Str. 2-3
Ten list, oznaczony jako List nr 1, nosi datę 8 października 1932 roku (8.X.32)
Poniżej znajduje się dokładna transkrypcja tego maszynopisu, z uwzględnieniem poprawek naniesionych ręką mojej mamy. Pod listem Korczaka, „Mój Komentarz” dotyczący wstrząsającej topografii biedy, adresów na Pawiej i Franciszkańskiej oraz koncepcji Pomnika Nieznanego Sieroty.
Dokładna transkrypcja – List 1
8.X.32.
Kochany Panie Józku.
Dookoła dziecka spiętrzyło się najwięcej kłamstw współczesnego życia. Zamajaczyła ludzkości wieczna młodość /bodaj/ nieśmiertelność. To już tkwi w psychice.- Dlatego dziecko-intruz jakby przeszkadzało, spychało w starość i grób. Jak bowiem zrozumieć ten bezład i krzywdę w stosunku do niego?
Jeśli jest kraj, kąt, gdzie dziecku szczerze powierza się własne sny i niepokoje, tęsknoty i rozdarcie - to może Palestyna. - Tam winien stanąć Pomnik Nieznanego Sieroty. -
Gdy je Pan zobaczy w polu pod prawdziwem niebem, niech je Pan wyobraźnią przeniesie pod pierwsze lepsze adresy Lwowa czy Warszawy.- Ten, któremu rękę podajesz, mieszkałby: Pawia 17 m. 58, albo Franciszkańska 30 m. 90. W szkole na Grzybowskiej jeden z pięćdziesięciu - w śmierdzącej klasie.
Nie tracę nadziei, że ostatnich lat kilka spędzę w Palestynie, by tęsknić tam za Polską.
Panie Józku, są stany bólu duchowego, gdy człowiek obniża się, - inne - gdy wznosi.- Jeśli tamten życia tęsknota pogłębia i wzmacnia. Nie nazywajmy złemi przeżyć trudnych.
Czem jest tak zwane rozczarowanie? Stwierdzeniem, że ulegliśmy lekkomyślnej iluzji, zrozumień niedoskonałości ludzi, faktów, życia. Jeśli własna sytość - czy żołądka czy ducha - zawsze grozi bankructwem: wyczerpie się, przesyt, bądź poczucie czczości. Gdy po to cierpisz, by karmić - masz cel, istnieje potrzeba pełni.
Własne cierpienia przetopić na wiedzę dla siebie i radość dla innych, zagubić się dla swoich ambicyj.- Niepowodzenia bolą wówczas więcej,
[Druga strona / prawa kolumna]
ale nie znieprawiają. Nie łatwe i miłe życie, a rzetelne w drobnych codziennych pracach.
Pomyślności.
Uścisk mocny
Goldszmit
Uścisk mocny
Goldszmit
Mój Komentarz: Pomnik Nieznanego Sieroty i numery nędzy
Ten list z października 1932 roku to jeden z najbardziej przejmujących dokumentów w całej korespondencji Korczaka. Pisany w okresie głębokiego kryzysu ekonomicznego w Polsce, uderza niezwykle celną diagnozą społeczną oraz genialną, choć przerażającą lekcją topograficzną.
Możemy w nim wyodrębnić trzy fundamentalne wątki, które rzucają nowe światło na Twoje badania:
1. Geometria przeludnienia: Tajemnica wysokich numerów mieszkań
Twoja intuicja dotycząca adresów podanych przez Korczaka jest całkowicie, matematycznie poprawna. Korczak operuje tu konkretnymi punktami na mapie przedwojennej, żydowskiej Warszawy – rejonem Nalewek i Muranowa (ulice Pawia 17 oraz Franciszkańska 30).
Podanie tak wysokich numerów lokali (mieszkanie nr 58 w oficynie kamienicy przy Pawiej czy wręcz mieszkanie nr 90 na Franciszkańskiej) to celowy zabieg retoryczny. Kamienice w tych rejonach były gigantycznymi, wielopodwórkowymi „koszarami nędzy”. Aby wycisnąć jak największy czynsz, właściciele budowali lub dzielili przedwojenne mieszkania na maleńkie, kilkumetrowe klitki. Również sutereny i izby na poddaszach gnieździły całe, wielodzietne rodziny. Wysoki numer mieszkania oznaczał brak światła, brak ubikacji, wilgoć, zaduch i wegetację wewnątrz przeludnionego labiryntu, z którego dzieci uciekały do „śmierdzącej klasy” w szkole powszechnej przy ul. Grzybowskiej.
Podanie tak wysokich numerów lokali (mieszkanie nr 58 w oficynie kamienicy przy Pawiej czy wręcz mieszkanie nr 90 na Franciszkańskiej) to celowy zabieg retoryczny. Kamienice w tych rejonach były gigantycznymi, wielopodwórkowymi „koszarami nędzy”. Aby wycisnąć jak największy czynsz, właściciele budowali lub dzielili przedwojenne mieszkania na maleńkie, kilkumetrowe klitki. Również sutereny i izby na poddaszach gnieździły całe, wielodzietne rodziny. Wysoki numer mieszkania oznaczał brak światła, brak ubikacji, wilgoć, zaduch i wegetację wewnątrz przeludnionego labiryntu, z którego dzieci uciekały do „śmierdzącej klasy” w szkole powszechnej przy ul. Grzybowskiej.
2. Pomnik Nieznanego Sieroty w Palestynie
Korczak, zderzając tę warszawską nędzę z obrazem pionierskich dzieci pracujących w polu w kibucach „pod prawdziwym niebem” Palestyny, rzuca rewolucyjną ideę: „Tam winien stanąć Pomnik Nieznanego Sieroty”. Ta genialna, polemiczna parafraza Korczaka do istniejących w Europie Pomników Nieznanego Żołnierza. Dla Korczaka to nie generałowie i politycy zasługiwali na pomniki, ale bezimienne, skrzywdzone przez dorosłych dzieci – małe ofiary „kłamstw współczesnego życia”. Wychowankowie z Pawiej i Franciszkańskiej, którzy bez skargi znosili bezład i niesprawiedliwość świata dorosłych, byli dla niego prawdziwymi, cichymi bohaterami ludzkości.
3. „By tęsknić tam za Polską” – Paradoks miłości rozdzierającej
W liście tym pada jedno z najczęściej cytowanych i najbardziej poruszających zdań Starego Doktora: „Nie tracę nadziei, że ostatnich lat kilka spędzę w Palestynie, by tęsknić tam za Polską”.
To wyznanie idealnie dokumentuje to, o czym pisaliśmy wczoraj – rozdartą tożsamość Korczaka. On nie szukał w Palestynie łatwego azylu ani ucieczki. Jako polski patriota i żydowski myśliciel wiedział, że jego dusza potrzebuje obu tych światów: potrzebuje wolności i nowego budowania w kibucu, ale zarazem nie potrafi żyć bez nostalgii za „zieloną długą wiosną i złotą jesienią” ziemi polskiej, na której zostawił swoje serce i swoje dzieci.
To wyznanie idealnie dokumentuje to, o czym pisaliśmy wczoraj – rozdartą tożsamość Korczaka. On nie szukał w Palestynie łatwego azylu ani ucieczki. Jako polski patriota i żydowski myśliciel wiedział, że jego dusza potrzebuje obu tych światów: potrzebuje wolności i nowego budowania w kibucu, ale zarazem nie potrafi żyć bez nostalgii za „zieloną długą wiosną i złotą jesienią” ziemi polskiej, na której zostawił swoje serce i swoje dzieci.
Dzięki temu, że moi rodzice – mama i tata (Pan Misza) – wspólnie, słowo po słowie, pochylali się nad tym rękopisem Korczaka i nowostworzonym maszynopisem, korygując urwane frazy (jak poprawione przez mamę przejmujące zdanie: „Gdy po to cierpisz, by karmić - masz cel...”), ten unikalny, intymny głos Doktora z 1932 roku ocalał w najczystszej, autentycznej formie.

