Friday, March 30, 2018

W Domu Sierot Korczaka i na Krochmalnej i na Siennej w Getcie, świętowano Pesach z Sederem i jadło się macę.

W Małym Przeglądzie Janusza Korczaka z 22 kwietnia 1932 święto Pesach jest bardzo dokładnie opisane przez różne dzieci.

W Małym Przeglądzie (Korczaka) z 22 kwietnia 1932 święto Pesach, które zaczyna się dzisiaj, jest bardzo dokładnie opisane przez różne dzieci. Nie trzeba zaglądać do Wikipedii. W Domu Sierot na Krochmalnej świętowano Pesach z Sederem i jadło się macę.

W Domu Sierot zawsze obchodzono najważniejsze żydowskie święta. Tak np. Nowy Rok – Rosz ha-Szana – witano według żydowskiego kalendarza (czyli we wrześniu/pazdzierniku). Tradycje te były utrzymywane w Getcie.

Na ostatnim Sederze w Getcie w 1942 roku odbyła się próba generalna "Poczty" Rabindranatha Tagore w Domu Sierot. Przedstawienie głównie dla wychowanków i pracowników. Zachowało się wysłane do Adama Czerniakowa wydrukowane zaproszenie na uroczystość sederową w Domu Sierot dnia 1 kwietnia 1942 roku (środa). Adres do Domu Sierot tym razem tylko ulica Śliska, czyli wejście od podwórka.


Na ostatnim Sederze w Getcie w 1942 roku odbyła się próba generalna "Poczty" Rabindranatha Tagore w Domu Sierot. Przedstawienie głównie dla wychowanków i pracowników.
 
Zachowało się wysłane do Adama Czerniakowa wydrukowane zaproszenie na uroczystość sederową w Domu Sierot dnia 1 kwietnia 1942 roku (środa). Adres do Domu Sierot tym razem tylko ulica Śliska, czyli wejście od podwórka.


Wszystkie te święta przestrzegane były przez Korczaka i wiązały dzieci z tradycją i kulturą Żydów i służyły kształtowaniu w nich poczucia przynależności narodowej.

Modlitwy, takiej ogólnej, nie praktykowano w Domu Sierot, jedynie krótką przed posiłkami. Indywidualną tak. Pokój na parterze z oknami na północ służył również do modlitwy. Dzieci zgłaszały się na modlitwę na własne życzenie. Na początku każdego miesiąca wieszano listę „Kto chce się modlić” i wychowankowie się zapisywali. "Nikogo nie zmuszano do modlitwy, ale każdy, kto chciał się modlić, miał taką możliwość” – pisał Leon Gluzman.

"Pogodna, piękna, krzepiąca godzina życia” – opis wieczerzy sederowej na Śliskiej/Siennej – z Gazety Żydowskiej, 1942-04-12.

* Na Pesach (święto upamiętniające wyjście Izraelitów z Egiptu) spożywa się wyłącznie potrawy koszerne na to święto, które nie zawierają zakwasu (chamec). Najważniejszą zasadą jest unikanie produktów zbożowych (pszenica, żyto, jęczmień, owies, orkisz), które miały kontakt z wodą dłużej niż 18 minut. 18 minut to czas, po którym – według tradycji żydowskiej – w surowym cieście (mieszance mąki i wody) zaczyna zachodzić proces fermentacji. Dlatego przygotowanie macy ma się odbyć w tym limicie czasu. 18 minut to termin techniczny, nawiązuje on do biblijnego opisu Wyjścia z Egiptu. Izraelici musieli opuścić kraj tak szybko, że ich chleb nie zdążył wyrosnąć – maca jest więc „chlebem pośpiechu”.

Thursday, March 29, 2018

Pomarcowy Korczak w Szwecji i Danii


Korczaka zabralismy w 1969 roku do Szwecji, pisal mój Ojciec. W zwiazku z zamknieciem Polskiego Komitetu Korczakowskiego stworzyl wraz z innymi pomarcowymi emigrantami stowarzyszenie "Föreningen för Janusz Korczaks Levande Arv" w Szwecji.

Korczak wyjechal równiez do Danii, z Aleksandrem Fordem. Zapomnialem o tym!

Jest pan wolny, doktorze Korczak
(1974) - to film Aleksandra Forda o ostatnich dniach życia Janusza Korczaka. Prace nad filmem rozpoczęły się już w Polsce, jednak zarówno reżyser Aleksander Ford, jak i operator Jerzy Lipman zostali zmuszeni do emigracji po marcu.
.
W 1979 roku z okazji 100 rocznicy urodzin Korczaka Ford wystawil w Kopenhadze wlasna sztuke z angielskim tytulem (i aktorami):
Do You know dr. Korczak?

Mimo ze przedstawienie bylo swojego rodzaju sukcesem nie bylo na tyle mocnym boddzcem by wyrwac Forda z depresji.
.
Rok pózniej, w kwietniu 1980 roku odszedl od nas ten wspanialy rezyser i pomarcowy emigrant.

Wednesday, March 28, 2018

Korczak nigdy nie porzucił medycyny

Urywki listu Izaka Cukiermana pisanego w 1984 roku.

Szpital im. Bersohnów i Baumannów




W 1898 roku rozpoczął Korczak studia na wydziale lekarskim Cesarskiego Uniwersytetu w Warszawie. W 1905 roku otrzymał dyplom lekarza i podjął pracę jako lekarz pediatra w szpitalu dla Dzieci im. Bersohnów i Baumanów. Tam był pod wpływem znanego lekarza Juliana Kramsztyka. Tam poznał również dr. Izaka Eliasberga z którym "zbudowali Dom Sierot". 

Jako lekarz miejscowy korzystał Korczak ze służbowego mieszkania na terenie szpitala i świadczył pomoc chorym dzieciom. Wtedy w szpitalu Bersohnów i Baumanów było 25 łóżek. Korczak zobowiązany był do całodobowej opieki nad chorymi oraz udzielania porad w ambulatorium przyszpitalnym. Korczak prowadził również bibliotekę szpitalną. W ciągu tych pierwszych lat pracy w szpitalu służył dzieciom jako lekarz, pedagog i pisarz. Pracę w szpitalu Bersohnów i Baumanów przerwała wojna rosyjsko japońska podczas której Korczak został powołany do wojska i wysłany na front.

Po wojnie wrócił do pracy do szpitala i pracował tam do 1912 roku. Rok 1912 to rok otwarcia Domu Sierot i praktycznie w tym roku medycyna przechodzi na plan drugi ale nie znika. Po prostu niem ma od tego czasu sta
łych godzin przyjmowania pacjentów. Nie prowadził już prywatnej praktyki będąc jednak w dalszym ciągu lekarzem dla tych wszystkich którzy go potrzebowali, i dzieci i dorosłych.
Ida Merżan napisała w Biuletynie Polskiego Komitetu Korczakowskiego artykuł pod retorycznym własciwie tytułem Czy Korczak porzucił medycynę? Merżan cytuje tam list Izaka Cukiermana (powyżej). 

Tak, Korczak do końca nie przerwał swojej praktyki lekarskiej, ani w okresie miedzywojennym, ani podczas wojny od chwili gdy Dom Sierot na Krochmalnej 92 przekształcił się w punkt opatrunkowy do ostatniego dnia w Getcie Warszawskim 5 sierpnia 1942 roku.


Monday, March 26, 2018

W tym roku w "Wielki Piątek" zaczyna się Pesach - Pesach u Korczaka

Na zdjęciu, transport macy na ul. Wierzbowej w 1940 roku czyli 5 700. 


W tym roku w "Wielki Piątek" zaczyna się Pesach.

Na zdjęciu, transport macy na ul. Wierzbowej w 1940 roku czyli 5 700. W Warszawskim Getcie synagogi były zamknięte, ale na każdym podwórzu świadczone były usługi religijne a kantorzy śpiewali modlitwy i pieśni. Zgodnie z tradycją, nawet najbiedniejszemu Żydowi nie może tego dnia zabraknąć macy.
W wigilię Paschy w 1940 roku (24 kwietnia) ludzie biegali wokół, nosząc paczki z macą, jakby nie żyli stale pod groźbą zagłady - autor wspomnienia uważa, że było w tym coś nieprawdopodobnego.

Ostatni Pesach w Domu Sierot Korczaka to ten w 1942 roku.

W 1943 roku na tydzień przed Paschą, Niemcy ogłosili, że można piec macę na Pesach, to znaczy, że Pesach będzie spokojny. W getcie nie było mąki jasnej tylko ciemna, to ludzie chodzili do rabina pytać, czy można z mąki ciemnej zrobić macę. Rabin odpowiedział, że w takich czasach można.

14 kwietnia 1943 w przeddzień Paschy, specjalne oddziały SS, w pełnym szyku bojowym, stały naprzeciwko muru getta. Lufy karabinów maszynowych sterczały z balkonów, okien i dachów przylegających do muru domów po aryjskiej stronie. Niemieccy zwiadowcy obserwowali teren przez dziury wydrążone w murze getta. Ulice w pobliżu były wyłączone z ruchu, patrolowali je niemieccy policjanci na motocyklach.

18 kwietnia, plakaty rozlepione nocą z apelem ŻOB, wzywają mieszkanców Warszawskiego Getta do nie słuchania rozkazów niemieckich przemysłowców. Poniatów i Trawniki (niedaleko od Lublina) w rzeczywistości są kolejnymi obozami zagłady.


http://jimbaotoday.blogspot.se/2014/04/passover-matza-korczak-orphanage-in.html

Monday, March 19, 2018

Epilog - The Good Doctor of Warsaw by Elizabeth Gifford - Dobry Doktor Warszawy - Prawdziwa "fikcja literacka".

Misza z szoferem Felkiem jadą w kierunku kolonii Rózyczka (w lewym rogu). Po prawej kosciól w obecnym Marysinie Wawerskim. 10 września 1944 roku. Za ulicą Klasztorną jeszcze Niemcy.
Rysunek: Justyna Bamba  -  baMba

Misza z szoferem Felkiem jadą w kierunku kolonii Rózyczka (w lewym rogu). 10 września 1944 roku. Tam jeszcze Niemcy.

Wracam do "The Good Doctor of Warsaw" napisanej przez Liz Gifford. Tak jak autorka napisała, jej ksi
ążka to "fiction" - fikcja literacka.

Ja, jeśli chodzi o porównywanie fikcji literackiej z "prawdą" historyczną, to często po przeczytaniu książki lub obejrzeniu filmu w którym opisane są jakieś wydarzenia historyczne zawsze próbuję się zorientować, jak to było naprawdę. Przy okazji można się czegoś nowego nauczyć.

Niestety wielu przeciętnych czytelników lub widzów je
żeli chodzi o filmy bardzo silnie identyfikuje się z bohaterami nie myśląc o prawdzie historycznej. Tak było z filmem Wajdy Korczak. M.in. dlatego wiele osób sądzilo po obejrzeniu filmu że Korczak, Stefa, nauczyciele i dzieci się uratowały, bo przecież wagon się odczepił...
Trzeba również podkreślić, że wiele osób uznało scenariusz Agnieszki Holland do filmu Andrzeja Wajdy Korczak za prawdziwą biografię Janusza Korczaka! Obecnie nawet zdjęcia aktora Pszoniaka są publikowane jako zdjęcia Korczaka.

Ale chyba najważniejsze jest, by książka pokazywała prawdę historyczną i wzbudzając zainteresowanie pozwalała na zapoznanie się z "prawdziwą" historią, dla tego kto chce i potrafi rozejrzeć się trochę w poważniejszych opracowaniach lub wręcz w źródłach.
Powieść, fikcja literacka, to oprócz rzetelnego poszukiwania i relacjowania kroniki wydarzeń, to próba przekazania wycinka czasoprzestrzeni, poznania mentalności ówczesnych ludzi i głównych bohaterów. Oczywiście nie wszystko to jest tylko wizją jaką tworzy pisarz. W wielu przypadkach np. pewne dialogi są oparte na faktach, np. na orginalnych dialogach opisanych przez bohatera (czyt. Korczaka) w jego ksiązkach i Pamietniku.
To normalne i nie ma nic w tym dziwnego, że dajemy się wciągnąć w ten na poły fikcyjny świat - dzięki talentowi autorki, jest on po prostu szalenie realny.

Tak, ten fikcyjny świat w The Good Doctor of Warsaw ma w sobie wiele prawdy, bolesnej prawdy.

Postanowiłem dlatego dziś w nocy napisa
ć, oczywiście z Liz Gifford, swoisty Epilog.

Bo np. Rose (Rózyczka Nissenbaum), przyjaciółka Mishy i Sophi z która w wrześniu 1939 roku przeprawiali sie przez zielona granice na Bugu, istniała i przeżyła Zagłade w ZSRR. Tam urodziła synka, Jacusia który umarł z głodu i biegunki. Po wojnie wróciła do Polski a w 1956 roku wyjechała do Izraela. Córka Rózyczki była adjutantką Ariela Sharona. Potem profesorem na Uniwersytecie w Tel-Avivie.

Siostra Mishy - Rywka Wasserman, po przeprawie przez Bug, wróciła do rodzinnego miasta Pinska. Tam rozstrzelana przez Einsatzgruppen. 

Lista "fikcyjnych bohaterów" jest długa. Dużo nowej pracy by nie dać zapomnieć.

Friday, March 16, 2018

Marzec zaczął się na dobre już w 1966 roku w Ludowym Wojsku Polskim (LWP)

Pióro Tadeusz, Czystki w Wojsku Polskim 1967-1968, BŻIH nr 2/1997.

Tak jak poprzednio przypominałem to tzw. Marzec zaczął się już w 1960 (a na ostro w 1966) roku w LWP. Oficerowie i wielu generałów zostało wtedy zwolnionych z wojska. Opisał to m.in. generał Tadeusz Pióro w książce "Armia ze skazą" (1994). U wielu, jak to było z moim Ojcem, zostali przesunięci na stanowisko "do dyspozycji".

Tadeusz Pióro, jeden z niewielu, występował wtedy w obronie oficerów "pochodzenia żydowskiego" zwalnianych z pracy, został za to sam usunięty z wojska.

A wracając do Marca to z badań Tadeusza Pióro* wynika że czystka etniczna w wojsku polskim rozpoczęła się już znacznie wcześniej, bowiem już w grudniu 1960 roku na rozkaz gen. Wojciecha Jaruzelskiego pełniącego funkcję szefa Głównego Zarządu Politycznego (GZP) w LWP, została sporządzona lista oficerów pochodzenia żydowskiego. Jaruzelski przyszedł do GZP na miejsce "za bardzo liberalnego" Janusza Zarzyckiego, nota bene mojego wujka. Większość oficerów "z listy Jaruzelskiego" została usunięta z wojska jeszcze przed 1967 rokiem.


Na zdjęciu, w środku pułkownik Michał Wróblewski, z lewej generał brygady Tadeusz Pióro, po prawej generał dywizji Janusz Zarzycki a w głębi grób mojego owczarka podhalańskiego - Warszawa Żoliborz. Niejaki Jaruzelski wyrzucił Zarzyckiego ze stanowiska wiceministra obrony narodowej i szefa GZP które sam zajął. Tak się zaczęła kariera tow. Wojciecha. Na zdjęciu wszyscy w "stanie spoczynku" oprócz stającego owczarka niemieckiego.

Na zdjęciu, w środku, zwrócony do kamery, pułkownik Michał Wróblewski, z lewej generał brygady Tadeusz Pióro, po prawej generał dywizji Janusz Zarzycki a w głębi grób mojego owczarka podhalańskiego - Warszawa Żoliborz. Niejaki Jaruzelski wyrzucił Zarzyckiego ze stanowiska wiceministra obrony narodowej i szefa GZP które sam zajął. Tak się zaczęła kariera tow. Wojciecha. Na zdjęciu wszyscy w "stanie spoczynku" oprócz stającego owczarka niemieckiego.

Oczywiście są różne wrażenia i przeżycia tych których wyrzucili, tych którzy czuli od lat narastający smród polskiego antysemityzmu i inne są wrażenia "osób towarzyszących". Oczywiście "osoby towarzyszące" miały swoje przeżycia ale kopniak był skierowany i bolał najbardziej naszych Rodziców. Czy mieliśmy inne wyjście? Oczywiście wielu z naszych Rodziców i nas mogło zostać (w tej Polsce). Moi rodzice nie stracili jednak węchu i nie chcieli żyć w smrodzie mimo dobrych warunków materialnych.

Amalia Reisenthel napisała wspomnienie o przeżyciach swojego ojca Artura Schneidera, też oficera Wojska Polskiego - “Spóźnieni jedziemy do własnego kraju". To bardzo wartościowy i ważny dokument. Więcej takich dokumentów trzeba bo inaczej to Marzec będzie głównie traktował o żydowskich 20-latkach (asystowanych przez polskich studentów) biegających po Krakowskim Przedmieściu. Pałki wymierzone, te które spadły na naszych rodziców były jednak bardziej bolesne niż te marcowe!

*Pióro Tadeusz, Czystki w Wojsku Polskim 1967-1968, BŻIH nr 2/1997.

Saturday, March 10, 2018

Marzec-68 i Gorzkie Marcowe Migdały w 2018 roku - "I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka".

Wg. znaczka to wtedy jednak była Polska. Nie wiem, czy byli wtedy Polacy czy tylko komuchy, ORMO i ZOMO. I tak, teraz to wina ZSRR. Na pocztówce  okazyjnej, nie zmiesciła sie tylko patelnia i drabina malarska. A wystarczyłyby słowa Agnieszki Osieckiej:  I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka.

Wg. znaczka to wtedy jednak była Polska. Nie wiem, czy byli wtedy Polacy czy tylko komuchy, ORMO i ZOMO. I tak, teraz to wina ZSRR. Na pocztówce  okazyjnej, nie zmiesciła sie tylko patelnia i drabina malarska. A wystarczyłyby słowa Agnieszki Osieckiej:  I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka.


W żółtych płomieniach liści
Tekst: Agnieszka Osiecka
Muzyka: Andrzej Zieliński

W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają
I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz
Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie w ostatnim sennym kontredansie
Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się
I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
I powierzałam Panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie
I ja witałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja witałam nieraz kogo i ja witałam nieraz
Ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore
A razem z liszką, drogi Panie, me serce biedne, ciężko chore
Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę
I ja żegnałem nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ty żegnałeś nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ty żegnałeś nieraz kogo i ty żegnałeś nieraz.