Monday, October 26, 2026

Artykuł Janusza Korczaka pt. „Refleksje”, opublikowany w noworocznym wydaniu dziennika „Nasz Przegląd” (1 stycznia 1939 r.).


Artykuł Janusza Korczaka pt. „Refleksje”, opublikowany w noworocznym wydaniu dziennika „Nasz Przegląd” (1 stycznia 1939 r.).

1 stycznia 1939 roku – zaledwie osiem miesięcy przed wybuchem II wojny światowej i późniejszym zamknięciem getta warszawskiego – Janusz Korczak opublikował poruszający, słodko-gorzki noworoczny esej zatytułowany „Refleksje” na łamach cenionego polsko-żydowskiego dziennika „Nasz Przegląd”. Pisząc w obliczu nadchodzącej zimy i pustej kasy, Korczak łączy swoją charakterystyczną ironię z „nieuleczalną” wiarą w ludzką dobroć, by wystosować dramatyczny apel o finansową solidarność. Kiedy wspomina, że ekscentryczni darczyńcy sami telefonują pod „Nr. 624-01”, odnosi się bezpośrednio do linii telefonicznej „Towarzystwa Pomoc dla Sierot”, działającej prosto z administracyjnego serca jego ukochanego Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej 92. Tekst ten stanowi potężne świadectwo człowieka, który nawet na skraju dziejowej ciemności odmawiał porzucenia swojej 30-letniej misji ochrony najsłabszych, przypominając czytelnikom, że w dramatycznych czasach trzeba po prostu wierzyć w cuda.

Oto dokładna transkrypcja artykułu Janusza Korczaka pt. „Refleksje”, opublikowanego w noworocznym wydaniu dziennika „Nasz Przegląd” (1 stycznia 1939 r.). Ten noworoczny tekst z 1939 roku, napisany na osiem miesięcy przed wojną, to poruszający manifest „nieuleczalnej wiary” Korczaka mimo pustej kasy i zimy.

JANUSZ KORCZAK
REFLEKSJE
– Czy dobrze być dzieckiem?
– Tak sobie. Niebardzo. Nie wiem. Zapomniałem. – Ale wiem, że gorzej być dzieckiem żydowskiem. A jeszcze gorzej być dzieckiem żydowskiem biednym i osieroconem.
No tak. Każdy to przyzna bez trudu.
Ale czy może być coś gorszego? – Czemu nie? – Może.
Źle być starym, ale gorzej być starym Żydem.
Czy może być coś gorszego?
Oj – oj. – Bo jeżeli ten stary Żyd nie ma pieniędzy?
– A jeżeli nie ma pieniędzy i jest niezaradny też?
Czy to jest już najgorsze?
Nie. Jeżeli stary niezaradny Żyd ma w dodatku kupę dzieci na karku i boli go serce, i nie tylko serce ale nogi i krzyż, i widzi, że już nie ma sił?
A jeżeli to nie jest Żyd, tylko Żydówka? Jej, do stu lat, wcale nie jest lżej.
Czy jest coś jeszcze gorszego? – Dlaczego nie? – Tego nigdy nie brak.
Bo jeżeli ten Żyd albo Żydówka mają własnych curesów do ciężkiej choroby, ale on czy ona są członkami Pomocy dla Sierot i widzą, że ilość członków towarzystwa i ofiar i składek zmniejsza się – co wtedy?
On nawet gniewać się nie może, i krzyczeć nie może. A przecież każdy wie, że jeżeli człowiek wyzłości się i wykrzeczy, to jemu jednak trochę lżej.
Bo co robić, jeżeli ludzie nie mają? To jest chyba najgorsze?
Nie. – Jest jeszcze coś gorszego. – Co? – Jeżeli młody, zdrowy bez uroku w pełni sił Żyd albo Żydówka mają i mogą dać – i nie chcą – to jest gorsze od najgorszego – to jest naprawdę wielkie nieszczęście.
Więc co robić? – Ja się pytam, co robić w tym już najgorszym?
Czy niema już żadnej nadziei, żadnego sposobu, żadnej medycyny, żadnego ratunku?
Jest. – Co?
Ta Żydówka i ten Żyd jednak wierzą w cuda i wierzą w Boga, – więc oni są trochę wariaci też – i widzą, że jednak są jeszcze poczciwi Żydzi, że biją i tłuką jeszcze dobre żydowskie serca, i można nie z pod ziemi wydostać, ale można pukać – i nie płyną, ale kapią jednak i nowe deklaracje i pomoc w naturze i są nawet – (mam świadków) tacy, co sami telefonują pod Nr. 624-01 i proszą o przysłanie inkasenta. Są i tacy ludzie i takie ekscentryczne zdarzenia też.
No więc? – Jeżeli tak jest, to co robić? Oni trochę filozofują i trochę nawet żartują.
– Bo co? Ciągle tylko stękać? – Jest przecież jeszcze na świecie humor rytualny. – Niech mają swój kawałek wesołości ci dobrzy Żydzi, którzy nawet niebardzo mogą, więc stękają, płaczą i... płaczą.
Teraz już każdy rozumie, poco jest ta impreza.
Nadchodzi zima. Kasa – wrogowi nie życzę, – pusta.
– Więc dlaczego właśnie teraz nie ma stać się cud? Dlaczego ma być to najgorsze, że – (już mówiłem) nie dadzą ci, co mają, mogą i powinni?
I dlaczego nie ma racji bytu dziś taki wariat też, co chodzi, patrzy, słucha, czyta, a pomimo to nieuleczalnie ufa i wierzy?
Skończyłem. Firma nasza już egzystuje 30 lat. Solidnie obsługuje klijentelę. – Wydaje na każdą składkę i ofiarę kwit – to są amulety, talizmany, maskoty, które przynoszą życie, zdrowie, szczęście i powodzenie. – Ja nie kłamię. – Proszę mi ufać. – Powiadasz, że niema cudów? – Są. W dzisiejszych czasach dobrze być trochę wariatem też.

Ten noworoczny tekst w „Naszym Przeglądzie”z 1939 roku, napisany na osiem miesięcy przed wojną, to poruszający manifest „nieuleczalnej wiary” Korczaka mimo pustej kasy i zimy. REFLEKSJE były wydane po raz pierwszy w 1938 roku jako książka, ale tekst widocznie nie wywołał pożądanego skutku.

Nakład dziennika „Nasz Przegląd” na przełomie 1938 i 1939 roku wynosił zazwyczaj od 40 000 do 50 000 egzemplarzy na jedno codzienne wydanie. Była to jak na owe czasy olbrzymia liczba, plasująca to wydawnictwo na pozycji jednego z największych i najbardziej poczytnych dzienników mniejszości żydowskiej w Polsce, a zarazem najważniejszego polskojęzycznego organu opinii tej społeczności.
Prawdziwy zasięg tekstu był prawdopodobnie jeszcze większy, ponieważ gazeta trafiała głównie do rąk wielkomiejskiej inteligencji i mieszczaństwa w Warszawie oraz innych dużych ośrodkach. Noworoczne wydanie z 1 stycznia 1939 roku dotarło fizycznie do kilkudziesięciu tysięcy domów. Liczba faktycznych czytelników była jeszcze wyższa, gdyż pojedyncze egzemplarze w kawiarniach czy bibliotekach były czytane przez wiele osób. To właśnie ten wysoki nakład i jednocześnie drastyczny brak reakcji finansowej ze strony zamożniejszych warstw społecznych (o czym pisze Korczak z goryczą: „nie dadzą ci, co mają, mogą i powinni”) potęgowały poczucie dramatu. Tekst nie wywołał pożądanego skutku, ponieważ trafił do masowego odbiorcy, który w obliczu kryzysu gospodarczego i widma zbliżającej się wojny wolał zachować środki dla siebie, zamiast przekazać je na rzecz Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”.