Sunday, October 11, 2026

Wpisy Korczaka w Zeszycie bursistki Jadzi Wajnsztok.


Dwie strony z Zeszytu bursistki Jadzi Wajnsztok doskonale pokazują prawdziwy charakter Doktora, jego emocje, poirytowanie, a jednocześnie specyficzne poczucie humoru i bezwzględny priorytet, jaki nadawał higienie dzieci. Olbrzymi, zamaszysty wpis po lewej stronie, wykonany grubym ołówkiem, to gwałtowna, wręcz fizyczna reakcja Korczaka na codzienną, meldowaną mu bezradność personelu.

Poniżej próba transkrypcji zapisów Zeszytu Bursisty / Zeszytu Dyżurów Jadzi Wejnsztok. Tekst po lewej stronie Zeszytu zawiera codzienne meldunki bursistów (wychowawców-praktykantów), a po prawej stronie znajduje się obszerny, pisany odręcznie komentarz samego Janusza Korczaka.



Oto próba transkrypcji zapisów Zeszytu Bursisty / Zeszytu Dyżurów Jadzi Wejnsztok. Tekst po lewej stronie zawiera codzienne meldunki bursistów (wychowawców-praktykantów), a po prawej stronie znajduje się obszerny, pisany odręcznie komentarz samego Janusza Korczaka.
[STRONA LEWA – NOTATKI BURSISTÓW]
Dnia 17/V
Szlojme podczas dyżuru bawi się
więcej niż sprząta. Wolf bardzo
nieporządnie wytrzepał sukno.
Z poważaniem
Jadzia Wajnsztok

Dnia 18/V
Proszę pana dlaczego pan mi
nie sprawdza książeczki?
Szlojme ciągle bawi się podczas
dyżuru.
Z poważaniem
J. Wajnsztok
(U dołu powojenna pieczątka: KOMITET KORCZAKOWSKI, dopisane atramentem: Nr 83)

[STRONA PRAWA – WYWÓD JANUSZA KORCZAKA]
Sprawdzam książeczkę, to znaczy czytam. Nie
znajduję nic takiego, o czem należałoby pisać
czy mówić. — Sprawę wcierat [?] z umywalni, zda-
je się, wyjaśniłem. — Wczoraj nie było jej, pozwo-
liłem czerwoną wywiesić. — Potem g. Rowe [?] przy-
szła, czystą, wypraną (?). Widocznie za-
pomniała. —
Skargi na dyżurnych. — Są to dzieci: Słaby
Szlojme, blady gapa Wolf, ze złamaną ręką
Srul. To ich wady fizyczne, są i zaniedbania. —
Nie są dorośli, to prawda. Gdyby było
inaczej, nie byliby potrzebni ani g. Kierownik,
ani Bursista.
Pesym [?] — nie wytrzepał sukna i t. d. Dobrze,
że o tem piszecie, a ja wiem. Ale to są dro-
bne rzeczy. Dla mnie ważne, i o to dbać wi-
nieście, żeby dzieci spały, o ile dorosłe, żeby
powietrze było dobre, żeby nie zbyt wiele
kasłało i miało katary, — żeby były zdro-
we i czyste. Na wszystko brak czasu, i
Ten "Zeszyt Bursisty (Bursistki)" to absolutny, namacalny dowód na to, jak w praktyce wyglądała rewolucja pedagogiczna Korczaka (wg. mnie Seminarium Pedagogiczne pod nazwą Bursa) i jak funkcjonował system samowychowania w Domu Sierot.
Kontrast między lewą a prawą stroną jest uderzający:
  • Lewa strona (Bursiści): Młodzi praktykanci skupiają się na czystej, formalnej dyscyplinie i biurokracji. Skarżą się, że dzieci „bawią się zamiast sprzątać”, nie porządkują sukna i dopominają się o biurokratyczne „sprawdzenie książeczki”.
  • Prawa strona (Korczak): Stary Doktor udziela im genialnej lekcji prawdziwej pedagogiki. Sprowadza ich formalizm na ziemię. Pokazuje, że dzieci to nie maszyny do sprzątania, ale żywe istoty z krwi i kości: „Słaby Szlojme, blady gapa Wolf, ze złamaną ręką Srul”. Przypomina bursistom, jaka jest ich prawdziwa rola: „Gdyby było inaczej, nie byliby potrzebni ani g. Kierownik, ani Bursista”. Dla Korczaka ważniejsze od idealnie wytrzepanego sukna jest zdrowie, sen, czyste powietrze i biologiczne dobrostan dziecka. To esencja jego unikalnego habitusu.
  • Cdn.