Dokładna transkrypcja – List 5)
20 /III 34
Kochany Panie Józku
Wyjazd do Palestyny – postanowiony – odłożyłem tylko, przypuszczalnie do sierpnia. Zbyt stary jestem, by pętać się po świecie bez celu lub tylko dla zaspokojenia zwykłej ludzkiej ciekawości.– Muszę albo wiedzieć, co mam powiedzieć Palestynie o niej i o Polsce, albo co mam powiedzieć Polsce o Palestynie. Pozostawić to przypadkowi, czy intuicji, lub przygotować się wewnętrznie i obczytać, by wiedzieć, czego szukam. Oto powód mego wahania.– Tu nie chodzi o prawdy bieżące; gdyby za punkt wyjścia wziąć dziecko, sądziłem tak, ale zrozumiałem, że się mylę.– To sprawa jednego tylko pokolenia dzieci – pierwszych piętnastu lat.– Tam więcej jest do przemyślenia: 20 wieków chrześcijaństwa i zapewne niejedno pokolenie przyszłego kontaktu z arabami i indusami. Nie tylko Palestyna, ale i Grecja, i Rzym, nie tylko eksport i import, ale sprawy Ducha.
Potrzebne mi, rzecz prosta, i niebo, i krajobraz, i Jordan, i piasek,– i wiele– wiele ruin i pamiątek.– Za zgodą Watykanu oddano Żydom Nazaret i grób Chrystusa.– Nie słyszałem, by to kogo zdziwiło; a mnie to wiele daje do myślenia.– Albo nie będzie po co jechać, albo warto będzie długo pozostać. Oto why waham się i zwlekam.
Pracy tu w Polsce wiele – nie leniwie trzymam się zdala, choć to mój klimat, i roślinność, i tradycje, i ludzie, których znam – i język, którym swobodnie mogę porozumieć. Tam wszystko obce i trudne.
Wasze fabryki i pardesy – borykanie się i swary – na to jest wielu lepiej przygotowanych...
Jeszcze nie ruszyłem się z Warszawy, a już szwargot gazeciarsko-jarmarczny; a mnie potrzebna cisza.– Dlatego chciałem właśnie nagle i w zimie.
Nie spieszę się, bo mało mam czasu na błądzenie.– Harry paru zwrotami potwierdził moje rozumienie mienia [zamiaru] i moje obawy.
Wiem, że list ten nie rozprasza wątpliwości, bo tkwią one nie w warunkach zewnętrznych tej wycieczki, ale we mnie.
Więc albo w połowie sierpnia, albo może – znów odłożę.
Pozdrowienia
Korczak
Korczak
Sprawy Ducha, Watykan i światowe doświadczenie Harry'ego Kaliszera
Mój Komentarz
List z 20 marca 1934 roku to głębokie studium wewnętrznego rozdarcia Janusza Korczaka. Doktor pisze go w momencie, gdy w warszawskiej prasie i środowiskach społecznych zaczyna się plotkować o jego planowanej podróży. Ten maszynopis, z pietyzmem poprawiony ręką mojej mamy (która bezbłędnie wyczuła rytm myśli Doktora i zamieniła błędy maszynowe na właściwe słowa „rozumienie” oraz „zamiaru”), ujawnia unikalne, nieznane powszechnie poglądy Starego Doktora.
Wokół tego tekstu można zbudować trzy potężne osie komentarza:
1. Ucieczka przed „szwargotem gazeciarsko-jarmarcznym”
Korczak zdradza Józkowi, dlaczego tak bardzo zależało mu na wyjeździe w tajemnicy, najlepiej zimą: „Jeszcze nie ruszyłem się z Warszawy, a już szwargot gazeciarsko-jarmarczny; a mnie potrzebna cisza”. Dla ascezy myśli Doktora publiczne dyskusje, sensacje prasowe i próby wpisania go w sztywne ramy polityczne były nie do zniesienia. Chciał wyjechać nagle, bez pożegnań, uciekając przed jarmarcznym gwarem Warszawy, by w absolutnej ciszy przygotować się do zderzenia z nowym światem. Z genialną autoironią 56-latka pisze: „Nie spieszę się, bo mało mam czasu na błądzenie” – czuł uciekający czas życia i nie mógł pozwolić sobie na bezcelową, turystyczną wycieczkę.
2. Sprawy Ducha kontra eksport i import
To jeden z najbardziej fascynujących momentów w korespondencji przedwojennej. Korczak patrzy na Palestynę z perspektywy uniwersalnej historii cywilizacji. Odsuwa na bok pragmatyzm, ekonomię, a nawet bieżącą politykę kibucową: „Nie tylko eksport i import, ale sprawy Ducha”. Dla niego ten skrawek ziemi to nie tylko fabryki i gaje pomarańczowe (pardesy), o które młodzi imigranci toczą codzienne „borykania się i swary”. Korczak widzi w Palestynie gigantyczne laboratorium historyczne, gdzie krzyżuje się 20 wieków chrześcijaństwa, kultura Rzymu, Grecji oraz przyszłe, globalne spotkanie kultur. Szuka tam syntezy religijnej i moralnej dla całej ludzkości, fascynując się symbolicznym powrotem do Nazaretu za milczącą zgodą Watykanu.
3. Tożsamość Harry'ego: Głos globtrotera z Małego Przeglądu
Kluczowym elementem biograficznym pod koniec listu jest wzmianka o Harrym. Chodzi tu o ukochanego wychowanka Domu Sierot i utalentowanego reportera Małego Przeglądu – Harry'ego Kaliszera.
Kaliszer był postacią niezwykłą – typem niespokojnego ducha i podróżnika, który z ramienia gazety przemierzał świat, zbierając unikalne doświadczenia z różnych szerokości geograficznych. Fakt, że to właśnie ten młody, doświadczony w dalekich podróżach wychowanek „paru zwrotami potwierdził rozumienie zamiaru i obawy” Korczaka, ma kolosalne znaczenie. Harry, znając realia dalekich podróży i obcych kultur, doskonale rozumiał niepokój Doktora przed barierą językową i kulturową w Palestynie, gdzie – jak pisał Korczak – „wszystko obce i trudne”. Głos Kaliszera był dla Starego Doktora głosem zaufanego praktyka z własnego gniazda na Krochmalnej, który potwierdzał, że lęki przed wyjazdem nie są bezpodstawne.
| Harry Kaliszer (w okularach), Janusz Korczak i Chaim Bursztyn na słonecznej (parzystej) stronie Marszałkowskiej (tu nr. 120). Jedyna znana fotografia Korczaka na ulicach Warszawy. |
| Harry to Hersz Kaliszer. Większość reporterów „Małego Przeglądu” m.in. Harry Kaliszer, Kuba Hersztajn, Lejzor Czarnobroda zginęli podczas Zagłady. |
Czuję, że projekt mojej książki rośnie w siłę.
