Tuesday, June 9, 2026

Transkrypcja jedenastego listu Janusza Korczaka do Pana Józka, przepisanego na maszynie przez mojego ojca, Pana Miszę, z uwzględnieniem naniesionych odręcznie poprawek i dopisków.

 

3/VII 38.

Kochany Józku. Po przeczytaniu Waszego listu pomyślałem z goryczą: kiedy nareszcie zdarzy się najrzadszy list, kiedy nie proszą mnie o pomoc, poparcie, protekcję /naiwni!/, nawet nie o radę, co robić /naiwni!/ ale ot tak – bez żadnego interesu – mówi ten wyjątkowy to, co myśli i czuje, – znów jestem zażenowany, znów nie wiem. Przeczytałem, podkreśliłem, skontrolowałem bieg Waszej myśli, – co do nich przykleić, jakie własne refleksje. – Tedy: „możność jednostki jest ograniczona”. – Nie: ambicja człowieka jest ograniczona. Nie będzie frazesem, gdy powiem, że każdy człowiek i somatycznie i duchowo jest wszechświatem, i ktoby umiejętnie kierował samym sobą, ten też spełniłby tylko swe zadanie; żyjemy pośpiesznie, niedbale, powierzchownie, partacko. – Ostatnia moja myśl /w związku z rozmową z dziećmi o ludożercach/: stary ojciec smutny jest, że jego syn-jedynak nie chce go zarżnąć i zjeść. Zły syn, nie chce spełnić swego obowiązku, nierozumny, nie wierzy, że zjadłszy serce ojca, odziedziczy /i przekaże/ jego uczucia, a zjadłszy mózg, zdobędzie jego doświadczenie życiowe. Zrywa bezmyślnie i karygodnie łańcuch pokoleń, zamiast przyrządzić smacznie dla swojaków jego ręce i nogi – uczcić i uradować, on niewdzięcznie każe chorzeć i cierpieć, by zwyczajem białych okrutników, oddać ciało rodzica na pożarcie robactwu. – I przyznają mu słuszność: on tylko inaczej wierzy. – My tylko piszemy książki nieśmiertelne /???!!!/ i śnimy nieśmiertelne czyny. – – Piszecie, że jestem optymistą. Tak; nie mam "małostek" – wszystko jest wielkie i szczytne, jeśli nie chcecie: święte, – i logiczne, jeśli nie chcecie: opatrznościowe. – – – Nie przez dziecko wrosłeś w Palestynę? – Klocem jest też Dzieckiem, i drzewo – które małe – wyrosło, – i dom nowy – i odcinek szosy. I tego Waszego Czynu /współczynnu/ nie zniszczy ani ogień, ani szarańcza, ani trzęsienie ziemi; wieczne jest każde westchnienie, 1 kropla potu czy krwi, i uśmiech i łza, – myśl i odczucie. – – Sześć lat – ile sekund i uderzeń serca, krótki i wielki okres – przestrzeń czasu. – –
Trwa tam, co przeżyliście tu, trwałe przeżycie. Freuda uważam za niebezpiecznego monomana, ale każdy, kto dzięki niemu zrozumiał podświadomość, nieznane głębiny własnego ducha, i pogodził się z ich niepoprawnością, – zawdzięcza mu wiele.
A może jednak, wbrew i mimo, powrócimy do tego tematu w ustnej dyskusji w Palestynie?
Pozdrowienia
Korczak