawica), Michał Rojzenfeld (PPR).

Icchak Cukierman był jednym z założycieli ŻOB, członkiem jej Komendy Głównej, a następnie zastępcą jej komendanta. Reprezentował Dror w Żydowskiej Komisji Koordynacyjnej (ŻKK). 22 grudnia 1942 roku brał udział i został ranny przy przeprowadzaniu zamachu na kawiarnię „Cyganeria” w Krakowie. Jako dowódca jednej z grup bojowych brał udział w samoobronie styczniowej w warszawskim getcie. W okresie przygotowań poprzedzających wybuch powstania był dowódcą jednego z trzech obszarów ŻOB w getcie warszawskim.
Po aresztowaniu A. Wilnera został łącznikiem ŻOB po „stronie aryjskiej” w kontaktach z AK i PPR. W czasie powstania był jej komendantem poza murami getta, organizował pomoc dla walczących, w tym dla zespołu ratującego ocalałych bojowców, wyprowadzającego ich kanałami poza teren getta, a po śmierci Mordechaja Anielewicza – został komendantem całej organizacji, która brała udział w Powstaniu Warszawskim.

Jakie bzdury o Anielewiczu przekazał Edelman przez Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall, filmiki i inne artykuły! Książka Kralla jest tzw. literaturą obowiązkową w polskich szkołach.

Mordechaj Anielewicz ma niby być jednym z głównych bohaterów pojawiających się w Zdążyć przed Panem Bogiem, ale Edelman poprzez Kralla robi z niego antybohatera!

Tak, Edelman zdążył przed Panem Bogiem osmarować wielu i zmienić prawdę.


Tak, tutaj podaje Edelman, że Anielewicz nie brał udziału w żadnej akcji. W innym miejscu wspomina Edelman: Anielewicz chciał zdobyć dla ŻOB-owców dodatkowy rewolwer, zabił strażnika (Niemca, Ukrainca?) na ulicy. Nie liczył się z tym, co się może stać w wyniku jego czynu. A przecież wiadomo, że wszystkie akcje zbrojne polskiego i żydowskiego podziemia wiązały się z represaliami niemieckimi.



Walki z ONR
W Warszawie w 1936 roku członkowie bojówki Ruchu Narodowo-Radykalnego zaatakowali pochód partii żydowskiej o profilu socjalistycznym "Bund" (czyli partii Edelmana) w wyniku ataku z użyciem broni palnej zginęło żydowskie dziecko.  Sandler Irena wspomina: Po każdym wykładzie młodzież zrzeszona w organizacji skrajnie prawicowego ONR biła i Żydów, i nas – Polaków, tych, co siedzieli po lewej stronie. Przewodniczącym tej organizacji na uniwersytecie był student prawa Jan Mosdorf. Pewnego razu tak zbito moją koleżankę Żydówkę, że rzuciłam się z pięściami na jednego z oprawców i plunęłam mu pod nogi, mówiąc: «Ty bandyto!». Kiedy indziej ci sami oprawcy ciągnęli Żydówki za włosy z drugiego piętra na parter.

Mordechaj Anielewicz to w latach 1936–1938 organizator samoobrony przeciwko takim antysemickim akcjom ONR. Tego Edelman/Krall nie podaje, woli pokazac Anielewicza jako, małotata oszukujacego bo malował sławetne skrzela jak i huligana bo rozrabiał z innymi chlopakami z Powisla. Te bzdury s
ą powtarzane nagminnie!

W 1936 roku Edelman miał 14 lat. Nie podaje się oficjalnie, kiedy jego rodzina przeprowadziła się z miasteczka Homel do Warszawy i gdzie i kiedy chodził do szkoły. To z wiekiem to też dziwne. Edelman, by ukazać Anielewicza jako "niedorosłego”, do zadania komendanta obniża jego wiek o 4 lata, a Krall za nim podaje te "nieścisłości" w wielu późniejszych wydaniach, gdzie poprawia inne nieścisłości. Anielewicz, gdy w październiku 1942 został komendantem ŻOB-u – Żydowskiej Organizacji Bojowej, miał 23 lata.
O ile się nie mylę, to Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB), której dowódcą został Mordechaj Anielewicz z organizacji Haszomer Hacair, powstała na ulicy Dzielnej 34. Tam był tzw. dom-kibuc organizacji Hechaluc, później Hechaluc-Dror (Wolność), i tam mieszkała większość przyszłych ŻOB-owców.

Andrzej Czeczot, grafik i twórca filmów animowanych, wspomina: „Pamiętam, jak któregoś razu siedzimy u niego (Edelmana), jemy podwieczorek i jakaś pani pyta odpowiednio podniosłym tonem: „Powiedz nam, Marku, jak walczyłeś w getcie?”. A on na to drwiąco: „Ja walczyłem? Ja spieprzałem, dlatego tu siedzę!”. Dokładnie tak powiedział. Wszyscy ryknęli śmiechem, ale to było dla niego bardzo charakterystyczne. 

*W ksiazce Pan doktor i Bóg” Violetty Ozminkowski i Magdaleny A. Olczak, wydanej przez wydawnictwo Czerwone i Czarne.....

Yitzhak Zuckerman był z 1915 i umarł w 1981 roku. Cywia Lubetkin zmarła w 1976 roku.


Piękny (i prawdziwy) jest opis jedynego dowódcy - komendanta Powstania w Getcie Warszawskim - Mordechaja Anielewicza w Pamiętnikach Ringelbluma. Tak różny od obrazu przedstawionego i rozpowszechnianego przez zgorzkniałych, pomarcowych "opowiadaczy":
"Tego młodego człowieka, lat 25, średniego wzrostu, o wąskiej, bladej, spiczastej twarzy, o długich włosach, sympatycznej powierzchowności, poznałem na początku wojny. Przyszedł do mnie ubrany po sportowemu i poprosił o pożyczenie książki. Od tego czasu często przychodził pożyczać książki z dziedziny historii Żydów, szczególnie z zakresu ekonomii, którą bardzo się interesował. Któż mógł wiedzieć, że ten cichy, skromny i sympatyczny młodzieniec wyrośnie na człowieka, który po trzech latach stanie się najznaczniejszym człowiekiem w getcie, którego imię jedni będą wymawiać ze czcią, inni – ze strachem".



Mordechaj Anielewicz (pseud. Aniołek; 1919–1943) – dowódca - Komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej podczas powstania w getcie warszawskim napisał w do w liście do Icchaka "Antka” Cukiermana, datowanym 8 maja 1943.
Marzenie mojego życia spełniło się.
Żydowska samoobrona w getcie stała się faktem.
Żydowski zbrojny opór i odwet urzeczywistnił się.
Byłem świadkiem wspaniałej heroicznej
walki bojowców żydowskich.

Trudne zadanie, gdyż mity są tworzone przez polityczne (i ekonomiczne) ugrupowania i przekazywane, podobnie zresztą jak antysemityzm, z pokolenia na pokolenie. Tak było/jest z mitem Edelmana. Teraz zostało po tej kampanii mnóstwo kubków i koszulek z jego fizjonomią z okresu KOR lub z portalem w sklepiku Muzeum Polin. A kubków z komendantem Żydowskiej Organizacji Bojowej i dowódcą Powstania w getcie, Anielewiczem wciąż brakuje! <3 br="">



Z lewej strony list Cywi Lubetkin i Cukiermana do żydowskiej czesko-węgierskiej organizacji ruchu oporu. Ciekawe jest m.in. to że żydowscy bojownicy w Europie mieli wspólny język. Podobnie jak przed (i po) wojnie żydowscy impresario. Po prawej stronie falszywa legitymacja Cywi Lubetkin.
.
.
Komendant? Komendant ucieczki z Miłej 18 na Franciszkańską 36? Kiedy był Edelman "Komendantem"? Wiadomo, że wyszli z bunkru na Miłej 18 8 maja po południu. Miłą doszli do ulicy Nalewki, tam skręcili w prawo aż do rogu Nalewki/Franciszkańska 36. Doszli do domu nr. 22. Tam byli schowani przez kilka godzin. Jeszcze tego samego dnia, 8 maja w nocy, Symcha Ratajzer odnalazł ocalałych na ulicy Franciszkańskiej 22. Andrzej Czeczot wspominał wg. Newsweek: Pamiętam, jak któregoś razu siedzimy u niego, jemy podwieczorek i jakaś pani pyta odpowiednio podniosłym tonem: „Powiedz nam, Marku, jak walczyłeś w getcie?”.  A on (Edelman) na to drwiąco: „Ja walczyłem? Ja spieprzałem, dlatego tu siedzę!”.

Edelman komendant Powstania w Getcie? Nigdy! Ewentualnie komendant ucieczki z bunkra na Miłej 18 na Franciszkańską 36 (czyli w godzinach 14.30–24.00, prawie 10 godzin). 

Kiedy i dlaczego Edelman mianował samego siebie (po 25 latach ?) "Komendantem" lub Dowódcą czy założycielem ŻOB-u? Może to robota innych? Może to robota, a na pewno rozpowszechnianie kłamstwa przez tzw. żonkilowców.

Wiadomo że wyszli z z bunkru na Miłej 18 po południu. Prawdopodobnie ulicą Miłą doszli do ulicy Nalewki, tam skręcili w prawo aż do rogu Nalewki/Franciszkańska 36. Tam skręcili w lewo i doszli do domu nr. 22. Przez kilka godzin chowali się w tym domu gdzie poprzednio była synagoga. Jeszcze tego samego dnia, 8 maja w nocy, Symcha Ratajzer odnalazł ocalałych.

Około 50 osób z Franciszkańskiej 22, w tym bojowcy (m.in. Cywia Lubetkin i Marek Edelman) jak również cywile, zeszło tej nocy do kanałów. Dwóch współpracujących z GL polskich kanalarzy, Wacław Śledziewski i Czesław Wojciechowski, wyprowadziło tę grupę poza getto, na ul. Prostą. Cała grupa oczekiwała w kanale przez 48 godzin na zorganizowanie transportu. Ostatecznie 10 maja o 10 rano nadjechała ciężarówka, która zabrała 40 osób poza Warszawę, do lasu pod Łomiankami. Tak że Powstanie w Getcie, jeżeli chodzi o ZOB, skończyło się 8 maja 1943 roku. 

Grupa powstańców ŻZW ukryta w kamienicy na ul. Grzybowskiej działała do 19 czerwca, kiedy mieszkanie zostało zdradzone Niemcom. Otoczeni przez hitlerowców, powstańcy dowodzeni przez Pawła Frenkla bronili się przez cały dzień, a po wyczerpaniu amunicji zginęli śmiercią samobójczą, wysadzając bunkier w powietrze.

Książka Getto walczy Marka Edelmana ukazała się w 1945 roku nakładem wydawnictwa CK Bund. To pierwsza relacja prezentująca wydarzenia powstania w getcie warszawskim z perspektywy uczestnika. Publikacja została wznowiona w 2015 roku dzięki wsparciu finansowemu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. oraz Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi Sp. z o.o i pomocy Aleksandra i Anny Edelmanów.



AKCJA ŻONKIL, przygotowana we współpracy z Muzeum POLIN.

Edelman niewygodny i chyba niewiarygodny
niewiarogodny: taki, któremu trudno uwierzyć, niezasługujący na zaufanie


Icchak Cukierman - Nadmiar pamięci.Wspomnienia lat 1939 - 1946. Po polsku jest w Empiku (2020).

Kłamstwa Edelmana na jego nagrobku. Edelman komendant Powstania w Getcie? Nigdy!
Czy to cytat z książki pani Krall?

Friday, February 17, 2017

C.d. o powstawaniu legend i mitów korczakowskich - JTA (Jewish Telegraphic Agency, סוכנות הטלגרף היהודית)




JTA (Jewish Telegraphic Agency, סוכנות הטלגרף היהודית) to skrót znały przed wojną miliony polskich czytelników jako ŻAT to Żydowska Agencja Telegraficzna, istniejąca do dzisiaj agencja prasowa o zasięgu międzynarodowym, która powstała 6 lutego 1917 r.

Co ŻAT pisała przed laty o Januszu Korczaku? 

Przed wojną, m.in że był przedstawicielem polskiego Sochnutu jak również był wybrany do prezydium Keren Kajemet które wydawało książki Korczaka w Bibliotece Palestynskiej)!

W czasie wojny wiadomości z Getta warszawskiego przesyłane byly przez Sztokholm lub Londyn. Tu o Korczaku i losie dzieci z Domu Sierot.


ŻAT, 25 listopada 1942

W obozie nieopodal Treblinki naziści używali koparek do zbudowania masowych grobów dla masakrowanych Żydów. W kilku przypadkach Polacy byli zmuszani [przez Niemców] do obserwowania egzekucji.

Janusz Korczak, dyrektor żydowskiego sierocińca w Warszawie, otrzymał zgodę na pozostanie w getcie, ale z własnej woli dołączył do dzieci z sierocińca i zmarł razem z nimi.



Film Wajdy, Korczak też przyczynił się do utwierdzenia starych legend.

Monday, February 13, 2017

Max Wislicenus i ja we Wrocławiu

Do Wrocławia Max Wislicenus przyjechał w 1896 roku z żoną Elsą Freudenberg i maleńką córeczką Gonhilde, kiedy secesja w Europie była już w pełnym rozkwicie. Malarz został profesorem Królewskiej Szkoły Sztuki i Rzemiosła Artystycznego (późniejsza Akademia Sztuk Pięknych) i dostał mieszkanie na Wybrzeżu Oławskim. – Większość pejzaży wrocławskich jest z tej okolicy. 



Rok 2017. Zabudowania rolnicze nad Odrą.

W 1896 roku studentką Wislicenusa została Polka – Wanda Bibrowicz, która przyjechała do Wrocławia na studia. Zaprzyjaźnili się i wspólnie założyli klasę tkactwa artystycznego, w której uczyła się także żona malarza Elsa. Na fotografiach z tamtego okresu malarz pozuje z dwiema paniami – aktualną żoną i przyszłą, czyli Wandą Bibrowicz, którą poślubił po śmierci Elsy. Obydwie muzy chętnie portretował – Elsę przedstawiał jako św. Elżbietę, Wandę jako św. Barbarę. Na płótnach zachowały się także wizerunki ukochanej córki Gonhilde.  




Na fotografiach  z tamtegoo okresu malarz pozuje z dwiema paniami – aktualną żoną Elsą Freudenberg która stoi obok niego i przyszłą żoną , czyli Wandą Bibrowicz chyba pierwsza z lewej. Po prawej inna studentka. Ten trójkąt pozostał również po śmierci - leżą pochowani w tym samym grobie na życzenie Maxa.


Thursday, February 9, 2017

Jak utrwalić pamięć a nie legendy o Januszu Korczaku

Często rysunki pomagają w tworzeniu historii z legendy.

Rysunek Korczak z dziećmi na Umszlagu nawiązuje do legendy a nie do prawdy. Korczak był półżywy jak doszedł na Umszlag a dzieci przerażone. Czy był z nimi sztandar? Na pewno nie miały bydlęce wagony oszklonych okienek. Policjanci żydowscy pod nadzorem niemieckich żołnierzy dyrygowali załadowaniem na wagony.

Nurtuje mnie pytanie: Jak przekazać dalej prawdziwe informacje o Korczaku a nie tylko legendy!

Z legendami trudno się walczy bo często, z czasem historia obrasta w legendę. A następnie legenda w historię!

Czy i jak można przeciwdziałać? Na ile to skutecznie... Albo raczej: co ma większą siłę rażenia - legenda (z elementami prawdy) czy prawda historyczna (a więc żmudna i zwykle mniej przyjemna; i mniej łatwostrawna)...

Z niektórymi legendami nie da się wygrać...

Pytanie czy i na ile one szkodzą?

Na pewno szkodzą!

Postulowanie w różny sposób że np. Korczak był chrześcijaninem na pewno powiększa Jego martyrologię z dnia 5 sierpnia 1942 roku.

Niby, że jako Polak mógł wyjść z getta i uratować sobie życie a On poświęcił się dla żydowskich dzieci. Do tego obrazu dodaje się polski mundur i buty, oficerki. 
I na widok takiego Korczaka stawali niemieccy oficerowie na baczność i salutowali a potem jeden z nich niby spytał Kim jest ten człowiek?



Prawdziwą ostatnią drogę Korczaka i sierot prezentuje relacja Marka Rudnickiego, który szedł śladem Korczaka i dzieci od Domu Sierot na Siennej aż do 'bramki' na Umschlagplatz: 
Nie chcę być obrazoburcą ani odbrązawiaczem - ale muszę powiedzieć, jak to wtedy widziałem. Atmosferę przenikał jakiś ogromny bezwład, automatyzm, apatia. Nie było widocznego poruszenia, że to Korczak idzie, nie było salutowania (jak to niektórzy opisują), na pewno nie było interwencji posłańców Judenratu - nikt do Korczaka nie podszedł. Nie było gestów, nie było śpiewu, nie było dumnie podniesionych głów, nie pamiętam, czy niósł ktoś sztandar Domu Sierot, mówią, że tak. Była straszliwa, zmęczona cisza. Korczak wlókł nogę za nogą, jakiś skurczony, mamlał coś od czasu do czasu do siebie (...). Tych paru dorosłych z Domu Sierot, między nimi Stefa (Wilczyńska), szło obok, jak ja, lub za nim, dzieci początkowo czwórkami, potem jak popadło, w pomieszanych szeregach, gęsiego. Któreś z dzieci trzymało Korczaka za połę, może za rękę, szły jak w transie.


Nie chcę być obrazoburcą ani odbrązawiaczem - ale muszę powiedzieć, jak to wtedy widziałem.


Mój Ojciec, Michał Wasserman Wróblewski który pracował przez wiele lat w Domu Sierot Korczaka wcześnie zaczął próbować zatrzymać rozpowszechnianie tych bzdur i w artykułach w polskiej prasie i na kongresach korczakowskich. 

Podobne argumenty przytaczał również 10 lat póżniej Henryk Grynberg: .... to niemal przekreślenie wysiłku całego jego życia. Te przemówienia i pogadanki o jego bohaterskiej śmierci, bo nie chciał opuścić dzieci w drodze do komór gazowych i żyć jakby nigdy nic - to największa zniewaga dla jego szlachetnej duszy


Szwedzka gazeta pełna bzdur wprowadzająca jeszcze nowe bzdury. Korczak urodził się jako syn dumnych polskich narodowców (nacjonalistów). Podaje również nową informację jak to Korczak śpiewając przekroczył 7.5 centymetrowe grube, drewniane drzwi do śmierci w jednej z komór gazowych Treblinki chociaż mógł uciec!

Królową ostatnich bzdur o Korczaku jest szwedzka pisarka Elisabeth Åsbrink która w gazecie Dagens Nyheter w roku 2015 napisała że Korczak urodził się jako syn dumnych polskich narodowców (nacjonalistów). Podaje również nową informację jak to Korczak śpiewając przekroczył 7.5 centymetrowe grube, drewniane drzwi do śmierci w jednej z komór gazowych Treblinki chociaż mógł uciec!



Mój list do głównej kolporterki filmiku Soul Mama z wyjaśnieniem. Korczak był Żydem i mógł opuścić getto tylko w ten sposób jak opuściło getto 400 00 Żydów - przez śmierć w komorach gazowych obozu śmierci Treblinka.

W tym roku (2017) w styczniu zaczął na FB krążyć filmik o Korczaku. Więcej o kłamliwym filmiku i reakcjach na zdjęciu poniżej. Jest jeszcze jeden aspekt rozpowszechniania legend. Tak jak napisałem powyżej to na Dzień Pamięci o Zagładzie ktoś puścił na sieci filmik o Korczaku że On jako chrześcijanin ratował żydowskie dzieci i mimo tego że się mógł ratować..... 
Nikt prawie nie zareagował - i ponad 930 000 obejrzało ten filmik w okresie 14 dni. A moja natychmiastowa krytyka co do rozpowszechniania filmu spotkała się z dziwnymi reakcjami.



Roman wyczuwa z twojej strony złośliwość a to zła cecha. Projekt ten opublikowała strona Soul Mama. Udostępniło ten "film" 25 000 osób. Ja go udostępniam z tą myślą aby każdy mógł się zapoznać z informacjami które się pojawiają w sieci. Jeżeli masz jakieś uwagi to napisz do Soul Mama a nie kieruje to do mnie.

Roman Wroblewski Pierwsze co zrobiłem to do niego napisałem. Zobacz mój wpis z prawej strony powyższego zdjęcia. Widocznie te 25 000 nie obejrzało filmu tylko poprzez zafascynowanie nazwiskiem Korczaka podali dalej. Uwagi moje dotyczą kategorycznych i błędnych stwierdzeń ze Korczak nie był Zydem i dlatego mógł opuścić getto jakby tylko zechciał. Naprawdę to nie jest z mojej strony złośliwość ale legendy się właśnie w ten sposób tworzą. Dlatego takich filmików nie powinno się wlepiać bez krytycznego wpisu o kłamliwej treści filmiku.






W opisie pochodzenia Korczaka pisze się otwarcie że jego ojciec był Żydem dodając różne łagodzące samo słowo Żyd określenia typu spolonizowanym, światłym itp.
W opisie matki unika się zazwyczaj słowa Żyd pisząc że nazywała się z domu Gębicka. 
System podawania tak polskiego nazwiska upewnia wielu chcących widzieć Korczaka jako chrześcijanina że jednak nie był pełnym Żydem. Bo to niby gorsze.
Oczywiście ten kto chce, dojdzie, po chwili poszukiwań, do faktów stwierdzających że rodzina Gębickich jest tak samo żydowską rodziną jak rodzina Goldszmitów i wszyscy są pochowani na cmentarzu żydowskim.
Pozostaje sam problem wyświęcenia diabła czyli jak złagodzić to oficjalne żydostwo? Czuję to czytąc biografie wielu polskich Żydów.

Dla mnie wiele z takich prób złagodzania to rodzaj antysemityzmu czy rasizmu.

Nie wiem sam co mnie bardziej wnerwia. czy zmienianie legend zależnie od sytuacji politycznej czy te na siłe wybielane słowo Żyd klasyfikujące Korczaka (i mnie) w ten sposób do niby gorszej kategorii. 

Co mnie najbardziej wk..., denerwuje to fakt że inni korczakowcy już pewnych rzeczy nie widzą! Chyba zacznę od dzisiaj zbierać polskie, wybielające słowa jeżeli chodzi o świeckich Żydów. Przykre jest jednak to, że w Polsce w dalszym ciągu słowo Żyd traktuje się i używa się jako obelgę. Żyd to brzmi dumnie ale tylko pierwszym razem jako wytłumaczenie Ojca dziecku które właśnie wróciło z podwórka.

Korzenie żydowskie brzmi ślicznie, cukierkowo!

Korczak i ja nie mieliśmy żydowskich korzeni bo byliśmy, jesteśmy i będziemy po prostu Żydami. Tak jak również piszą w słowniku na sieci - Można też to uznać za przekleństwo rasistowskie. Dlatego nie powinno być używane jeżeli nie jest się rasistą.

Wednesday, February 8, 2017

Published 70 years ago by the first Korczak Association i the world. Komitet Korczakowski został założony przez byłych ocalałych współpracowników i przyjaciół Janusza Korczaka. M.in. wielu wychowawców z Domu Sierot i Naszego Domu na Bielanach. W 1946 r czyli 71 lat temu powstał Komitet Uczczenia Pamięci Janusza Korczaka 71 lat temu. Po zmianie nazwy kontynuował swoją działalność ten pierwszy na świecie Komitet Korczakowski. do 1968 roku. Następnie komitety korczakowskie zostały utworzone w Izraelu, Francji RFN i innych państwach. W Polsce Komitet Korczakowski nadal funkcjonował i rozrastał się aż do 1952 roku a na nowo wskrzeszony do 1968.

Published 70 years ago by the first Korczak Association i the world.


Komitet Korczakowski został założony przez byłych ocalałych współpracowników i przyjaciół Janusza Korczaka. M.in. wielu wychowawców z Domu Sierot i Naszego Domu na Bielanach.

W 1946 r czyli 71 lat temu powstał jako Komitet Uczczenia Pamięci Janusza Korczaka 71 lat temu. Po zmianie nazwy kontynuował swoją działalność ten pierwszy na świecie Komitet Korczakowski do 1968 roku. 


Następnie komitety korczakowskie zostały utworzone w Izraelu, Francji RFN i innych państwach. W Polsce Komitet Korczakowski nadal funkcjonował i rozrastał się aż do 1952 roku a na nowo wskrzeszony do 1968.

Monday, February 6, 2017

Korczak and a white chapeau



Korczak and the white chapeau, so I called these two images.
The left one is from Rózyczka summer camp and the right one is from the Warsaw Ghetto.
It's Saba Lejzerowicz with the dog on the left one and then as I have seen it, there is an quite indistinct "white chapeau" in the shade. That white chapeau I always associated with Janusz Korczak.
The right image is Mary Berg. Behind her is my proposed Janusz Korczak in a white chapeau. May be?