Tuesday, June 9, 2026

Transkrypcja ósmego listu Janusza Korczaka do Pana Józka, przepisanego na maszynie przez mojego ojca, Pana Miszę, z uwzględnieniem naniesionych odręcznie poprawek i dopisków.




Dokładna transkrypcja – List 8

30/III 37
Kochany Józku.
Napisałem listy do Jerozolimy, Ein-Charodu, dwa do Hajfy i do Mietka Zylbertała; a teraz, do cna wypompowany, do Was. Odkładałem tę korespondencję, ważniejszą ciężką nad wyraz decyzję wyjazdu do Palestyny, jeśli nie na stałe, to na rok tym razem. Wiele szczegółów pomijam, ważne jedynie to właśnie, że chcę na początek w Jerozolimie odbyć roczną /?/ kwarantannę i przedszkole odmiennego życia w odmiennym klimacie, języku, warunkach. Gdy się ma lat 60... cóż, kiedy inaczej nie można, bodaj nie wolno. Ma człowiek obowiązki wobec własnego ducha, własnej myśli, bo to jest jego warunek pracy. W Europie /nie w Polsce/ grozi mi, że zostanę skwaszonym, rozgoryczonym, "przegranym" /jak mówią chłopcy i łobuzy/ starcem; czy uda mi się wyprostować, odrodzić, nie wiem; pocieszam, że to już ostatnia próba.– Zadawałem sobie pytanie: czy nie za późno? – Nie,– gdybym wcześniej wyjechał, miałbym poczucie dezercji. Należy trwać na posterunku do ostatniej godziny.– Gdybym chciał jako emeryt, odpocząć po "pracowitym życiu" i już [dopisane ręką Mamy] tylko reprezentować to i owo, tych i owych,– tych niewiele lat może bym dokonał w łagodnym spokoju. Ale nie. Kto dziś je chleb, ten winien odrabiać resztę sił, a kto wiele przeżył, widział, doznał, temu nie wolno biernie przyglądać się, gdy ludzkość w tragicznej rozterce szuka drogi.– Jeśli nie dla przyszłych sił pokoleń, to dla wzrastającego dziś już pokolenia.–
Tak tedy, jeżeli nie nieprzezwyciężone przeszkody, w maju zamierzam ruszyć w drogę. Będziemy mogli spotkać się i nagadać dowoli. A tęsknię mi tylko migawki podczas ostatniego pobytu; zresztą w pędzie poprzez wsie i miasta ledwo miałem czas spojrzeć, nawet nie – pomyśleć. Tęsknię do jednostajnych dni, już nie wchłaniania ale przetrawiania zagadnień.
Oto wszystko.– Wspomnienie o "weltschmerzu". Tkwi w każdym człowieku, w każdym okresie życia i historii. Stąd potrzeba wiary i szukania Boga.– Jeśli o Żydów chodzi, to trudne zwolna na ich barki zadanie,– tworzą awangardę w pracy nad podniesieniem ras kolorowych.– W Chinach, Południowej Afryce i Ameryce, na wyspach i w Indiach, – tam, gdzie obok wygodnego i wtłoczonego Anglika potrzebny skromny agent białej cywiliza-
[Strona druga / prawy arkusz]
cji.– Byłoby milej, gdyby ta praca cywilizacyjna czysta mogła być i szczera.
Palestynę, jeśli się nie mylę, winna być drugą Ligą Narodów; Genewa– to parlament spraw materialnych: wojna, rzezie, praca, higiena, metody nauczania i gromadnego wychowania.– Jerozolima – to życie indywidualne, duch i jego przeznaczenie i racja. Oto kapitał wielu rozważań, z któremi zamierzam wyruszyć w pielgrzymkę swoją ostatnią.
Ściskam dłoń
Korczak

Kwarantanna w Jerozolimie, misja cywilizacyjna i Jerozolima jako duchowa Liga Narodów
Mój Komentarz 
List Janusza Korczaka z 30 marca 1937 roku to jeden z absolutnie najgłębszych, najbardziej monumentalnych i profetycznych tekstów w całym piętnasto-listowym zbiorze. Powstał w trudnym momencie, gdy Korczak, „do cna wypompowany”, pisze serię oficjalnych listów do palestyńskich instytucji oraz do Mietka Zylbertała (Moszego Zilbertala – wybitnego działacza edukacyjnego).
Dzięki czujnemu oku Twojej mamy, która naniosła odręczne poprawki (w tym to potężne, dopisane nad tekstem słowo „już”), możemy dostrzec bezkompromisowy rygor moralny, jaki Doktor nakładał sam na siebie.
Wokół tego tekstu można zbudować trzy niezwykle silne wątki do przyszlej książki:
1. Odmowa emerytury i lęk przed „dezercją”
Korczak ma w marcu 1937 roku niespełna 60 lat i przeżywa głęboki kryzys egzystencjalny. Boi się, że jeśli zostanie w Europie, zamieni się w „skwaszonego, rozgoryczonego, przegranego starca”. Pojawia się tu jednak wstrząsające wyznanie dotyczące moralnego obowiązku trwania w Warszawie: „Zadawałem sobie pytanie: czy nie za późno? – Nie,– gdybym wcześniej wyjechał, miałbym poczucie dezercji. Należy trwać na posterunku do ostatniej godziny”.
Dzięki dopisanemu przez Twoją mamę słowu „już” zdanie to zyskuje niesamowitą ostrość: Korczak z pogardą odrzuca myśl, by pójść na łatwą emeryturę i „już tylko reprezentować to i owo” jako żywy pomnik w łagodnym spokoju. Dla niego moralne prawo do jedzenia chleba wiąże się z obowiązkiem oddania „reszty sił” dla wzrastającego pokolenia. To zdanie o „trwaniu na posterunku do ostatniej godziny” brzmi przerażająco proroczo w świetle wydarzeń z 5 sierpnia 1942 roku.
2. „Roczna kwarantanna” w Jerozolimie i rola „skromnego agenta”
Doktor planuje majową podróż, którą wprost nazywa swoją „pielgrzymką ostatnią”. Co niezwykle ważne, nie chce od razu wchodzić w wir pracy pedagogicznej w kibucach. Zamierza spędzić w Jerozolimie cały rok na dobrowolnej „kwarantannie” – w odmiennym klimacie i języku, by „przetrawić zagadnienia”, a nie tylko nerwowo chłonąć nowe bodźce.
Rzuca przy tym unikalną, historiozoficzną myśl na temat globalnej roli Żydów w XX wieku. Widzi w nich awangardę cywilizacyjną, rozproszoną po Chinach, Indiach czy Afryce Południowej. Uważa, że obok „wtłoczonego”, kolonialnego Anglika, świat potrzebuje Żydów jako „skromnych agentów białej cywilizacji”, którzy niosą czystą i szczerą pracę kulturową i humanitarną dla ras kolorowych.
3. Genewa kontra Jerozolima: Wizja nowej Ligi Narodów
Końcówka listu to absolutny majstersztyk filozoficzny, w którym Korczak stawia śmiałą diagnozę geopolityczną. Porównuje powstającą w Palestynie nową rzeczywistość do ówczesnej Ligi Narodów (poprzedniczki ONZ):
  • Genewa to dla niego parlament spraw czysto materialnych i technicznych: zajmuje się wojnami, rzeźami, higieną, ekonomią i metodami masowego nauczania.
  • Jerozolima ma stać się „drugą Ligą Narodów” – ale o charakterze czysto duchowym. Ma to być światowe centrum debaty nad życiem indywidualnym, przeznaczeniem ducha i moralną racją bytu człowieka.
To z tym gigantycznym kapitałem intelektualnych rozważań Korczak zamierzał wyruszyć w swoją ostatnią drogę. Ta wizja Jerozolimy jako duchowej stolicy zglobalizowanego, zagubionego świata, pisana marcu 1937 roku, zamyka dzisiejszy dzień moich badań w sposób absolutnie genialny.