Oto próba transkrypcji zapisów Zeszytu Bursisty / Zeszytu Dyżurów Jadzi Wejnsztok. Tekst po lewej stronie zawiera codzienne meldunki bursistów (wychowawców-praktykantów), a po prawej stronie znajduje się obszerny, pisany odręcznie komentarz samego Janusza Korczaka.
[STRONA LEWA – NOTATKI BURSISTÓW]
Dnia 17/V
Szlojme podczas dyżuru bawi się
więcej niż sprząta. Wolf bardzo
nieporządnie wytrzepał sukno.
Szlojme podczas dyżuru bawi się
więcej niż sprząta. Wolf bardzo
nieporządnie wytrzepał sukno.
Z poważaniem
Jadzia Wajnsztok
Jadzia Wajnsztok
Dnia 18/V
Proszę pana dlaczego pan mi
nie sprawdza książeczki?
Szlojme ciągle bawi się podczas
dyżuru.
Proszę pana dlaczego pan mi
nie sprawdza książeczki?
Szlojme ciągle bawi się podczas
dyżuru.
Z poważaniem
J. Wajnsztok
J. Wajnsztok
(U dołu powojenna pieczątka: KOMITET KORCZAKOWSKI, dopisane atramentem: Nr 83)
[STRONA PRAWA – WYWÓD JANUSZA KORCZAKA]
Sprawdzam książeczkę, to znaczy czytam. Nie
znajduję nic takiego, o czem należałoby pisać
czy mówić. — Sprawę wcierat [?] z umywalni, zda-
je się, wyjaśniłem. — Wczoraj nie było jej, pozwo-
liłem czerwoną wywiesić. — Potem g. Rowe [?] przy-
szła, czystą, wypraną (?). Widocznie za-
pomniała. —
znajduję nic takiego, o czem należałoby pisać
czy mówić. — Sprawę wcierat [?] z umywalni, zda-
je się, wyjaśniłem. — Wczoraj nie było jej, pozwo-
liłem czerwoną wywiesić. — Potem g. Rowe [?] przy-
szła, czystą, wypraną (?). Widocznie za-
pomniała. —
Skargi na dyżurnych. — Są to dzieci: Słaby
Szlojme, blady gapa Wolf, ze złamaną ręką
Srul. To ich wady fizyczne, są i zaniedbania. —
Nie są dorośli, to prawda. Gdyby było
inaczej, nie byliby potrzebni ani g. Kierownik,
ani Bursista.
Szlojme, blady gapa Wolf, ze złamaną ręką
Srul. To ich wady fizyczne, są i zaniedbania. —
Nie są dorośli, to prawda. Gdyby było
inaczej, nie byliby potrzebni ani g. Kierownik,
ani Bursista.
Pesym [?] — nie wytrzepał sukna i t. d. Dobrze,
że o tem piszecie, a ja wiem. Ale to są dro-
bne rzeczy. Dla mnie ważne, i o to dbać wi-
nieście, żeby dzieci spały, o ile dorosłe, żeby
powietrze było dobre, żeby nie zbyt wiele
kasłało i miało katary, — żeby były zdro-
we i czyste. Na wszystko brak czasu, i
że o tem piszecie, a ja wiem. Ale to są dro-
bne rzeczy. Dla mnie ważne, i o to dbać wi-
nieście, żeby dzieci spały, o ile dorosłe, żeby
powietrze było dobre, żeby nie zbyt wiele
kasłało i miało katary, — żeby były zdro-
we i czyste. Na wszystko brak czasu, i
Ten "Zeszyt Bursisty (Bursistki)" to absolutny, namacalny dowód na to, jak w praktyce wyglądała rewolucja pedagogiczna Korczaka (wg. mnie Seminarium Pedagogiczne pod nazwą Bursa) i jak funkcjonował system samowychowania w Domu Sierot.
Kontrast między lewą a prawą stroną jest uderzający:
- Lewa strona (Bursiści): Młodzi praktykanci skupiają się na czystej, formalnej dyscyplinie i biurokracji. Skarżą się, że dzieci „bawią się zamiast sprzątać”, nie porządkują sukna i dopominają się o biurokratyczne „sprawdzenie książeczki”.
- Prawa strona (Korczak): Stary Doktor udziela im genialnej lekcji prawdziwej pedagogiki. Sprowadza ich formalizm na ziemię. Pokazuje, że dzieci to nie maszyny do sprzątania, ale żywe istoty z krwi i kości: „Słaby Szlojme, blady gapa Wolf, ze złamaną ręką Srul”. Przypomina bursistom, jaka jest ich prawdziwa rola: „Gdyby było inaczej, nie byliby potrzebni ani g. Kierownik, ani Bursista”. Dla Korczaka ważniejsze od idealnie wytrzepanego sukna jest zdrowie, sen, czyste powietrze i biologiczne dobrostan dziecka. To esencja jego unikalnego habitusu.
- Cdn.



