Tuesday, October 27, 2026

Jak zasypiał Dom Sierot? Opowieści kinowe Motka, czytanie Kajtusia Czarodzieja przez Doktora i gramofon Pana Miszy.





Jak zasypiał Dom Sierot? Opowieści kinowe Motka, czytanie Kajtusia Czarodzieja przez Doktora i gramofon Pana Miszy.

Wspomnienia wychowanków oraz wychowawców ujawniają, że wieczór w sypialniach Domu Sierot nie był zwykłym pójściem spać, zgaszeniem światła, lecz precyzyjnie zorganizowanym procesem.

Oto dokładna transkrypcja tekstu z przesłanego dokumentu (wspomnień wychowanka Motka Tytelmana *), z zachowaniem oryginalnej pisowni i interpunkcji:

wiodło i oni zadowoleni byli, że chociaż ja jeden jestem poza domem, jedne mniej usta do karmienia. Dobrze pamiętam swego wujka, człowieka postępowego, który poradził mnie, abym prowadził dziennik, do którego zapisywałbym codzienne zdarzenia moje w Domu Sierot. Posłuchałem wujka i on co tygodnia ten dziennik przeglądał i dawał mi za to 50gr. które ja wydawałem na kino. Ubóstwiałem kino. Mogłem czasami dwa razy ten sam program oglądać. Potem kolegom opowiadałem, co widziałem. Mówili, że mam dar do opowiadania. Tak się więc stało, że zacząłem opowiadać filmy raz w tygodniu raz w sypialni chłopców, to u dziewczyne Moje opowiadania stały [się] tak popularne, że dzieci z niecierpliwością oczekiwały my tych wieczorów. Dostawałem dużo nagród od kierownictwa, przeważnie, w postaci pocztówek pamiątkowych. P. Doktor był do tego stopnia zachwycony mymi opowiadaniami, że aż zaczął namawiać mnie, abym napisał artykuł do "Małego przeglądu", – Gazety dziecięcej –. Przy pomocy doktora, napisałem artykuł p.t. "Nie mam szczęścia do interesów". Pierwsza nagroda była przelot samolotem dookoła Warszawy, albo bilet do kina. Ja i Anka Pawł. otrzymaliśmy pierwszą nagrodę za nasze artykuły. Ja, oczywiście, chciałem bilet do kina, ale Anka namówiła mnie do lotu. Było to niezapomnianym przeżyciem dla nas! Z pobytu mego w Domu Sierot mógłbym tomy napisać. Jedno jest pewnym. Pod nadzorem P. Doktora dzieciństwo nasze było szczęśliwe i beztroskie. Po opuszczeniu Domu Sierot zetknąłem się z ciężkim życiem.
Te powojenne wspomnienia Motka Tytelmana w niesamowity sposób dopełniają to, co opowiadał mój Ojciec, Pan Misza, o nocnych dyżurach i atmosferze panującej w sypialniach przed zaśnięciem. Tworzy się z tego piękny, spójny obraz wieczornego życia na Krochmalnej:
Gdy Janusz Korczak czytał dzieciom przed snem rękopisy swoich książek (np. przygody Kajtusia Czarodzieja), maluchy były tak przejęte i pobudzone magią opowieści, że miały ogromne trudności z zasypianiem. Pan Misza skarżył się na ten temat Korczakowi.

Panie Doktorze Jeśli mam zostać na noc w sypialni to dzieci chyba bardzo długo spać nie bedą!

 Przecież tam były przecudowne rzeczy! Bajka, która miała w jakiejś mierze uśpić te dzieci, tutaj wywoływała wprost odwrotną reakcję.

Tekst Motka pokazuje, że to nie tylko dorośli kształtowali te wieczory. Korczak pozwalał dzieciom na rozwijanie własnych talentów. Gdy Motek opowiadał filmy raz w sypialni chłopców, a raz u dziewcząt, stawał się dla rówieśników genialnym „uspokajaczem”. Dzieci czekały na te wieczory z niecierpliwością, a sam Doktor był tak zachwycony tym dziecięcym darem narracyjnym, że nagradzał chłopca pamiątkowymi pocztówkami i popchnął go do pisania w „Małym Przeglądzie”.
Urywki artykułu Motka pt. "Nie mam szczęścia do interesów", Mały Przegląd. 25 maja 1934, poniżej.

Kiedy kończyły się opowieści Motka lub czytanie Doktora, do akcji wkraczał dyżurujący na nocnej zmianie Pan Misza. Aby ostatecznie wyciszyć rozbudzoną wyobraźnię kilkudziesięciu dziewcząt i chłopców śpiących w sąsiadujących sypialniach, w pokoju wychowawcy nastawiano gramofon. Dźwięki muzyki płynące z korytarza i pokoju dyżurnego były ostatnim akordem, który pozwalał dzieciom z Krochmalnej zapaść w bezpieczny, spokojny sen.


* Motel (Motuś) Tytelman ur. 1922 r. był w Domu Sierot Korczaka w latach 1929–1936 (miał nr 42). Motel Tytelman, później Michał/Michael Tyler, przeżył Zagładę w ZSRR, wrócił po wojnie do Polski, a w 1963 wyemigrował z rodziną do Australii. Miał kontakt z panem Miszą po wojnie w Polsce, a potem po emigracji pana Miszy do Szwecji.

Urywki artykułu Motka pt. "Nie mam szczęścia do interesów", Mały Przegląd. 25 maja 1934.

Urywki artykułu Szymona pt. "Futbol", w którym wspomniany jest Motek jako Motus.

Motek z żoną przed Domem Sierot w 1986 roku.