Thursday, July 18, 2013

Fading away - Holocaust information - Never permit it to fade! I Remember Nothing More but Lemanski does!


Many of us, Second Generation have made a promise to the survivor generation that the Holocaust will not be forgotten, even when they are no longer with us to share their experiences in their own words.

This is why I work almost every day to find and preserve Holocaust evidence, presenting data concerned with my own familly and friends of them. 


It has never been more urgent, because it is the artifacts and documents that will tell the story when the survivors cannot.


Postcard from my father to his cousin in Israel. Thanks to this postcard could my "second cousins" in Israel contact me, 20 years later.


We are the link, strong link. We know their stories and often languages they spoke. My father spoke 3 languages in his home city Pinsk. I know just two of them. My children understand one of them but has difficulties to read. So I have to provide the data, now! They will never had the same feeling and possibilities.


Who is who? on the picture from Korczak Orphanage. On the picture below with my father standing close to the entrance door an Identification of persons on it is "in progress".


Who is who? on the picture below (in Polish. Janusz Korczak as a guest in the home of Waclaw Wislicki. Wislicki was a representative (MP) in the Polish Sejm (parliament). Photographed in summer 1937. Antoni Malczewski Street - a street located in Mokotów connecting street Joliot-Curie and Puławska street. Patron of the street is Antoni Malczewski, Polish poet, writer and traveler.

Janusz Korczak as a guest in the home of Waclaw Wislicki. Wislicki was a representative in the Polish Sejm (parliament). Photographed in summer 1937.

 I Remember Nothing More is a title of the book about Warsaw Children's Hospital and the Jewish Resistance in the Warsaw Ghetto by Adina Blady Szwajger. 
Today, I got that feeling -  I Remember Nothing More! That means that all information I had from my late parents I already transferred further. May be not transferred but I recordered it for the next generation. 


The information is not just about the Holocaust but also about the time before and after WWII. 

I found documents and photographs from my parents home cities. City of Pinsk and Twarda street in Warsaw were in my focus. I also found photographs of my father from the time he was working at Korczaks Orphanage. Now, I just feel, I remember nothing more!



The Polish Council of Christians and Jews organises every year the prayers at the site of the former Nazi German death camp Treblinka. This year, in July, as many times before, priest Lemanski will be there - Sunday, July 28, 02 PM.
Father Wojciech Lemanski, 53, was sacked by Henryk Hoser, archbishop of Warsaw-Praga for speaking out against the dogma on his blog. The July 5 decree from Hoser gave Lemanski just few days, until Thursday to quit his parish in the village of Jasienica. Hoser faulted Lemanski for "a lack of respect and disobedience". 
Lemanski and his parishioners in Treblinka in 2012

Father Wojciech Lemanski, 53, was sacked by his superiors. The July 5 decree gave him until Thursday to quit his parish in the village of Jasienica. However, he got a room att retired pries home and full pay...

The council and Lemanskis former parishioners are backing Lemanski. The Council called him "a man of exceptional achievements in honouring the memory of the former Jewish presence and of the tragic wartime Holocaust".

Tuesday, July 16, 2013

The Tall Ships Races 2013 - Helsinki, Finland

The Tall ShipsRaces är en internationell havskappsegling för segelfartyg och stora segelbåtar som har arrangerats sedan 1956.

















Fåglar njuter av ett fågelbad

 Stående inbjudan till fåglarna till att ta ett avsvalkade dopp i det stora fågelbad som jag gjorde i en sten.







Monday, July 15, 2013

Umschlagsplatz - Jasienica Mazowiecka - Tłuszcz - Treblinka, z blogu KS. LEMAŃSKIEGO i listu Koleżanki szkolnej o Ostrówku



Uczczenie pamięci pomordowanych


Dla jednego to modlitwa


dla innego to chwila zadumy. 





Pisze ks. Wojciech Lemański:

W Jasienicy nigdy nie było gminy żydowskiej, choć starzy mieszkańcy naszej wioski pamiętają i dobrze wspominają przedwojennych tłuszczańskich Żydów. W pobliskim Tłuszczu z jego żydowskiej historii nie pozostał najmniejszy nawet ślad, oprócz tych nielicznych okruchów pamięci i jeszcze mniej licznych wyrzutów sumienia kołaczących się u co poniektórych. 

Jasienica leży nieopodal Tłuszcza, ale przez Jasienicę, podobnie jak przez Tłuszcz, już od dawna przebiega linia kolejowa. To właśnie po tych torach jechały transporty śmierci z Warszawy do Treblinki. Tędy setki tysięcy Żydów wieziono na śmierć. Tędy przejechał Korczak i jego dzieci. Tylko nieliczni skazańcy wyskakiwali z wagonów i próbowali ucieczki. Jeszcze mniej licznym to się udało. Niektórzy z nich zostali obrabowani i wydani w ręce Niemców. Potem zostali zabici i zakopani na jakimś z podwórzy lub przy torach kolejowych. Czy to zbyt mało, by w Jasienicy pamiętać o Żydach?

Jasienica leży nieopodal Tłuszcza, ale przez Jasienicę, podobnie jak przez Tłuszcz (i Klembów) już od dawna przebiega linia kolejowa. To właśnie po tych torach jechały transporty śmierci z Warszawy do Treblinki. 

"Leerzug zurück" - "Puste z powrotem". Tak bylo napisane w rozkładzie jazdy pociagów z Warszawy przez Tłuszcz i Małkinie do Treblinki To była trasa pociagów smierci z Umszlagu.

"Leerzug zurück" - "Puste z powrotem" Tędy setki tysięcy Żydów wieziono na śmierć. Tędy przejechał Korczak i jego dzieci. Tylko nieliczni skazańcy wyskakiwali z wagonów i próbowali ucieczki.

Koleżanka szkolna napisała do mnie

Romku, Stacja Jasienica jest następną w stronę Tłuszcza za Klembowem. W prawo od stacji Klembów, za lasem, leży miejscowość Ostrówek. W czasie okupacji, mieszkająca tam rodzina żydowska, ukrywała się w wykopanej w lesie ziemiance. Ludzie przynosili im żywność. Aż... pewnego dnia, zjawili się Niemcy. Wrzucili do ziemianki granaty...

Do dziś jest tam zapadlina w ziemi...Wszyscy miejscowi wiedzieli, kto wydał Żydów...  Jeszcze do niedawna tam mieszkał...



W Ostrówku znam dobrze okoliczny las i dokładnie wiem, gdzie znajduje się to miejsce...Ludzie przynosili im żywność. Aż... pewnego dnia, zjawili się Niemcy. Wrzucili do ziemianki granaty... Do dziś jest tam zapadlina w ziemi... Wszyscy miejscowi wiedzieli, kto wydał Żydów...  Jeszcze do niedawna tam mieszkał...


W Ostrówku znam dobrze okoliczny las i dokładnie wiem, gdzie znajduje się to miejsce, o którym pisałam. Któregoś roku, rozeszła się po okolicy plotka, że jakiś wariat lata po lesie - a może nawet zboczeniec... Moja mama, jako że była to niewiasta bardzo ciekawska - poszła szukać tego "wariata", żeby przekonać się na własne oczy, o co chodzi. Znalazła... Żyda, tradycyjnie modlącego się nad zapadliną po ziemiance. Poczekała, aż skończy się modlić i wdała się z nim w rozmowę. Był to jakiś krewny pomordowanych. W Polsce powojennej nie widziano Żydów z "klockami na głowie" i tradycyjnym okryciu, kiwających się i "memlących" w niezrozumiałym języku, więc jak go ktoś zobaczył, orzekł że wariat. Oczywiście - musiał być też niebezpieczny, więc ostrzegano kobiety i dzieci, żeby nie chodziły do lasu. Skąd my to znamy?... Gdyby nie moja mama, która poinformowała wszystkich, kto to naprawdę był, następnym "logicznym" krokiem byłoby pewnie zlinczowanie "wariata". Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją... W pamięci ludzi była jeszcze jednak ta tragedia rodziny żydowskiej, więc się uspokoili i chyba im było trochę wstyd...

Pisze ks. Wojciech Lemański (to o czym Hoser nawet nie wspomina) o domu Swietej Faustyny w Ostrówku: 
„Helena Kowalska (św. siostra Faustyna) w lipcu 1924 roku, przed przyjęciem do nowicjatu, chcąc zarobić na skromną wyprawkę, została skierowana przez księdza proboszcza parafii św. Jakuba w Warszawie do pracy jako służąca w rodzinie Samuela i Aldony Lipszyców, mieszkających w Ostrówku.” /z listu Abp. Henryka Hosera do diecezjan/ 

...To dzielenie biedy i głodu panujących w domu w Ostrówku między własne dzieci i dziesiątki żydowskich uciekinierów stało się codziennością Aldony Lipszyc. Czasem stukali do tych drzwi dawni znajomi, często zupełnie nieznani i bezimienni Żydzi. Czasem prosili o schronienie tylko na jedną noc, inni znów pozostawali przez całe miesiące. Niektórych przyjmowała w domu, innych ukrywała w ziemiance na terenie swego gospodarstwa. To w tym domu nachodzili ją miejscowi szmalcownicy grożąc zadenuncjowaniem, żądając zapłaty za milczenie. Bywało, że przyprowadzili ze sobą żandarmów. To oni zamordowali żydowską rodzinę Lipczyńskich wrzucając granat do wnętrza ziemianki. 

Wpis na blogu z Sierpnia 2012
http://jimbaotoday.blogspot.fi/2012/08/ks-wojciech-lemanski-parafia-jasienica.html