Thursday, February 16, 2012

Korczak - Przeżyła przemiał

Przeżyła przemiał. Książka należała do kadeta Kalinowskiego z V kompanii Korpusu Kadetów w Warszawie. Oddał ją do biblioteki gdzie została opatrzona numerem i stemplem. Moja mama, wykładowczyni polskiego, uratowała ją przed zagłada w latach 50-tych...


Zagadka. Kto był autorem książki (nie Makarenko!) i tytuł?

Rywka Boszes i Janusz Korczak - Przeczucie - Korczak "Próba" biografii



Przeczucie czyli ogólne wrażenie, że cos jest albo nie jest albo sie stanie...

Mój ojciec, Pan Misza (Michał Wasserman Wróblewski) dostał sie do Domu Sierot i Bursy dzieki swojej "krajance" Rywce Boszes. Ojciec Rywki był tzw. przyjacielem domu i pracował, tak jak mój dziadek, jako nauczyciel w Pinsku.

Moje przeczucie dotyczyło Rywki Boszes. Od wielu lat "czułem" ze Rywka Boszes przeżyła Zagłade! Okazuje sie ze miałem racje. W archiwach UW znalazłem jej podanie o wydanie duplikatu dyplomu lekarskiego z 23.02.1946 roku i przesłanie go na adres w Związku Radzieckim do miejscowości Saratów - Саратов.

Saratów to strasznie daleko. Mam nawet adres ulicy. Z innych ciekawostek to sie okazało że ja byłem pierwszy który poprosił o wgląd do jej teczki......



Może teraz Joanna Olczak-Ronikier włączy ją do swojej, Próby biografii, pt. Korczak. Może nawet tzw Korczakianum tym sie zajmie....

Zdjecia:
Bursisci przed Domem Sierot na ul. Krochmalna 92. Rywka Boszes stoi w 2 rzedzie.
Zdjecie Rywki Boszes z Uniwersytetu Warszawskiego
Akt przekazania wlasnosci domu i terenu w Pinsku od rodzoców Rywki.







«Я старалась для саратовцев!
Память. Победа. 65 / 
Эксклюзивное интервью для 
«Новых времен»

Тогда, на конгрессе в Москве,
к Зориной подошел известный в
то время губернатор Свердлов
посадят, а у меня двое близне-
цов, Татьяна и Евгений.
И стала Елена Михайловна
пропадать в «Белочке». Благо,
муж взял на себя заботы о ребя-
тишках, семье. Полковник, он
тоже прошел фронт, был сильно
изранен. Жили в коммуналке, в
которой кроватка для ребятишек
стояла поперек их кровати, в но-
гах. Муж спал на сундуке на об-
щей кухне. Дмитрий Василье-
вич из-за фронтовых ранений
рано ушел из жизни. Детей под-
нимала Елена Михайловна одна.
Татьяна и Евгений сейчас уважа-
емые в городе специалисты.
– Младенцы орали ночами
напролет, – говорит Елена Ми-
хайловна. – И вот мне посове-
товали обратиться к педиатру по 
фамилии Бошес. Никогда ее не 
забуду. Взяла она первым делом 
молоко мое на анализ и говорит: 
«Да голодные они, молоко у тебя 
пустое». Еды у нас было немного. 
Посоветовала мне кашку манную 
им варить на рисовом отваре. И в 
первую же ночь после кормежки 
близнята отвалились и спали 
всю ночь непробудным сном. 
В «Белочке» Елена Михай---
Новых времени 16 – 22 апреля 2010 г  65 lat po wojnie

Новых времени 16 – 22 апреля 2010 г  65 lat po wojnie. W okolicznosciowym artykule dziekuje Елена Михайловна Зорина Jelena - Michajlowa Zorina dr. Boszes która postawila diagnoze i pomogla przezyc jej dzieciom, blizniakom.


Новых времени 16 – 22 апреля 2010 г  65 lat po wojnie. W okolicznosciowym artykule dziekuje Елена Михайловна Зорина Jelena - Michajlowa Zorina dr. Boszes. Zdjecie Jeleny z okresu wojny (Jelena pierwsza z prawej).

Tatiana i Jewgenij szukali pomocy lekarzy specjalistów zatrudnionych w mieście.
- Moje dzieci noworodki krzyczały całą noc - mówi Elena Michajlowna. - i ja postanowiłam iść dopediatry o nazwisku Boszes.
Nigdy tego nie zapomnę! Doktor Boszes wzięła najpierw moje mleko do analizy a potem powiedziała:
"Tak, dzieci są głodne, masz mleko puste, bez zawartosci." Jedzenia wtedy mieliśmy nie wystarczająco. Doradzała mnie owsiankę z semoliny gotowaną na bazie ryżu.
Pierwsza noc po karmieniu blizniaki głęboko spały całą noc.

Wednesday, February 15, 2012

Dzieci Korczaka piszą - Tęsknimy trochę powietrza i zieleni - Children wrote: We kindly request the Reverend Father to grant us permission













Kosciól Wszystkich Świętych. Za plebania, blizej ul. Panskiej byl maly ogród. Dzieci od Korczaka w liscie do ks Godlewskiego prosza o pozwolenie zobaczenia zieleni.


















Ulica Sienna i konhelerki, powozy zastepujace tramwaje w getcie. Dom Sienna 16 gdzie miescil sie Dom Sierot jest zaznaczony strzalka. Obok Konhelerki stoja dzieci (z Domu sieort?) i mlodzieniec z ryksza (Ojciec?).


Do wielebnego Księdza Plebana przy Parafii Wszystkich Świętych.

Uprzejmie prosimy Sz. Ks. Plebana o łaskawe udzielenie nam pozwolenia na kilkakrotne odwiedzenie ogrodu przy Kościele w soboty w godzinach rannych, możliwie wczesnych (6.30 – 10).
Tęsknimy trochę powietrza i zieleni. Duszno u nas i ciasno. Chcemy zapoznać się i zaprzyjaźnić z przyrodą.
Nie będziemy niszczyć zasiewów.

Gorąco prosimy o nieodmówienie naszej prośbie.
Zygmuś, Semi, Abraszka, Hanka, Aronek



    From the book of Lifton, Letter of the children:
      We kindly request the Reverend Father to grant us permission to come a few times to the church garden on Saturday mornings, early if possible (6:30-10 a.m.). We long for a little air and greenery. It is stuffy and crowded where we are.
      We want to get to know and make friends with nature.
      We shall not damage the plants.
      Please don't refuse us.
      Zygmus, Sami, Abrasha, Hanka, Aronek


    For Korczak, nature was a spiritual as well as a physical restorative. When the orphans began pining for the good old days at summer camp, he thought of the patch of green he had noticed in the garden of the All Saints Church while he sat on the steps with Szulc. Deciding that the priest might respond to an appeal from children to play there, he helped little Sami compose a letter-a poignant document that might well have been drafted by King Matt..


Korczak i stalinowski totalitaryzm - Recenzja "Prawo dziecka do szacunku” - Януш Корчак и Иосиф Сталин


RECENZJA

Prawo dziecka do szacunku

Janusz Korczak
Spółdzielnia Wydawnicza „Książka”
Oddział w Krakowie pod redakcją Janiny Mortkowiczowej
r. 1948 - stron 43.

Broszurę Korczaka charakteryzuje typowo inteligencka w swej czułej i bezradnej serdeczności troska o prawo dziecka. O rozpaczliwym pesymiźmie autora wiele mówią tytuły rozdziałów: „Lekceważenie - nieufność”, „Niechęć”, „Prawo [dziecka] do szacunku”, „Prawo dziecka, by było czym jest”.
Cała bezbrzeżna miłość Korczaka do dziecka wyraziła się w obronie dziecka przed „wrogim” światem dorosłych. Autor stwierdza fakt słabości dziecka, krzywdy, niedoli i wielkim głosem woła o ratunek. Popełnia jednak podstawowy błąd przeprowadzając linię frontu walki między dorosłymi i dziećmi. W rezultacie fałszuje rzeczywistość tak dalece, że książeczka ta pisana sercem może tylko zaszkodzić mącąc sąd wychowawców o potrzebach dziecka i obowiązkach wobec niego.
Korczak słusznie stwierdza, że lekceważy się uprawnienia dziecka, że dziecko ciąży rodzinie (o potrzebach i aspiracjach mieszczańskiego życia - ale tego już Korczak nie dostrzega), że dziecku należy się pełny udział w materialnym dorobku społeczeństwa, że nie czyni się łaski dziecku zaspokajając jego potrzebę.
Słusznie piętnuje postawę tych, co w dziecku widzą dłużnika i żądają indywidualnej zapłaty za trudy poniesione przy jego wychowaniu.
Ponury obraz niewolnictwa dziecka karmionego odpadkami życia świata dorosłych sugestywnie działa na emocjonalną sferę psychiki czytelnika.
Ale właśnie ta sugestywność jest niebezpieczna, gdyż zamazuje obiektywną prawdę, że nie musi zachodzić tego rodzaju krzywda
źródło jej leży - nie w podziale świata na dorosłych i dzieci, lecz w ustroju opartym na zysku i wyzysku. Korczak nie dotarł do korzeni zła i próbuje zapobiec mu aktem ofiarności jednostki: chce wychowawcę wciągnąć do obozu dziecka w walce z dorosłymi. W ramach ustroju cierpiącego na kryzysy gospodarcze, na „przeludnienie” i inne objawy gnicia kapitalizmu dziecko musi być niepotrzebne i lekceważone. Ale autor nie widzi związku między ustrojem gospodarczo- -społecznym i krzywdą dziecka. Domaga się szacunku dla dziecka w imię praw indywiduum wyizolowanego sztucznie z kolektywu i tu jest drugi błąd ideologiczny. Autor cierpi na przerost kultu indywidualności, pojętej w duchu burżuazyjnym. W każdym wymogu dyscypliny dopatruje się gnębienia osobowości dziecka. Zapomina, że dziecko rośnie dla kolektywu i musi być wdrażane w obowiązki wobec swej klasy, narodu, rodziny. Zdaje się zapominać o przeistaczaniu się dziecka w człowieka dorosłego.
Wreszcie bezwyjściowość sytuacji dziecka nie wywołuje w Korczaku obrazu działań i zabiegów wychowawczych, które mogłyby podnieść samopoczucie dziecka, zlikwidować kompleks niższości i nieufność. Każe „rozumieć” dziecko, to znaczy pozwalać mu na wszystkie zachcianki. Nie daje kryterium selekcji tych zachcianek, nie stawia konkretnych pozytywnych postulatów. Cała książeczka jest protestem uczuciowym przeciwko złu, które zna tylko z objawów zewnętrznych.

Reasumując broszura 1. nie wykazuje klasowych źródeł krzywdy dziecka; 2. nie widzi adresata zarzutów - burżuazji i jej ideologii; 3. swobodę i prawo obywatelskie dziecka pojmuje w oderwaniu od kolektywu; 4. nie daje wskazówek, wytycznych, które nadałyby kształt realny pozytywnemu stosunkowi do dziecka; 5. żarliwością uczucia może zasugerować czytelnikowi wydawnictwo polityczne w zabiegach pedagogicznych.

Dlatego jedynie w bibliotece naukowej powinna pozostać ta pozycja, jako dokument bezradności jednostki szlachetnej, ale nieświadomej mechanizmu historii, ograniczonej klasowo w swych najuczciwszych poczynaniach.
Z wszelkich innych bibliotek uczniowskich, nauczycielskich i publicznych należy wycofać broszurę Korczaka.


18/VI/54 Iwańczak

Tuesday, February 14, 2012

Korczak i stalinowski totalitaryzm z 1954 roku - Recenzja "Józki, Jaśki i Franki” - Януш Корчак и Иосиф Сталин





Recenzja "Józki, Jaśki i Franki” zaczyna i kończy się słowami:
Książkę należy wycofać z bibliotek szkolnych z powodów następujących:
1. Z punktu widzenia naukowego nie ma żadnej wartości. Treść jej jest banalna, styl okropny.....
Reasumując całość należy stwierdzić, że książka nie ma żadnej wartości, może być raczej powodem zła dlatego nie powinna być w bibliotekach. Nadaje się raczej na makulaturę.

RECENZJA CENZORA - 3 kwietnia 1954 r (Pełny tekst)
Książkę należy wycofać z bibliotek szkolnych z powodów następujących:
1. Z punktu widzenia naukowego nie ma żadnej wartości. Treść jej jest banalna, styl okropny. Autor mówi językiem potocznym chłopców, używa wyrażeń niemal brukowych, zaczerpniętych z przedmieścia Warszawy i w jaskrawej formie wprowadza je do stylu. Tego rodzaju ujęcie obniża wartość wychowawczą książki prawie do zera.
2. Autor opowiadając różne wydarzenia, lub pisząc pamiętnik chłopców wypacza problem kolonii letnich, przedstawia kolonie letnie fałszywie. Treść książki w ujęciu autora źle oddziaływuje na młodzież, łatwo ją nauczy przezwisk, złego zachowania i może nawet stać się źródłem chuligaństwa.
3. Książka nie ma żadnej wartości literackiej. Jest pozbawiona piękna literackiego, budzi u czytelnika raczej niesmak, natomiast dla młodzieży może być pobudką do chuligańskich wybryków.
4. Założenia ideowo-wychowawcze programów nauczania nie mają zupełnie odbicia w treści książki. Autor w 25 rozdziałach różnej wielkości opowiada o wielu wydarzeniach i wybrykach młodzieży. Rozdziały między sobą nie mają wzajemnej łączności. Całość treści tworzy zlepek różnorodnych faktów.
Reasumując całość należy stwierdzić, że książka nie ma żadnej wartości, może być raczej powodem zła dlatego nie powinna być w bibliotekach. Nadaje się raczej na makulaturę.

3.IV.54. St. Gajowniczek

Korczak i stalinowski totalitaryzm - Recenzja "Bankructwo małego Dżeka" - Януш Корчак и Иосиф Сталин








„Bankructwo małego Dżeka” powinno być usunięte ze wszystkich bibliotek dostępnych dla młodzieży. Chyba powodując się pietyzmem dla osoby autora można zachować tę książeczkę w bibliotece naukowej.
15/VII/54 Iwańczak


Tak się kończy "Recenzja"




"RECENZJA"
Bankructwo małego Dżeka - Janusz Korczak
Wydawnictwo Janiny Mortkowicz
Kraków 1948 - str. 149


Korczak pisząc powieść o amerykańskim chłopcu kierował się szlachetną intencją zbliżenia dzieci wszystkich części świata, ras, narodów. Zamierzał zapoznać naszą młodzież ze środowiskiem i życiem egzotycznym dła polskich dzieci. Niestety piękny zamiar spalił na panewce. Obraz bowiem rzeczywistości amerykańskiej jest z gruntu fałszywy i mało budujący.
Mały Dżek ma wybitne zdolności kupieckie i zmysł organizacyjny, jak stara się wmówić czytelnikowi Korczak. Organizuje biblioteczkę klasową, a potem sklepik uczniowski. Walczy z opinią klasy, z niechęcią nauczycielki, z trudnościami technicznymi. Zwycięża wszystko, a jednak przeżywa bankructwo, od którego ratuje go przypadek: odnalezienie złodziejów rowerów spółdzielni uczniowskiej.
Taka jest w skrócie fabuła powieści. Mama fabuła, nasiąknięta całym amoralizmem kapitalistycznych pojęć. Bezmierna dziecięca naiwność polityczna Korczaka nie dostrzega kłamstwa w amerykańskiej filozofii dolara: zysk według niej jest wynikiem pracowitości, oszczędności i umiejętności liczenia. Autor myli pojęcie kalkulacji i spekulacji, opanowanie [? -kolektywu z organicznym jego życiem, kolektyw ze zbiorowiskiem przypadkowym (klasa Dżeka). Kapitał oczyszcza z zarzutu rabunkowego pochodzenia pierwotnej akumulacji. Dolar otrzymany od dziadka jest podstawą finansową biblioteczki, dar hurtownika ustala „renomę firmy” Dżeka i jej bazę ekonomiczną. Kapitał wygląda niewinnie i zachęcająco. Dżek nie ma żadnej materialnej korzyści osobistej (mówiąc nawiasem nawet stratę, bo opuszcza się w lekcjach, ale nawet tego Korczak nie potępia). Groszoróbstwo Dżeka autor pochwala, sugerując czytelnikowi, że bohater powieści jest chłopcem z charakterem. Wprawdzie osłabia ten efekt propagandy burżuazyjnego sposobu myślenia przez wprowadzenie osądu ojca-robotnika, który gardzi handlem i przeciwstawia mu zarobek, pochodzący z pracy. Ale na dnie tej oceny leży niechęć ojca do środowiska żony, żal zadawniony do teścia, który przeciwstawiał się jego małżeństwu. Zresztą i autor i Dżek solidarnie traktują te zastrzeżenia, jako dziwactwo. W Dżeku Korczak każe domyślać się przyszłego milionera. Karierze jego będzie patronowała dobroczyn-ność hurtownika, protekcja, opieka policji. Ministerstwo Oświaty i Finansów zainteresowały się chłopcem i pewno go nie opuszczą, jak przystało na burżuazyjną demokrację. Wyrośnie na rekina dolara.
Tylko dorosłego czytelnika uderzy smutek egzystencji dziecka w takim środowisku i z takimi ideałami, formalizm pedagogów, brak ciepła zgranego kolektywu. Na młodzież lektura taka podziałać może tylko źle.
Pomysł umieszczenia tej powieści w spisie lektury szkolnej (na szóstą klasę) daje smutne świadectwo błędom gomółkowszczyzny.
Rozumowanie według schematu: dzieci są na ogół biedne, więc - proletariackie, więc książka jest postępowa. (Pomijam ocenę formalną książki, bo nie wykracza poza przeciętność).
„Bankructwo małego Dżeka” powinno być usunięte ze wszystkich bibliotek dostępnych dla młodzieży. Chyba powodując się pietyzmem dla osoby autora można zachować tę książeczkę w bibliotece naukowej.

15/VII/54 Iwańczak

Monday, February 13, 2012

Korczak i BANKRUCTWO MAŁEGO DŻEKA albo jak w nieprzyjaznym świecie zachować twarz, nie poddać się, nie wyrzec marzeń i dążeń, by stać się kimś...

Powieść Janusza Korczaka, Bankructwo małego Dżeka (1924) została entuzjastycznie przyjęta przez krytykę literacką. Maria Dąbrowska nazwała autora "artystą w wielkim sensie tego słowa", a recenzent "Wiadomości Literackich" stwierdził: "dokonał rzeczy prawie niemożliwej - ujął w dłonie, jak ptaka, żywy sekret dzieciństwa"

Korczak jest odkrywcą rzeczywistości dzieci, która niewidzialna dzieje się obok nas". W "Bankructwie małego Dżeka", powieści o wyraźnej tendencji wychowawczej, autor "Króla Maciusia" i "Kajtusia czarodzieja" opowiadał o tym, jak w nieprzyjaznym świecie zachować twarz, nie poddać się, nie wyrzec marzeń i dążeń, by stać się kimś wartościowym i użytecznym.

Sunday, February 12, 2012