Monday, April 15, 2013

Kłamią - zasrańcy i kutas - to mojego Ojca najwieksze przekleństwa. Marian i Gabriel Wroblewski - świadkowie...


Po pierwsze: Kłamią!

Po drugie: Kutasy!


Po trzecie: Zasrańcy!




Tych mocnych słów używał mój Ojciec wobec ludzi,
którzy wzbudzali w nim prawdziwą wściekłość. Ponieważ
od dziecka mówił w trzech językach: po polsku, po
żydowsku i po rosyjsku miał całkiem spory wybór
przekleństw i niewybrednych epitetów. Jednak używał
ich bardzo rzadko.

Język szwedzki jest ubogi w wulgaryzmy, tak

zwane „brzydkie słowa” oraz wszelkie wyzwiska. Języki
słowiańskie, przede wszystkim rosyjski mają bardzo
bogaty słownik przekleństw.


Po czwarte: 
Bywało, że Ojciec wykrzykiwał w złości po żydowsku: A za juhr av Hane Kostek! - Taki rok na Hane Kostek! = bzdury!


Po piąte: 
Albo rzucał z irytacją polskim przysłowiem: Nie tykaj gówna, bo śmierdzi!


Po szóste: Czasami warknął po rosyjsku: брось! bros’! akcentowane charakterystycznym machnięciem ręki, w domyśle zostaw to gówno!


Ramka z Królewskiej 2. W Warszawie stała w niej fotografia Janusza Korczaka. Wtedy myslałem ze Korczak to mój dziadek. Teraz mam zdjecie Korczaka w innej ramce a do tej ramki warszawskiej wprowadził się mój Tata. © copyright.


Repertuar przekleństw mojego Ojca był jak widać
niezwykle ubogi. A mógł swobodnie czerpać z języka
polskiego i rosyjskiego, prawdziwej skarbnicy tak
zwanych „brzydkich słów”! To nie leżało w jego naturze.

Szczególnie w języku rosyjskim występuje prawdziwe
bogactwo wulgaryzmów i przekleństw. Zarówno tych
anatomicznych, nawiązujących do organów płciowych
obojga płci, jak i wszelkich interferencji między nimi.
Wyzwiska rosyjskie potrafią mieć dużą siłę rażenia i
dosięgnąć nie tylko wyzywanego, ale także jego rodzinę i
to kilka pokoleń wstecz!

© copyright


© copyright na mój ulubiony film TMAX 100 od KODAKa



Dlaczego właśnie dzisiaj rozmyślam nad wyzwiskami
i złością mojego Ojca? Nad ubogim repertuarem jego
przekleństw?

Niejaki redaktor Nowakowski wydaje w Sztokholmie
gazetkę po polsku. Są tam głównie ogłoszenia i anonse,
z których żyje – cóż biznes jest biznes. Ale ambitny
Nowakowski próbuje „trzymać poziom”, dodając między
reklamami "masę literacką". Takie tam: jakieś wywiady
z tak zwanymi „ciekawymi ludźmi” oraz sprawozdania
z wydarzeń towarzyskich, kulturalnych, sportowych
szwedzkiej Polonii…

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie posługiwał się przy
okazji twórczością mojego Ojca i zdjęciami rodzinnymi z mojego prywatnego archiwum. Na to nigdy nie wyraziłem zgody.



"Swiadkowie" Gabriel Wróblewski i Marian Wróblewski, 
ingen © - offentlig handling.



Kilkakrotnie pisałem do Nowakowskiego w tej sprawie.

Wykazał pełny "tumiwisizm" i odporność na moje
argumenty. Sprawę skierowałem do szwedzkiego sądu.
Na rozprawie wstępnej redaktor Nowakowski nie pojawił
się. Na sali reprezentował go adwokat.. przyjaciel moich
braci Mariana i Gabriela Wróblewskich!

W czasie rozprawy zostało zaprotokółowane, że tenże

przyjaciel - adwokat powołuje Gabriela i Mariana
jako "świadków" w sprawie!
Zupełnie niespodziewanie spór o prawa autorskie między
mną a Nowakowskim i jego przedsiębiorstwem Polonica
przerodził się w „sprawę” (czytaj wendettę) moich braci…

Przekleństwa mojego Ojca niechaj pozostaną

wstępem do „sprawy”.

Mam wrażenie, że gdyby Ojciec żył użyłby wobec

swoich starszych synów przykrych słów spod nr
3 i czasownika spod nr 1, bo na nr 5 jest już za
późno!


Informuję uprzejmie, że na moim blogu Jim Bao Today..., wszystkie moje dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, komiksy, obrazki, fotografie, filmy itd. są obiektami moich praw autorskich (zgodnie z Konwencją Berneńską).



W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich wyżej wymienionych obiektów praw autorskich w każdym konkretnym przypadku wymagana jest moja pisemna zgoda! 


Dotyczy szczególnie dwutygodnika Nowa Gazeta Polska wydawanego przez Polonica w Sztokholmie!


© Prawo autorskie (ang. copyright, szw. upphovsrätt) – pojęcie prawnicze oznaczające ogół praw przysługujących autorowi utworu albo zespół norm prawnych wchodzących w skład prawa własności intelektualnej, upoważniających autora do decydowania o użytkowaniu dzieła i czerpaniu z niego korzyści finansowej. 
Zgodnie z ustawą, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Prawo autorskie działa automatycznie – ochrona praw autorskich rozpoczyna się z chwilą ustalenia utworu, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek formalności przez jego twórcę. Utwór nie musi przy tym być skończony. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory fotograficzne i inne...
Autorskie prawa majątkowe (ang. copyright, szw. upphovsrätt) to monopol praw majątkowych na rzecz autora utworu lub posiadacza praw (który najczęściej uzyskał te prawa na mocy umowy z autorem). Powodem wprowadzenia praw autorskich majątkowych było zabezpieczenie interesów twórców oraz innych posiadaczy praw do utworów. Zasadą w prawie autorskim jest, że z utworu może korzystać lub nim rozporządzać tylko osoba uprawniona. Osobą uprawnioną jest w pierwszej kolejności posiadacz praw do utworu. Osoba taka (lub inny podmiot) może następnie udzielić innym uprawnień do korzystania z utworu, na mocy umowy licencyjnej lub umowy przekazującej prawa do utworu.
Autorskie prawa majątkowe są ograniczone przez zasady dozwolonego użytku, określające ograniczenia i wyłączenia z ochrony prawnoautorskiej. Ustawa rozróżnia dozwolony użytek prywatny oraz dozwolony użytek publiczny.
Autorskie prawa majątkowe są ograniczone w czasie, i trwają:
  • przez cały czas życia twórcy i 70 lat po jego śmierci

© Vad är upphovsrätt?Den här texten försöker förklara hur upphovsrätt fungerar, men beskrivningen är inte fullständig och vi kan inte lova att den är korrekt i alla delar. Upphovsrättslagarna varierar från land till land och ändrar sig med tiden.

Upphovsrätt är en författares eller konstnärs lagliga rätt att bestämma vem som får och vem som inte får mångfaldiga och sprida deras litterära och konstnärliga verk. Utan lagar som erkänner upphovsrätten skulle det inte vara möjligt för skapande människor att sälja sina verk till förlag, för då skulle andra förlag kunna kopiera och sälja samma verk till lägre pris, utan att betala författaren eller konstnären. En författare som sätter sig ner och skriver en roman gör en stor investering, för han tjänar ju inga pengar innan romanen är skriven och såld till ett förlag. Om vi vill att författare och konstnärer ska göra denna sorts investeringar, så är det bäst för oss att respektera upphovsrättslagen.
Men upphovsrätt varar inte för evigt. Upphovsrättslagen ger ett skydd under upphovsmannens hela livstid och därefter i ytterligare 70 år (livstiden + 70). Upphovsrätten kan säljas (till ett förlag) och ärvas (av författarens barn). När 70 hela år har gått efter författarens dödsår, blir alla hans verk allmängods. Vissa texter är undantagna från upphovsrätt. Det gäller lagar och myndighetsbeslut som alla medborgare måste känna till och lyda.
Verk som har mer än en författare ägs av alla författare tillsammans. Verket blir allmängods när de alla har varit döda i 70 år. Verk som inte har någon känd författare eller konstnär blir allmängods 70 år efter året för första utgivningen. Det är bara bidrag med verkshöjd som ger upphovsrättsligt skydd. Korrekturläsare får inte upphovsrätt till en roman, även om de gör ändringar i texten, men det får översättare.
Upphovsrättslagarna är nästan likadana i alla länder, men det finns mindre variationer, och olikheterna har varit större över tiden. Det som nu är livstid+70 har varit livstid+50. Detta ändrade sig i Danmark och Sverige 1995/96 efter ett direktiv från Europeiska Unionen, när man anpassade sig till Tysklands lag, där man redan använde livstid+70. Samma ändring förväntas i USA under 1998.
Redan strax efter att tryckpressen hade uppfunnits, gavs tryckare privilegium (ensamrätt) att trycka vissa skrifter för en period av fem eller tio år. Andra tryckare som piratkopierade texten under den tiden kunde få böta eller hamna i fängelse. Dagens upphovsrättslagar är resultatet av internationella överenskommelser i slutet av 1800-talet. Internationella lagar för upphovsrätt diskuteras inom World Intellectual Property Organization (WIPO), som är en avdelning av Förenta nationerna.













Saturday, April 13, 2013

Mordechaj Anielewicz - ps. "Malachi" (pol. ps. ''Aniołek'') - Pierwszy, jedyny i ostatni przywódca ŻOB w czasie Powstania w Getcie Warszawskim.


Anielewicz Mordechaj wraz z przyjaciółką Mirą Fuchrer zginął 8 maja 1943 w odkrytym przez Niemców bunkrze sztabu ŻOB przy ul. Miłej 18.
Anielewicz Mordechaj wraz z przyjaciółką Mirą Fuchrer zginął 8 maja 1943 w odkrytym przez Niemców bunkrze sztabu ŻOB przy ul. Miłej 18.

The photograph on the left was taken on Lag Ba’omer 1937. In the back row, left to right, are: Cwi, Tzvi Braun, Shifra Sokólka, and Mordechaj Anielewicz. Seated in front are Mosze Moshe Domb and Rachel, Rachelka Zylberberg "Sarenka". In the right photograph, the Ghetto Fighters Monument in Warszawa, Rachelka Zylberberg, and uprising leader Mordechaj Anielewicz are marked.


Anielewicz Mordechaj wraz z przyjaciółką Mirą Fuchrer 8 V 1943 zginął (gaz lub samobójstwo) w odkrytym przez Niemców bunkrze sztabu ŻOB.

Mordechaj Anielewicz, pseudonim ''Aniołek'', komendant Powstania w Getcie, dowodzący akcją w centrum getta, pisał do swojego zastępcy, przebywającego po aryjskiej stronie Icchaka ''Antka'' Cukiermana:

''Marzenie mojego życia spełniło się. Żydowska samoobrona w getcie stała się faktem. Żydowski zbrojny opór i odwet urzeczywistnił się. Byłem świadkiem wspaniałej heroicznej walki bojowców żydowskich''.

To, co Anielewicz określił rzeczowo i skromnie jako „samoobronę”, naziści, którzy wpadli w pierwszych godzinach w panikę, zaskoczeni oporem Żydów, określili w depeszy do Berlina jako „dobrze zorganizowane powstanie”.

Kamienica przy Miłej 18 miała trzy piętra i nie należała do najwyższych. Sąsiedni budynek został zburzony w czasie bombardowań Warszawy we wrześniu 1939 r. Ruiny umożliwiały prowadzenie potajemnych prac przy budowie bunkra. Bliskość ulicy Muranowskiej i wspólne podwórza pozwoliły na połączenie piwnic i wykorzystanie sieci kanalizacyjnej dla rozbudowania bunkra i wykonania 5-6-ciu wyjść.

Kamienica przy Miłej 18 miała trzy piętra i nie należała do najwyższych. Sąsiedni budynek został zburzony w czasie bombardowań Warszawy we wrześniu 1939 r. Otaczające ruiny umożliwiały prowadzenie potajemnych prac przy budowie bunkra. Bliskość ulicy Muranowskiej i wspólne podwórza pozwoliły na połączenie piwnic i wykorzystanie sieci kanalizacyjnej dla rozbudowania bunkra i wykonania 5-6-ciu wyjść.

Rok 1948, za Pomnikiem wypalony gmach dawnych Koszar Wołyńskich gdzie sie równiez miescil Judenrat.


Rok 2013 za Pomnikiem Bohaterów Getta gmach nowego Muzeum!

Anielewicz Mordechaj, pseudonim Malachi (pol. Aniołek), (1919–1943), od 1934 roku działał w lewicowo-syjonistycznej organizacji młodzieżowej Haszomer-Hacair (tzw. ruch szomrowy). Od 1937 dowódca oddziału (gdudu) Bechazit i członek komendy warszawskiego "gniazda" organizacji, od 1939 - jej Komendy Naczelnej.

Od 1940 współredaktor pisma "Neged Hazerem" ("Pod prąd"), ukazującego się nielegalnie. 1942 jeden z organizatorów Bloku Antyfaszystowskiego w getcie warszawskim. Od XII 1942 komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). W I 1943 kierował samoobroną Żydów w getcie, od 19 IV do 8 V 1943 dowódca powstania w getcie warszawskim, mianowany majorem. Wraz z przyjaciółką Mirą Fuchrer 8 V 1943 zginął (gaz lub samobójstwo) w odkrytym przez Niemców bunkrze sztabu ŻOB.

Mira Fuchter (Fuchter) urodziła się w Warszawie w 1920 roku. 
Była związana z Anielewiczem, o wielkiej miłości do niego wspominała w listach, które pisała z getta do przyjaciółki przebywającej w Wilnie. Mira zginęła 8 maja 1943 roku w bunkrze przy Miłej 18 wraz z Mordechajem Anielewiczem i innymi bojownikami powstania w getcie warszawskim. Mira była zaangażowana w żydowski ruch oporu i pracowała, między innymi jako łączniczka, przemieszczająca się między różnymi gettami na terenie okupowanej Polski. W getcie warszawskim pracowała w szwalni z Tową Frenkel i Rachelą Zylberberg. 
Jako dziewczyna przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej, 23-letnia Mira, budziła respekt wśród grona swoich towarzyszy i przyjaciół. Była ładną, dbającą o stroje i makijaż dziewczyną o wielkim harcie ducha i wewnętrznym cieple. Świadkowie tamtych wydarzeń wspominają, że do końca była u boku swojego narzeczonego i prawdopodobnie razem popełnili samobójstwo.

Ostatnio dziennikarka Grupińska zrobiła, wg. Polskiego Radia z Mirą wywiad. W Polsce, w kręgu starych i młodych KORowców "żonkilowców" wszystko widac jest możliwe mimo że Grupinska urodziła sie 12 lat po śmierci Miry.


Kamienica przy Miłej 18 miała trzy piętra i nie należała do najwyższych. Sąsiedni budynek został zburzony w czasie bombardowań Warszawy we wrześniu 1939 r. Ruiny umożliwiały prowadzenie potajemnych prac przy budowie bunkra. Bliskość ulicy Muranowskiej i wspólne podwórza pozwoliły na połączenie piwnic i wykorzystanie sieci kanalizacyjnej dla rozbudowania bunkra i wykonania 5–6 wyjść.


Kopiec, jest w rzeczywistości usypanym z ruin grobowcem, miejscem śmierci ponad stu osób. Na zdjęciu grupy z kibuców warszawskich 19 kwietnia 1946 roku, przed wyjazdem do Palestyny/Izraela w 1948 roku. To niewielkie wzgórze z cegieł, teraz przykryte ziemią i trawą, zwane teraz potocznie kopcem Anielewicza. Halinka Birenbaum, pierwsza po lewej, z szarfą.

Halina Birenbaum napisała do mnie na temat tego zdjęcia: Tu jest cała nasza grupa z kibucu Haszomer Hacair w Warszawie na ul. Poznańskiej róg Alei Jerozolimskie, VI piętro. Piętro niżej był kibuc Poalej Zijon "Dror" „Wolność”. Nasz kubuc po połączeniu się z grupą z Lublina w drodze do Niemiec dostał nazwę "La Szyhrur" - Do wyzwolenia... Dużo o tym jest w mojej książce "Powrót do Ziemi Praojców" i trochę w internecie na stronie Zchor, tytuł tekstu: Aliya Bet.

W 1946 z inicjatywy Centralnego Komitetu Żydów Polskich z gruzów okolicznych domów w miejscu, w którym znajdował się bunkier, usypano kopiec (nazwany Kopcem Anielewicza) na którego szczycie ustawiono pamiątkowy kamień z napisem w językach: polskim, hebrajskim i jidysz o treści (pisownia oryginalna):
"W tym miejscu 8 maja 1943 r. poległ śmiercią żołnierza komendant powstania w Getto Warszawy Mordechaj Anielewicz wraz ze sztabem Żyd. Org. Boj. i kilkudziesięcioma bojownikami żydowskiego ruchu oporu w walce przeciwko niemieckim okupantom.”

Kopiec, pomnik na miejscu bunkru, gdzie Anielewicz Mordechaj wraz z Mirą Fuchrer 8 maja 1943 zginęli w zdobytym przez Niemców bunkrze sztabu ŻOB na ulicy Milej 18. To niewielkie wzgórze, zwane potocznie kopcem Anielewicza, jest w rzeczywistości usypanym z ruin grobowcem, miejscem śmierci ponad stu osób.

Izraelski znaczek okolicznościowy – 30 lat po Powstaniu w Getcie Warszawskim. Anielewicz Mordechaj wraz z Mirą Fuchter.

Mordechaj Anielewicz to w latach 1936–1938 organizator samoobrony przeciwko takim antysemickim akcjom ONR. Tego pani Krall nie podaje w swojej książce bo niby Edelman "nie pamięta", woli pokazac Anielewicza jako, małotata oszukującego bo malował sławetne skrzela jak i chuligana bo rozrabiał z innymi chłopakami z Powisla. Te bzdury są pani Krall powtarzane najczęściej i coraz to w nowych wydaniach!

W Warszawie w 1936 roku członkowie bojówki Ruchu Narodowo-Radykalnego zaatakowali pochód partii żydowskiej o profilu socjalistycznym "Bund" w wyniku ataku z użyciem broni palnej zginęło żydowskie dziecko. 

Sandler Irena wspomina:
Po każdym wykładzie młodzież zrzeszona w organizacji skrajnie prawicowego ONR biła i Żydów, i nas – Polaków, tych, co siedzieli po lewej stronie. Przewodniczącym tej organizacji na uniwersytecie był student prawa Jan Mosdorf. Pewnego razu tak zbito moją koleżankę Żydówkę, że rzuciłam się z pięściami na jednego z oprawców i plunęłam mu pod nogi, mówiąc: «Ty bandyto!». Kiedy indziej ci sami oprawcy ciągnęli Żydówki za włosy z drugiego piętra na parter.




Monday, April 8, 2013

Powstanie w Getcie Warszawskim - Porady dla Poczty Polskiej i dla Poczty Izraelskiej i innych!

Żółte żonkile, co się zrobiły żółtymi gwiazdami Dawida (jak w łódzkim getcie), które przyczepiono bohaterkom getta w Warszawie, to niby sprawa Poczty Polskiej. Mam nadzieję że koperty tzw. Pierwszego dnia obiegu pójdą na przemiał.

Na zdjęciu: Od prawej Małka Zdrojewicz z He-Haluc, która przeżyła obóz zagłady Majdanek i wyjechała po wojnie do Izraela. Obok Małki, dwie siostry Wyszogradzkie. W środku stoi Bluma Wyszogrodzka, a z lewej Rachela Wyszogrodzka – obie zostały zamordowane. Bluma została zastrzelona, a Rachela została zagazowana w Auschwitz. Zdjęcie pochodzi z niemieckiego raportu generala Stroopa, w którym nosi tytuł Mit Waffen gefangene Weiber der Haluzzenbewegung – Pojmane z bronią kobiety z ruchu halucowego. 13 maja 1943 roku.


Żółte żonkile, które się zrobiły żółtymi gwiazdami Dawida i które bezprawnie, jak haniebne łaty, przyczepiono bohaterkom getta — to sprawa Poczty Polskiej (i innych aktorów). Walczę i mam nadzieję, że te koperty tzw. Pierwszego dnia obiegu pójdą niedługo na przemiał.

Stroop opowiadał w więzieniu na Mokotowie: 
... To ludzkie istoty: chyba diablice albo boginie. Spokojne. Sprawne jak cyrkówki. Często strzelały z pistoletów jednocześnie z obu rąk. Zażarte w walce, do końca. Niebezpieczne w bezpośrednim zbliżeniu. Taka schwytana "Haluzzenmädel" wyglądała niby trusia. Całkowicie zrezygnowana. Aż tu raptem - gdy grupa naszych podeszła do niej na kilka kroków - jak nie sięgnie po ukryty w spódnicy lub szarawarach granat, jak nie rąbnie w SS-owców, jak nie zacznie miotać przekleństwa do dziesiątego pokolenia w przyszłość - to włosy się jeżyły! Ponosiliśmy w takich sytuacjach straty, więc rozkazałem nie brać więcej dziewczyn do niewoli, nie dopuszczać ich zbyt blisko i z daleka rozwalać pistoletami maszynowymi.

            Udało się!
           Żółte żonkile, które się zrobiły żółtymi gwiazdami Dawida i które jak haniebne łaty przyczepiono bohaterkom getta, poszły na przemiał — list od Muzeum Polin, poniżej.

Szanowny Panie,

 

Uprzejmie informuje, ze Poczta Polska odstapila od pierwotnego projektu koperty Pierwszego Dnia Obiegu (FDC), wykorzystującej przetworzone przez graficzke archiwalne zdjecie uczestniczek walk w Getcie Warszawskim. W związku ze skojarzeniami, jaki budzilo „przypięcie” kobietom na zdjęciu znaku zonikla, zdecydowano się ostatecznie na projekt koperty z niezmienionym zdjęciem (przesylam projekt w zalaczeniu).

 

Chciałbym tez wyjasnic, ze idea promowania żonkila jako symbolu pamięci o Powstaniu w Getcie Warszawskim była inspirowana wyłącznie historia Marka Edelmana, który przez wiele lat dostawal w dniu rocznicy wybuchu powstania bukiet zoltych kwiatow od nieznanego darczyńcy. A następnie sam zaczal takie kwiaty skladac pod pomnikiem Bohaterow Getta. Nie zamierzaliśmy nawiazywac do zoltej Gwiazdy Dawida (choc szesc platkow żonkila pozwalalo na taka interpretacje). Dopiero projekt Poczty Polskiej  narzucal takie skojarzenie.

 

Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za Panskie zaangażowanie w poprawe projektu Poczty.

Z poważaniem,

 
Piotr Kossobudzki
Kierownik Działu Komunikacji i Ewaluacji, Rzecznik Prasowy
Itp itd! I trochę bzdur, że żonkil to nie gwiazda Dawida, mimo że dodatkowa takowa siedzi w środku żonkila..... I że wszystko to wina.... Poczty!
Flagi nad płonącym Gettem Warszawskim to jednak sprawa Poczty Izraelskiej. Nie mogę dojść, jakie to były flagi, szczególnie ta druga. Rozumiem, że jedna z nich to flaga polska. Ale ta druga przypomina flagę izraelską, a nie sztandar ŻZW.

 

Flagi nad płonącym Gettem Warszawskim to jednak sprawa Poczty Izraelskiej. Dowiedziawszy się o flagach Reichsführer Himmler, podobno krzyknął do telefonu: "Stroop, musisz za wszelką cenę zerwać te dwie flagi!"

Poczta Polska i Poczta Izraelska mogły się, moim zdaniem, zdobyć na wspólne wydanie okolicznościowego znaczka i kopert pierwszego dnia obiegu z okazji 70. rocznicy powstania w getcie warszawskim.

Wybranie wspólnego motywu też nie musiało być aż tak trudne: Bojownicy Getta, płonące getto, albo Pomnik Bohaterów Getta...

Np. jak na znaczku polskim i izraelskim z 1993 roku (poniżej).



Tak, na 70. rocznicę Powstania w getcie warszawskim znaczek Poczty Izraelskiej przedstawia Pawła Frenkla, a znaczek Poczty Polskiej to "pomarcowe żółte żonkile Edelmana".
Stylizowany kwiat żonkila, oficjalne logo obchodów rocznicy w Polsce, swoim kształtem nawiązuje do gwiazdy Dawida, noszonej przymusowo przez Żydów podczas okupacji niemieckiej – mówi plastyczka Marzanna Dąbrowska z Poczty Polskiej.
Opisy Pawła Frenkla i palącego się domu z dwoma flagami są równie "trafione" jak te polskie żonkile. 

Prawie wszyscy bojownicy i przywódcy Powstania w Getcie, którzy przeżyli Zagładę, odeszli już od nas. Zostały spory i niesnaski, które są kultywowane i podkreślane. Zarówno w Izraelu, jak i w Polsce!


Izraelski znaczek okolicznosciowy - 30 lat po Powstaniu w Getcie Warszawskim. Anielewicz Mordechaj wraz z żoną Mira Fuchrer.



Bohaterzy Getta Warszawskiego. Znaczek Poczty Izraelskiej. 1985 r.






Flagi w Getcie Warszawskim wg Wikipedii

Okladka ksiazki Mose Arens. Zdjecie z okladki posluzylo artystom izraelskim jakto tlo znaczka. Dorobili jedno pietro i dach z flagami.
Okladka ksiazki Apfelbauma z podobnym tytulem. Dwie flagi.