Tuesday, June 9, 2026

Transkrypcja czwartego listu Janusza Korczaka do Pana Józka, przepisanego na maszynie przez mojego ojca, Pana Miszę, z uwzględnieniem naniesionych odręcznie poprawek i dopisków.






Dokładna transkrypcja tekstu z załączonego zdjęcia – Listu nr 4 z 6 grudnia 1933 roku, wraz ze szczegółowym komentarzem.


Dokładna transkrypcja – List 4
6.XII.33
Kochany p. Józku.
Obawiam się, że przedwcześnie o tem piszę.– Ale że wie już pewna grupa osób, a Warszawa jest przedmieściem Palestyny, więc i tak wiadomość, oby nie mylna - dojdzie do Was.
Otóż wybieram się do Palestyny na 4 - 6 tygodni. Już mam możną obietnicę, - obawiam się łudzić, a energicznie zabiegać raz - nie umiem, dwa - nie mam ku temu zbytnich uprawnień.– Zdaję sobie sprawę z trudności porozumiewania się na migi i gesty - i to właśnie z dziećmi, na których mi najbardziej zależy.
Skłopotane pokolenie imigrantów niewiele obiecuje. Wiele ukrytej tęsknoty i rozczarowań.– Podobno zwiecie urodzonych tam imieniem rośliny "Sabra". Byłem na tym filmie i nie zrozumiałem. Bardzo pragnę zobaczyć.
Kończę list. - Albo niezadługo pogadamy, - tak wygodniej będzie. Albo nie zobaczymy się, więc - co można właściwie w liście, choćby na czterech stronicach?
Serdeczne pozdrowienia
Korczak


„Warszawa jako przedmieście Palestyny”, bariera językowa i tajemnica Sabrów
Mój Komentarz
List z 6 grudnia 1933 roku to krótki, ale niezwykle dynamiczny dokument, uchwycony w kluczowym momencie biograficznym: Korczak planuje swoją pierwszą, historyczną podróż do Palestyny (która ostatecznie dojdzie do skutku w 1934 roku). Na dolnej krawędzi tej strony maszynopisu widnieje potężny, fizyczny ślad naszej rodzinnej emigracji – znak wodny „SVENSKT ARKIV 80”. To namacalny dowód, że Pan Misza przepisywał te listy już po opuszczeniu PRL-u w 1969 roku, korzystając ze szwedzkiego papieru archiwalnego.
W tym krótkim liście kryją się trzy genialne wątki publicystyczne:

1. „Warszawa jest przedmieściem Palestyny”
To absolutnie genialna, lotna metafora Korczaka, która perfekcyjnie oddaje klimat tamtych miesięcy. Pod koniec 1933 roku cała żydowska Warszawa – od kawiarni na Nalewkach po redakcje prasowe i podwórka Krochmalnej – żyła wyłącznie tematem emigracji. Przejęcie władzy przez Hitlera w Niemczech sprawiło, że Palestyna przestała być dalekim, egzotycznym snem marzycieli, a stała się palącym tematem dnia codziennego. Plotki i wiadomości rozchodziły się między Warszawą a Tel Awiwem z prędkością błyskawicy. Dla Korczaka te dwa światy były tak ciasno splecione ludzkimi losami, że polska stolica stała się wręcz „przedmieściem” budującego się nowego kraju.

2. Dramat językowy: „Rozmawianie na migi i gesty”
Korczak zdradza Józkowi swój największy lęk przed nadchodzącą podróżą. Choć znał jezyki, m.in. niemiecki, rosyjski i angielski to problemem był hebrajski. Dla pedagoga, dla którego podstawowym narzędziem pracy było słowo, żart, intonacja i szept, perspektywa spotkania z dziećmi w kibucach bez znajomości ich języka była paraliżująca. Lęk, że z najważniejszymi dla niego istotami będzie musiał porozumiewać się „na migi i gesty”, pokazuje, jak głęboko i poważnie podchodził do tej wyprawy. Nie jechał tam jako turysta – jechał badać duszę nowego młodego pokolenia.

3. Kim jest „Sabra”? Ślad pierwszego filmu w dziejach
Fascynujący jest fragment: „Podobno zwiecie urodzonych tam imieniem rośliny »Sabra«. Byłem na tym filmie i nie zrozumiałem”. Słowo „Sabra” (pochodzące od nazwy kaktusa opuncji – twardego z zewnątrz, ale słodkiego w środku) rodziło się właśnie wtedy jako określenie Żydów urodzonych już na miejscu, w Palestynie.
Korczak wspomina, że „był na tym filmie”. To potężny, twardy świadek historii kina! Chodzi o legendarny, pierwszy pełnometrażowy, polsko-palestyński film fabularno-dokumentalny pt. „Sabra” (znany też pod tytułem „Chalucim” / Pionierzy), wyreżyserowany przez wybitnego Aleksandra Forda w 1933 roku. Zdjęcia kręcono w Palestynie, a premierę w Warszawie miał on dokładnie jesienią 1933 roku. Korczak poszedł na ten film do warszawskiego kina, by zrozumieć nową rzeczywistość, ale surowy, propagandowo-pionierski obraz Forda go nie usatysfakcjonował – nie odnalazł w nim prawdziwego psychologicznego obrazu dziecka. Dlatego pisze z tak wielką pasją: „Bardzo pragnę zobaczyć” to wszystko osobiście.

Scena z filmu Aleksandra Forda wspomnianego przez Korczaka.



Recenzja filmu jest w gazecie Nasz Przegląd,  R.11 (1933), nr 336 (1 grudnia) 1933.