Friday, March 20, 2015

Specialpedagogik - Dzielnagatan 34 - Köket - Korczak, Wilczynska, Ringelblum m.fl.var där

Denna speciella inbjudan skrevs av Stefa Wilczyńska och skicka via budbäraren till tre personer på Dzielna. Det är inte känt vem som var den tredje personen på denna inbjudan - P. (Pani - Fru) Sara.


Vid denna adress, fanns "Köket" (polska Kuchnia). Vid köket vid Dzielnagatan 34 fanns en hemlig judisk ungdomsorganisation inrymt. Den drevs av bl.a.  Zivia (Cywia) Lubetkin och Yitzhak (Ichak) Cukierman. 

Olika typer av undervisning drevs i större antal "kök" som fanns inom Warszawas gettomurar. Allt från grundskole- och gymnasieundervisning till universitetskurser.

En vanlig seminarieverksamhet med stort föreläsningsprogram kördes vid Dzielnagatans kök. Föreläsningar av stora vetenskapliga berömdheter nästan varje dag.   Janusz Korczak hade en föreläsning på kibbutz den 18 januari 1942 Stefa Wilczyńska den 20 januari 1942. Prof. Balaban var där liksom Ringelblum.

Undervisning av denna typ var förbjuden av tyskarna. Därför fanns det lite hemlightesmakeri med namnet "Köket". Därefter kallades verksamheten för Dzielna. Dzielna betyder på polska duktig i feminin form.Det här med vanliga kökverksamheten var dock tillåtet. Köket - innebar ett ställe där man gav mat till de hungrande barn och ungdomar i gettot.



Specialpedagogik i Warszawas getto - "stilla hungern genom undervisning".


Verkligheten i det överbefolkade Warszawagettot präglades inte bara av sjukdomar men även av hungern, sysslolöshet och för många barn saknad av föräldrar och familj. Därför instiftades "köken". Men man gick vidare och bestämde sig att "stilla hungern genom undervisning"! Undervisning anpassades till den hungriga, ofta därför apatiska eleven. Bland annat lärare i de hemliga kökskolor frångick från den stela skoldisciplinen som rådde i polska skolor före kriget. Barnen krävdes bara på punktlighet och med det var nog inga problem då måltiderna serverades innan. Det andra, direkta kravet som ställdes på barnen var renhet. Den var svår att hålla sig ren då avsaknaden av kläder, varmt vatten och tvål var ett faktum. Barnen hade bara en och samma skjorta! Den vanliga lektionstiden på 45 minuter skippades. Man gav inte heller underbetyg och hemläxor.


Jewish activists at the ruins of the Dror movement commune at 34 Dzielna Street in the Warsaw (Warszawa) ghetto. In the photo: Yitzhak Zuckerman (third from the left), Israel Barzilai (second from the left). Photographed on August 13, 1946.

Wednesday, March 18, 2015

Kuchnie w Getcie - Zivia Lubetkin, Yitzhak Cukierman, Janusz Korczak and Stefa Wilczyńska




At this address, "Kitchen" the secret kibbutz of Chaluc organization was housed. It was run a.o. by Zivia (Cywia) Lubetkin and Yitzhak (Ichak) Cukierman. There was a regular lecture program run at 34 Dzielna street almost every day. Janusz Korczak had a lecture at the kibbutz on January 18, 1942  and Stefa Wilczyńska on January 20, 1942.

This special invitation was written by Stefa Wilczyńska and send by the messenger to three persons at Dzielna. It is not known who was the third person on this invitation - P. (Pani - Mrs) Sara. 

Pod tym adresem "Kuchnia" mieścił się tajny kibuc organizacji chalucowej prowadzonej m.in. przez Cywię Lubetkin i Icchaka Cukiermana. W wykładach w kibucu brali udział i Korczak (18 stycznia 1942 r) i Stefa Wilczyńska (20 stycznia 1942 r.). Zaproszenie jest pisane ręką Stefy Wilczyńskiej. Dlaczego "Kuchnia"! Poprzednio myślałem ze to chodzi o wejście kuchenne. To chodziło jednak o tajne nauczanie które skupiało się w kuchniach dla dzieci, świetlicach przy schroniskach dla przesiedleńców i tzw. kącikach w blokach mieszkalnych.



Sakowska pisała że zajęcia z głodnymi, wycieńczonymi i zaniedbanymi dziećmi wymagały specjalnych metod nauczania, gdyż nie mogło być mowy o realizowaniu i egzekwowaniu pełnego programu szkoły podstawowej. W getcie swoistą metodę nauczania dzieci osłabionych z głodu.
M.in. nauczyciele getta zrezygnowali ze sztywnych rygorów dyscypliny szkolnej; od dzieci wymagano jedynie punktualności i schludności, o którą przy braku odzieży, ciepłej wody i mydła wcale nie było łatwo; nie przestrzegano 45 minutowych, odmierzanych sygnałem dzwonka lekcji szkolnych , nie wystawiano stopni niedostatecznych, co tłumaczy się nikłą skutecznością negatywnych bodźców w pracy z osłabionymi i apatycznymi dziećmi; bez porównania silniej działały bowiem bodźce pozytywne, zwłaszcza posiłek, który był środkiem mobilizującym uczniów, zachęcającym dowczesnego wstawania, czystości, nauki itd.


Dzieci nie zmuszano do wysiłku, nie zadawano prac domowych, gdyż w przeludnionych, zimnych, pozbawionych światła mieszkaniach nie było warunków do odrabiania lekcji. Nauczanie odbywało się na zasadach dobrowolności, główną uwagę zwracano na atrakcyjność zajęć. Nauczyciele starali sięprzykuć uwagę uczniów, przezwyciężyć obsesyjną myśl o jedzeniu, przerabiać materiał szkolny jakby mimochodem, na przemian z zabawą i piosenkami. Szeroko stosowano samodzielną pracę dzieci, uczniowie sadzili i pielęgnowali w doniczkach warzywa, wiele uwagi poświęcono rysunkom.

W szkole przy Nowolipkach 68 tego przedmiotu uczyła znana malarka, Gela Seksztajn, autorka licznych akwarel przedstawiających dzieci warszawskiego getta.

Zachowały się wypracowania uczniów, opisy uroczystości szkolnych, życia codziennego w szkole-kuchni, wspomnienia z wczesnego dzieciństwa.

Tuesday, March 17, 2015

Ohydne pomijanie, Pogromu Kieleckiego i największej emigracji polskich Żydów, historyczne!

Agentka organizacji „Irgun Ha-Bricha” z oficerami Wojska Polskiego w pobliżu granicy polsko-czechosłowackiej. Na zdjęciu: agentka Luba Geller (druga od lewej), mjr Michał Rudawski (po lewej), oficer żydowski; mjr Michał (Wasserman) Wróblewski oraz mjr Tadeusz Chorawik (po prawej). Sfotografowano 30 lipca 1946 roku. Uwaga: „Irgun Ha-Bricha” [hebr. ucieczka]: ruch i organizacja zajmujące się przemytem Żydów z Europy Wschodniej do Europy Środkowej i Południowej w latach 1944–1948, której ostatecznym celem była imigracja do Palestyny. An operative of "Irgun Ha - Bricha" with Polish army officers near the Polish - Czechoslovak border. In the photo: the operative Luba Geller (second from the left), Maj. Michal Rudawski (on the left), a Jewish officer; Maj. Michal (Wasserman) Wroblewski and Maj. Tadeusz Chorawik (on the right). Photographed on July 30, 1946. Note: "Irgun Ha - Bricha" [Hebrew: flight, escape]: a movement and organization for smuggling Jews out of Eastern Europe to central and southern Europe, 1944 - 1948, with the ultimate objective of immigration to Palestine
O Pogromie Kieleckim Cukierman wspominał: Wyszedłem na ulice Kielc ale miasto było jak wymarłe. Poprosiłem, by zaprowadzono mnie do kostnicy. Widziałem dziesiątki ciał. I wciąż przynoszono nowe zwłoki Żydów zamordowanych na drogach. Widziałem ciężarne kobiety z rozprutymi brzuchami. Nie jestem w stanie opisać tego, co widziałem. A przecież nie był to rok 1942. To był rok 1946!

"Irgun Ha - Bricha" members with Czechoslovak border army officers near the Polish - Czechoslovak border. Icchak Cukierman - third from the right.

Ciekawe, dlaczego ten Dariusz Stola zaczyna książkę (i następnie wykład w roku 2015) "Kraj bez wyjścia? Migracje z Polski 1949–1989” od 1949 roku? Takie omijanie prawdy, opisując "migracje od 1949”, to to samo co kłamstwo, wg. mnie! Ohydne pomijanie, historyczne!

Tak jak pisałem poprzednio, "pierwsza powojenna emigracja polskich Żydów to 1946 rok". To masowa emigracja po 4 lipca 1946 roku, czyli po Pogromie w Kielcach. Słowo emigracja czy też migracja nie oddaje prawdy temu największemu exodusowi polskich Żydów!

Michał Rudawski (pierwszy od lewej) i mój ojciec (drugi od prawej) byli przy tym. Na granicy z Czechami.

 

Michał Rudawski i mój ojciec byli przy tym. Na granicy z Czechami.

To Izaak (Antek) Cukierman wracając z delegacją rządową samolotem z pogrzebu ofiar pogromu, wywalczył w trakcie tego lotu "furtkę emigracyjną" na granicy z Czechosłowacją dla polskich Żydów pragnących wtedy ratować życie, uciekając z Polski. Około 100 000–200 000 osób skorzystało z tej możliwości, nie chcąc w przyszłości dzielić losu pomordowanych w Kielcach.

O Pogromie Kieleckim Cukierman wspominał:
Wyszedłem na ulice Kielc, ale miasto było jak wymarłe. Poprosiłem, by zaprowadzono mnie do kostnicy. Widziałem dziesiątki ciał. I wciąż przynoszono nowe zwłoki Żydów zamordowanych na drogach. Widziałem ciężarne kobiety z rozprutymi brzuchami. Nie jestem w stanie opisać tego, co widziałem. A przecież nie był to rok 1942. To był rok 1946!

Omijanie prawdy, opisując "migracje od polskich Żydów od 1949 roku", to to samo co kłamstwo, wg. mnie! Dlaczego zaczyna Stola od 1949 roku, a nie od 1946 ? I ten tytuł? „Kraj bez wyjścia? Migracje z Polski 1949–1989".
 
Dlaczego jako naukowiec opisując powojenne emigracje polskich Żydów Stola nawet nie wspomina w swojej pracy naukowej roku 1946?

Co do "Omijania prawdy, opisując "migracje od 1949 roku" to jest dla mnie bardzo ciekawe! Szukalem w pracy Stoli, "Kielce" lub "1946" ale liczba pozytywnych rezultatów taka sama - 0 (zero). Rezultat szukania, na niebiesko, w prawym górnym rogu, statystycznie też zero.

Autor: Dariusz Stola
Tytuł: „Kraj bez wyjścia? Migracje z Polski 1949–1989”
Wydawnictwo: IPN, ISP PAN
Rok wydania: 2010
ISBN: 9788376292380
Oprawa: twarda
Liczba stron: 535
Cena: ok. 45,00 zł


http://jimbaotoday.blogspot.se/2013/07/pogrom-kielce-lipiec-1946-granica-z.html

Komentarz historyczny: Tajny sojusz geopolityczny i brytyjski punkt zwrotny (Lipiec 1946 – Styczeń 1947)
Ta unikalna fotografia z 30 lipca 1946 roku to rzadki, podręcznikowy wręcz dowód na istnienie jednego z najbardziej fascynujących i skomplikowanych rozdziałów powojennej historii Europy. Przedstawia ona majora Michała Wróblewskiego (Pana Miszę) oraz innych oficerów Wojska Polskiego w bezpośredniej bliskości granicy polsko-czechosłowackiej, stojących u boku emisariuszki Luby Geller – agentki legendarnej, podziemnej organizacji Irgun Ha-Bricha.
Aby w pełni zrozumieć wagę tego zdjęcia, należy osadzić je w realiach międzynarodowych lata 1946 roku. Kluczowym graczem w tej układance była Wielka Brytania, która na mocy mandatu nad Palestyną drastycznie ograniczała legalną imigrację Żydów na Bliski Wschód, dążąc za wszelką cenę do zablokowania exodusu z Europy. Naciski Londynu na rządy europejskie były ogromne. Z tego powodu akcja Bricha (hebr. ucieczka) – choć wspierana przez polskie władze – musiała pozostać operacją na wpółtajną, głęboko zakonspirowaną przed międzynarodową dyplomacją.
Wewnątrz powojennego aparatu władzy w Polsce dochodziło na tym tle do niebywałych paradoksów. O masowym przerzucie Żydów przez granicę wiedziała tylko wyznaczona część rządu oraz Wojsko Polskie, które bezpośrednio zabezpieczało i koordynowało te transporty. Cała akcja była jednak całkowicie ukrywana przed Ministerstwem Spraw Zagranicznych. MSZ musiało oficjalnie utrzymywać czyste relacje dyplomatyczne z Wielką Brytanią i na arenie międzynarodowej nie mogło zostać oskarżone o łamanie brytyjskich blokad mandatowych. Wojsko i wtajemniczeni członkowie rządu prowadzili więc własną, tajną politykę humanitarną za plecami własnych urzędników i dyplomatów.
Konspiracja była tak skuteczna, że rząd brytyjski dowiedział się o całej operacji dopiero wtedy, gdy gigantyczna fala Żydów z Polski dosłownie zalała Pragę i inne miasta w Czechosłowacji. Dopiero ten nagły, masowy napływ uchodźców w sercu Europy Środkowej ujawnił Londynowi istnienie potężnego, podziemnego szlaku emigracyjnego, stawiając brytyjską dyplomację przed faktem dokonanym.
Ten sam precyzyjny schemat taktycznego omijania brytyjskich restrykcji zastosowano zaledwie kilka miesięcy później, w styczniu 1947 roku w Szwecji. Organizowano wówczas przejazd dużej grupy byłych więźniów obozu koncentracyjnego w Bergen-Belsen, którzy po powojennej rekonwalescencji w Szwecji mieli odpłynąć tak zwanym „nielegalnym” statkiem, SS Ulua, do Hajfy. Aby uchronić się przed dyplomatyczną furią Londynu, rząd szwedzki po mistrzowsku razem z organizacjami żydowskimi zaaranżował ich odprawę w porcie w Trelleborgu. Zadbano o to, by uchodźcy po wejściu na pokład nie mieli formalnie żadnego powiązania ze Szwecją. Wyposażono ich w autentyczne polskie paszporty, w których szwedzkie wizy pobytowe celowo już wygasły, oraz w sfałszowaną, zbiorową wizę docelową na Kubę. W razie brytyjskiej interwencji na morzu, Szwecja zachowywała pełną możliwość dyplomatycznego wyparcia się udziału w akcji.
Dla mojego Ojca, który sam przeszedł przez piekło wojny i utracił podczas Zagłady najbliższą rodzinę, ta cicha służba na granicy miała też wymiar głęboko osobisty. Stojąc tam w mundurze majora Wojska Polskiego, Pan Misza brał udział w niezwykle ryzykownej, międzynarodowej grze wywiadów i ministerstw. Ryzykując karierą, polscy (żydowscy - Michał Rudawski) oficerowie przymykali oczy na brak dokumentów, ułatwiali logistykę i otwierali szlabany, stawiając imperium brytyjskie przed faktem dokonanym i torując tysiącom ocalałych Żydów drogę ku wolności.

Sunday, March 15, 2015

Tofsvipa - en vadarfågel och Tetra Paks förpackningar på Djurgården

Tofsvipa - en vadarfågel och Tetra Paks på Djurgården

Det sägs att en stor fördel med Tetra Paks förpackningar är att de till största delen är tillverkade av en naturlig fiber från en förnybar resurs - skogen.

Tyvärr, trots att det här 
Tetra Paks har "återvänt" till naturen så bryts den inte av sig själv!

Det handlar således inte bara om att öka andelen förnybar råvara i förpackningen. Det handlar om att använda ny typ av papper och nya plaster som tjänar såsom barriärmaterial och består av snabbt biologiskt nedbrytbart material. Detta gäller sk. de förpackningar som "folk" tar med sig ut in naturen.

Naturligtvis det bästa vore att folk inte lämnade förpackningarna i naturen oavsett hur mycket nedbrytbart och förnybart material de innehåller!


Tofsvipa - en vadarfågel och ingen Tetra Paks på Djurgården.
The northern lapwing, also known as the peewit or pewit, green plover or just Lapwing, is a bird in the plover family.
Latin scientific name: Vanellus vanellus