Tuesday, July 10, 2018

Janusz Korczak i Irena Birnbaum czyli krótka historia domów na Pańskiej 34 i Pańskiej 36



Wojenne (1944) i powojenne (1955-56) zdjęcie budynku przy ul. Mariańskiej 1

Pańska 34 róg Mariańska 1
W tej kamienicy pracował Janusz Korczak w latach 30-tych m.in. jako referent pism zagranicznych dla Kasy Chorych. Dom ten przetrwał do dzisiaj (2018). Na budynku zachowały się dekoracje sztukaterskie w obrębie wejścia do budynku i nad oknami. Cechą charakterystyczną są również ozdobne kraty w oknach, a także monogramy KCh. Nieruchomość powstała z przeznaczeniem użytkowania jej jako Kasa Chorych miasta st. Warszawa. Znajdowało się tutaj Laboratorium Centralnej Dzielnicy Kasy Chorych. W budynku na rogu znajdowała się także apteka. Później budynek został przyjęty przez Ubezpieczalnia Społeczną, o czym informuje napis nad zwieńczeniem budynku od strony ulicy Mariańskiej. W 1940 roku budynek znalazł się na terenie małego getta. Przeniesiona została tutaj Żydowska Szkoła Pielęgniarstwa. Założona została w 1923 roku obok Szpitala Starozakonnych na Czystem.

Dom, ulica Pańska 36 w latach 1940-1942 jest opisany w "Non omnis moriar” Ireny Birnbaum
Pańska 36
„Non omnis moriar” Ireny Birnbaum to pamiętnik z życia żydowskiej nastolatki dorastającej w getcie warszawskim. Wspomnienia pisarki zawarte w książce umiejscowione są głównie w kilku kwartałach miasta, gdzie w nieludzkich warunkach zostało upchniętych setki tysięcy osób. Opisuje m.in. Male Getto i czteropiętrową kamienicę przy Pańskiej 36 graniczacą z domem Kasy chorych na rogu Pańskiej i Mariańskiej. Jest już ostatnią pamiątką po zabudowie tej ulicy, którą pochłonęła nowa Świętokrzyska. Nas jednak interesuje sąsiedni dom: przyklejona do ściany szczytowej czteropiętrowa kamienica przy Pańskiej 36. To tu właśnie mieszkała w getcie autorka pamiętnika Irena Birnbaum.
Do tego domu wracała po wojnie dwukrotnie. Po raz pierwszy jeszcze w zburzonej, powojennej Warszawie w marcu 1945 r. Po raz kolejny - w roku 1974. Te pierwsze odwiedziny to wędrówka po ruinach Warszawy. Na teren dawnego małego getta weszła Grzybowską i Twardą, mijając wokół same zgliszcza. Tylko jeden na poły zniszczony dom był według jej wspomnień zamieszkały.

Tak doszła do Mariańskiej: "Myślałam, że byłoby lepiej zastać same gruzy. W ten sposób skończyłby się mit niedający mi spokoju. Lecz dom stał na miejscu jak olbrzym pośród samych duchów. Stał nietknięty. Przeszłam przez bramę na podwórze. Ani żywej duszy. Patrzyłam na balkon mojego mieszkania. Po chwili jakaś kobieta zaczęła trzepać dywan. Ogarnęła mnie dziwna atmosfera jakiejś nierzeczywistości. »Co ona robi na moim balkonie? «. Jeszcze chwila i ukaże się w nim głowa ojca czytającego gazetę. (...) Jeszcze chwila i usłyszę »Marsz Tryumfalny « z »Aidy «. Ocknęłam się, czując na sobie wiele par oczu obserwujących mnie z ciekawością".

Zaczęła powoli wycofywać się z podwórka, ale spojrzała jeszcze na listę lokatorów. To zdumiewające, ale widniały na niej wciąż te same nazwiska co przed likwidacją getta. "Kto mieszkał teraz pod nrem 35? Cyfry i litery zaczęły mi wirować przed oczyma: lokatorem mieszkania nr 35 był ciągle S. Birnbaum".

Tytuł pamietnika "Von omnis moriar" czyli nie wszystek umrę, nie cały umrę (bo będę żył w moich dziełach - to cytat z "Pieśni" Horacego ("Exegi monumentum") nawiązujący do nieśmiertelności sztuki i artysty. W skrócie to autorzy, artysci umrą pozostaną jednak po nich ich utwory, obrazy, rzezby, mające ogromne znaczenie w pózniejszych czasach.

Monday, July 2, 2018

"Brzydka dezercja" Janusza Korczaka

W maju 1905 Korczak wcielony został do armii (rosyjskiej). Uczestniczył w wojnie rosyjsko-japońskiej jako młodszy ordynator szpitala w Charbinie, w prowizorycznych pociągach sanitarnych, a także jako kierownik punktu ewakuacyjnego Kolei Wschodnio-Chińskiej. Powyżej Korczaka własny opis tego okresu w dokumentach wojskowych.

W maju 1905 Korczak wcielony został do armii (rosyjskiej). Uczestniczył w wojnie rosyjsko-japońskiej jako młodszy ordynator szpitala w Charbinie, w prowizorycznych pociągach sanitarnych, a także jako kierownik punktu ewakuacyjnego Kolei Wschodnio-Chińskiej.

Od 1906 do 1912 roku pracował 
Janusz Korczak w szpitalu Bersohnów i Baumanów jako lekarz miejscowy (z przerwami).

W latach 1907-1908 i 1910, dla uzupełnienia wiedzy, Korczak wyjechał za granicę. Szkolił się w nowoczesnych klinikach Berlina (1907-1908), Paryża (1909) i w Londynie (1911).


W latach 1907-1908 i 1910, dla uzupełnienia wiedzy, Korczak wyjechał za granicę. Szkolił się w nowoczesnych klinikach Berlina i Paryża. Powyżej Korczaka opis tych nauk zagranicznych w dokumentach wojskowych.

Korczak pisał „Jak kochać dziecko – Internat”, 1929 r.
Berliński szpital i niemiecka literatura lekarska nauczyły mnie myśleć o tym, co wiemy i powoli systematycznie posuwać się naprzód. Paryż nauczył mnie myśleć o tym czego nie wiemy,
a wiedzieć pragniemy, musimy, będziemy... Siłę chcenia, ból niewiedzy, rozkosz poszukiwania dał mi Paryż. Technikę uproszczeń, wynalazczości drobiazgów, ład szczegółów – wyniosłem z Berlina. Wielka synteza dziecka – oto co mi się śniło, gdy w bibliotece paryskiej z rumieńcem wzruszenia czytałem dziwne dzieła francuskich klasyków – klinicystów”.
.

Ilustracja: Berlin. Klinika Charité

Podczas wojny, w 1920 roku Janusz Korczak działał jako lekarz wojskowy w szpitalu epidemiologicznym w Łodzi, a następnie w warszawskim Kamionku. To właśnie w szpitalu zaraził się tyfusem. Matka Korczaka, Cecylia, zabrała syna do domu i pielęgnowała go, zarażając się od niego tyfusem. Jeszcze zanim Korczak wyzdrowiał, Cecylia zmarła.

Korczak pisał w Pamiętniku w Warszawskim Getcie w 1942 roku: 
Rzuciłem szpital dla Domu Sierot. Mam poczucie winy. Raz przymusowo wyjechałem (wojna). Drugi raz na rok do Berlina.Trzeci raz – pół roku niespełna do Paryża. Po światło, po wiedzę. Teraz, kiedy już wiem, że nie wiem i dlaczego nie wiem, gdy mogę w myśl naczelnego postulatu – ‘Nie szkodzić choremu’ – wypływam na nieznane wody.
Szpital dał mi tak wiele, a ja mu, niewdzięczny, tak mało. – Brzydka dezercja. – Życie ukarało”
.

Janusz Korczak i Marysin Wawerski - Kolonie Różyczka na Klasztornej nr 1, obecnie ulica Korkowa.

Janusz Korczak (w czapce), wychowawca Misza Wasserman Wróblewski (mój Ojciec, po prawej) i szefowa szwalni w Domu Sierot na Krochmalnej 92, Pani Saba Lejzerowicz(po lewej od Korczaka) na placu przed głównym budynkiem Różyczki.
Różyczka - dzieci z kolonii Różyczka. Chyba to jedyne kolorowe zdjecie z tego okresu - prawdopodobnie kolory domalowane.
Okazałsię że wiele osób, również obecnych mieszkanców Marysina Wawerskiego nie może odnaleźć miejsc związanych z Korczakiem i koloniami lub jak to również nazywano fermą Różyczka.
Z Wikipedii możemy się dowiedzieć że:
Marysin Wawerski to osiedle mieszkaniowe w dzielnicy Wawer w Warszawie. Marysin został założony na początku XX wieku w lasach należących do dóbr Zastawów.
W 1932 na terenie Marysina utworzono Rezerwat im. Króla Jana Sobieskiego. Początkowo miał powierzchnię 311 hektarów, po II wojnie światowej został zmniejszony do 110 ha. W okresie międzywojennym zbudowano klasztor sióstr felicjanek wraz z kościołem Matki Bożej Królowej Polski przy ulicy Śnieżki (od grudnia 1974 ul. Kościuszkowców). W kościele znajdują się rzeźby i płaskorzeźby Xawerego Dunikowskiego.
Od 1921 działała tutaj kolonia – filia Domu Sierot – prowadzona przez Stowarzyszenie Pomocy dla Sierot kierowane przez Janusza Korczaka.
15 września 1939 Adolf Hitler z dominującej nad okolicą wieży kościoła Matki Bożej Królowej Polski obserwował broniącą się Warszawę.
Osią Marysina jest ul. Korkowa. W latach 1965–1967 zbudowano, według projektu Bohdana Lewandowskiego i Teresy Kłębkowskiej, osiedle mieszkaniowe składające się z 20 bloków, które zostały ostatnio ocieplone i odnowione.

A to było tak:
W 1921 roku Maksymilian Cohn podarował żydowskiemu Towarzystwu "Pomoc dla Sierot" dziesięciomorgową (5.6 hektara) działkę we wsi Czaplowizna w gminie Wawer. Teren o późniejszym adresie Klasztorna 1, sąsiadował z cegielnią (adres Klasztorna 3 - ?).


Posiadłość podarowana 
Towarzystwu "Pomoc dla Sierot" została nazwana Różyczką na pamiątkę zmarłej przedwcześnie córki ofiarodawcy, Róży Cohn. Towarzystwo "Pomoc dla Sierot" w Warszawie zbudowało poprzednio Dom Sierot przy ulicy Krochmalnej. 

To Janusz Korczak, zdecydował o przeznaczeniu "Różyczki" na kolonie letnie i farmę dla dzieci. Istniejący na działce duży murowany budynek z dwoma ogromnymi salami nadawał się do umieszczenia w nim setki dzieci. Podobne dwie sale były w Domu Sierot na Krochmalnej. Za tym głównym budynkiem znajdował się plac zabaw z uwielbianymi przez dzieci drabinkami. 

W 1925 r. postawiono nowy, drewniany pawilon z dużą przeszkloną werandą, położony prostopadle do pierwszego budynku. W pawilonie znajdowały się dwie sale sypialne na 30 dzieci każda, dodatkowo setka dzieci mogła nocować na samej werandzie. Obok znajdował się mniejszy, murowany budynek z werandą i pięcioma pokojami. Po skanalizowaniu „Różyczki” w 1929 r. tutaj powstał pokój kąpielowy i ubikacja. Prostokąt zamykał biały budynek z pompą i brodzikiem. Istniał również budynek kuchenno-magazynowy, w którym mieszkali zatrudnieni bursisci i wychowawcy, często byli wychowankowie Korczaka. Pięćdziesiąt metrów dalej znajdował się domek, w którym mieszkał nadzorca fermy o nazwisku Koszur oraz pracownik fizyczny Jan Zalewski który był zatrudniony w Domu Sierot na Krochmalnej.

Główny budynek z dwoma ogromnymi sypialniami i plac zabaw z drabinkami zostały uwiecznione w 1928 roku na zdjeciach Benedykta Rotenberga (ur. w 1901 w Kaliszu).




Główny budynek z dwoma ogromnymi sypialniami i plac zabaw z drabinkami zostały uwiecznione w 1928 roku na zdjeciach Benedykta Rotenberga (Dorysa).

Różyczka była również przedsiębiorstwem rolnym – była tu m.in. ferma drobiu i inspekty warzywne, hodowano kilka krów, w 1924 r. zasadzono 250 drzewek owocowych. Oprócz przynoszenia dochodu, praca na fermie miała w opinii Korczaka konkretne walory wychowawcze i umożliwiała zdobycie konkretnych umiejętności, a także niemożliwy do osiągnięcia w warunkach miejskich kontakt z naturą.
Osią Marysina jest ul. Korkowa (niebieska linia), poprzednio Klasztorna. W latach 1965–1967 zbudowano, według projektu Bohdana Lewandowskiego i Teresy Kłębkowskiej, osiedle mieszkaniowe składające się z 20 bloków. W okresie międzywojennym zbudowano klasztor sióstr felicjanek wraz z kościołem Matki Bożej Królowej Polski (*) przy ulicy Śnieżki (od grudnia 1974 ul. Kościuszkowców). W kościele znajdują się rzeźby i płaskorzeźby Xawerego Dunikowskiego.
Od 1921 działała tutaj kolonia – filia Domu Sierot – prowadzona przez Stowarzyszenie Pomocy dla Sierot kierowana przez Janusza Korczaka.
15 września 1939 Adolf Hitler z dominującej nad okolicą wieży kościoła Matki Bożej Królowej Polski obserwował broniącą się Warszawę. Po raz ostatni Korczak i dzieci byli na koloniach latem 1940 r.
Latem, 5 sierpnia 1942 roku, 239 dzieci, Korczak i wychowawcy zostali zamordowani w Treblince.

Osią Marysina jest ul. Korkowa (niebieska linia), poprzednio Klasztorna.
Główne 4 budyneki Różyczki i plac zabaw z drabinkami zostały uwiecznione w sierpniu 1944 roku na zdjęciach Luftwaffe (dzięki Adam Matysiak). Różyczka była też przedsiębiorstwem rolnym – była tu m.in. ferma drobiu i inspekty warzywne, hodowano kilka krów, w 1924 r. zasadzono 250 drzewek owocowych. Oprócz przynoszenia dochodu, praca na fermie miała w opinii Korczaka konkretne walory wychowawcze i umożliwiała zdobycie konkretnych umiejętności, a także niemożliwy do osiągnięcia w warunkach miejskich kontakt z naturą.
Niemieckie zdjęcie lotnicze zostało zrobione o godzinie 5.20 po południu dnia 16.08.1944. Pięc tygodni pózniej, Różyczka została wyzwolona przez WP i mojego Ojca w jej szeregach (10 wrzesnia 1944 roku).
Janusz Korczak i Stefania Wilczyńska przyjeżdżali zazwyczaj na kolonie pociągiem. Bursisci, wychowawcy i dzieci natomiast tramwajem 24 do pętli Gocławek. Pętla tramwajowa "Gocławek" powstała u zbiegu ulic Grochowskiej i Olszynki Grochowskiej w związku z utworzeniem linii nr 24 łączącej Gocławek z Placem Trzech Krzyży. Ta droga od pętli tramwajowej była dłuższa, ale komunikacja tramwajowa była tańsza od kolejowej. Droga też była milsza, bo szło się wśród pachnących pól, jak opowiadali moi rodzice.

Niemiecka artyleria od 15 wrze
śnia 1939 roku z pól koło Różyczki i kościoła strzelała w kierunku Grochowa i lewobrzeznej Warszawy. Z wieży kościoła było bowiem widać efekty ostrzeliwania i zmiany były dyktowane z wieży kościoła do poszczególnych stanowisk artylerii. Adolf Hitler, Erwin Rommel (późniejszy Lis Pustyni) i Heinrich Himmler z wieży kościoła na Glinkach (Marysin Wawerski) oglądali walczącą, płonącą Warszawę w czasie ataku niemieckiego 20 września 1939 roku. Hitler przybył tu swoim sześciokołowym Mercedesem z pobliskiego Sulejówka gdzie zwiedził dworek "Milusin" Piłsudskiego. Natomiast spod kościoła odleciał samolotem Junkier, Ju-52 w asyście trzech Messerschmittów. 


Różyczka zdjęcia z albumu dziewczynki która wyemigrowała w z Polski w 1939 roku.
W 1943 roku w lokalach Różyczki odbyło się zebranie przedstawicieli ruchu oporu w którym uczestniczył wójt Stanisław Krupka.
W 1943 roku w lokalach Różyczki odbyło się zebranie przedstawicieli ruchu oporu w którym uczestniczył wójt Stanisław Krupka (prawe zdjęcie).



Friday, June 29, 2018

Korczaks Rózyczka Summer Camp and two of Miss Polonia had the same photographer



Summer camp Rózyczka at Goclawek for the children from the Korczak's orphanage. Here we know for sure who was the photographer - Benedykt Rotenberg later known as Jerzy Benedykt Dorys.
Jerzy Benedykt Rotenberg (Dorys) came to Warsaw in the 1920s in pursuit of his beloved Halina Pregierówna. He was still aiming at a career in music, having learned to play the violin for 9 years with Alfred Wiłkomirski. In Warszawa he worked in a silent film orchestra, but an unexpected hand injury changed his future.

As a professional, Rotenberg debuted in 1928 during the first International Salon of Art Photography in Warsaw, the same year he photographed Korczaks summer camp Rózyczka. 



Summer camp Rózyczka at Goclawek for the children from the Korczak's orphanage. Here we know for sure who was the photographer - Benedykt Rotenberg (see his clear signature) later known as Jerzy Benedykt Dorys.

A year later, he opened his own studio “Foto Dorys" at 41 Aleje Jerozolimskie (at that time, he used already a pseudonym, although officially he didn’t change the name until the end of the war).

Two Miss Poland (see the photo below) were chosen thanks to Rotenbergs camera. At that time, Miss Poland was selected only from the portrait photos.

Rotenberg/Dorys ran his studio, located on 41 Aleje Jerozolimskie (corner 39 Poznanska str - the building survived WWII), until 1939. He was then forced to sell it and along with thousands of other people, like Korczak, he had to move to the ghetto. There, he continued his photography business at 16 Chlodna street. He also had Germans coming to his small studio. They would often ask him to develop negatives: many were shots of the ghetto. Dorys made copies and passed them on to underground organizations. 

Two Miss Poland (Miss Polonja) were chosen thanks to Rotenbergs camera. At that time, Miss Poland was selected only from the portrait photos.

Thursday, June 21, 2018

Ubóstwiam dwie odpowiedzi Korczaka z trzeciej strony kwestionariusza - Czy uprawia Pan działalność naukową?: Tak - Jakiego rodzaju: Obserwuję dziecko

Pierwsza strona formularza. Na tej widoczny prywatny adres i "podwójna" data urodzenia w dodatku z błędem. Zamiast 1878 (79) roku jest podana data sto lat pózniej.
Na pierwszej stronie widoczny prywatny adres i "podwójna" data urodzenia w dodatku z błędem. Zamiast 1878 (79) roku jest podana data sto lat pózniej.

Ubóstwiam dwie odpowiedzi Korczaka z trzeciej strony:
Czy uprawia Pan działalność naukową?: Tak
Jakiego rodzaju: Obserwuję dzieci (dziecko)


WYPEŁNIONY PRZEZ KORCZAKA KWESTIONARIUSZ NIEMIECKI DLA PIERWSZEGO ZGŁOSZENIA ZAWODÓW LECZNICZYCH

W tym niemieckim kwestionariuszu z 20 września 1940 widnieje jeszcze prywatny adres Korczaka - ulica Złota 8 m 4. Dwa tygodnie później, w październiku 1940 utworzono, a w listopadzie – zamknięto getto warszawskie. 


Getto które stało się największym skupiskiem ludności żydowskiej w Europie. Getto w Warszawie zostało utworzone 2 października 1940 zarządzeniem gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera, wydanego na podstawie rozporządzenia o ograniczeniach pobytu w Generalnym Gubernatorstwie z 13 września 1940.

Zgodnie z zarządzeniem, w Getcie mieli zamieszkać wszyscy Żydzi mieszkający w Warszawie lub przesiedlający się do niej. 

Zarządzenie to dotyczyło oczywiście również Korczaka, wychowawców i dzieci z Domu Sierot przy ul. Krochmalnej 92 którzy byli zmuszeni do przeprowadzki do getta na ul. Chłodną 33.

Ubóstwiam dwie odpowiedzi Korczaka z trzeciej strony:
Czy uprawia Pan działalność naukową?: Tak
Jakiego rodzaju: Obserwuję dziecko

Monday, June 18, 2018

De svenska gråa lapparna tycks fortfarande gälla i Sverige



Under andra världskriget vidtogs i Sverige ett antal åtgärder som gick på tvärs mot den traditionella svenska pressfriheten. Ett inslag i denna politik var inrättandet av Statens Informationsstyrelse, SIS, med uppgift att bland annat leda och övervaka den svenska pressen. Informationsstyrelsen har i efterhand blivit mest känd för de så kallade ”grå lapparna”, förtroliga meddelanden till tidningarnas redaktörer om vad som inte fick publiceras.

Det ständiga utgivandet av grå lappar ledde till sist till självcensur och till att svenska tidningar många gånger självmant avstod från att förmedla detaljer om bl.a. Förintelsen. I de fall beslag verkligen gjordes var det dock endast mycket sällan som den direkta anledningen var att tidningarna skrivit om judeförföljelserna eller Förintelsen. Till sist skrev man inte om olämpliga ämnen. Enbart få tidningar, bl.a. Göteborgs Handels- och Sjöfartstidning publicerade antinazistiska krönikor och artiklar av Torgny Segerstedt och Hugo Valentin. Även en del av de beslagtogs vid åtta tillfällen under åren 1940-42.


Sanningen om Vita bussar och vilka som kom med bland de 1500 "svensktyskar" eskorterade av Gestapo är belagd med en grå lapp. Man diskuterar och beskriver gärna de judar som kom efter att kriget har tagit slut. Direktiven och verkstälandet tycks ha dock gått till enligt följande:

Nazistfruar och barn först
ariska fångar därefter och
judarna sist.

Sjuktransportbuss 702 var avsedd för 25 passagerare i britsar och på träbänkar, men i vita bussarnaoperationen var de normalt överlastade. Aktionen pågick till juni 1945.

Svenska regeringen i Stockholm gav direktiv om vilka som skulle räddas till Sverige.
Legender och sanningar om Sveriges agerande under krigets sista månader (egentligen de största transporterna har skett redan efter kriget) och om de Vita bussarna florerar.

Svenska regeringen och Svenska Röda korset prioriterade hjälp först åt svenska kvinnor och deras barn bosatta i Tyskland (vilka var de? Hemligtstämplat! - De flesta fruar och barn till nazister?), därefter åt danska och norska fångar i tyska koncentrationsläger.
Då bussarna hade åtta sjukbårar, eller sittplats för 25 passagerare så hade det behövts minst 50 busstransporter för att flytta på de tysksvenska fruarna med barn till Sverige.
.
Vårt land, vårt land...

Vita bussar expeditionen hade tyska sambandsofficerare och högsta befälet av dessa var Himmlers sambandsofficer, SS-Obersturmbannführer Karl Rennau. Även Gestapo hade med sambandsofficer där Franz Göring var högst befäl. Hara hela Gestapoeskorten återvänt till Tyskland?





Diplomaten Sven Grafström, som vid denna tid tjänstgjorde vid UD:s pressbyrå, hörde till dem som var starkt kritiska till tryckfrihetspolitiken som sådan. I sin numera publicerade dagbok antecknade han följande den 23 maj 1940.

”Här undertrycks meddelanden av för tyskarna oangenäm natur, här uppfyllas villigt deras ‘order’ om indragande av för dem obehagligt tryck, här släppas tvivelaktiga tyska journalister in och här ges politiska förmåner. Värre än den illa beryktade ‘femte kolonnen’ äro de ämbetsmän, som tro, att de gagna landet genom denna politik. De bedriva defaitism och tro, att de handla i Sveriges intressen.”

Moderna Museets ställningstagande - Under "ariseringen" och därefter under Förintelsen så tjänade Kungariket Sverige stora pengar på "situationen".

Frachtbrief - fraktsedel från 1934 från Dusseldorf till Nationalmuseum i Stockholm. Av övriga handlingar framgår det att Sverige köpte tavlan för 2 250 riksmark, således till halva sitt försäkringsvärde. 

Frachtbrief eller Fahrplananordnung Nr. 548 från 1942. Den omfattar mina morföräldrars resa mellan Danziger Bahnhof i Warschau och Treblinka. Leerzug zurück betyder att vagnar (godsvagnar) återvände tomma.

Under "ariseringen" och därefter under Förintelsen så tjänade Kungariket Sverige stora pengar på "situationen".

Exporten av järnmalm och transporter av tyska trupper genom Sverige betalades med tyska riksmark.

I SvD läste jag en interesant artikel av Anders Rydell om konst från Tyskland där bl.a. ett flertal tavlor köptes av Nationalmuseum till halva försäkringspriset.

Idag blir man av med varan man köpt och riskerar själv böter eller fängelse om man borde misstänkt eller visste om att varan var stulen.
.
Moderna Museets chef Daniel Birenbaum har svårt att lämna tavlan tillbaks till de judiska arvingarna av tavlans tidigare ägare. Moderna Museet anlitar för våra skattepengar de dyraste tänkbara advokatbyråer som skulle söka efter dokument som skulle kunna bevisa att tavlan tillhörde den som sålde den. Men advokatbyrån hittade ingen sådan handling så de besvarade den med meddelande att de inte hittade någon dokument att ägaren till tavlan ägde den......

Det är med andra ord Svenska Staten, Löven och Bah Kuhnke som tycks godkänna att ariseringsprocessens stöldgods finns inom de Statliga Museerna (bl.a.).

Naturligtvis köpet skulle aldrig ha diskuterats om Hitler hade vunnit och Sverige blivit en erkänd partner för det Nya Europa men historien blev tack och lov annorlunda. Efter Stalingradnederlaget slutade svenska nazister att hälsa på varandra på offentliga platser med Sieg Heil.

Ariseringen med åtföljande stöldgods, företagskonfiskeringar och guldaffärer vet vi idag mycket mera om.

Att vissa dokument och kvitton har aldrig skrivits av den typen som av Staten/Moderna Museets anlitade affärsjurister Sven-Åke Bergkvist och Ludvig Metz från Mannheimer Swartling efterlyser vet vi, barn till Förintelsens överlevande, väl. 


Därför finns det inget kvitto för min familjs sista resa mellan Danziger Bahnhof i Warschau och Treblinka. Det finns inget kvitto för bagaget eller någon dödsatestat. Bara att godsvagnar de transporterades i till Treblinka, återvände tomma tillbaks. 

Det som finns kvar efter min morfar och mormor är en sista fraktsedel över transporten, precis på samma sätt som Frachtbrief från Dusseldorf till Nationalmuseum i Sverige.


Moderna Museet misslyckades år 2009 att dra den viktigaste lärdomen: att restitution inte är en ensidig handling. Restitution är en försoningsprocess både för den som återlämnar (läs Sverige) och för den som återfår (läs det judiska folket). En unik möjlighet att göra upp med sin egen historia, skrev Anders Rydell i sin andra artikel i serien.

S och MP regeringen med Lövén och Kuhnke är det de som är ytterst ansvariga för Moderna Museet och hur våra skattepengar hanteras. Jag vill gärna veta vad kostade oss skattebetalarna Moderna Museets advokatkostnader för att behålla konstverk som tycks ha plundrats i Nazityskland. Vi betalar redan till terrororganisationen Hamas genom Wallström och Löfvén en hel del!


Den svenska Regeringen bemyndigade genom beslut den 13 februari 1997 chefen för Utrikesdepartementet att tillkalla en kommission med uppgift att skapa största möjliga klarhet i vad som kan ha hänt i Sverige när det gäller egendom av judiskt ursprung som förts hit i samband med judeförföljelserna före och under andra världskriget (dir. 1997:31). Kommission skapades men inriktade sig huvudsakligen på det som glänser, nazistguldet. 

Naziguldet, det guld som de tyska nazisterna stal från Förintelsens offer och placerade i schweiziska banker. Guldet användes för att finansiera uppköp av livsviktiga varor i bland annat från Sverige.
Som betalning användes guldet, som bl.a. stulits i de tyska dödslägren såsom Treblinka och Auschwitz där min familj mördades.

Guldet stals från individuella offer, från de levande och från de mördade där tänderna drogs ut oftast före kremeringen. Sammanlagt stal nazisterna guld värt motsvarande 20 miljarder kronor. Den kom som betalning för den svenska järnmalmen och de tyska trupptransporterna till Sveriges Riksbank. Järnmalmen och andra varor var avgörande för att Tyskland skulle kunna hålla igång kriget. 
Guldet var en viktig finansieringskälla under andra världskrigets sista år.



Tyvärr, det arbete som Utrikesdepartamentet har ålagts att göra år 1997 tycks ha stannat av totalt och försetts men en grå lapp.