Thursday, June 11, 2026

Mało znany podpis Korczaka z kleksem - Mikrojurysdykcja stołów jadalni Domu Sierot.

Istnieje wiele podpisów Korczaka. Czasami Goldszmit, czasami Korczak, czasami obydwa. Mało znany podpis Korczaka z kleksem. Ten podpis należy do 'sprawy sądowej' w domu sierot między Doktorem a dziewczynką o nazwisku Balcia Szulewicz.
Istnieje wiele podpisów Korczaka. Czasami Goldszmit, czasami Korczak, czasami obydwa. Mało znany podpis Korczaka z kleksem. Ten podpis należy do 'sprawy sądowej' w domu sierot między Doktorem a dziewczynką o nazwisku Balcia Szulewicz.

Z inicjatywy dzieci były w Domu Sierot również stoliki hebrajskie, gdzie dzieci podczas posiłków mówiły wyłącznie po hebrajsku.

Własne sprawy sądowe Korczaka i mikrojurysdykcja stołów w Domu Sierot
W Domu Sierot Janusz Korczak sam wielokrotnie stawał przed sądem. Czasami celowo prowokował dzieci, aby zgłosiły go do Sądu Koleżeńskiego. Zachowało się kilka dokumentów sądowych – zarówno skarg dzieci, jak i odpowiedzi samego Korczaka. Jeden z nich dotyczy dziewczynki o imieniu Balcia.
Janusz Korczak w ciągu wielu lat działalności był zgłaszany do własnego sądu dziesiątki razy. Został uznany za winnego m.in. takich przewinień jak:
  • Pociągnięcie dziecka za ucho.
  • Niesprawiedliwe skrzyczenie chłopca.
  • Wyproszenie dziecka z sypialni.
  • Okazanie braku szacunku dla podmiotowości dziecka.
Gdy proces przeciwko Doktorowi dobiegał końca, musiał on z pokorą przyjąć wyrok wydany przez dzieci. Zazwyczaj oznaczało to łagodny paragraf stwierdzający, że postąpił źle, ale uzyskuje przebaczenie, bądź też nakazujący mu przeprosiny. Korczak wykorzystywał te sytuacje, aby pokazać dzieciom, że władza i pozycja nie dają nikomu prawa do naruszania godności drugiego człowieka.
Wyjątkowy dokument, o którym wspominałem – przedstawiający proces między Doktorem a dziewczynką Balcią, opatrzony plamami z atramentu – to fantastyczny, namacalny dowód na to, jak Korczak realizował ten radykalny szacunek dla dzieci w codziennym życiu.
Usprawiedliwienie Balci I
Pan Doktór mnie podał do Sądu że przeszkadzałam w grze. P. Doktór zaczął gwizdać i hukać, jakby kolejka. Więc ja tak zasłoniłam ręką żeby kolejka nie mogła jechać. Wogóle p. Doktór bardzo dokucza mamy już drugie uchybienie przez p. Doktora, jak my zwracamy uwagę p. Doktorowi to pan Doktór wysadza język i mówi podaj mnie do sądu. Przede wszystkiem nie wolno się bawić przy stole, gdyż p. Doktór daje przykład. Albo p. Doktor mówi: dostanę 300, to będę siedział za drabinką albo w klozecie. P. Doktór mówi że się stara bawić, a się bawi przy stole. Gdyby Doktór się starał, toby nie brał dzieci do stołu i się z nimi nie bił.
Z poważaniem
Balcia Szulewicz
Usprawiedliwienie Balci II
Wcale nie udaje niewiniątka.
Wcale nie myślałam że p Doktór mnie nie poda do sądu. P. Doktór wcale spokojnie się nie bawił. Wcale się nie drażniłam z panem Doktorem. Stół miał już więcej niż dwa uchybienia tylko nie napisane przez p. Doktora. Wiem, że mam rację, bo nie wolno grać ani gwizdać.
Z poważaniem
Balcia Sz.

Komentarz "historyczno-badawczy"
Pisma Balci skierowane do Sądu drastycznie rzucają nowe światło na kilka dotychczas nieznanych faktów z życia Domu Sierot. Oryginalny list, spór Doktora i dziewczynki Balci dotyczy wg. niej zakłócenia gry, właściwie zachowania się Doktora przez Balcię („przeszkadzałam w grze”) – najprawdopodobniej zabawy symulacyjnej (być może prowokacji), w której Korczak udawał pociąg.
Z listów do Sadu napisanych przez Korczaka i Balcie dowiadujemy się wielu nowych szczegółów z życia Domu Sierot, szczególnie jeżeli chodzi o funkcjonowanie Sadu.
Miejsca kary („za drabinką albo w klozecie”): Zwrot ten, użyty przez Korczaka w liście, w odpowiedzi doktora do Sądu, podkreśla jego specyficzne, autoironiczne poczucie humoru. Przekornie mówił dzieciom, że jeśli uzbiera wystarczająco dużo wykroczeń z paragrafu 300 (pierwszego stopnia publicznego potępienia w ich Sądzie Koleżeńskim), sam skaże się na siedzenie w kącie za drabinkami gimnastycznymi lub zamknie się w toalecie w ramach pokuty.
Przepychanki przy stole („się z nimi nie bił”): Ostatnia fraza listu do Sądu pięknie klaruje zakończenie dokumentu. Zamiast abstrakcyjnego zdania o obwinianiu dorosłych, pokazuje ona, że Korczak aktywnie i dla zabawy „bił się”, droczył lub siłował z dziećmi przy stole jadalnym, łamiąc tym samym swoje własne, rygorystyczne zasady dotyczące zachowania przy posiłkach!
Te teksty Korczaka, jeden z nich podpisany Goldszmit (z kleksem), malują niezwykle żywy portret stylu pedagogicznego Janusza Korczaka: człowieka o ogromnym autorytecie, który celowo zachowywał się jak niesforne dziecko – pokazując język i żartobliwie przesuwając granice – właśnie po to, aby dzieci poczuły moc i prawo do korzystania z systemu prawnego w celu zdyscyplinowania go.

Jak Sąd Koleżeński ogłaszał wyroki z § 300?
Sąd Koleżeński oficjalnie publikował i wprowadzał w życie wyroki z paragrafu § 300 przy użyciu celowego, ustrukturyzowanego procesu:
  1. Tablica ogłoszeń sądowych
    Gdy tylko pięciu sędziów dziecięcych sfinalizowało wyrok, konkretny paragraf oraz nazwiska zarówno powoda, jak i pozwanego były starannie zapisywane przez dorosłego sekretarza. Arkusz ten przypinano bezpośrednio do głównej tablicy ogłoszeń sierocińca w centralnym korytarzu. Każde dziecko i członek personelu mogli przejść obok i przeczytać, kto był sądzony i z jakiego paragrafu.
  2. Cotygodniowe publiczne ogłoszenie
    W każdą sobotę cała społeczność Domu Sierot gromadziła się na obowiązkowym spotkaniu. Korczak lub wyznaczony redaktor dziecięcy czytał na głos cotygodniową gazetkę sierocińca. Integralną częścią tego publicznego czytania było oficjalne sprawozdanie sądowe. Kiedy zapadał wyrok z paragrafu 300, nazwisko sprawcy – czy to 10-letniego dziecka, czy samego dr. Korczaka – było odczytywane na głos przed całą salą.
  3. Publikacja w prasie oficjalnej
    Wyroki nie zostawały jedynie w murach sierocińca. Korczak założył Mały Przegląd, przełomowe ogólnokrajowe pismo redagowane całkowicie przez dzieci i dla dzieci. Streszczenia głośnych spraw, precedensy sądowe oraz konkretne orzeczenia Sądu Koleżeńskiego były drukowane w gazecie, służąc jako przykłady edukacyjne dla dzieci w całej Polsce.
Prawdziwa „kara” z paragrafu § 300
Częstym nieporozumieniem jest przekonanie, że wyrok z paragrafu § 300 niósł za sobą karę fizyczną lub materialną. W rzeczywistości to samo publiczne ogłoszenie było całą karą. Kodeks surowo dyktował, że gdy Twoje nazwisko zostało odczytane na głos pod paragrafem 300, sprawa była prawnie zamknięta, a społeczność miała zakaz zawstydzania Cię lub ponownego wypominania Ci tego czynu.
Dlatego Korczak żartował w dokumencie Balci, że jeśli dostanie 300 punktów/paragrafów, pójdzie „siedzieć za drabinką albo w klozecie” – droczył się z drobnego publicznego zakłopotania, jakim było odczytanie całemu domowi w sobotni poranek jego psotnych, stołowych wygłupów!

Matematyka i mikro-jurysdykcja stołów jadalnych
Odkrycie nowej wiedzy na temat mikrojurisdykcji dziecięcego stołu jadalnego było dla mnie wyjątkowym przeżyciem.
Mój ojciec, Pan Misza (Wasserman Wróblewski), opowiadał mi, że w głównej jadalni Domu Sierot znajdowało się zazwyczaj od 10 do 12 długich stołów, a ich liczba mogła wzrosnąć do 14 w okresach maksymalnego obłożenia lub gdy przyjmowano dodatkowe dzieci. Liczby te idealnie pasują do architektonicznego i matematycznego planu instytucji:
Matematyka jadalni:
  • Pojemność: Sierociniec stale mieścił od 85 do 107 dzieci w latach pokoju na ulicy Krochmalnej. Różna była także liczba bursistów.
  • Miejsca przy stole: Każdy stół jadalny był zaprojektowany tak, aby pomieścić od 8 do 10 dzieci oraz jednego bursistę.
  • Kalkulacja: Aby posadzić około 100 dzieci jednocześnie, czysta matematyka wymagała dokładnie 10 do 12 stołów.
Mikro-jurysdykcja stołów:
Odkrycie w dokumentach sądowych Balci zdania dotyczącego „uchybień stołu” jest niesamowite: "W ogóle p. Doktor bardzo dokucza mamy już drugie uchybienie przez p. Doktora, jak my zwracamy uwagę p. Doktorowi to pan Doktor wysadza język i mówi podaj mnie do sądu."
Oznacza to że każdy stół funkcjonował jako stała jednostka prawno-organizacyjna. Wspólna odpowiedzialność za porządek i zachowanie oznaczała, że nie tylko pojedyncze osoby, ale cały stół mógł otrzymać oficjalną naganę. Nieznane mi jest, czy nagana wpis był notowany tylko na tablicy ogłoszeń w sali rekreacyjnej, czy również po pewnej liczbie wykroczeń, przekazywany i wpisywany do księgi sądowej. Jak widać z pism Balci, zasad tych musiał przestrzegać nawet sam Stary Doktor. Balcia była wyraźnie niezadowolona, że zachowanie Doktora mogło być przyczyną dodatkowych oficjalnych nagan.
Stoliki hebrajskie w Domu Sierot
Żydowski i hebrajski były powszechnie używane przez dzieci, bursistów, wychowawców. Żydowski spontanicznie, a hebrajski w sposób bardziej uregulowany. Nauczanie hebrajskiego i żydowskiego jest opisane w Sprawozdaniach Towarzystwa Pomoc dla Sierot. Z inicjatywy samych dzieci były w Domu Sierot w Sali Rekreacyjnej również stoliki hebrajskie, gdzie dzieci podczas posiłków mówiły wyłącznie po hebrajsku.