Tuesday, June 9, 2026

Transkrypcja piątego listu Janusza Korczaka do Pana Józka, przepisanego na maszynie przez mojego ojca, Pana Miszę, z uwzględnieniem naniesionych odręcznie poprawek i dopisków.



Dokładna transkrypcja – List 5)
20 /III 34
Kochany Panie Józku
Wyjazd do Palestyny – postanowiony – odłożyłem tylko, przypuszczalnie do sierpnia. Zbyt stary jestem, by pętać się po świecie bez celu lub tylko dla zaspokojenia zwykłej ludzkiej ciekawości.– Muszę albo wiedzieć, co mam powiedzieć Palestynie o niej i o Polsce, albo co mam powiedzieć Polsce o Palestynie. Pozostawić to przypadkowi, czy intuicji, lub przygotować się wewnętrznie i obczytać, by wiedzieć, czego szukam. Oto powód mego wahania.– Tu nie chodzi o prawdy bieżące; gdyby za punkt wyjścia wziąć dziecko, sądziłem tak, ale zrozumiałem, że się mylę.– To sprawa jednego tylko pokolenia dzieci – pierwszych piętnastu lat.– Tam więcej jest do przemyślenia: 20 wieków chrześcijaństwa i zapewne niejedno pokolenie przyszłego kontaktu z arabami i indusami. Nie tylko Palestyna, ale i Grecja, i Rzym, nie tylko eksport i import, ale sprawy Ducha.
Potrzebne mi, rzecz prosta, i niebo, i krajobraz, i Jordan, i piasek,– i wiele– wiele ruin i pamiątek.– Za zgodą Watykanu oddano Żydom Nazaret i grób Chrystusa.– Nie słyszałem, by to kogo zdziwiło; a mnie to wiele daje do myślenia.– Albo nie będzie po co jechać, albo warto będzie długo pozostać. Oto why waham się i zwlekam.
Pracy tu w Polsce wiele – nie leniwie trzymam się zdala, choć to mój klimat, i roślinność, i tradycje, i ludzie, których znam – i język, którym swobodnie mogę porozumieć. Tam wszystko obce i trudne.
Wasze fabryki i pardesy – borykanie się i swary – na to jest wielu lepiej przygotowanych...
Jeszcze nie ruszyłem się z Warszawy, a już szwargot gazeciarsko-jarmarczny; a mnie potrzebna cisza.– Dlatego chciałem właśnie nagle i w zimie.
Nie spieszę się, bo mało mam czasu na błądzenie.– Harry paru zwrotami potwierdził moje rozumienie mienia [zamiaru] i moje obawy.
Wiem, że list ten nie rozprasza wątpliwości, bo tkwią one nie w warunkach zewnętrznych tej wycieczki, ale we mnie.
Więc albo w połowie sierpnia, albo może – znów odłożę.
Pozdrowienia
Korczak
Sprawy Ducha, Watykan i światowe doświadczenie Harry'ego Kaliszera
Mój Komentarz 
List z 20 marca 1934 roku to głębokie studium wewnętrznego rozdarcia Janusza Korczaka. Doktor pisze go w momencie, gdy w warszawskiej prasie i środowiskach społecznych zaczyna się plotkować o jego planowanej podróży. Ten maszynopis, z pietyzmem poprawiony ręką mojej mamy (która bezbłędnie wyczuła rytm myśli Doktora i zamieniła błędy maszynowe na właściwe słowa „rozumienie” oraz „zamiaru”), ujawnia unikalne, nieznane powszechnie poglądy Starego Doktora.
Wokół tego tekstu można zbudować trzy potężne osie komentarza:
1. Ucieczka przed „szwargotem gazeciarsko-jarmarcznym”
Korczak zdradza Józkowi, dlaczego tak bardzo zależało mu na wyjeździe w tajemnicy, najlepiej zimą: „Jeszcze nie ruszyłem się z Warszawy, a już szwargot gazeciarsko-jarmarczny; a mnie potrzebna cisza”. Dla ascezy myśli Doktora publiczne dyskusje, sensacje prasowe i próby wpisania go w sztywne ramy polityczne były nie do zniesienia. Chciał wyjechać nagle, bez pożegnań, uciekając przed jarmarcznym gwarem Warszawy, by w absolutnej ciszy przygotować się do zderzenia z nowym światem. Z genialną autoironią 56-latka pisze: „Nie spieszę się, bo mało mam czasu na błądzenie” – czuł uciekający czas życia i nie mógł pozwolić sobie na bezcelową, turystyczną wycieczkę.
2. Sprawy Ducha kontra eksport i import
To jeden z najbardziej fascynujących momentów w korespondencji przedwojennej. Korczak patrzy na Palestynę z perspektywy uniwersalnej historii cywilizacji. Odsuwa na bok pragmatyzm, ekonomię, a nawet bieżącą politykę kibucową: „Nie tylko eksport i import, ale sprawy Ducha”. Dla niego ten skrawek ziemi to nie tylko fabryki i gaje pomarańczowe (pardesy), o które młodzi imigranci toczą codzienne „borykania się i swary”. Korczak widzi w Palestynie gigantyczne laboratorium historyczne, gdzie krzyżuje się 20 wieków chrześcijaństwa, kultura Rzymu, Grecji oraz przyszłe, globalne spotkanie kultur. Szuka tam syntezy religijnej i moralnej dla całej ludzkości, fascynując się symbolicznym powrotem do Nazaretu za milczącą zgodą Watykanu.
3. Tożsamość Harry'ego: Głos globtrotera z Małego Przeglądu
Kluczowym elementem biograficznym pod koniec listu jest wzmianka o Harrym. Chodzi tu o ukochanego wychowanka Domu Sierot i utalentowanego reportera Małego PrzegląduHarry'ego Kaliszera.
Kaliszer był postacią niezwykłą – typem niespokojnego ducha i podróżnika, który z ramienia gazety przemierzał świat, zbierając unikalne doświadczenia z różnych szerokości geograficznych. Fakt, że to właśnie ten młody, doświadczony w dalekich podróżach wychowanek „paru zwrotami potwierdził rozumienie zamiaru i obawy” Korczaka, ma kolosalne znaczenie. Harry, znając realia dalekich podróży i obcych kultur, doskonale rozumiał niepokój Doktora przed barierą językową i kulturową w Palestynie, gdzie – jak pisał Korczak – „wszystko obce i trudne”. Głos Kaliszera był dla Starego Doktora głosem zaufanego praktyka z własnego gniazda na Krochmalnej, który potwierdzał, że lęki przed wyjazdem nie są bezpodstawne.
Harry Kaliszer (w okularach), Janusz Korczak i Chaim Bursztyn na słonecznej (parzystej) stronie Marszałkowskiej (tu nr. 120). Jedyna znana fotografia Korczaka na ulicach Warszawy.


Harry to Hersz Kaliszer. Większość reporterów „Małego Przeglądu” m.in. Harry Kaliszer, Kuba Hersztajn, Lejzor Czarnobroda zginęli podczas Zagłady.


Czuję, że projekt mojej książki rośnie w siłę.