Wednesday, June 1, 2011

Tuesday, May 31, 2011

Monday, May 30, 2011

Sunday, May 29, 2011

Liknande scener i många familjer i slutet av sextiotalet


Twoja matka w 1969 roku zabrała wszystkich 3 synów do Szwecji, ojciec został w Polsce. Jak to się stało?

- Mama weszła do mojego pokoju i powiedziała:

- Wyjeżdżamy, jestem Żydówką.


Tylko tyle?

- Najpierw poprosiła, żebym usiadł.


Moja pierwsza refleksja, że ona mi to mówi w złej kolejności. Najpierw powinna powiedzieć, że jest Żydówką, a potem, że wyjeżdżamy. Okazało się, że już za nas zdecydowała. Uznała, że dosyć, że nie chce, by jej dzieci dorastały w tym kraju. Ja niczego nie kojarzyłem. Pół roku wcześniej nie dostałem się na romanistykę, mimo że chodziłem do szkoły z wykładowym francuskim. Ale może źle zdałem, byłem beztroski w tych sprawach. Nie wiedziałem, czego chcę, więc zbytnio mnie to nie dotknęło. Mamę wyrzucili wcześniej z pracy, ale ona była dość trudna. Miała duże poczucie własnej wartości i ciągle były kłopoty. Rozmowy przy stole prawie zawsze dotyczyły szczucia, wygryzania. To, że znów wyleciała z pracy, wcale mnie nie zdziwiło. Pamiętam, że ucieszyłem się, kiedy mama powiedziała, że jest Żydówką.

To w Polsce nietypowe? Dlaczego?

- Myśmy się kilkakrotnie przeprowadzali, Kościan, gdzie mieszkaliśmy w szpitalu, Poznań, kiedy ojca wywalili i gdzie zostawiałem paczkę kolegów. Warszawy nie zdążyłem oswoić. Po niezdaniu na studia mama wsadziła mnie do szkoły stenotypii i stenografii, tzw. szkoły dla sekretarek. I przez kogoś w tej szkole poznałem m.in. Tomka Jastruna, Feliksa Woroszylskiego, Adama Sandauera, Ludkę Rybę, ludzi, z którymi dobrze się czułem. Imponowali mi, ale byłem trochę z boku. Ktoś sobie czasem zażartował, sympatycznie, że jestem jedyny goj w towarzystwie. I nagle okazało się, że nie, że do nich przynależę.

Kiedy dowiedziałem się, że wyjeżdżamy, przestałem chodzić do szkoły, niczego się tam nie nauczyłem, nawet pisania na maszynie. To był intensywny okres, rodzice siedzieli na walizkach, a myśmy się bawili. Przyjaciele bardzo przeżywali rozstanie z Polską, ja nie. Ci, na których mi zależało, rozjeżdżali się, więc nic nie zostawiałem, a perspektywa nowego życia była podniecająca. Miałem 18 lat.

Mama opowiedziała ci wtedy historię rodziny?

- Nie.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75480,9627650.html#ixzz1Nl70uXmM

Friday, May 27, 2011

Judisk begravning i Stockholm - Är kvinnor "likställda" ?

Tidigare var det enbart män som fick lägga tre skovlar med mull i graven.

Min mor brukade också göra det. Hon gjorde det också vid pappas begravning. När en av de svarta försökte ta skopan från henne sa jag till honom tydligt var jag kommer sparka honom om han inte låter bli. Han såg allvar i mina ögon och var också rädd för sina testiklar.

Efter min mors exempel, även andra kvinnor tog tag i skopan. De svarta ingrepp inte och jag behövde inte sparka någon. Numera låter man i Stockholm även kvinnor säga farväl på detta sätt.

En judisk begravning sker direkt efter döden. I många fall dagen efter. Läser man tidningen på eftermiddagen eller dagen efter så är möjligheten stor att man missar begravningen! En gammal vän(inna) till mig lärde mig nyligen att det är just från den sidan man skall börja läsa tidningen. David stjärnor markerar ofta de judiska urnorna i tidningen men inte alltid. Många (jag och min far) förknippar det med Förintelsen och de band man var tvungen att bära.

Imorgon skall jag till Södra. En av de sista begravningar från den förra generationen, hedra en av de sista som överlevde Förintelsen.

Jag kommer att besöka familjegraven och mina närmaste.