Saturday, March 16, 2024

"14 of 9 000 - Bergen Belsen - Sweden - Eretz Israel" the book and video that were stopped by the 10/7.


The book "14 of 9 000" - Bergen Belsen - Sweden - Eretz Israel was stopped by 10/7. On Oct. 7, Hamas terrorists launched an unprecedented surprise attack on Israel and infiltrated the country by air, land and sea. More than 1,200 people have been killed in Israel, with 6,900 others injured.

My October flight to Israel was canceled. I had to unpack the cameras, microphones, hard drives and recorders. My Maapilim friends could, however, continue the action and talk to these 14.


Friday, March 15, 2024

Kolportaż Naszego Przeglądu i Małego Przeglądu Janusza Korczaka.

Wszystkie dodatki były kolportowane razem z Naszym Przeglądem. Czy można było kupić wyłącznie dodatek „Mały Przegląd”? Prawdopodobnie nie.

Gazeta Nasz Przegląd publikowała cotygodniowe dodatki: „Mały Przegląd” (publikujący materiały autorstwa dzieci i młodzieży, redagowany przez Janusza Korczaka), „Nasz Przegląd Ilustrowany”, „Nasz Przegląd Sportowy”, „Nasz Przegląd Rozrywkowy”, „Nasz Przegląd Radiowy”, „Nasz Przegląd Gospodarczy”, „Nasz Przegląd Akademicki”. Wszystkie dodatki były kolportowane razem z Naszym Przeglądem. Czy można było kupić wyłącznie dodatek „Mały Przegląd”? Prawdopodobnie nie.

Wiadomo że w rozprowadzaniu Naszego Przeglądu pośredniczyła również poczta, przede wszystkim do prenumerantów poza Warszawą.  W „Małym Przeglądzie” są opisy jak to dzieci czekają na listonosza. Jak funkcjonowała prenumerata Naszego Przeglądu  "z odnoszeniem do domu za 6.50 Zł miesięcznie" nie jest mnie znane. Miejscowa prenumerata z "odbiorem w administracji" kosztowała 4.50 Zł, zamiejscowa Zł. 6, a zagraniczna Zł 10. To musiał być ciekawy widok gdy "miejscowi prenumeranci, czyli z Warszawy odbierali codziennie Nasz Przegląd w gmachu redakcji i drukarni przy ulicy Nowolipki. Może w dniu gdy ukazywał się Mały Przegląd odbierały gazetę najmłodsi czytelnicy, dzieci?

Prawdopodobnie reporterzy, również zagraniczni, i co bardziej aktywni korespondenci Małego Przeglądu dostawali gazetę za darmo.

Prawdopodobnie reporterzy, również zagraniczni, i co bardziej aktywni korespondenci Małego Przeglądu dostawali gazetę za darmo.

Wiadomo że w rozprowadzaniu Naszego Przeglądu pośredniczyła również poczta, przede wszystkim do prenumerantów poza Warszawą. Na zdjęciu egzemplarz wysłany pocztą do Biblioteki Narodowej przy ulicy Rakowieckiej. Na samej górze reklama dla gazety Korczaka: Dziś dodatek dla młodzieży i dzieci p.t. „Mały Przegląd".

W Warszawie byli również gazeciarze. Czy byli żydowscy takowi specjalizujący się w dystrybucji gazet w okolicach zamieszkałych przez Zydów. Prasa żydowska przed wojną to również gazety wydawane på hebrajsku i po żydowsku. Oprócz tego istniały wyspecjalizowane przedsiębiorstwa zajmujące się kolportażem. Już w 1918 r. powstała spółka akcyjna Polskie Towarzystwo Księgarni Kolejowych „Ruch”. Od początku jej głównymi klientami były stołeczne periodyki, które kolportowała poza Warszawą. W 1937 r. firma posiadała ok. 520 kiosków, ok. 300 lotnych kolporterów i 2500 stałych punktów sprzedaży prowincjonalnej poza dworcami kolejowymi. 


Thursday, March 14, 2024

Wyjazd z Polski - Emigracja w Małym Przeglądzie Janusza Korczaka.

 

Pierwszy numer Mały Przegląd: pismo dzieci i młodzieży, R.1, nr 1 (9 października 1926). Zjazd 310 szomerów w Warszawie którzy postanawiają jechać do Eretz Israel - Palestyny.

  R.2, nr 26 (1 kwietnia 1927) Mały Przegląd 




W latach 1921-1937 wyemigrowało z Polski ponad 395 000 Żydów, w tym do Eretz Israel Palestyny udało się 111 500 osób (w okresie 1923-1937). Do Eretz Israel - Ziemi Obiecanej, wyjechała ponad czwarta część ludności żydowskiej by tworzyć własną „narodową siedzibę”. Inne kraje to Brazylia, Argentyna, Urugwaj i USA.


Wednesday, March 13, 2024

13-14 March - Ner Zikaron - Pan Misza - Nelly.

 



Ubikacye w Domu Sierot Korczaka - Chochlik drukarski czy dziennikarski? - Tu też zwrócone są wszystkie ubikacye, w których dzieci spędzają przeważną część dnia.


Myślałem że to z ubikacjami w których dzieci z Domu Sierot Korczaka "spędzają większość dnia" to tzw chochlik drukarski.

Ubikacje, (niebieskie kropki) były na każdym piętrze budynku od strony północnej, nie od południowej.

Myślałem że to z ubikacyami w których dzieci z Domu Sierot Korczaka spędzają większość dnia to tzw chochlik drukarski.

Oczywiście że dzieci Domu Sierot na Krochmalnej nie spędzały większości dnia w ubikacyach-ubikacjach. Poza tym ubikacje, na każdym piętrze budynku, były od strony północnej, nie od południowej.

Tą samą wiadomość podają dwie gazety warszawskie, jedna z 27 lutego 1913 (w dniu oficjalnego otwarcia placówki) a druga, z 28 lutego. Istnieją dwie możliwości że gazeta z 28 lutego po prostu przepisała tekst z porannego wydania pierwszej gazety albo obydwie gazety dostały tak samo brzmiącą, mylną informację.

Oczywiście jak ktoś słusznie napisał* na stronie Dziedzictwa Korczaka (Föreningen för Janusz Korczaks Levande Arv) na Face Book to słowo "ubikacya" miało wtedy inne znaczenie - pomieszczenie. Potwierdza to opis pomieszczeń w suterenie jako "ubikacye gospodarcze". 

Ale problem z ubikacyami od południa gdzie dzieci spędzają większość dnia pozostaje. Na parterze bowiem, jak podaje gazeta jest kancelarya i 3 klasy. Na pierwszym piętrze gdzie była galerya nie bylo właściwie pomieszczeń dla dzieci a na drugim piętrze były sypialnie w których dzieciom nie wolno było przebywać w czasie dnia. Pomieszczeniem dla dzieci podczas dnia była Sala Rekreacyjna na parterze która miała okna tylko od strony północnej. Tak jak pisałem na początku, prawdopodobnie obydwie gazety dostały tak samo brzmiącą, mylną informację. Oczywiście jest tam sporo innych błędów, nawet w nazwisku Korczaka - Goldszmit.

*Znaczenie słowa "ubikacja" według Słownik języka polskiego - daw. pomieszczenie, pokój. Daw. niem. Ubikation 'pomieszczenie', z hiszp. ubicación, od ubicar 'umieścić', od łac. ubi 'gdzie'>. Często używane w XIX w. i jeszcze na poczatku XX w. Więc nie jest to ani błąd, ani chochlik drukarski.

Monday, March 11, 2024

Chałaty (kapote) które zniknęły na koloniach w Michałówce. Opis religijnych chłopców w opowieści Korczaka "Mośki, Joski i Srule".

W pierwszym polskim wydaniu"Mośki, Joski i Srule" na okładce, ilustratorka książki Sara Lipszycowa pokazuje trzech religijnych chłopców. Chłopcy mają pejsy i na głowie kipę.

Korczak: Myją się po podróży, ubierają w białe kolonijne ubrania, a najbardziej śmieszą ich płócienne czapki. Zabawne czapki, podobne do tych, jakie noszą kucharze. Teraz wszyscy wyglądają jednakowo.

Dwa listy rodziców do dzieci.


Janusz Korczak na koloniach w Michałówce. Chłopiec obok Korczaka nosi kolonijny ubiór.

W "Mośki, Joski i Srule" Korczak często opisuje religijnych chłopców. Ten wątek przewija się przez całą opowieść. Od tego jak są oni ubrani, w jakim języku mówią do opisu ich rodziców. W pierwszym polskim wydaniu na okładce, ilustratorka książki Sara Lipszycowa pokazuje trzech takich chłopców. Chłopcy mają pejsy i na głowie kipę*. Pejsy to długie, niestrzyżone pasma włosów pozostawione na skroniach.

Korczak pisze: O koloniach letnich można było ładniej napisać w gazecie, ale dzieci żydowskie źle rozumieją po polsku i trzeba pisać dla nich łatwymi wyrazami. Niektórzy chłopcy wcale nie mówią po polsku, ale pomimo to radzą sobie doskonale. Mówią: — Proszę pana — ooo! „Ooo!” znaczy: mam za długie spodnie, brakuje mi guzika, komar mnie ugryzł, jaki ładny kwiatek, nie mam noża albo widelca. Wszystkie te zdania zastępuje jedno krótkie: — Ooo! Śniadanie, podwieczorek, kolacja — wszystko nazywa się obiad. I ile razy odezwie się dzwonek, biegną z wesołym okrzykiem: — Na obiad! Skąd wiedzieć mają, że różne nosi imiona posiłek, w różnych porach dnia spożywany, gdy w domu, ile razy są głodne, otrzymują zawsze taki sam chleba kawałek z niedocukrzoną herbatą? Rzecz inna ci, którzy mieszkają na ulicach, gdzie dużo jest chłopców polskich. Grinbaum ze Starego Miasta mówi dobrze po polsku, bracia Furtkiewicz noszą już polskie imiona: Henio, Gucio się nazywają. A Topcio Mosiek razem z Frankami i Jankami gołębie podpuszcza, nauczył się od nich gwizdać na palcach i piać jak kogut, bo mieszka na Przyokopowej ulicy…

Na koncu książki opisuje jak to religijni chłopcy oddaja kolonijne ubiory i na nowo zakładają ubranie w którym przyjechali na kolonie w Michałówce. Korczak wspomina "chałaty"**. Niewielu z czytelników wie co to jest chałat.

Korczak: Myją się po podróży, ubierają w białe kolonijne ubrania, a najbardziej śmieszą ich płócienne czapki. Zabawne czapki, podobne do tych, jakie noszą kucharze. Teraz wszyscy wyglądają jednakowo. A malcy dumni są z otrzymanych szelek.

Korczak: Już przebrali się chłopcy we własne ubrania i wierzyć się nie chce, że Tyrman, Frydenson, Czarnecki chodzą w długich chałatach. Mały Soból ma ładne ubranko i po dwie złote gwiazdki na kołnierzyku; tak go siostra krawcowa wystroiła w drogę. Chłopcy czyszczą obuwie, żeby ładnie wyglądać na dworcu.

* Kipa. Chłopcy na okładce noszą jarmułkę, zwaną także kipą czy mycką. To taka mała, okrągła czapeczka zakrywająca tylko ciemię- wierzch głowy. By nie spadła z głowy, często przypięta klipsem czy spinką do włosów. Najczęściej czarna, wykonana z sukna, aksamitu, czasem ręcznie tkana.

** Chałat to okrycie wierzchnie przypominające płaszcz noszone zwłaszcza przez Żydów we wschodniej Europie. Większość Żydów posiada chałat codzienny oraz odświętny (na szabat czy inne święta). Chałat ma sięgać za kolana. Chałat jest czarny jako znak powagi, pokory oraz żałoby po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej. Większość Żydów posiada chałat codzienny oraz odświętny, ten ostatni szyty z drogich materiałów jak atłas czy jedwab.