Friday, April 3, 2026

Zbrojownia i Nowe Komory Gazowe w Obozie Zagłady Treblinka.


Padający komin fabryczny, a na drugim planie Kościół Najświętszego Serca Jezusowego w Małkini Górnej. W sierpniu 1942 roku Niemcy podjęli decyzję o wysadzeniu i rozbiórce komina nieczynnej huty szkła „Robotnicza Jedność” w Małkini. Cegły pozyskane z tej rozbiórki zostały wykorzystane jako materiał budowlany do budowy nowych komór gazowych i prawdopodobnie zbrojowni w Obozie Zagłady Treblinka. Na fotografi po prawej SS-man Erwin Lambert*. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Prace budowlane zbrojowni (arsenału). Możliwe, że do budowy użyto cegieł z komina fabryki w Małkini Górnej. Wiadome jest, że cegły do budowy nowego krematorium pochodziły stamtąd. Możliwe, że wykorzystane zostały również jako materiał do budowy zbrojowni. Zbrojownia była piętrowym budynkiem z płaskim dachem pełniącym funkcję tarasu. Na tej górnej kondygnacji znajdowały się zbiorniki na wodę (wieża ciśnień), które zasilały pobliskie garaże i kuchnię, co tłumaczy solidność budowli. Za zbrojownią widać otoczony podwójny płot z drutu kolczastego. Najbardziej charakterystyczną cechą ogrodzenia zewnętrznego było gęste przeplatanie drutu kolczastego gałęziami sosnowymi i jałowcowymi. Miało to na celu całkowite zasłonięcie widoku na to, co działo się wewnątrz obozu. Specjalna grupa więźniów zajmowała się utrzymaniem zewnętrznego ogrodzenia. Pracowali w okolicznych lasach, skąd przynosili materiał na to stałe uzupełnianie zewnętrznego ogrodzenia. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Prace budowlane zbrojowni (arsenału). Możliwe, że do budowy użyto cegieł z komina fabryki w Małkinie Górnej. Wiadome jest, że cegły do budowy nowego krematorium pochodziły stamtąd. Nowe komory gazowe w obozie zagłady Treblinka II zostały zbudowane w okresie od sierpnia do października 1942 roku. Budowę nadzorował nowy komendant obozu, Franz Stangl, który zastąpił Irmfrieda Eberla w sierpniu 1942 roku. Nowy murowany budynek komór gazowych wzniesiono w strefie zagłady w tzw. obozie górnym. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Oczekiwanie na detonację. Komin fabryczny, a na drugim planie Kościół Najświętszego Serca Jezusowego w Małkinie Górnej. W sierpniu 1942 roku Niemcy podjęli decyzję o wysadzeniu i rozbiórce komina nieczynnej huty szkła „Robotnicza Jedność” w Małkini. Cegły pozyskane z tej rozbiórki zostały wykorzystane jako materiał budowlany do budowy nowych komór gazowych w Obozie Zagłady Treblinka. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Współczesny widok Treblinki (z lotu ptaka). Patrząc z góry na teren byłego obozu zagłady Treblinka, wyraźnie widać nieregularny czworobok (trapez) o wymiarach ok. 400 na 600 metrów, którego granice wyznaczyłem czerwonymi kropkami. Ten zwarty obszar był niegdyś całkowicie odizolowany od świata pasami zasieków i gęstym maskowaniem. Na północnej granicy obozu, w miejscu oznaczonym niebieskim kwadratem, mogła znajdować się zbrojownia, blisko koszar SS i ukraińskich strażników. Równolegle do południowej granicy obozu biegnie długa linia betonowych bloków imitujących podkłady kolejowe. Ciągną się one aż do miejsca dawnej rampy wyładowczej, gdzie składy pociągów kończyły swój bieg. Na północ od rampy w centralnym punkcie dominuje 8-metrowy granitowy obelisk, nawiązujący do Ściany Płaczu. Wokół niego rozpościera się imponujące pole około 17 000 ostrokrawędzistych głazów. Wśród nich znajduje się 218 kamieni z nazwami miejscowości (m.in. Warszawy, Białegostoku, Siedlec) oraz jedyny imienny głaz poświęcony Januszowi Korczakowi. Bezpośrednio za pomnikiem widać prostokątny, wgłębiony pas wypełniony czarnym, przetopionym bazaltem – miejsce kremacji. Należy jednak zaznaczyć, że cała wschodnia część obozu (teren dawnych rusztów nad dołami śmierci) to miejsce, gdzie w ziemi wciąż spoczywają autentyczne zwęglone szczątki i popioły ofiar. Nawet dziś, patrząc z góry, widać, jak gęsty las otaczający polanę pomnikową odtwarza dawną izolację ośrodka, który miał być niewidoczny dla osób postronnych.

Podczas Buntu w sierpniu 1943 roku więźniowie podjechali pod okno zbrojowni (arsenału) wozem służącym do wywożenia nieczystości lub śmieci, podobnym do tego, który widać w lewym rogu fotografii. Po prawej stronie widać studnię, a między nimi budynek zoo i barak, gdzie sortowano zrabowane kosztowności. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Podczas Buntu w sierpniu 1943 roku więźniowie podjechali pod okno zbrojowni (arsenału) wozem służącym do wywożenia nieczystości lub śmieci, podobnym do tego, który widać w lewym rogu fotografii. Przez małe okienko zbrojowni wszedł do środka młody więzień, który zaczął podawać broń swoim kolegom na zewnątrz. Karabiny, pistolety i granaty chowano na dnie wozu, przykrywając je śmieciami lub szmatami, a następnie przewożono do warsztatów szewskich i krawieckich, gdzie rozdzielano je między spiskowców. Po prawej stronie widać budynek zoo i barak, gdzie sortowano zrabowane kosztowności. Foto: SS-Untersturmführer Kurt Franz. Kolorowanie współczesne.

Na mapach, nawet tych ostatnich, wyprodukowanych przez Muzeum Treblinka, nie znalazłem nigdzie zaznaczonego budynku zbrojowni. Wiadomo jednak, że w Obozie Zagłady (Treblinka II) znajdowała się zbrojownia (arsenał). Musiala mieścić się niedaleko strefy mieszkalnej i administracyjnej załogi niemieckiej, w górnej części tzw. „Obozu Dolnego”. Ze względu na materiały wybuchowe, granaty itp., tam przechowywane, zbrojownia nie mogła być jednak w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Zbrojownia została opisana wielokrotnie w dokumentach dotyczących Buntu w Treblince, niestety bez podania dokładnej lokalizacji.

Zbrojownia mieściła się w murowanym budynku (jednym z niewielu), który służył jako magazyn broni i amunicji dla oddziałów SS oraz strażników ukraińskich. Więźniowie pracujący w warsztatach rzemieślniczych zdołali dorobić klucz do zbrojowni lub wykorzystali moment, w którym drzwi nie były pilnowane. Grupa konspiratorów (m.in. młodzi więźniowie pełniący funkcje pomocnicze, tzw. „putzerzy”) wyniosła ze zbrojowni granaty, karabiny i amunicję, ukrywając je w wózkach na śmieci lub pod stertami ubrań.

Podpalenie zbrojowni oraz innych budynków w strefie administracyjnej miało być jednym z sygnałów do rozpoczęcia ogólnoobozowego zrywu, w którym blisko 800 więźniów podjęło próbę ucieczki do okolicznych lasów.

Jedyna fotografia zbrojowni została wykonana przez SS-mana Kurta Franza, który był jednym z najkrwawszych funkcjonariuszy SS w obozie zagłady Treblinka II, gdzie pełnił funkcję zastępcy komendanta (Franza Stangla), a od sierpnia 1943 roku – ostatniego komendanta obozu. Więźniowie nazywali go „Lalką” (niem. Lalka) ze względu na jego nienaganny wygląd i regularne rysy twarzy, które kontrastowały z jego skrajnym sadyzmem. Najważniejszym dowodem zbrodni Franza, odnalezionym podczas jego aresztowania w 1959 roku w Düsseldorfie, był jego prywatny album ze zdjęciami. Na okładce albumu zawierającego kilkadziesiąt unikalnych fotografii dokumentujących życie załogi obozowej oraz infrastrukturę Treblinki widniał cyniczny napis „Schöne Zeiten” (Piękne czasy/Dobre czasy). Franz kazał wybudować w obozie mały zwierzyniec dla rozrywki SS-manów. Na zdjęciach widać m.in. lisy i niedźwiedzie. W albumie są fotografie Franza z jego psem o imieniu Barry, który na komendę właściciela rzucał się na więźniów i dotkliwie ich okaleczał.

Powyższa fotografia zbrojowni to fotografia z jej budowy. Ciekawy jest na drugim planie dotąd nigdy niepokazywany teren między dwoma ogrodzeniami otaczającymi obóz. W północno-zachodniej części obozu były grządki z warzywami na potrzeby niemieckiej kuchni. Prawdopodobnie tam zbudowano zbrojownię, oczywiście wewnątrz ogrodzenia.

W obozie zagłady Treblinka II system ogrodzeń był kluczowym elementem infrastruktury, zaprojektowanym tak, aby całkowicie odizolować ofiary od świata zewnętrznego i uniemożliwić ucieczkę. Cały obóz (o powierzchni ok. 17 hektarów) był otoczony podwójnym płotem z drutu kolczastego o wysokości około 2,5 metra. Najbardziej charakterystyczną cechą ogrodzenia zewnętrznego było gęste przeplatanie drutu kolczastego gałęziami sosnowymi i jałowcowymi. Miało to na celu całkowite zasłonięcie widoku na to, co działo się wewnątrz obozu i utrzymanie zbrodni w ścisłej tajemnicy przed okolicznymi mieszkańcami i osobami postronnymi. 40 metrów przed zewnętrznym ogrodzeniem znajdowały się dodatkowe zasieki z drutu kolczastego oraz zapory przeciwczołgowe (tzw. hiszpańskie kozły), które zainstalowano w późniejszym etapie funkcjonowania obozu.
Wzdłuż ogrodzenia i w narożnikach obozu znajdowały się wieże strażnicze o wysokości 8 metrów. Były one wyposażone w karabiny maszynowe i reflektory, a strażnicy (głównie Ukraińcy z formacji pomocniczych) mieli rozkaz strzelać do każdego, kto zbliżył się do drutów.

Podczas Buntu 2 sierpnia 1943 roku, około godziny 14:00 więźniowie podjechali pod okno zbrojowni (arsenału) wózkiem służącym do wywożenia nieczystości lub śmieci. Przez małe okienko arsenału do środka wszedł młody więzień, który zaczął podawać broń swoim kolegom na zewnątrz. Karabiny, pistolety i granaty chowano na dnie wozu, przykrywając je śmieciami lub szmatami, a następnie przewożono do warsztatów szewskich i krawieckich, gdzie rozdzielano je między spiskowców.

Po buncie więźniów w sierpniu 1943 roku już jako komendant Kurt Franz nadzorował demontaż ogrodzeń i budynków w ramach akcji zacierania śladów zbrodni (tzw. Sonderaktion 1005). Teren został zaorany, a na miejscu obozu powstało gospodarstwo rolne. Ciekawe jest, czy zostały ślady po płycie betonowej wylanej pod budowę zbrojowni.

Wszyscy pytają mnie o "Drogę do Nieba" (Szlauch). "Droga do nieba" zaczynała się w północ od symbolicznej rampy, gdzie pociągi kończyły bieg. Był to wąski, ogrodzony i zamaskowany gałęziami korytarz o długości około 100–120 metrów. Biegł on od baraków, w których ofiary musiały się rozebrać, w kierunku północno-wschodnim, prowadząc bezpośrednio do obszaru zagłady. Droga kończyła się dokładnie przed wejściem do budynku komór gazowych. Budynek ten znajdował się tam, gdzie dziś rozciąga się pole symbolicznych upamiętnień i gdzie w ziemi znajdują się popioły ofiar. Na współczesnej fotografii "z lotu ptaka" droga ta jest niemal prostopadła do linii rampy, przecinając środek obozu w stronę głównego pomnika-obelisku. "Droga do nieba" była celowo wytyczona tak, aby osoby idące nią nie widziały, co się dzieje za ogrodzeniem, a nowo przybyli na rampę nie widzieli końca drogi ani innych części obozu (obszaru zagłady).

Kurt Franz pełnił w obozie zagłady Treblinka II funkcję zastępcy komendanta, a pod koniec istnienia obozu został jego ostatnim komendantem. W momencie przybycia do Treblinki w 1942 roku posiadał stopień podoficerski SS-Oberscharführer (odpowiednik starszego sierżanta). W czerwcu 1943 roku, za „wybitną” służbę w obozie, został awansowany na stopień oficerski SS-Untersturmführer (odpowiednik podporucznika). Służył jako zastępca Franza Stangla od lata 1942 do sierpnia 1943. To w tym okresie powstał album fotograficzny „Piękne czasy”. Po buncie więźniów (2 sierpnia 1943 r.) i przeniesieniu Stangla Franz przejął dowodzenie nad obozem pod koniec sierpnia 1943 roku. Jako komendant był odpowiedzialny za całkowitą likwidację obozu, rozebranie budynków, zatarcie śladów zbrodni i egzekucję ostatniej grupy więźniów w listopadzie 1943 roku.


Podsumowanie
Znaczenie i lokalizacja Zbrojowni (Rüstkammer) w Obozie Zagłady Treblinka. 

1. Rola Zbrojowni w Buncie 2 sierpnia 1943 r.
Zbrojownia była „sercem” powstania. To tam rozstrzygnęły się losy buntu, gdy konspiratorzy zdołali dorobić klucz do jej ciężkich drzwi. Bez dostępu do zgromadzonej tam broni – karabinów, pistoletów i granatów – więźniowie nie mieliby żadnych szans w starciu z uzbrojoną i wytrenowaną załogą SS i strażnikami ukraińskimi. Trzeba pamiętać, że moment wydawania broni przez okienko zbrojowni przez młodych pomocników (tzw. Putzerów) był sygnałem do rozpoczęcia walki o godność i wolność.
2. Opis architektoniczny budynku
Moja analiza fotografii Kurta Franza oraz relacje świadków Buntu (Wiernik, Willenberg) potwierdzają, że budynek ten wyróżniał się na terenie obozu, albowiem była to solidna konstrukcja murowana z cegieł, co czyniło ją wyjątkową w porównaniu do drewnianych baraków. Budynek Zbrojowni posiadał trwałą betonową wylewkę, której pozostałości (gruz ceglany i beton) powinny do dziś znajdować się pod warstwą ziemi. Zbrojownia była piętrowym budynkiem z płaskim dachem pełniącym funkcję tarasu. Na tej górnej kondygnacji znajdowały się zbiorniki na wodę (wieża ciśnień), które zasilały pobliskie garaże i kuchnię, co tłumaczy solidność budowli.
3. Nowa interpretacja lokalizacji (Wohnlager)
Moja analiza wskazuje na kluczowe aspekty położenia Zbrojowni. Ze względów militarnych (ryzyko wybuchu) zbrojownia nie mogła stać w ścisłym centrum sypialnym załogi. Zdjęcie Kurta Franza pokazuje budynek w sąsiedztwie grządek warzywnych i zasieków, z widocznym horyzontem. Sugeruje to położenie w północno-zachodniej części sektora Wohnlager. Ponieważ w tej części obozu nie ma masowych grobów, odnalezienie fundamentów zbrojowni (i innych elementów budowlanych jak cegły) jest możliwe do przeprowadzenia metodami archeologicznymi. Byłoby to ostateczne potwierdzenie „punktu zero” buntu i materialny dowód na zorganizowany opór więźniów

Epilog
Ustalenie lokalizacji Zbrojowni to nie tylko kwestia topografii, ale przede wszystkim przywrócenie właściwej rangi militarnemu wysiłkowi więźniów Treblinki. To tam zaczął się koniec tego ośrodka zagłady, gdzie ostatnie morderstwa, zagazowanie Żydów z getta w Białymstoku miały miejsce między 18 a 23 sierpnia 1943 roku. W tym czasie zgładzono tysiące Żydów z Białegostoku i okolic (np. z getta w Łapach). Po tych ostatnich transportach, na rozkaz Odilo Globocnika **, rozpoczęto ostateczną likwidację obozu. Budynek nowych komór gazowych został rozebrany, a cegły z niego wykorzystano częściowo do budowy gospodarstwa rolnego dla ukraińskiego strażnika, który miał pilnować terenu.

W sierpniu 1943 roku, po ostatnich transportach, rozpoczęto ostateczną likwidację obozu. Budynek nowych komór gazowych został rozebrany, a cegły z niego wykorzystano częściowo do budowy gospodarstwa rolnego dla ukraińskiego strażnika (powiększone dwa budynki), który miał pilnować terenu. Ewentualne miejsce, gdzie mogłaby być usytuowana Zbrojownia, zaznaczone białą strzałką.



* SS-man Erwin Lambert był kluczową postacią w technicznym aspekcie funkcjonowania obozu zagłady w Treblince, mimo że nie pełnił tam funkcji dowódczej. Był uznawany za głównego eksperta budowlanego akcji „Reinhard” (zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie). Lambert nie był typowym strażnikiem, lecz wykwalifikowanym mistrzem murarskim. Jego głównym zadaniem w Treblince była budowa i modernizacja komór gazowych. Jesienią 1942 roku nadzorował budowę tzw. „nowych komór gazowych”. Był to budynek zawierający 10 komór, które pozwalały na jednoczesne mordowanie tysięcy ludzi, co znacznie zwiększyło „wydajność” obozu w porównaniu z trzema pierwotnymi, mniejszymi komorami. Lambert zyskał przydomek „latającego budowniczego”, ponieważ przemieszczał się między obozami (Bełżec, Sobibór, Treblinka), nadzorując prace konstrukcyjne związane z mechanizmem eksterminacji.

** Dowódca SS i Policji (SSPF) w dystrykcie lubelskim, Odilo Globocnik, był szefem Operacji Reinhardt (Aktion Reinhardt): Został osobiście wyznaczony przez Heinricha Himmlera do przeprowadzenia zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. To on nadzorował budowę i funkcjonowanie obozów śmierci: Bełżca, Sobiboru i Treblinki.

Podział wewnętrzny Treblinki
Obóz był podzielony na strefy, które również oddzielano ogrodzeniami. Obszar przyjęć i strefa mieszkalna: oddzielone od siebie, aby więźniowie pracujący nie mieli kontaktu z nowo przybyłymi transportami.
„Górny Obóz” (Obszar zagłady): Ta wschodnia część obozu była całkowicie odizolowana od reszty za pomocą drutu kolczastego i wysokiego nasypu ziemnego, co uniemożliwiało obserwację komór gazowych nawet z innych części obozu.
"Dolny Obóz" (strefa mieszkalna) dla Niemców i Ukraińców i więźniów ich obsługujących.






Thursday, April 2, 2026

IN KORCZAK'S HOME (In the Warsaw Ghetto) - Seder Impressions.



The article "W domu Korczaka. Wrażenia sederowe" by Herman Czerwiński was published in Gazeta Żydowska on April 12, 1942. The text describes a Seder celebration held on April 1, 1942, in Janusz Korczak’s orphanage, which at that time had been relocated to a building at 16 Sienna Street / 9 Śliska Street within the Warsaw Ghetto. This was the last Passover that Korczak and the children celebrated before their deportation to the Treblinka extermination camp in August 1942.

IN KORCZAK'S HOME

Seder Impressions
The Seder in Korczak’s Home has its own peculiar charm. The Passover festive feast in this protective nest consists of 180 orphans with little faces reflecting serenity and faith.
In an extraordinary atmosphere, so different from any other, the Seder Supper was held here in accordance with Passover tradition. One had to see the solemn gravity that characterized the young diners; to observe the discipline, law, and order, the focus and reverence during the reading of the Haggadah; to listen to the voices and echoes of Passover songs; to absorb the rhythm of the child’s soul—to see, observe, and listen, to witness firsthand that here—in every movement, in every glance, in every word—one can feel the warmly protective guiding hand of Janusz Korczak, author of "Jóźki, Jośki, and Srulki," and the woman faithful to his slogans and leading idea—Ms. Stefania Wilczyńska... And at times, it seemed to the observer and participant of the Seder that the orphaned children were not alone here, that together with them, their fathers and mothers were celebrating the feast of spring, that the spirits of their parents were hovering everywhere, rejoicing in a group and sharing joys and sorrows... And when the reading of the Haggadah was finished, a choral singing of 180 children suddenly rang out. A spring-like, joyful, and heartening Palestinian song was intoned.
Before proceeding to eat the Seder dinner, truly different from the mundanity of every other evening ("...and thus this night differed from every other night"... ha-laylah ha-zeh mi-kol ha-leylot...), Janusz Korczak took the floor. Briefly. A few deeply considered sentences.
The speaker is sincerely moved. Finally: Shalom!
And soon plates, cups, and bowls began to clink. Platters, spoons, and forks made their sounds. The hall came to life. From various sides, the housekeepers carry and distribute [the food].
Joy. A great holiday. Passover dinner.
The ceremony lasted an hour. Indeed, we had a serene, beautiful, and heartening hour of life, just as Janusz Korczak had promised in his invitations.
Herman Czerwiński.
Joy. A great holiday. Passover dinner. The ceremony lasted an hour. Indeed, we had a serene, beautiful, and heartening hour of life, just as Janusz Korczak had promised in his invitations.


INVITATION
"ORPHANS' HOME" Śliska 9 (formerly Krochmalna 92)
Kindly request the presence of Mr. and Mrs. [WWPP]*
to a Seder Ceremony
on Wednesday, April 1st at 5:30 p.m.
Director
[signature Goldszmit/Korczak]
P. S. The ceremony will last no longer than an hour. A form developed over many years. We guarantee a cheerful, beautiful, and heartening hour of life.

Janusz Korczak´s Dom Sierot and "Miss Judea matzo balls".


On the left: The winner of the pageant, Miss Judea, was 19-year-old Miss Zofja Ołdakówna, who applied to the contest under the pseudonym Judyta. The contest was organized by the newspaper Nasz Przeglad. Here is the first page of Nasz Przeglad Ilustrowany, March 31, 1929. On the right photo: A satirical drawing from the magazine "Humor" about the Miss Judea pageant. The caption above the drawing: "Miss Judea matzo balls". The figure in the photo exclaims, "Aj ja ja... Just look at those matzo balls." You know what balls you're talking about. At least not with matzo...

Polish ministers were often visited Janusz Korczak´s Dom Sierot. In 1932, on the 20th anniversary of Dom Sierot, there was again such a visit. Among others, there was a very good-looking 21-year-old woman. The children gave her flowers. Who was she? She was Poland's "Miss Judea" ("with the characteristic features of the Polish Jewish female type") - Zofja Ołdak (Zofja Ołdakówna).


Wednesday, April 1, 2026

Maca na Seder - Zasada "18 minut".

 




Podczas święta Pesach (Paschy) kluczową zasadą jest spożywanie wyłącznie pokarmów koszernych na Pesach, co oznacza całkowity zakaz jedzenia produktów na zakwasie, czyli tzw. chamecu.
Głównym elementem diety jest maca, czyli przaśny chleb z mąki i wody, który nie zdążył wyrosnąć.
Talerz sederowy (Keara)
Podczas uroczystej kolacji (Sederu) na stole pojawia się specjalny talerz z symbolicznymi potrawami:
  • Zeroa: Pieczony kawałek mięsa z kością, symbolizujący ofiarę paschalną.
  • Bejca: Pieczone jajko, symbol nowego życia i ofiar składanych w Świątyni.
  • Maror: Gorzkie zioła (np. chrzan), przypominające o cierpieniu w egipskiej niewoli.
  • Charoset: Słodka masa z jabłek, orzechów i wina, symbolizująca zaprawę murarską używaną przez niewolników.
  • Karpas: Warzywo (często natka pietruszki lub ziemniak), maczane w słonej wodzie (symbolu łez).
  • Chazeret: Drugi rodzaj gorzkich ziół (często sałata rzymska). 
Popularne dania obiadowe i deserowe
Menu różni się w zależności od tradycji rodzinnej (np. aszkenazyjskiej lub sefardyjskiej), ale do klasyków należą: 
  • Zupa: Rosół z kurczaka z kulkami z macy (kneidlach).
  • Dania główne: Pieczony kurczak, wołowina (np. mostek), ryba gefilte (pulpety rybne) oraz kugel ziemniaczany.
  • Przystawki: Marynowane ozorki wołowe.
  • Desery: Makaroniki kokosowe, bezmączne ciasta czekoladowe lub desery na bazie macy.
Czego nie wolno jeść?
Zakazany jest chamec, czyli wszystko, co powstaje z pięciu rodzajów zbóż (pszenica, jęczmień, żyto, owies, orkisz) i miało kontakt z wodą dłużej niż 18 minut. Tradycyjnie Żydzi aszkenazyjscy unikali także kitnijot (roślin strączkowych, ryżu, kukurydzy), choć współcześnie podejście do nich bywa bardziej liberalne.

Zasada 18 minut to czas, po którym – według tradycji żydowskiej i mędrców Talmudu – w surowym cieście (mieszance mąki i wody) zaczyna zachodzić proces fermentacji, zmieniający je w zakwas (chamec).
Oto kluczowe powody i szczegóły tej reguły:
  • Czas przejścia mili: Tradycja wywodzi ten limit z czasu potrzebnego na przejście dystansu jednej mili (ok. 1 km). W Talmudzie określono, że przejście takiego odcinka zajmuje średnio 18 minut. Uznano to za uniwersalną jednostkę czasu, po której ciasto pozostawione bez obróbki zaczyna „pracować”.
  • Symbolika pośpiechu: Choć 18 minut to termin techniczny, nawiązuje on do biblijnego opisu Wyjścia z Egiptu. Izraelici musieli opuścić kraj tak szybko, że ich chleb nie zdążył wyrosnąć – maca jest więc „chlebem pośpiechu”.
  • Proces produkcji macy: Aby maca była koszerna na Pesach, cały proces – od momentu kontaktu mąki z wodą, poprzez zagniatanie i wałkowanie, aż po włożenie do rozgrzanego pieca – musi zamknąć się w tych 18 minutach.
  • Ciągła praca: Zgodnie z prawem żydowskim, dopóki ciasto jest aktywnie ugniatane (pracuje), proces fermentacji jest powstrzymywany. J

Monday, March 30, 2026

Janusz Korczak - Legend in Warsaw vs. the Ramp at Treblinka

Aerial photograph titled 'after November 30, 1943.' In my opinion, it is the spring of 1944. There is still snow lying here and there, which collects in a characteristic way on the paths and in the depressions. My observation about the snow and the timing aligns with many historical analyses of the Luftwaffe reconnaissance photos (specifically series GX12225). While often labeled "post-November 1943," the vegetation and melt patterns frequently suggest Spring 1944.

Aerial photograph titled 'after November 30, 1943.' In my opinion, it is the spring of 1944. There is still snow lying here and there, which collects in a characteristic way on the paths and in the depressions. My observation about the snow and the timing aligns with many historical analyses of the Luftwaffe reconnaissance photos (specifically series GX12225). While often labeled "post-November 1943," the vegetation and melt patterns frequently suggest Spring 1944.

Janusz Korczak’s heroic march through the streets of Warsaw to the Umschlagplatz

The history of the Holocaust has fixed in our memory, among others, the image of Janusz Korczak’s heroic march through the streets of Warsaw to the Umschlagplatz—head held high, flag flying, and children walking in rows of four as if on a stroll. This scene has been described in hundreds of accounts, including my mother, Lunia Rozental's.
The cultural legend, sustained by films like Andrzej Wajda’s, feeds on the myth of the "last chance"—the story of a German officer who supposedly recognized Korczak at the last moment as the author of King Matt the First and offered to save him. Korczak reportedly refused, choosing to die with the children. While this refusal is consistent with his character, the offer of salvation itself is almost certainly a myth. In the machinery of death logistics that was the Umschlagplatz, there was no room for literary sentiment, and the physical condition of the Doctor—mentioned by my father, Pan Misza (Wasserman Wróblewski)—made such a scene practically impossible.
The true "final journey" was not a proud march, but a brutal technological process that many were afraid to write about. What happened inside the locked wagons was described to me personally by Halinka Birenbaum; I will return to that one day. Her deportation from the Umschlagplatz took place on a sweltering day, much like Korczak’s. 
I will attempt to describe the procedure after the cattle cars were opened in Treblinka, where the railway tracks end in the Treblinka death camp, historical and journalistic silence begins.
The Tearing Apart on the Ramp (The Deception of Ober-Majdan Station)*
After the wagon bolts were thrown open, the stench of burning and chlorine hit the nostrils. On the ramp, disguised as an ordinary station with fake clocks and a station name, the first act of the drama unfolded: the brutal separation of the Orphanage. According to camp procedure, 239 children were immediately divided by gender. The girls, under the care of Stefania Wilczyńska and other female educators, were driven toward the undressing barracks. The boys went with the male educators to the men's undressing area. This was the moment when Korczak—if he was still breathing—lost sight of his closest collaborator and half of his pupils. A lifelong bond with Mrs. Stefa, dating back to their meeting at the orphanage on Franciszkańska Street, was torn apart in a split second.
The Lazaretto Hypothesis: The Doctor’s Lonely Death
My father’s account regarding Korczak’s health provides the most likely, and yet most tragic, scenario. Korczak, extremely weakened by illness and the hardships of transport in the killing heat, may have been unable to walk to the undressing rooms and gas chambers on his own. In such cases, the Germans applied the "Lazaretto" procedure. Under the pretext of medical care and the flag of the Red Cross, the Old Doctor might have been separated from the boys. There, over a dug pit, an execution by a shot to the back of the head took place. If this happened, Korczak died in total solitude, losing the chance to hold his children’s hands in their final minutes, giving his sacrifice an even darker dimension.
"Himmelstrasse": The Children’s Last March
While Korczak may have been ending his life in the Lazaret (an execution site of sick elderly people), 239 children entered the "Road to Heaven" (Himmelstrasse). This is where the "order" known from Warsaw ended. The girls and female teachers, naked and terrified, were driven into the gas chambers with shouts of "Schnell, schnell!" and blows from the guards' whips. The boys and male teachers followed, disappearing behind the doors of a building marked with the mocking sign "Baths." On August 5, 1942, the children from the Orphanage were crowded into three small rooms of the gas chamber building. A combustion engine pumped gas through pipes in the ceiling. After 20 minutes, everything went silent. The children's bodies were dragged out by Sonderkommando prisoners and thrown into mass graves.
Korczak’s transit in a cattle car to Treblinka was merely the brutal, silent end of a great pedagogical work that we must remember without embellishment.
Remember - Treblinka was a center of immediate extermination.
Children accounted for approximately 20–30% of all victims of the Treblinka death camp, which would mean a figure in the range of 200,000 to 300,000 murdered children. During the so-called Great Action in the Warsaw Ghetto (summer 1942) alone, tens of thousands of children were deported from the Warsaw Ghetto to Treblinka. Unlike concentration camps (such as Auschwitz-Birkenau), Treblinka was a center of immediate extermination. Children were not selected for work—all were sent directly from the railway ramp to the gas chambers.

At the ramp (R), disguised as an ordinary railway station with fake clocks and a station name, the first act of the drama unfolded: the brutal separation of the orphanage. Following camp procedure, the 239 children were immediately divided by gender. The girls, under the care of Stefania Wilczyńska and other female educators, were driven toward the women’s undressing barracks (Wo). Meanwhile, the boys, along with the male educators and Janusz Korczak, were led to the men’s undressing barracks (Me).
Shortly thereafter, the girls and female teachers, naked and terrified, were driven into the gas chambers (G) amid the shouts of 'Schnell, schnell!' and blows from the guards' whips. The boys and male teachers followed the same path (white arrow). Korczak, severely weakened by illness and the hardships of transport in the stifling heat, may have been unable to walk to the undressing rooms and gas chambers on his own. In such cases, the Germans applied the 'Lazaret procedure.' Under the pretext of medical care and flying the Red Cross flag (L), the 'Old Doctor' may have been separated from the boys. There, over a pre-dug pit, an execution by a shot to the back of the head took place.
This aerial photograph of the camp perimeter was taken in early 1944, several months after the dismantling of the camp. All known structures from the period of the extermination camp are gone. The newly built farmhouse, intended to disguise the site, is clearly visible. The photograph is overlaid with key structures that existed in the Treblinka death camp, as well as the location of the current Memorial (M). Behind the memorial stood the second, larger building containing gas chambers, which was completed at the end of August 1942.