Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, miałam osiem lub dziewięć lat. Korczak był wtedy nazywany „Panem Doktorem Henrykiem Goldszmitem”. Nosił na szyi czarny krawat, zawiązany zgodnie z modą przyjętą w tamtych dniach wśród pisarzy; jego czupryna była gęsta, złocista, a na jego kolanach siedziało dwoje dzieci w wieku około trzech lat. Rzecz dzieje się w Domu Podrzutków przy ulicy Franciszkańskiej – słynnym domu sierot w Warszawie, który później stał się domem Korczaka, a setki sierot stały się członkami jego rodziny. Napisała Paulina Appenszlak w pierwszej biografii Korczaka wydanej po jego śmierci.
