Tuesday, June 9, 2026

Transkrypcja trzeciego listu Janusza Korczaka do Pana Józka, przepisanego na maszynie przez mojego ojca, Pana Miszę, z uwzględnieniem naniesionych odręcznie poprawek i dopisków.



 Oto dokładna transkrypcja (retype) tekstu z załączonego zdjęcia – Listu nr 3 z 15 maja 1933 roku, z uwzględnieniem odręcznych poprawek i dopisków naniesionych przez Twoją mamę.


1. Polish Transcription (Dokładna transkrypcja – List 3)
15/V 33.
Kochany Józku. Wystarczy, że znam 10–15, którzy wyjechali do Palestyny, by wiedzieć, jaki tam człowiek: taki jak wszędzie. Wewnętrznie. – Zewnętrznie – więcej rozgoryczenia i tęsknoty. – Ludzie dzielą się w swym życiu duchowem na dwie kategorie: tych, którzy się buntują i ci, którzy biorą życie z rezygnacją. – Gdyby los zdarzył, że przyjechałbym do Palestyny, to nie do ludzi, a do tych myśli, które zrodziłyby się we mnie tam – co mi powie góra Synaj, co Jordan, co grób Chrystusa, co uniwersytet, co jaskinie Makabeusza. Tyberjada, – potem dopiero może – pardesy, Purym w Tel-Awiwie. I jak w tem oświetleniu przeżywałbym 2000 lat historii Europy, Polski i tułaczki Żydów.
Czytam b. wiele.
Obawiam się, że z napływem Żydów niemieckich Palestyna wydałaby mi się jeszcze trudniejsza do odczytania.
Światu nie praca i pomarańcze potrzebne, a nowa wiara. Wiarę w życie przyszłe związać musi z dzieckiem jako nadzieją. W każdej książce na wiadro wody kilka kropel prawdy – mojej własnej. – Jak to zebrać.
Przewiduję wiele cierpień i wielki wybuch entuzjazmu. Łudzę się, że w w tym momencie wiele będzie do powiedzenia. Trzeba czekać, a w moim wieku tak bliska myśl o niedoczekaniu.
Jeżeli Wam polskie pisma i książki potrzebne, należałoby to zorganizować. Gdyby jednak w interesach polityki było zerwanie nici, wiążących Was z Polską – na nic wysiłki – nie udałoby się.
Zwróćcie się ze zbiorową petycją do konsula. Polsce powinno zależeć na tem, by nić wiążącą zacieśniać, nie zrywać.
Ukłony pozdrowienia
Uścisk dłoni
Korczak

Mój Komentarz 
Rok 1933 – Proroctwo o napływie z Zydów z Niemiec, mistyczny Jordan i pomarańcze
List z 15 maja 1933 roku niesie w sobie potężny ładunek geopolityczny i historiozoficzny. Korczak pisze go zaledwie kilka miesięcy po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech (styczeń 1933). W tym tekście odkodowanym przez moich rodziców, widać niesamowite, odręczne uzupełnienia mojej mamy – nadpisała ona m.in. kluczowe słowa „co Jordan” oraz hebrajskie „pardesy” (gaje pomarańczowe / sady), które w maszynopisie zostały początkowo pominięte.
Wokół tego dokumentu można zbudować trzy fascynujące osie komentarza do naszej publikacji:
1. Genialne proroctwo: Tragedia Żydów niemieckich i Piąta Alija
Zdanie Korczaka: „Obawiam się, że z napływem Żydów niemieckich Palestyna wydałaby mi się jeszcze trudniejsza do odczytania” to dowód na jego niezwykły zmysł analityczny. W maju 1933 roku mało kto przypuszczał, jak masowa i dramatyczna będzie fala emigracji z Trzeciej Rzeszy (tzw. Piąta Alija).
Korczak, jako psycholog i socjolog, przeczuwał głęboki szok kulturowy. Do Palestyny, budowanej dotąd głównie przez zrewoltowaną ideowo, lewicową młodzież z Europy Wschodniej (taką jak Józek i bursiści z Krochmalnej), nagle zaczęli napływać głęboko zintegrowani, dumni z niemieckiej kultury lekarze, prawnicy i profesorowie z Berlina czy Frankfurtu. Korczak wiedział, że to zderzenie całkowicie zmieni i skomplikuje dynamikę społeczną w kibucach.
2. „Światu nie praca i pomarańcze potrzebne...” – Kontra wobec syjonistycznego pragmatyzmu
To jedno z najważniejszych zdań określających ideowy dystans Korczaka wobec oficjalnej propagandy syjonistycznej tamtych lat. Oficjalny nurt budowania żydowskiej Palestyny opierał się na micie ciężkiej pracy fizycznej, osuszaniu bagien i uprawie gajów cytrusowych (pardesy).
Korczak rzuca tymczasem twarde veto: „Światu nie praca i pomarańcze potrzebne, a nowa wiara”. Dla niego Palestyna miała sens tylko wtedy, gdyby zrodziła nowy, uniwersalny humanizm moralny. Ta nowa wiara – jak pisze wprost – musi być nierozerwalnie związana z dzieckiem jako jedyną nadzieją. Bez tej duchowej i pedagogicznej nadbudowy, praca w polu pozostawała dla niego jedynie mechanicznym trudem.
3. Mistyczna topografia i lęk przed niedoczekaniem
Korczak precyzyjnie układa hierarchię miejsc, które chce odwiedzić. Zamiast nowoczesnego Tel Awiwu, na pierwszym miejscu stawia punkty o potężnej energii mistycznej i historycznej: Synaj, Jordan, grób Chrystusa, Tyberiadę, jaskinie Makabeusza. Chce tam stanąć w samotności, by w tym biblijnym oświetleniu przemyśleć 2000 lat dramatu tułaczki i historii Żydów w Europie oraz w Polsce.
Końcówka, w której pisze o dyplomatycznej walce o przesyłanie polskich książek do kibuców i apeluje, by pisać petycje do polskiego konsula („Polsce powinno zależeć na tem, by nić wiążącą zacieśniać”), pokazuje, jak bardzo zależało mu na utrzymaniu polskiej tożsamości kulturowej u jego wychowanków za granicą. Wszystko to pisał z narastającym, biologicznym lękiem 55-latka, że z powodu nadchodzących cierpień świata, po prostu „nie doczeka” realizacji swoich wielkich planów.