Saturday, January 24, 2026

Hania Fiszgrund - Helenka

Hania Fiszgrund - Helenka Falkowska

Na policji zaczęło się śledztwo i bicie. Żądano, by obie się przyznały, że są Żydówkami. Anielcia cierpiała razy w milczeniu. Hania, nie mogąc znieść widoku zalanej krwią Anielci, postanowiła wyznać, że to ona jest Żydówką, a Anielcia Polką i katoliczką. Natychmiast przesłuchanie się skończyło i śledczy wyszedł z pokoju. I wtedy zdarzyło się coś, czego Hania nie jest w stanie wytłumaczyć. Siedziały, czekając na powrót śledczego, gdy zjawił się inny oficer. Mam córkę w twoim wieku - powiedział. - Spróbuję ci pomóc. Otworzył zapasowe drzwi i krzyknął: Wynoście się natychmiast!
Po wojnie Hania starała się odszukać tego człowieka, ale go nie znalazła.

Na tym ich kłopoty się jednak nie skończyły. Zanim dotarły w bezpieczne miejsce, wpadły w łapy szmalcowników - szantażystów, którzy krążyli po ulicach Warszawy i obrabowywali Żydów pod groźbą wydania Niemcom. Zostały ograbione ze wszystkiego, z ostatnich oszczędności Anielci, bo Hana przecież i tak niczego nie miała i wreszcie, nieludzko zmęczone, głodne i przerażone dotarły do łączniczki ruchu oporu, która zawiadomiła ojca Hani.

Wynajmował pokój w dużym mieszkaniu i był to zarazem lokal organizacji podziemnej, w którym przechowywano broń i dokumenty. Do tego pokoju zabrał je obie – Anielcię na parę dni, po których wróciła do Krakowa, a Hanę na kilka tygodni, w ciągu których nikt nie mógł się domyślać jej obecności. Po jakimś czasie udało mu się umieścić córkę w domu sierot „Nasz Dom”, kierowanym przez Marynę Falską (poprzednio z Januszem Korczakiem). Odwiedzał ją tam od czasu do czasu udając wujka i w miarę możliwości przynosił żywność.

Blisko „Naszego Domu” była polska szkoła. Jedna z dziewcząt z domu sierot, Irena Jakubowicz, mająca aryjski wygląd i czysto polską wymowę, chodziła do tej szkoły. Kierownik rozpoznał w niej Żydówkę i wydał ją władzom. Nigdy już nie wróciła. Hani nie wolno było wyjść nawet za bramę, ale Maryna Falska zadbała o jej naukę. Księgowa zakładu, Irena Dębska, pełniła rolę jej prywatnej nauczycielki. Kiedy Gestapo przeprowadziło rewizję, pracownicy szybko przemycali dziewczynkę z jednego skrzydła domu do drugiego, lub kładli ją do łóżka w pokoju, na drzwiach którego wisiała tabliczka z napisem: „Tyfus. Wejście wzbronione!”
Tajemiczeni byli wszyscy pracownicy „Naszego Domu”: wychowawczyni – Aleksandra Staszewska, wychowawca – Sieradzki, bibliotekarka – Czesława Kossobudzka, kierownik administracyjny – Władysław Cichosz, kierowniczka kuchni – Janina Cichosz, administratorka – Klara Partykiewicz oraz odpowiadająca za odzież – Ira Gołębiowska. Do wszystkich można było mieć absolutne zaufanie. Gorzej było z dziećmi, które szybko się domyśliły – nie było to trudne, skoro Hana nigdy nie wychodziła na ulicę – i zaczęły głośno o tym między sobą rozmawiać. W końcu zaniepokojona w najwyższym stopniu Maryna Falska zrobiła zebranie starszej grupy i po raz pierwszy skłamała, dając dzieciom słowo honoru, że Hania nie jest Żydówką. Przestrzegła ich przed lekkomyślnymi posądzeniami i rozmowami, które ich koleżankę mogą kosztować życie.

Nauka zajmowała Hanie niewielką część dnia. Brak zajęcia i myśl o rodzinie nie dawały jej spokoju; poprosiła więc Marynę Falską o przydzielenie jej jakiejś pracy, najlepiej sprzątania – niewiele przecież umiała robić, co pomogłoby rozproszyć smutne myśli. Kierowniczka rozumiała jej stan i udzieliła pozwolenia na takie prace jak mycie okien i sprzątanie łazienek i ubikacji. Niekiedy uśmiechała się do niej łagodnie.

Helenko – mówiła – po wojnie dostaniesz medal za dobrowolne zgłaszanie się do ciężkiej pracy.
Kiedy w sierpniu 1944 roku wybuchło powstanie warszawskie, urwał się kontakt Hany z ojcem. W tym okresie szczególnie Maryna Falska starała się dodawać dziewczynce otuchy. Wzywała ją do swego gabinetu, pocieszała, lub po prostu prowadziła z nią długie rozmowy. Na terenie zakładu utworzono szpital powstańczy. Hana zgłosiła się tam do pomocy. Przez długie godziny prała zakrwawione bandaże.
Po zdławieniu powstania Niemcy wydali rozkaz ewakuowania zakładu. Serce kierowniczki nie wytrzymało tego wyroku. Falska miała wtedy 66 lat i była wyczerpana ciężką pracą w warunkach wojennych. W kilka godzin po otrzymaniu tej wiadomości zmarła na atak serca. Została pochowana na podwórku „Naszego Domu”, niedaleko ławki, na której zwykła siadywać, by odpocząć po całodziennej pracy. Po wojnie zwłoki ekshumowano i pochowano na cmentarzu powązkowskim. W 1947 roku została pośmiertnie odznaczona.

The structure of the Jewish Combat Organization (Żydowska Organizacja Bojowa, ŻOB) during the Warsaw Ghetto Uprising.


The structure of the Jewish Combat Organization (Żydowska Organizacja Bojowa, ŻOB) during the Warsaw Ghetto Uprising was based on a collective command and a strict division of labor across different sectors of the ghetto.

Command Structure (The Komenda)
The organization was led by a central command unit composed of representatives from various Zionist and socialist political factions. 
Chief Commander: Mordechaj Anielewicz (Hashomer Hatzair).
Deputy Commander: Icchak Cukierman (Dror).

Deputy Commander,  Icchak Cukierman, was also responsible for liaison with the Polish Home Army (AK) and later also with Gwardia Ludowa (GL) on the "Aryan" side.

Other Functions in Jewish Combat Organization
Johanan Morgenstern (Poale Zion-Right) – Intelligence, Finance, and supplies.
Hersz Berliński (Poale Zion-Left) – Operations planning.
Michał Rojzenfeld (PPR/Communist) – Combat communications.

Headquarters
The main headquarters was located in the bunker at 18 Miła Street, where most of the command staff perished on May 8, 1943.

Operational Organization of the Jewish Combat Organization
The basic tactical unit was the fighting group (platoon), typically numbering 10–15 members originating from the same youth movement (such as Dror, Akiba, Poale Zion-Right, PPR, Hashomer Hatzair, or the Bund). So there were five-six "politically" divided groups based on 22 small combat units (platoons/cells responsible for three different combat sectors). 

Territorial Sectors, Territorial Commanders and Fighting Units
In April 1943, ŻOB consisted of approximately 500–600 fighters, organized into 22 combat groups divided across three main areas: 
  • Central Ghetto: Under the direct command of Mordechai Anielewicz, this area contained the largest concentration of units.
  • Productive District (Toebbens and Schultz shops, North of the Leszno Street): Commanded by Eliezer Geller.
  • Brushmakers' Shop District (in the eastern corner of the ghetto, West of the ghetto-wall at Bonifraterska Street): Commanded by Marek Edelman.
Different Territorial Sectors had various numbers of combat groups. Dror had 5 combat groups, Hashomer Hatzair 4, PPR-GL 4, and Bund, where Edelman was, a "group commander" had 4 groups. His combat groups in the area of the Brushmakers' Shop District (Szop Szczotkarzy) were responsible for the smallest fighting sector that he and his combat groups had to give up. Thereafter, he moved to the hiding place of the Command in the bunker at 18 Miła Street, which was in the middle of the Central Ghetto fighting district commanded by Anielewicz.

ŻOB participation in the 1944 Warsaw Uprising 1944
The Jewish Combat Organization (ŻOB) participated in the 1944 Warsaw Uprising 1944. The Jewish combat platoon was commanded by former ŻOB Deputy Commander, Icchak "Antek" Cukierman. The combat group was named after Mordechai Anielewicz and was formed within the People's Army - AL (Armia Ludowa).

Observe

When most of the Jews left Poland after "March 1968", Edelman stayed and became the first self-proclaimed Chief Commander of the Warsaw Ghetto Uprising - a legend that lives today. However, as one can see from the Command Structure, he was never nominated during wartime, and his self-nomination is likely to be related to his activities in Polish Organizations like KOR and Solidarnosc.

Aftermath of my article above.
I wrote a letter to dr Havi Dreifuss, the author of an article (scientific) entitled Komenda Żydowskiej Organizacji Bojowej podczas powstania w getcie warszawskim – nowe ujęcie
Zagłada Żydów, Dec 23, 2023 by. Of course, before writing, I read her article very carefully. In my letter, I asked one simple question about the structure of the Jewish Fighting Organization Command. I just wanted to know the structure of the Command during the Ghetto Uprising that started in April 1943. It is a question about 6-8 people. To make her answer easier, I enclosed the address to my writings above. So, it was just a question of accepting or simply changing the order of the names or functions. An easy task, as the number of names and functions was so limited. Havi Dreifuss, however, instead of making eventual shifts or renaming the positions of named persons, asked me to read the "references to well-known papers" that, however, do not provide any simple answer, vice versa.

When I pointed out again in the next letter what I wanted (names and functions), she suddenly wrote about Edelman and that my outlined structure of Command is not correct without mentioning in which way. 

Subsequent correspondence revealed only a fundamental historiographical tension regarding Marek Edelman's role. 

While historical records indicate that Edelman did not serve as Chief Commander or Deputy Commander during the April uprising, there appears to be a scholarly reticence to codify a leadership schema that explicitly defines these limitations.

I understood from the very beginning her unwillingness to correct or accept the Structure of Command in my article above. Havi Dreifuss refused to officially accept the truth about Edelman´s role and position during the Uprising and the fact that Edelman was never Chief Commander or Deputy Commander of the Warsaw Ghetto Uprising. He was the leader of one of three groups belonging to the Jewish Combat Organization, responsible for the Brushmakers Shop sector, not the leader of the Uprising! Therefore, I finished our letter exchange by final letter to Havi Dreifuss:
You seem to get quickly upset. I am going, ofcourse to go through additional references and if necessary add to my article or make necessary changes.
I wish there was a simple schematic demonstration of the Structure of the High Command during the uprising, but such seems not to exist.
Best,
Roman

My first letter:

Dear Havi Dreifuss,
I understand that you have been working with the Jewish Fighting Organization Command for several decades.
Therefore, I want to ask you for a simple explanation about the structure and also for the names used, like Komendant, Zastepca komendanta, Dowódza grupy, etc., within the Command.
As far as I know, the structure of the ŻOB (not of the Command) during the Warsaw Ghetto Uprising was decentralized, based on 22 small combat units (platoons/cells) that were actually concentrated into smaller (5-6), "politically" divided groups. So, mr Edelman was, for example, a "Group commander" (for 4 groups) in the area of Szop Szczotkarzy.
Shabbat Shalom,
Roman

Niewidzialny "Drugi Mur Getta".

"Fizyczny" mur w Warszawskim Gettcie - Szmugiel do Getta.


Mapa Getta w Piotrkowie Trybunalskim. Nie było tam ani muru, ani drutu kolczastego – jedynie kilka słupów granicznych. Mimo to bariera istniała i funkcjonowała równie bezwzględnie jak mury w gettach Warszawy czy Łodzi. Był to mur niewidzialny.

W getcie w Warszawie dawał jednak paradoksalne poczucie „bezpieczeństwa”. Niemcy poruszali się samochodami tylko po kilku ulicach, m.in. prowadzącymi do więzienia Pawiak. W Piotrkowie Niemcy mogli wjechać do getta w każdej chwili. Fotografia pokazuje Wehrmacht wychodzący z obszaru Getta Piotrkowskiego.
Niewidzialny mur: Tragedia getta w Piotrkowie Trybunalskim
Koncepcja „drugiego, niewidzialnego muru” getta to temat niezwykle trudny, choć często podejmowany przez historyków. Aby go zrozumieć, warto przyjrzeć się pierwszemu gettu w okupowanej Polsce, utworzonemu w Piotrkowie Trybunalskim. W przeciwieństwie do Warszawy czy Łodzi nie wzniesiono tu ceglanych ścian ani nie rozciągnięto drutu kolczastego – granice wyznaczało jedynie kilka słupów. Mimo to bariera ta funkcjonowała równie bezwzględnie, tworząc mur niewidzialny, a jednak niemal niemożliwy do sforsowania.
Ów „niewidzialny mur” nie był jedynie metaforą; stanowił fundament systemu opartego na terrorze i całkowitej izolacji społecznej. Separacja ta karmiła się również postawami części społeczeństwa polskiego – antysemityzmem, który po wrześniu 1939 roku, w warunkach wojennej demoralizacji, przybrał na sile.

Getto w Piotrkowie powstało już w październiku 1939 roku. Choć pozbawione fizycznych barier, było więzieniem sankcjonowanym przez niemieckie prawo. Funkcję cegieł pełnił tu surowy zakaz opuszczania wyznaczonej strefy pod groźbą śmierci. Dla mieszkańców Piotrkowa granica biegła wzdłuż konkretnych ulic, takich jak Piłsudskiego czy Jerozolimska. Przekroczenie tej niewidzialnej linii bez przepustki oznaczało wyrok.

Brak muru wymuszał na uwięzionych tragiczny stan ciągłej czujności i autocenzury. Paradoksalnie, w gettach zamkniętych, jak warszawskie, mur dawał złudne poczucie „bezpieczeństwa” przed bezpośrednim kontaktem z okupantem na ulicy. W Piotrkowie Niemcy mogli wjechać do getta w każdej chwili, a płynność granic budowała stan permanentnego lęku, paraliżujący skuteczniej niż drut kolczasty.

Izolacja miała także wymiar ekonomiczny i psychologiczny. Zakaz handlu oraz surowe kary dla Polaków za wchodzenie na teren getta odcięły uwięzionych od źródeł zaopatrzenia. Obowiązek noszenia opasek z gwiazdą Dawida sprawiał, że „niewidzialny mur” stawał się widoczny na ubraniu każdego człowieka, uniemożliwiając ucieczkę bez całkowitej zmiany tożsamości. Zamiast zasieków Niemcy stosowali cyniczną manipulację: tablice ostrzegające przed „tyfusem”. Kreowanie getta jako miejsca „brudnego” i „zakaźnego” miało skutecznie zniechęcać ludność polską do niesienia pomocy.

Ocalali wspominają, że granice getta były ruchome. Niemcy przesuwali słupy graniczne, z dnia na dzień zmniejszając jego obszar. Mieszkaniec, który zasypiał „u siebie”, rano mógł obudzić się po „stronie aryjskiej”, co czyniło go w oczach oprawców celem do natychmiastowej likwidacji.

W piotrkowskim getcie uwięziono około 25 000 osób. W październiku 1942 roku niemal 23 000 z nich wywieziono do obozu zagłady w Treblince. W ten sposób niewidzialny mur, budowany przez lata z lęku, przepisów i propagandy, zamienił się w ostateczną barierę śmierci. Cały ten system był kluczowym elementem niemieckiej polityki eksterminacyjnej, usankcjonowanym prawnie przez Hansa Franka 15 października 1941 roku, kiedy to oficjalnie wprowadzono karę śmierci za nielegalne opuszczenie getta.

Getto w Piotrkowie.
Getto w Radomiu.

Zakaz opuszczania getta przez Żydów w okupowanej Polsce był kluczowym elementem niemieckiej polityki eksterminacyjnej, usankcjonowanym prawnie m.in. przez Hansa Franka 15 października 1941 r.. Za złamanie zakazu groziła kara śmierci. Obwieszczenie z 11 listopada 1941.

Ten „niewidzialny mur” to cywilni: szmalcownicy, szantażysci i obojętni.

Ten „niewidzialny mur” to umundurowani, Niemcy, Ukraincy i policja polska, tzw. granatowa.

Thursday, January 22, 2026

Jewish Historical Institute "Narratives".

 

The Jewish Fighting Organization (ŻOB) in the Warsaw Uprising of 1944. Icchak (Antek) Cukierman, who served as Anielewicz’s deputy during the Warsaw Ghetto Uprising in 1943, commanded an independent platoon during the Warsaw Uprising (1944) operating within the 3rd Battalion of the People's Army (AL). This ŻOB platoon, named after Anielewicz, included fighters such as Cywia Lubetkin, Kazik Ratajzer (Simcha Rotem), Sara Biderman, Irena Geldblum, Tuwia Borzykowski, Julian Fiszgrund, Józef Sak, Marek Edelman, and Zygmunt Warman.


To the Jewish Historical Institute

Dear Doctor,

With reference to the correspondence received from the Jewish Historical Institute, I feel compelled to return to two key issues that were not fully addressed in your response.
These concern the process of "appointing" Marek Edelman as the commander/leader of the Warsaw Ghetto Uprising within the narrative of the JHI (and others), as well as the matter you mentioned regarding the marginalization of Icchak Cukierman’s role.

The letter I received lacked any reference to the issue I raised concerning the "new roles of Edelman" that began to appear in the public sphere after 1968. I request a clarification of this matter, as in my estimation, this is not merely a question of "narrative," but of historical integrity.

I base my objections on the following facts:
Command Structure: Marek Edelman never served as the Commander-in-Chief of the ŻOB (Jewish Fighting Organization). This post was held by Mordechaj Anielewicz, and one of his deputies was Cukierman.
Origins of the ŻOB: Edelman did not participate directly in the actual creation of the Jewish Fighting Organization; he joined later, after the departure of the previous Bund representative.
Operational Role: During the 1943 Uprising, Edelman commanded a specific sector, including combat groups in the area known as the "brushmakers' shop." Attributing to him the role of "commander of the uprising" in a global sense is a factual misinterpretation (falsehood).
Political Context: I am interested in the rationale behind the JHI’s failure to correct the distortions that have accumulated since 1968, which systematically diminish the role of the leader of the Ghetto Uprise Mordechai Anielewicz, and the deputy leader, Icchak Cukierman ("Antek"), in favor of portraying Marek Edelman as the sole leader and face of the revolt.

As an institution established to protect historical truth, the JHI should unequivocally address these discrepancies.

Sincerely,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

Previous letter from ŻIH

Dear Sir,

The Secretariat of the Jewish Historical Institute (JHI) has forwarded me your letter dated January 20, 2026, in which you submitted remarks regarding educational materials concerning the Warsaw Ghetto Uprising posted on the website of the European Network Remembrance and Solidarity (ENRS).

I have read your comments with great attention, and I wish to respond by stating that it was not our intention to erase the role of Icchak Cukierman in the underground activities within the Warsaw Ghetto, nor his significant role in the Ghetto Uprising. Due to the brevity imposed by the nature of such materials, it was not possible to present every figure, and the biographies of the heroes are highly synthesized.
Nevertheless, I have contacted the Network to relay your remarks, and they have expressed a readiness to implement changes.

I hope this will occur soon; however, I cannot make any promises, as I am not an employee of the Network and can only request prompt action.

Sincerely,

Dr. Justyna Majewska
Scientific Department

*********************************************************

In Polish

Szanowny Panie,

Sekretariat ŻIH przesłał mi Pana list z dnia 20 stynia 2026 roku, w którym zgłosił Pan uwagi do materiału edukacyjnego dot. powstania w getcie warszawskim zamieszczonego na stronie Europejska Sieć Pamięć i Solidarność.
 
Z uwagą przeczytałam Pana komentarz i pragnę odpowiedzieć, że naszą intencją nie było zacieranie roli Icchaka Cukiermana w działalności podziemnej w getcie warszawskim ani jego ważnej roli w powstaniu w getcie. Z uwagi na skrótowość narzuconą przez specyfikę tego typu materiałów nie wszystkie postacie dało się przedstawić, a biogramy bohaterów są bardzo syntetyczne.
Niemniej skontaktowałam się z Siecią, aby przekazać Pańskie uwagi, i z ich strony jest gotowość do wprowadzenia zmian.

Mam nadzieję, że nastąpi to wkrótce, jednak nie mogę niczego obiecać, ponieważ nie jestem pracownicą Sieci i mogę jedynie prosić o szybkie działanie.


Z poważaniem,

dr Justyna Majewska

Dział Naukowy

E-mail: jmajewska@jhi.pl


*******************************************************

My very first letter to ŻIH - In Polish


Dyrektor dr Michał Trębacz
Kierownik Działu Naukowego prof. Andrzej Żbikowski 


Szanowni Państwo,

Zwracam się z prośbą o zweryfikowanie treści zawartych w materiale edukacyjnym autorstwa Pani Justyny Majewskiej z Działu Naukowego ŻIH, dostępnym pod adresem:
hi-storylessons.eu lub
https://hi-storylessons.eu/wp-content/uploads/2020/04/Powstanie-w-Getcie-Warszawskim_PL.pdf

W powyższym dokumencie pojawia się stwierdzenie, że Marek Edelman był „ostatnim dowódcą Powstania w Getcie”. Informacja ta pomija istotne fakty historyczne dotyczące struktury dowodzenia Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Narracja wskazująca Marka Edelmana jako „ostatniego dowódcę” jest nieścisłością (kłamstwem), która od lat jest utożsamiana z polityką historyczną okresu marca 1968 roku.

W opracowaniu p. Justyny Majewskiej zabrakło wzmianki o Icchaku „Antku” Cukiermanie, który podczas powstania w Getcie (1943) pełnił funkcję zastępcy Anielewicza ( ŻOB), a w 1944 roku dowodził oddziałem ŻOB (im. Anielewicza) w trakcie Powstania Warszawskiego.

Jako instytucja naukowa o wysokim prestiżu, Żydowski Instytut Historyczny powinien dbać o precyzyjne przedstawianie ról poszczególnych bojowników.

W związku z powyższym, proszę o zajęcie stanowiska w tej sprawie oraz – jeśli to możliwe – o dokonanie korekty w publikowanych materiałach cyfrowych.

Z poważaniem,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

English version:

20 Stycznia 2026 05:00 by mail.

To: Dr. Michał Trębacz, Director of the Jewish Historical Institute
To: Prof. Andrzej Żbikowski, Head of the Research Department
Jewish Historical Institute

Subject: Request for correction of historical inaccuracies in JHI educational materials
Dear Sirs,
I am writing to request an urgent verification of the content in the educational material authored by Ms. Justyna Majewska of the JHI Research Department, available at: hi-storylessons.eu.
The document claims that Marek Edelman was the "last commander of the Ghetto Uprising." This statement overlooks essential facts regarding the command structure of the Jewish Combat Organization (ŻOB). Identifying Edelman as the sole "last commander" is an inaccuracy that has been associated with the historical propaganda of the March 1968 period. The study fails to mention Yitzhak "Antek" Zuckerman, who served as deputy commander of ŻOB in 1943 and later led the ŻOB unit during the 1944 Warsaw Uprising.
This simplification contradicts the official Mission of the Emanuel Ringelblum Jewish Historical Institute, which mandates the Institute to "disseminate the truth about Jewish history" and preserve the legacy of the Oneg Shabbat group by documenting a complete and factual account of history.
As a prestigious academic institution, the JHI must ensure its educational resources do not perpetuate incomplete or "unified" narratives. I look forward to your position on this matter and a correction of the digital materials.
Sincerely,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski
*******************
https://jimbaotoday.blogspot.com/2026/01/narracja-wskazujaca-marka-edelmana-jako.html

Dyrektor dr Michał Trębacz

Kierownik Działu Naukowego prof. Andrzej Żbikowski

ŻIH



Szanowni Państwo,

Zwracam się z prośbą o zweryfikowanie treści zawartych w materiale edukacyjnym autorstwa Pani Justyny Majewskiej z Działu Naukowego ŻIH, dostępnym pod adresem:
hi-storylessons.eu 
lub
https://hi-storylessons.eu/wp-content/uploads/2020/04/Powstanie-w-Getcie-Warszawskim_PL.pdf

W powyższym dokumencie pojawia się stwierdzenie, że Marek Edelman był „ostatnim dowódcą Powstania w Getcie”. Informacja ta pomija istotne fakty historyczne dotyczące struktury dowodzenia Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Narracja wskazująca Marka Edelmana jako „ostatniego dowódcę” jest nieścisłością (kłamstwem), która od lat jest utożsamiana z polityką historyczną okresu marca 1968 roku.

W opracowaniu p. Justyny Majewskiej zabrakło wzmianki o Icchaku „Antku” Cukiermanie, który podczas powstania w Getcie (1943) pełnił funkcję zastępcy Anielewicza ( ŻOB), a w 1944 roku dowodził oddziałem ŻOB (im. Anielewicza) w trakcie Powstania Warszawskiego.

Jako instytucja naukowa o wysokim prestiżu, Żydowski Instytut Historyczny powinien dbać o precyzyjne przedstawianie ról poszczególnych bojowników.

W związku z powyższym, proszę o zajęcie stanowiska w tej sprawie oraz – jeśli to możliwe – o dokonanie korekty w publikowanych materiałach cyfrowych.

Z poważaniem,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski

Wywiad z dyr. Michałem TRĘBACZEM na Internecie (red. Katarzyna Krzykowska/PAP):
In English
What can be done so that the JHI becomes a place that unites the Jewish community rather than stirring up controversy?
Michał TRĘBACZ: I don't know if it is the role of the JHI to be a body that unites Jewish communities rather than stirring up controversy. The role of the JHI is to build a strong position in terms of referentiality regarding knowledge about the past, which also enables factual information to be provided about what is currently happening in the world in connection with the rise of anti-Semitism. At a time when it is so difficult to verify facts and obtain reliable information, I would like the JHI to be a place naturally associated with the fact that the information we provide is verified.
To what extent is it possible for the narrative shaped by institutions dealing with the popularization of Jewish history in Poland to be consistent?
Michał TRĘBACZ: I do not believe a uniform narrative is necessary. Agreement on basic facts is necessary. Another matter is the issue of interpreting events, which can be different, and one can try to some extent to debate. What I would expect from the institutions dealing with this subject is openness to discussion. I do not think we have to speak with one voice on every issue, although, of course, there are topics in which the strong voice of all three institutions – the POLIN Museum, the Warsaw Ghetto Museum, and the JHI – would be a stronger voice. I am in favour of the institutions remaining in dialogue with each other.
Co zrobić, żeby ŻIH stał się miejscem, które jednoczy społeczność żydowską, a nie budzi spory?
Michał TRĘBACZ: Nie wiem, czy to jest rola ŻIH-u, żeby być jednostką jednoczącą środowiska żydowskie, a nie budzącą spory. Rolą ŻIH-u jest budowanie silnej pozycji, jeśli chodzi o referencyjność dotyczącą wiedzy na temat przeszłości, która umożliwia także udzielanie rzeczowej informacji na temat tego, co się obecnie dzieje na świecie w związku ze wzrostem antysemityzmu. W czasie, w którym tak trudno jest o weryfikowanie faktów, o uzyskanie rzetelnej informacji, chciałbym, żeby ŻIH był miejscem, które kojarzy się w sposób naturalny z tym, że przekazywane przez nas informacje są sprawdzone.
Na ile możliwe jest, żeby narracja kształtowana przez instytucje zajmujące się w Polsce upowszechnianiem historii żydowskiej, była spójna?
Michał TRĘBACZ: Nie uważam, że konieczna jest jednolita narracja. Konieczna jest zgoda co do podstawowych faktów. Inna rzecz to kwestia interpretacji zdarzeń, która może być różna i można do pewnego stopnia starać się dyskutować. To, czego oczekiwałbym po instytucjach zajmujących się tą tematyką, jest otwartość na dyskusję. Nie uważam, że musimy w każdej kwestii mówić jednym głosem, choć oczywiście są takie tematy, w których silny głos wszystkich trzech instytucji – Muzeum POLIN, Muzeum Getta Warszawskiego i ŻIH-u, byłby głosem silniejszym. Jestem zwolennikiem tego, żeby instytucje pozostawały ze sobą w dialogu.

Zapytanie o historyczny księgozbiór – darowizny Janusza Korczaka dla Marysina - Siostry Felicjanki.



Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski był poczas wojny ostro ostrzeliwany, ślady po kulach widać do dzisiaj. Roman Wasserman Wrćblewski w rozmowie z jedną z Sióstr Felicjanek.
sekretariat@felicjanki.edu.pl
Temat: Zapytanie o historyczny księgozbiór – darowizny Janusza Korczaka dla Marysina
Szanowne Siostry / Szanowni Państwo,
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc w weryfikacji informacji dotyczących historycznego księgozbioru znajdującego się w zasobach Szkoły lub Klasztoru w Marysinie Wawerskim.
Z dokumentacji historycznej oraz analogicznych zbiorów Sióstr Felicjanek w Krakowie wynika, że Janusz Korczak – który w latach 1940 i wcześniejszych sąsiadował z terenem klasztornym, prowadząc farmę „Różyczka” – darzył Siostry dużym zaufaniem i przekazywał im książki (często z osobistą dedykacją).
Moje pytanie brzmi: czy w obecnych zbiorach bibliotecznych lub archiwalnych w Marysinie (ul. Azaliowa) zachowały się jakiekolwiek woluminy autorstwa Janusza Korczaka lub z jego prywatnej kolekcji, które mogły zostać podarowane Siostrom w okresie okupacji lub tuż przed nią?
Będę wdzięczny za każdą informację, która pozwoliłaby potwierdzić ten niezwykły ślad współpracy między „Starym Doktorem” a Siostrami Felicjankami.
Proszę o bezpośredni kontakt do Siostry Archiwistki, która ma wgląd w kroniki domu z lat 40. Mój poprzedni kontakt w Marysinie, Siostra Fidelia, pracuje obecnie w Laskach.
Z poważaniem,
Roman Romuald Wasserman Wróblewski 
Sztokholm
Szwecja

Dla osób które by chciały pomóc - podaję dalszy kontakt:
Archiwum Prowincji Warszawskiej Sióstr Felicjanek
W klasztorze obok szkoły mieści się centralne archiwum prowincji. Jeśli książki, ew. listy Korczaka zostały uznane za cenne pamiątki historyczne, mogą znajdować się właśnie tutaj.

Telefon (Zarząd Prowincji): +48 22 812 00 24 (numer ogólny do domu prowincjalnego przy ul. Kościuszkowców 85 – to ten sam kompleks budynków).

Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski i klasztor Sióstr Felicjanek wspierał w czasie wojny (1940) "Różyczkę”, czyli sąsiadującą z terenem klasztornym farmę i kolonię dla kilkuset żydowskich dzieci, prowadzoną przez Janusza Korczaka. Mój klasztorny kontakt w Marysinie pracuje obecnie w Laskach. Ciekawe by jednak było sprawdzic czy ksiazki podarowane przez Korczaka sa ewentualnie w ich bibliotece tak jak te które były w szkole Sióstr Felicjanek w Krakowie.

Niestety - Tutaj list od cudownej Siostry Fidelii Janas.