Ogień życia, formalna mechanika Aliji i odkłamywanie mitu o „depresji Korczaka”
Analizując głęboką udrękę, jaka bije z późnych listów Janusza Korczaka do Pana Józka Arnona -Halperna, musimy jako badacze sformułować kategoryczny sprzeciw wobec powszechnej opinii biograficznej, która w Doktorze widzi jedynie zrezygnowanego, pogrążonego w apatii starca. To rażące uproszczenie. Mimo bezdyskusyjnych stanów melancholii, zmęczenia i bolesnego bilansu rozczarowań, o których sam otwarcie wspomina, w Korczaku do samego końca tlił się i płonął potężny, twórczy ogień życia. Stary Doktor nie był człowiekiem, który w chwilach załamania chował się przed światem. Najlepszym dowodem jego niebywałej mobilizacji życiowej i aktywnego poszukiwania wyjścia z egzystencjalnej matni były jego zaawansowane działania zmierzające do radykalnej „zmiany klimatu” – moralnego i społecznego klimatu wolnej Galilei.
Oficjalne zaproszenie z Sekretariatu kibucu Ein Harod z 20 kwietnia 1937 roku było realnym, instytucjonalnym narzędziem tej walki. Identyczną zgodę na osiedlenie się w Mandacie Palestyny i pracę z dziećmi w kibucu otrzymała poprzednio jego najbliższa współpracownica, Stefania Wilczyńska, by dostać prawo do osiedlenia się w Palestynie.
W tym miejscu należy jednak bezkompromisowo rozprawić się ze współczesnym mitem biograficznym, który z przyjazdu Wilczyńskiej do Polski w maju 1939 roku próbuje robić sentymentalny „powrót do dzieci”, a u samego Korczaka diagnozuje paraliżującą depresję. Kicińska w biografii „Pani Stefa” przytacza zmitologizowaną, dramatyczną rozmowę, jaka miała rzekomo odbyć się w Ein Harod tuż przed majowym wyjazdem Wilczyńskiej:
Fejga: – Obiecałaś zostać.
Stefa: – Tam są moje dzieci. (1939, En Charod)
Zderzenie tej literackiej kliszy z twardą rzeczywistością i kalendarium działań Doktora ujawnia zupełnie inną prawdę. Twierdzenie, że Stefa „wróciła, by zająć się swoimi dziećmi”, jest historyczną bzdurą – po kilkunastu miesiącach (prawie 2 lata) całkowitej nieobecności w Warszawie, w maju 1939 roku zastała w Domu Sierot zupełnie nową grupę wychowanków, których większość fizycznie nie mogła znać. Co więcej, świadek tamtych dni, mój ojciec Pan Misza, który osobiście u niej bywał, zapamiętał twardy fakt: Stefa, podobnie jak Korczak, przed emigracją formalnie oderwała się od Domu Sierot, zostawiła tam pracę i wyprowadziła się do własnego, prywatnego mieszkania na Woli (na przecznicy od ul. Wolskiej). Jej podróż do Warszawy w maju 1939 roku była więc jedynie tymczasowym, urzędowym lub rodzinnym przyjazdem, a nie powrotem do dawnych obowiązków.
Najpotężniejszym uderzeniem w mit o rzekomej „paraliżującej depresji” Korczaka jest jednak tytaniczny, nieprawdopodobny wręcz, ogrom jego pracy w latach 1938–1939. Członek klinicznej apatii nie prowadzi tak wielopoziomowej działalności!
Spójrzmy na fakty z 1938 roku:
- Radio i prasa: Od marca 1938 roku Korczak prowadzi w Polskim Radiu słynne pogadanki na temat samotności, przedrukowywane na bieżąco w tygodniku „Antena”. Jednocześnie publikuje w trzech różnych czasopismach w języku hebrajskim i żydowskim. Czasopismo „Dziecko i matka” regularnie drukuje jego artykuły.
- Edukacja i literatura: Prowadzi wykłady dla organizacji Frajhajt w Zielonce pod Warszawą. W maju 1938 roku wychodzi jego wielka książka „Uparty chłopiec...” o Pasteurze. Od lipca do połowy sierpnia Stary Doktor czyta na antenie radiowej „Powieść mówioną” w 15 odcinkach. Na koniec roku wydaje kolejną powieść – „Ludzie są dobrzy”.
- Uznanie i praca lekarska: Z okazji jego 60. urodzin w „Przeglądzie Społecznym” ukazuje się niezwykle pochlebny artykuł. W październiku wygłasza wielkie wykłady, z których dochód przeznacza na Dom Sierot. Co fascynujące, Korczak cały czas prowadzi aktywną praktykę lekarską – w oficjalnym spisie lekarzy figuruje jako specjalista od chorób dziecięcych pod adresem Złota 8 i numerem telefonu: 98-620.
Ten tytaniczny pęd pracy trwa nieprzerwanie w 1939 roku:
- Wychodzi jego nowa opowieść „Trzy wyprawy Herszka”. W styczniu nadaje kolejne 3 audycje radiowe, a jego gadaninki zostają zebrane i wydane w formie książkowej jako „Pedagogika żartobliwa”.
- W maju 1939 roku – dokładnie wtedy, gdy według hagiografów ma znajdować się w głębokiej depresji zdiagnozowanej przez Stefę – w kwartalniku „Szkoła Specjalna” publikuje ważny esej „Lekkomyślność”.
- W czerwcu pisze pierwszą część nowej powieści „Religia dziecka”. Okres od czerwca do końca sierpnia to znana nam z listów do Arnona letnia sielanka, solanki w Druskienikach i „odczytywanie” 20 nowych dzieci w Gocławku.
To, co powierzchownie mogło wydawać się „depresją”, było po prostu skrajnym, fizycznym wycieńczeniem 60-letniego organizmu, który bez wytchnienia walczył jednocześnie na wielu frontach.
Musimy z całą mocą powtórzyć: latem 1939 roku nikt w Europie nie spodziewał się wybuchu wojny w tym konkretnym momencie – ani rząd polski, ani Korczak, ani Stefa. Wszyscy żyli perspektywą normalnego jutra. Odręczne słowa Doktora z listu do Gilada z 22 sierpnia: „Nie chcę, żebyście mi odpisywali, jeżeli mamy zobaczyć się” to twardy, historycznie ważny dowód. Korczak planował jesienny lot samolotem LOT-u do Tel Awiwu na przełomie września i października, by uczyć dzieci w Galilei puszczania latawców i robienia ogni bengalskich.
Dopiero nagły, brutalny wybuch globalnej apokalipsy 1 września 1939 roku bezpowrotnie zmienił ludzki i polityczny klimat, kończąc rzekome „lata kryzysu i depresji”, a rozpoczynając czas ostatecznej, heroicznej walki. Wojna zatrzasnęła przed nimi granice i sprawiła, że uwięzieni w okupowanym mieście, oboje musieli wejść za mury Domu Sierot, by podjąć swoją ostatnią drogę.
כ"א אייר תרצ"ז
20/IV 37
לחבר יאנוש קורצ'אק שלום!
מזכירות הקיבוץ החליטה לפנות אליך
בהצעה רשמית לבוא אלינו לעין חרוד,
לחיות ולעבוד איתנו כאן.
הקיבוץ והילדים זקוקים לך, לעבודתך
החינוכית ולידיעותיך הרבות.
אנו יודעים כמה קשה העלייה והמעבר
מפולין, אך אנו מקווים כי תמצא
אצלנו בית חם ופינה שקטה לעבודה
ולמחשבה.
נשמח מאוד אם תענה לפנייתנו זו
ותודיע לנו על מועד בואך.
בברכת חברים,
מזכירות עין חרוד
Wierny przekład polski)
20/IV 37
לחבר יאנוש קורצ'אק שלום!
מזכירות הקיבוץ החליטה לפנות אליך
בהצעה רשמית לבוא אלינו לעין חרוד,
לחיות ולעבוד איתנו כאן.
הקיבוץ והילדים זקוקים לך, לעבודתך
החינוכית ולידיעותיך הרבות.
אנו יודעים כמה קשה העלייה והמעבר
מפולין, אך אנו מקווים כי תמצא
אצלנו בית חם ופינה שקטה לעבודה
ולמחשבה.
נשמח מאוד אם תענה לפנייתנו זו
ותודיע לנו על מועד בואך.
בברכת חברים,
מזכירות עין חרוד
Wierny przekład polski)
21 Ijar 5697 20 kwietnia 1937
Do Towarzysza Janusza Korczaka, Szalom!Sekretariat kibucu podjął decyzję o skierowaniu do Ciebie oficjalnej propozycji przyjazdu do nas, do Ein Harod, abyś zamieszkał i pracował tutaj razem z nami.Kibuc oraz dzieci bardzo potrzebują Ciebie, Twojej pracy pedagogicznej i Twojej ogromnej wiedzy. Wiemy, jak trudna jest alija (emigracja) oraz cały proces przejścia i wyrwania się z Polski, żywimy jednak głęboką nadzieję, że odnajdziesz u nas ciepły dom oraz cichy kąt do pracy i do rozważań [myśli].Będziemy niezwykle uradowani, jeśli odpowiesz na to nasze wezwanie i powiadomisz nas o przewidywanym terminie swojego przybycia.Z towarzyskim pozdrowieniem [Więzią przyjaciół],Sekretariat Ein Harod
Tekst listu Korczaka na temar przyjazdu do Eretz Israel
30/III 37.
Do Bliskich mi w Ein Harod.
Właściwie nie zmieniłem planu: zapowiedziałem, że przyjadę za dwa lata, o ile będę mógł jako tako porozumieć się po hebrajsku. Zamierzając już teraz wyjechać do Jerozolimy, ułatwiam sobie zadanie: rok w Palestynie zmusi mnie do jakiejś tam przymusowej znajomości języka. Drugi powód, to – że trzeba odetchnąć naprzód świeżym powietrzem, wyprostować kości, odzyskać prawo do uśmiechu. I dopiero wtedy może uzna się w sobie prawo, aby pokazać się na wsi.
Napisałem o „planie” – o mało co, byłbym napisał: „decyzja”. – Trochę to śmiało wygląda, – jak gdyby ode mnie tylko zależało zrealizowanie śmiałego zamierzenia. – Czy wewnętrzna decyzja, niezależnie od tego, czy zdąży się zrealizować, nie wystarcza? – Niezupełnie to będzie zrozumiałe, ale – wiem – gdybym nie przyjechał, jako stary, zmęczony (i udręczony), by resztką sił podzielić się z Wami, – przybędę do Was, jako znów dziecko, od nowa poczynające wędrówkę w życiu. – Reinkarnacja, – metafizyka? – Nie, – dla mnie są to prawdy realne, które utrwaliły tylko te i owe wieczory w Palestynie.
Ziemia, która szuka Boga. – Powie kto może: a Indje, a Chiny? – Być może. – Ale tu – w tęsknocie, poniżeniu, osamotnieniu, w hańbie – zahartowała się ta nie potrzeba, nie życzenie, ale konieczność znalezienia istoty i celu bytu. – Niepokój Wasz i poczucie niedosytu są właśnie szukaniem.
Przepraszam, że dzielę się nie gotowemi myślami. – Męczą...
Realnie tak sprawa się przedstawia: chcę, even muszę, w maju jeszcze, przybyć do Jerozolimy, tam jakoś po studencku przebieduję chyba; potem dopiero myślę wyruszyć, dokąd wezwą i czego zażądają. Jedyna i ostatnia radość w życiu – z tak ciężkich prób i doświadczeń, trudnych doznań i rozmyślań – jak z mąki chleb dla ludzi...
Nie czekam odpowiedzi na ten list. Piszę do innych, więc uważałem za swój obowiązek napisać do Tych, czyje ręce pierwsze uścisnąłem w tym osobliwym kraju osobliwego ludu
Pozdrowienie. – Pokój.
Korczak
Korczak

